U+K+O+Ł+Y+S+A+N+K+A Bajeczki na "Złanoc"

Cyrk

 W cyrku co nocą zjechał do Bergen.

 Wcześniej, nie było jak.

 Prym wiódł karzełek, słoń pięcionogi.

 I z twarzą ludzką ptak.

 

 Pierwszy był mały, bo jak inaczej.

 Drugiego feler prosty.

 Trzeci miał pióra, wokół tej twarzy.

 A na niej samej krosty.

 

 Była też w cyrku stara kobieta.

 O głosie czystym, jak łza.

 Umiała krzykiem zbijać lusterka.

 I zwrócić z pędu lwa.

 

 Siłacz był słaby, ale trenował,

 bo cyrk bez siły – dno

 Żongler butelki próbował podrzucać.

 Wszędzie leżało szkło.

 

 Trzech mimów tutaj miało swój namiot.

 Mieszkali wspólnie w nim.

 Na migi nocą pokazywali,

 kto dziś współżyje z kim.

 

 Był także karciarz. I tancereczka,

 mająca nogi z żelaza.

 A w klatce, Pono. Prawdziwy potwór.

 Co twarz mu zżerała zaraza.

 

 Olbrzym giął sztaby, zrywał łańcuchy.

 Czego nie umiał siłacz.

 A mały chłopiec głowę podkładał,

 gdy paszczę otwierał grzywacz.

 

 Nożownik wódką zalewał smutek.

 Grubas łzy topił w cieście.

 Tak być nie może! – krzyknął dyrektor.

 Chodźcie się wszyscy zabierzcie.

 

 Idźcie po Dianę. I po Malcolma.

 Po drodze weźcie psa.

 Klauna nie bierzcie, bo to spotkanie

 inny charakter ma.

 

 Nie trzeba żartów ani wygłupów.

 Żyjemy razem od lat.

 Musicie wiedzieć, me dziwolągi,

 że już nas nie chce świat.

 

 Wszystko już dawno było widziane.

 A złote miasta to mit.

 Nikt na arenę nie rzuca srebra,

 bo już nas nie chce nikt.

 

 Nie chce nikt ciebie – wskazał na karła.

 I ciebie nie chcą też.

 Czas więc odzyskać nieco uznania.

 Podam wam przeto treść.

 

 Chodźcie i przyjdźcie. Podejdźcie bliżej.

 Niech każdy pojmie, w czym rzecz.

 A ty tam z końca – ja wszystko widzę.

 Przestań połykać miecz.

 

 Więc posłuchajcie, moi synkowie.

 I córki moje też.

 Następny występ mamy już jutro.

 A oto jego treść.

 

 Jutro wieczorem, gdy wszyscy siądą.

 A przyjdą, bo darmo będzie.

 Ja usadowię się na mównicy.

 Karzeł z potworem w rzędzie.

 

 Julcia po prawej, nieco od brzegu.

 Siłacz zaś przejmie rząd dwa.

 A ty mój ptaku o ludzkiej twarzy,

 do taktu weźmiesz psa.

 

 Kiedy dam sygnał – a nim klaśnięcie.

 Nożownik rozpocznie rzeź.

 A ty maleńka, krzycz z całej siły.

 Niech grozę przyniesie treść.

 

 I tak wyjawiał im zagadnienia,

 mówiąc, kto, kiedy, co

 I tylko stara cygańska wiedźma

 w kuli widziała zło.

 

 W czystej postaci. Z dymu zrodzone

 O sadzo-podobnej barwie.

 Dymy rozwiała, dłonią w pierścieniach,

 czując, że skończy marnie.

 

 Że może trzeba pakować tobół.

 Ukraść osiołka i w świat.

 Lecz wtedy właśnie jej drobną szyję

 otoczył trzaśnięty bat.

 

 To sam dyrektor zdradę wyniuchał.

 Treser u boku stał.

 A gdy ją dusił, ciągnąc po ziemi

 nawet i potwór się śmiał.

 

 To wykonane – rzucił dyrektor,

 gdy jęzor jej wylazł i spuchł.

 Oczy kąpały się w krwawym maśle.

 Nie brakowało much.

 

 Teraz zaśnijcie – rozkazał wszystkim.

 Jutro nasz sądny dzień.

 Skoro pogardą płacą za spektakl

 wszystkich wytniemy w pień.

 

 I oni poszli. I odpoczęli,

 leżąc po czterech lub dwóch.

 A nad cyganką, co przyszłość znała,

 płakał jej własny duch.

 

 Nazajutrz ludzi całe tabuny.

 Namiot, aż pęka w szwach.

 Wszyscy na miejsca. Można zaczynać.

 Czas zmoczyć trochę piach.

 

 Ludzie ucztują. Dzieci się cieszą.

 Starsza kobieta klaszcze.

 Dyrektor tylko podkręca wąsa.

 A lew nie siedzi już w klatce.

 

 I macha ręką. Ludzie nie milkną.

 Lecz to nie do nich ten znak.

 Wyjście z namiotu jest obstawione.

 Nie przejdziesz stwora ot tak.

 

 Ptak wypuszczony. Oczy im drapie.

 Oni uradowani.

 W ciągłej radości, błogiej niewiedzy,

 przez słonia są tratowani.

 

 Żongler nie musi butelek łapać.

 A tylko ciskać w dal.

 Karzeł armatę kieruje w ludzi.

 Dyrektor krzyczy – pal!

 

 Siłacz dziś nie jest za bardzo słaby.

 W ręku żelazny kij.

 Patrzy na szefa, ten podpowiada:

 Nie czekaj, tylko go wbij!

 

 Ludzie w panice, nie rozumiejąc,

 nawzajem tratują się.

 A tych, co wyjścia najbliżej stoją,

 potwór jak nici rwie.

 

 Kobieta krzyczy – ludzie zatyczek

 ze sobą na spektakl nie brali.

 Tym, co są dalej, aż szumi we łbach.

 Ci bliżej, calutcy biali.

 

 Lew daje popis, odgryza głowy.

 Julcia też swoje ma.

 Malcolm im mieczem przetrąca karki.

 Diana wypuszcza psa.

 

 Mimy na migi, taka ich praca,

 skręcają widzom karki.

 A kobrom, które jadem kąsają,

 sterują dźwięki fujarki.

 

 Nożownik dzisiaj jak nawiedzony.

 Widać, że kocha fach.

 Rzeźnickie noże trafiają w serca.

 A krew zalewa piach.

 

 I tak to idzie przez dobry kwadrans.

 Potem nastaje cisza.

 A matematyk, co kiedyś zgłupiał,

 ścięte kończyny zlicza.

 

 Dyrektor ręką kiwa na swoich,

 stłaczając ich w małym kręgu.

 Oni struchleli, wyroku czekają,

  bo wszystkich ma w swym zasięgu.

 

 A więc im płaci, to wyrównanie

 lub też ogłasza upadłość.

 Tutaj łeb nożem oberżnie cudnie.

 Tu kontrakt da za zajadłość.

 

 Kiedy już kwita pomiędzy nimi.

 I wszystko jest zapłacone.

 On pokazuje ręką paskudną,

 w którą to pójdą stronę.

 

 Potem odchodzą, tak jak tu byli.

 W krwi ukąpani cali.

 Trupy niech będą przestrogą innym,

 by dobrze ich traktowali.

 

 Kiedy więc kiedyś do was przyjadą,

 pojąć winniście, w czym rzecz.

 I niech utonie w srebrze pół sali

 albo dosięgnie was miecz.

 

 To o tym mieczu – tylko przenośna.

 Chodzi o paszczę lwa.

 O nożownika, karła i słonia.

 O odór z zębisk psa.

 

 I to już tyle. Tyle ode mnie.

 Dla siebie więcej mam.

 Szczodrość jest w cenie. Ratuje życie.

 Szczodrości życzę wam.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: inne

Liczba wejść: 18

Opis:

— starociok —

Dodano: 2020-09-24 21:43:07
Komentarze.
~JamCi 26 d.
A to ta bajeczka, co miała być drugim głosem do pierwszej? Przednia.
Odpowiedz
*Canulas 26 d.
JamCi nie, UKOŁYSANKA miała być. A tera już po ptokach, więc zdefektowałem oboma naraz
Odpowiedz
*Canulas 26 d.
Ale to długie. W sumie - nieczytałbym
Odpowiedz
~JamCi 26 d.
Canulas za póxno, już przeczytane. Ukołysankę znam, nie pamiętam tylko gdzie była.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin