Panna wodna Trefniś

Spiritus quaerens aquam vivam

 

 Z dłonią nad czołem i choć ze świecą w ręce,

 w poszukiwaniach błądzę

 Zza horyzontu nadpełzły brzemienne obłoki.

 Szukam zieleni, szukam potoku.

 Wypatruję.

 Z brzuchatych chmur sypnęła biel.

 Znów pomyliłem pory roku.

 

 W swojej wędrówce pierś napełniam tęsknie.

 Zapach żywiczny...pamiętam?

 Nie, już zapomniałem.

 Ten tutaj też jest piękny,

 tylko zatruty, ciężki, miejski.

 Gdzież leśne ostępy?

 To miasto.

 I znów pomyłka miejsca.

 

 Chodzę po świecie i szukam studzienki.

 Wody krynicznej rozcieńczony błękit

 Ja poszukiwacz błądzę.

 Czy źródło odnajdę?

 Wodociągi mi grają durną swą piosenkę.

 Wciąż szukam wody baśniowej,

 Żywej.

 Błądzę latami, gdzie żar i spiekota.

 Wodociągi staccato.

 

 A Żywa Woda?

 Cóż,

 to nie ta epoka.

 

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 21

Opis:

Dodano: 2020-09-28 02:36:55
Komentarze.
~oko 1 m.
szukanie po niepamięci, to coś okropnego. trudno znaleźć.
Odpowiedz
Może w końcu znajdziesz?
Odpowiedz
z dużym wykopem
Cholerka, smutne dość i jeśli idzie o odziaływanie, jedno z mocniejzych, które u Ciebie znalazłem.
A nawet jeśli nie mocniejszych, to takich, które do mnie trafiają.
Naprawdę dobra rzecz, tym razem całościowo.
Przypomina mi jedną piosenkę o Jasiu, który szukał i umiał rozmawiać ze zwierzętami. Nie wiem czy nie Kaczmarskiego.
Naprawdę dobry tekst
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin