jasno ciemno
Trzynasty miesiąc Wiedźmasenna

Wiejskozmorna śnieżyca

 

 

  Siedzę w kuchni przy stole i szpykam za okno. Tam ciemno, jak w studni jakiejś bardzo głębokiej, a jest dopiero godzina 18.00. Jedynak czyta „Eragona” Christophera Paoliniego i zadaje pytania:

 Dlaczego na wsi nie można zrobić linii energetycznych, takich jak w mieście?

 W mieście jest cały system kanałów podziemnych i łatwiej można dostać się w razie awarii do uszkodzonej linii. Na wsi jest dużo ziemi uprawnej, brakuje często kanalizacji, a co dopiero przejść podziemnych. Taki rolnik pojedzie przez pole, zaora trochę za głęboko i już nieszczęście murowane. To nie takie proste.

 No, ale wiatr dmucha i ciągle coś tam zrywa. Siedzimy potem o świeczce przez cały wieczór. I w nocy nie podłączą prądu, dopiero na drugi dzień w południe.

 Świeczki dopalają się, trzeba zmienić na nowe. Wszystkie są naczęte, nawet nie wiem kiedy to się stało, całe lato nie były w użyciu. Może to pozostałość po zeszłorocznej zimie? Psica i kocica walczą o miejsce przy moich kapciach - zadowolone, że nie krzątam się przy garach.

  Nie wytrzymuję i dzwonię na pogotowie energetyczne. Odzywa się miły, męski głos w tonacji szczęśliwie uśmiechniętej. Takiemu to dobrze – ma pełno światełek przed oczami, a nie kandelabr z trzema świecami.

 - W chwili obecnej mamy tak dużo awarii, że nie jestem w stanie odpowiedzieć, kiedy to naprawimy.

 - Mam już dość tych cozimowych braków w dostawach prądu, za co ja wam płacę? Ile godzin potrwa ta zabawa? W domu zimno, napalić w piecu centralnym nie mogę, bo pompa jest na prąd. Jutro rano jest sobota, mam gości, nic nie mogę zrobić.

 Przechodzę na dziecinnie rozpaczliwą nutę syna:

 - Dlaczego nie rozwiążecie tego problemu tak, jak zrobiono to w mieście?

 - Przepraszam, jakie miasto ma pani na myśli?

 - Poznań...

 - No, to już wyższa szkoła jazdy. Poznań ma rewelacyjne systemy, ale na wsi ich wdrożenie nie jest możliwe. Proszę sobie kupić agregat prądotwórczy, taki na 2 kilowaty, przygotować w domu instalację, parę gniazdek. Telewizorek można spokojnie oglądać.

 Czy ten frant myśli, że mi chodzi o telewizorek? Rany, tylko facet może to wymyślić. Mój obrączkowy robi się nerwowy, jak nie poćwiczy palucha po pracy na pilocie. Głos w słuchawce ciągnie dalej:

 - Proszę sobie spojrzeć na to, co dzieje się w Ameryce, jakie tam są awarie...

 - Nie obchodzi mnie Ameryka, w tej chwili jestem w Polsce, w samym środku cywilizowanej Europy. Kiedy inkwizycja kwitła wraz ze swoją wyszukaną w torturach działalnością, w Ameryce na wpół ubrani ludzie biegali po prerii za bizonami. Da mi pan bejmy na agregat?

 Chyba trochę się zmieszał, chciałby porozmawiać, ale ma do odbioru następne połączenie. Prosi o telefon za godzinę, może będzie coś wiedział.

 Siedzę w kuchni przy stole, płomienie świec tańczą w rytm ruchu powietrza, budzik (jeszcze na baterie) głośno tyka, piec (na gaz w butli) podgrzewa wodę na herbatę, lodówka nagrzewa się szybko, a rybki w akwarium chwilami duszą się. Człowiek potrafi być okrutny dla zwierząt.

  Za oknem wiatr hula wśród płatków śniegu, lampa przy drodze ciemnieje, pola otulone śniegiem ciągną się aż po horyzont – do jasno oświetlonej autostrady przy Buku. Pies z kotem z nudów zasnęli.

3143 zzs

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~alka666
Kategoria: inne

Liczba wejść: 29

Opis:

Staroć, że hej! Ale obiecałam Alfonsynie, więc wrzucam. Taki naiwniutki tekścik.

Dodano: 2020-10-02 20:38:15
Komentarze.
z wykopem
Ten staroć ma sporo magii. Dużo więcej od tamtego. Nie czułem kurzu. Lubię. Życiowe.
Odpowiedz
Canulas dzięki.
Niektóre starocie są O.K. Ale nie lubię ich odgrzebywać. Było, minęło.
Odpowiedz
~oko 3 m.
dobre to miejsce, gdzie pies z kotem sypiają z nudów.
Odpowiedz
oko dzięki. Zimą, gdy brak prądu, mróz, nie wypuszczamy wieczorem na dwór kota, więc nudzi się i śpi. Psica tylko na toaletę i do domu.
Taka zima, gdzie wyłączyli nam prąd w czwartkowy wieczór, a włączyli w poniedziałkowe południe była chyba w 2004.
A kilka lat później nasypało tyle śniegu, że samochody były zasypane do połowy. Jaga na widok takiej ilości śniegu zanurkowała i znikła nam z oczu. Kopaliśmy przejazd od 7.00 do 14.00 do bramy. Kiedy skończyliśmy, przejechał traktor ze słuchem i zakopał nam bramę 😅
W Poznaniu tyle nie było i w pracy nie wierzyli, że nie możemy przejechać, to robiliśmy zdjęcia samochodom w śniegu. I Jadze szczęśliwej, nurkującej i biegającej za rzucanymi śnieżkami.
Odpowiedz
oko *traktor ze spychem
Odpowiedz
~oko 3 m.
alka666 bywałem zimą na ranchu daleko od cywilizacyjnych wygód i od znajomych też słyszałem, jakie atrakcje można w górach zimą przeżyć. wierzę, ze czasami, żeby wyjść z domu trzeba godzinami pracować.
Odpowiedz
~oko 3 m.
oko spychacz sobie sam wymyśliłem.
Odpowiedz
Czuć w tym takie ciepło domu rodzinnego, takie rozleniwienie pomimo zdenerwowania brakiem prądu. Przypomniały mi się czasy, kiedy byłam dzieckiem i co roku w Wigilię (nie wiem, czemu akurat w Wigilię, ale zawsze właśnie wtedy) nie mieliśmy w domu prądu i całą kolację jedliśmy przy świecach, prezenty też rozpakowywaliśmy przy świecach i w sumie było to dość klimatyczne. Takie jakieś magiczne ciepełko bije z tego tekstu, niby to zwyczajna scenka rodzajowa, ale nie nuży i bardzo dobrze się ją czytało. Fajnie, że wstawiłaś.
Odpowiedz
alfonsyna dziękuję.
Rzadko wracam do swoich staroci. Moja dewiza: napisać-wysłać-zapomnieć. Praca nad zbiorem opowiadań była dla mnie horrorem. Musiałam kilka razy czytać i nanosić korektę, zanim oddałam do druku. Mam wątpliwości, czy jeszcze kiedyś coś wydam. Brak mi cierpliwości.

Klimat rzeczywiście taki był - mroczny, ale sielski. Cała wiocha w ciemnościach, nigdzie kawałka światła, tylko poblask migających świeczek. Jakby wszystko wymarło. I śnieg dookoła. Ma to swój urok, magię. Ale jak w lodówce wszystko zaczyna się psuć (gromadzę żarcie, jestem dzieckiem stanu wojennego, pamiętam w lodówce musztardę, dżem, jaja i ser), to szlag jaśnisty zaczyna człowieka trafiać. Był taki czas, że gdy w Enei i wodociągach słyszeli moje imię i nazwisko (zawsze się przedstawiam), to bez pytania uzyskiwałam natychmiastową i szczegółową odpowiedź. Potrafię być naprawdę wredna, gdy się wkurzę. Idę jak tornado
Odpowiedz
alka666 wredna czy nie - jak się walczy o swoje to czasem trzeba. Ważne, że zadziałało. Ja też potrafię być wredna, jak się uruchamiam, nieraz nie można inaczej.
Odpowiedz
alfonsyna to prawda czasami nie można inaczej. Chyba przez moje namolne telefony wprowadzono w gminie system powiadomień SMS o awariach
Odpowiedz
alka666 widzisz, przyczyniłaś się do innowacji!
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin