Śladem komety Bo nie wszystko co fruwa to pegaz czyli skarby poety- dyptyk

OBŁAWA

 biegnę upadam wstaję

 i znów biegnę -

 boli

 uciekam od nie zawsze

 do nie wiadomo - dokądś

 wrzawa pogoni narasta

 za mną

 i się rozprzestrzenia

 serce mam w gardle

 a duszę

 niczym ciężki plecak

 dźwigam na ramieniu

 

 uciekam przed obławą

 przed głosem sumienia

 

 dniało

 

 w zalewie żółci

 na wschodzie

 powoli wypłynęło

 zza horyzontu który

 został objawiony

 oko słońca

 

 krwią podbiegłe kaprawe

 wściekle łypie wokół

 ono także by chciało 

 mieć udział w pogoni

 

 natychmiast wytrysnęło

 strugą żółtej ropy

 w przestrzeń wypluło macki

 w parodii promieni

 wskazując moją kryjówkę

 bestii która tropi

 

 czym prędzej więc wylazłem 

 z dziury spod kamienia

 przeganiając stonogi

 rozpierzchłe w popłochu

 

 nagle obraz się zmienia

 z brzemiennych obłoków

 lunął na wszystko wokół

 strumień łez gorzko słonych

 

 spływają w potoku

 

 przede mną rzeka wzbiera

 a z przeciwnej strony

 nadciągają myśliwi

 znów biegnę jak szalony

 

 uciekam przed postaciami 

 bez kształtu i bez twarzy

 nie! przecież mają oblicza

 bliskich pokrzywdzonych

 

 przede mną rzeka wzbiera

 znalazłem przeprawę

 

 na każdym kroku pułapki 

 zatrzaskują się niemal

 w pamięci się przewija

 całe życie w scenach

 

 niedobrze je przeżyłem

 nie potrafiłem sprostać

 teraz bestie z koszmaru

 gnają mnie prosto w potrzask

 

 biegnę bez tchu a w bezczasie

 kukułka szyderczym głosem

 czas odmierzać zda się

 

 raptem ściana przeszkodą

 dalej ani kroku.

 zbliżają się senne bestie

 nie podnoszę wzroku

 

 ręce przed siebie wyciągną

 dłonie zagięte w szpony

 skierują w przód wymachują

 lecz nie w moją stronę

 

 wskazują na coś poza mną

 

 rzucam się więc na ścianę - ustąpiła

 

 zamigotało

 

 w stroboskopowym błysku

 to czerni to bieli

 obraz zniknął

 

 zrywam się mokry spocony

 w pomiętej pościeli

 

 budzę się a w bezczasie

 kukułka szyderczym głosem

 czas odmierzać zda się

 

 zamiera ulga w chwili

 gdy nagła myśl mnie omiata

 

 przecież pułapka jest tutaj

 po tej stronie świata

 

 

 J.E.S.

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 31

Opis:

Obiecany koszmarek dla Ali czy szóstki. Sama sobie zażyczyłaś.

Dodano: 2020-10-06 00:18:58
Komentarze.
Dziękuję. Nie miałam koszmarów.
Wrócę tu jeszcze, bo czas goni.
Odpowiedz
Senne bestie pomogły Ci powalić problem (mur).

Bardzo fajny sen. Dawno nie miałam koszmarów. Nawet już nie pamiętam, co dla mnie jest koszmarem? Może koszmar urzeczywistnia się wtedy, gdy sny nabierają barw w rzeczywistości? Miałam trochę takich proroczych, które się spełniły. Nawet w snach były miejsca, w których wcześniej nie byłam, a potem po kilku miesiącach, a nawet latach rozpoznawałam na jawie mój sen...
Chyba dlatego przestałam zapamiętywać sny.
Odpowiedz
~oko 1 m.
uciekam od nie zawsze
do nie wiadomo dokąd
nie zrozumiałem. to pierwsze nie jest zamierzone, czy jakaś literówka? do nie-wiadomo-kąd podwójne do się uczepiło wersu - do dokąd nie brzmi dobrze.
Odpowiedz
oko

W zamierzeniu to miało wzmocnić efekt, takie redundancyjne "do", stylistyczna licentia poetica.
I początkowo nie miałem zamiaru nic poprawiać. Jednak zastanowiłem się i nieco przemeblowałem wers.
Dzięki za uwagi.
Odpowiedz
~oko 1 m.
Alchemik proszę. nie dorosłem do tego wiersza, bo dalej nie rozumiem tego nie w wierszu uciekam od nie zawsze - to takie duże zaprzeczenie w małej wersji?
Odpowiedz
oko

W sumie to taki poetycki myk.
Albo podwójne zaprzeczenie, albo zaprzeczenie zaprzeczenia.
Pogłębienie sennej rzeczywistości o nie - oczywistości.
Nie wgłębiał bym się zbytnio.
Odpowiedz
~oko 1 m.
Alchemik dobra już zmykam i obiecuję nie wracać.
Odpowiedz
oko

Wracaj, wracaj. Niekoniecznie pod ten koszmarek, ale wracaj, bo lubie z Tobą rozmawiać.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin