A przecież rękopisy nie płoną W warowniach Wyspy Wolin wspaniałej

Koty na niebie

  Dedykuje Halmar, czyli Julce

 

 Zamrauczała, bo nie zdołała sięgnąć przez słońce.

 Chmurna kocica parskająca

 deszczowym śniegiem i łzami.

 

 Siedzę i marzę. Marzę i siedzę,

 by marznąć, czekając na wiosnę

 i z marzanną marzec.

 

 W jesiennym przesileniu

 pędzę do toalety, jak kot z pęcherzem.

 Wierzę.

 

 Kiedyś byłaś mi futerkiem na kolanach.

 I w głąb futerka.

 Nęka mnie myśl, żeś na niebie zdana na wiatry.

 

 Ludzie, myszy i szczury w tej samej pułapce.

 Wichrów

 zmieniających pazury na kłębki mgieł,

 odwracających historię.

 

 Kocie!

 Zanim się rozpłyniesz, otrzyj grzbiet o mój obłok.

 Sypnij iskrą.

 Może ostatni raz wykrzeszemy piorun.

 Spalimy kolejne drzewo.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 29

Opis:

Choć nieraz juz różnie mnie nazywali. Od Niedźwiedzia po Smoka. Jednak zawsze czułem się bardziej kotem niż jeżem.

Ten wiersz chciałbym dedykować Hal, jeśli pozwoli.

Dodano: 2020-09-30 00:27:39
Komentarze.
^Halmar 1 m.
Żeby nie było: czytałam i widziałam dedykację
Przyjdę później, teraz jestem w nastroju niemrawym.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin