Autor przez duże A - drabble konkursowe TW#1 Koszmar znanego pisarza

TW#3 Narodziny oporu

 Postać: Baletnica z nadwagą

 Zdarzenie: Puste miejsce na mapie

 Efekt: Użyj motywów słowiańskich.

 

 — Góra, dół, góra, dół. Stój prosto! Dziewczyno, spójrz o tu, masz lustro, jak wyglądają twoje plecy! To wy jesteście przyszłością tego świata, a nawet proste zadania stanowią dla was problem!

 Marianna nie reagowała na wrzaski dochodzące z drugiego końca sali. Patrzyła jak zahipnotyzowana na swoją nogę, która unosiła się rytmicznie. Co jakiś czas musiała korygować stopę w pointach, bo nie odchylała się wystarczająco.

 Dostrzegła ruch przy wejściu do sali. Drzwi otworzyły się i uderzyły z impetem o ścianę. Marianna oderwała wzrok od niesfornej stopy i w lustrze obserwowała jak nowoprzybyli rozmawiają z panią Biernacką, nauczycielką baletu. Szepty dziewcząt zagłuszały melodię płynącą z odtwarzacza stereo. Niektóre zatrzymały się w swych pozycjach, inne kontynuowały unoszenia, jednak z nieco mniejszym zaangażowaniem.

 Wtedy stało się coś, co sprawiło, że i Marianna stanęła w bezruchu. Dostrzegła w lustrze, jak Biernacka odwraca się od pary, stojącej w drzwiach i spogląda wprost na nią. Oczy znad cienkich szkieł w kształcie półksiężyców celowały najpierw w plecy dziewczyny, potem ich spojrzenia spotkały się w odbiciu lustra.

 Kiedy cała trójka ruszyła w jej kierunku, Marianna wróciła do ćwiczeń. W środku czuła rosnącą kulę ciepła, która odbijała się od brzucha i klatki piersiowej, nie mogąc znaleźć ujścia. Reszta ciała działała jak nakręcony szwajcarski zegarek. Nawet stopa ani drgnęła.

 — Marianna Skalska.

 Dziewczyna odwróciła się i stanęła na baczność przed osobliwą trójcą. Biernacką znała juz od lat. Krążyły plotki, że jest starą panną i nie ma dzieci. Albo ma męża alkoholika. Jaki mógłby być inny powód ciągłego wyżywania się na uczennicach tylko dlatego, że ich kręgosłupy nie były tak plastyczne jakby chciała? Przyjrzała się kobiecie i mężczyźnie. Obydwoje ubrani w szare garnitury. Wyglądali jak urzędnicy, ale ich miny wskazywały na to, że mają o wiele większą władzę.

 — Państwo z Dyrekcji odnotowali odchodzące od normy parametry na twoim zegarku. Są tu po to, żeby coś sprawdzić.

 Marianna usłyszała jak kilka dziewczyn na sali bierze głęboki wdech. Sama miała ochotę jęknąć. Dyrekcja Generalna. Kurwa. Kurwa. Kurwa.

 Kobieta ze zblazowanym wyrazem twarzy sięgnęła po teczkę, którą trzymała pod pachą. Rozsunęła suwak i wyciągnęła z niej ciemny lśniący kwadrat. Położyła go na parkiecie.

 — Cisza, dziewczęta! — Biernacka postanowiła zareagować na szepty, które wywołało pojawienie się wagi na sali.

 — Proszę stanąć na wadze — powiedziała kobieta.

 W tym czasie mężczyzna wyciągnął niewielki tablet i odblokował go przesunięciem ręki. Czekał.

 Marianna wykonała polecenie. Doskonale widziała jak dziewczyny stojące najbliżej wyciągają szyje w jej stronę.

 — Miesiączkujesz — stwierdził mężczyzna, wpatrujący się w swój tablet. — Zdajesz sobie sprawę, że kontakty seksualne z mężczyznami bez odpowiedniego zezwolenia są zakazane. Ty nie dostałaś takiej zgody.

 Marianna zacisnęła zęby, czując jak wcześniejszy strach zamienia się we wściekłość i próbuje wydostać się z trzewi.

 — Nie jestem w ciąży — powiedziała, nie odrywając zębów od siebie.

 — Zaraz się o tym przekonamy. Zapraszamy na badanie. — Mężczyzna schował urządzenie do kieszeni marynarki i wskazał ręką drzwi.

 

 ***

 

 Wyciągała rzeczy z metalowej szafki i wrzucała je wściekle do sportowej torby. Miała ochotę się rozpłakać, ale nie chciała dać im tej satysfakcji. Była w szatni sama. Po badaniu ginekologicznym, które odbyło się w gabinecie dyrektora szkoły, dostała dziesięć minut na spakowanie się i opuszczenie budynku. Na razie to tylko zawieszenie. Będzie mogła wrócić, kiedy schudnie. Gdyby była w ciąży, zapewne nie wróciłaby nigdy.

 Usiadła na drewnianej ławce i ukryła twarz w dłoniach. Stała się kozłem ofiarnym. Od czasu do czasu trzeba kogoś zawstydzić, zbrukać, zgnoić, zdeptać, żeby dać przykład. Dziewczyny, które były świadkami sytuacji, a wkrótce każdy uczeń szkoły, który z pewnością się o niej dowie, dostali jasny komunikat. Dziesięć razy zastanowią się, zanim pójdą z kimś do łóżka i zrobią wszystko by nie przybrać na wadze.

 Według państwa każdy nadprogramowy kilogram mógł stać się przyczyną wielu chorób, których leczenie wymagało znacznych nakładów finansowych. Kogo? Państwa oczywiście. Jeżeli nie dbałeś o siebie, objadałeś się, byłeś zdrajcą, który ma gdzieś innych obywateli i ich ciężko zarobione pieniądze. To oni musieli łożyć na leczenie twojego nadciśnienia, miażdżycy i chorób serca. Zdrowe, wysportowane społeczeństwo żyło dłużej. Jednak, aby osiągnąć ten cel, niezbędna była inwigilacja społeczeństwa, kontrola ich zdrowia, wagi, miejsc pobytu i spalanych kalorii. Cel uświęca środki? A może to środki były celem?

 Zegarek, który nosiła na prawym przegubie zawibrował i wyrwał Mariannę z rozmyślań. Zerknęła na niewielki ekran. „Musimy poważnie porozmawiać. Mama”. Oczywiście, już wiedziała. I zapewnie wiedział też jej przełożony, koleżanki i koledzy z pracy. I byli przekonani, że jej córka jest wrogiem systemu, społeczeństwa i pasożytem, który naraża ich na straty. Czy nikt z nich nie zdawał sobie sprawy, że pieniądze, które oszczędzali na służbie zdrowia zostały wpompowane w aparat do inwigilacji i kontroli społeczeństwa?

 — Marianna Skalska. — Robotyczny głos rozległ się z głośnika zamontowanego na ścianie tuż nad drzwiami szatni. — Pozostało ci pięć minut na opuszczenie budynku szkoły.

 Dziewczyna założyła kurtkę, wzięła torbę i wyszła.

 

 ***

 

 W autobusie zastanawiała się, jak przebiegnie jej rozmowa z mamą. Raczej nie będzie krzyczeć, będzie tylko bardzo, ale to bardzo rozczarowana. I przystąpi do realizacji planu naprawczego. Wyciągnie wagę do odmierzania posiłków, zaplanuje plan treningowy. Pewnie zaproponuje wspólne bieganie, a tacie powie, żeby zabierał ją codziennie na rower. „Ignacy, ona musi wrócić jak najszybciej do szkoły!” Marianna niemal słyszała jej głos.

 Poczuła popchnięcie, które wyrwało ją z rozmyślań. Pędzący do zamykających się drzwi autobusu, wpadł na nią przeciskając się do wyjścia. Długo wpatrywała się w oddalającą się znajomą postać.

 Dopiero kiedy wyszła z autobusu, włożyła rękę do kieszeni kurtki.

 „3451 6754” Według szyfru oznaczało: „Dziś w nocy, w dziupli”.

 

 ***

 

 Spotykały się w garażu ojca Dominiki, a właściwie Peruna, bo tutaj wszystkie przyjmowały i zwracały się do siebie imionami słowiańskich bóstw. Ojciec Peruna miał głośne hobby, grał na perkusji. Wyciszone pomieszczenie pozwalało im spędzić trochę czasu razem. Suterena była jak puste miejsce na mapie wypełnione siecią geolokalizacyjnych połączeń.

 To Łada, czyli Marianna wymyśliła sposób na obejście zegarków, które mierzyły ich lokalizację i puls. Skonstruowała mechanizm, który pulsował w rytm jej standardowego pulsu. Wystarczyło szybko i sprawnie ściągnąć zegarek i umieścić go na urządzeniu. Potem stworzyła podobne urządzenia dla każdej z dziewczyn. Pod osłoną nocy, bez wiedzy rodziców, względnie bezpieczenie mogły spotykać się choć przez chwilę być normalnymi nastolatkami. Takimi, którymi byli jeszcze ich rodzice.

 Kiedy Łada przez niewielki lufcik wcisnęła się do sutereny, na miejscu były już wszystkie. Zamknęła okno, a wnętrze z powrotem wypełniło się rozmowami i śmiechem dziewczyn.

 Perun, Rod, Świętowit i Weles z zaangażowaniem przeżuwały kawałki ogromnej pizzy pepperoni. Kolejny zakazany owoc, na który nie mogły sobie pozwolić. Łada podeszła i bez słowa wzięła kawałek. Odwróciła się, szukając miejsca, gdzie mogłaby usiąść.

 — Nie tym razem, kochanie. Wskakuj na rower. — Perun pokazała Ładzie rowerek stacjonarny.

 — Serio?

 — Serio, serio. Musisz jak najszybciej wrócić do szkoły — odezwała się Świętowit, która była niepisanym liderem ich grupy.

 — Dajcie spokój to tylko kilka kilo nadwagi. — Łada próbowała jeszcze protestować, ale wiedziała, że to nadaremne.

 — Tylko tyle i aż tyle, żeby narobić problemu sobie i swoim rodzicom.

 Łada poczuła jak robi jej się gorąco. Miała ochotę rzucić kawałek pizzy prosto w Weles, która powiedziała głośno to, o co Łada martwiła się od samego początku. Wzięła jednak głęboki oddech. Ugryzła spory kawałek ciasta, wsiadła na rower i zaczęła pedałować. Z włoskiej pepperoni nie zamierzała rezygnować.

 — Przynajmniej będę miała chudą dupę, nie tak jak wy — powiedziała z pełnymi ustami. Dziewczyny zaczęły się śmiać. Atmosfera została rozładowana.

 — Swoją drogą. — Ciszę, która pojawiła się po salwie śmiechu, przerwała Rod. — Byli pewni, że jesteś w ciąży. — Wyglądała, jakby myślała głośno. Rod chodziła z Ładą do jednej szkoły, znała zatem bardzo dobrze szczegóły całego zajścia. — Rozumiem, że kontrolują naszą wagę i nasz stan zdrowia, ale co ich obchodzi to z kim śpisz i z kim masz dzieci? I ile?

 — Rozumiesz? Ja tego w ogóle nie rozumiem — powiedziała Weles i prychnęła.

 — Kontrolują liczbę urodzeń.

 — Ale po co?

 — Żeby mieć kontrolę — odezwała się Łada, nie przestając kręcić pedałami na rowerze. — Chcą kontrolować wszystko. I robią to. Dlaczego? Bo chcą utrzymać władzę. Każdy boi się pisnąć. Zaczęło się od kontroli wagi i ogólnego stanu zdrowia. Omamili naszych rodziców tym, że społeczeństwo będzie zdrowsze i będą żyli dłużej i szczęśliwiej. Jakim kosztem? Muszą spowiadać się ile jednostek alkoholu wypili i w każdej chwili może przyjechać do nich inspekcja i sprawdzić, czy aby na pewno nie zaniżyli liczby kolejek. Wiedzą o tobie wszystko, co robisz, gdzie i z kim. Krok po kroku osaczyli ich, zapewniając im bezpieczne, niemal perfekcyjne życie, ale jakim kosztem? Kosztem wolności. Nam robią to samo. Uczą nas życia pod butem, wymawiając się naszym dobrem.

 — To co my tu robimy? — wyszeptała Rod. — Narażamy naszych rodziców, żeby zjeść pizzę i spotkać się, bo na legalu nie mogłybyśmy tego zrobić, a na pewno nie w takiej liczbie. To chore. A jednak wszyscy uważają, że tak musi być, że to normalne.

 — A może nie wszyscy? — Znowu odezwała się Łada. — Na pewno nie jesteśmy jedyne, które uważają, że coś w tym chorym systemie nie gra. I na pewno nie jedyne spotykamy się bez wiedzy Dyrekcji. — Podekscytowana zeskoczyła z rowerka. — Wyobraźcie sobie, że gdzieś tam są ludzie, którzy spotykają się nie po to, żeby zjeść pizzę i poplotkować w wygłuszonej sutenerze. Gromadzą się, żeby coś zmienić!

 — Jak?

 — Rozwalić system od środka.

 Cisza wypełniła piwnicę. Najbardziej cicha Perun poprawiła się na krześle, skupiając na sobie wzrok wszystkich.

 — A może skoro już się tutaj spotykamy, wymykamy się z domu, zdejmujemy zegarki, zadajemy sobie cały ten trud, warto wykorzystać ten czas i zrobić coś więcej niż pogaduchy przy pizzy.

 — Rozwalić system od środka? — Świętowit zapaliły się oczy.

 — W końcu to my jesteśmy przyszłością tego świata — dodała Łada.

Liczba ocen: 6
90%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Manta
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 59

Opis:

Dodano: 2020-10-10 14:18:51
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW
Odpowiedz
*Manta 12 d.
TreningWyobrazni, miło Treningu
Odpowiedz
*Canulas 12 d.
z dużym wykopem
Noo cóż. Jakość się sama obroni. Nic nie zgrzyta. Żadnego hamulca, utrudnienia. Piszesz już długo i to dobrze widać.
Tekst nie jest łapczywy. Jest przemyślany i konsekwentny. Rząd jako antagonista jest wiarygodnie przedstawiony i spełnia swoją rolę, wywołując adekwatną gamę odczuć.
Słowem: wkurwia mnie
Utopia w tym wykonaniu przywodzi na myśl jeden z pierwszych, również nieco dystopijnych odcinków Blcak Mirror. Jest także ciekawym remedium na trudne, dzisiejsze czasy, jak i zarazem ich futurystyczną alegorią.

Odpowiedz
*Manta 9 d.
Canulas dziękuję pięknie za przeczytanie i komentarz
Odpowiedz
~oko 11 d.
paskudny świat. ale, żeby pizza była przestępstwem... ooo - dobre to!
Odpowiedz
*Manta 9 d.
oko, cóż... baletnica z nadwagą... od tego się zaczęło i popłynęłam
Odpowiedz
~oko 9 d.
Manta i bardzo dobrze. potrafisz pływać.
Odpowiedz
~Aja 11 d.
z wykopem
Bardzo dobry tekst - i wcale nie taki nierealny. Świetnie się czyta - masz płynność prowadzenia narracji.
Odpowiedz
*Manta 9 d.
Aja, bardzo dziękuję

Odpowiedz
~Aja 7 d.
Manta szkoda, że tak rzadko coś wrzucasz na T3.
Odpowiedz
~jotka 11 d.
z dużym wykopem
Czytając tytuł miałam skojarzenie, że to będzie tekst oparty na dawnych czasach, a takie niekoniecznie lubię czytać, a tu mile zaskoczonie. Nie pamiętam czy czytałam coś Twojego, ale masz świetny styl. Imiona, sposób prowadzenia narracji. Wszystko super!
Odpowiedz
*Manta 9 d.
jotka, wow, dziękuję serdecznie
Odpowiedz
!sensol 11 d.
z wykopem
Orwell uwspółcześniony. chiny już prawie tam są. jak będzie w przyszłości? tak samo, tylko gorzej..

"Wystarczyło szybko i sprawnie ściągnąć zegarek i umieścić do na urządzeniu." do poprawienia
Odpowiedz
*Manta 9 d.
sensol, dziękuję bardzo - poprawione
Tak, każdego dnia przesuwamy swoje granice. Człowiek ma stety bądź niestety wspaniale wykształconą zdolność adaptacji.
Odpowiedz
~alfonsyna 11 d.
"jak wyglądają Twoje plecy" - twoje z małej litery;
"na swoja nogę" - swoją;
"na dziewczynkach i młodych dziewczętach" - ja bym wyrzuciła albo "dziewczynki" albo "młode dziewczęta", bo to praktycznie to samo, ewentualnie można by je zamienić po prostu na "uczennice" - pod to pojęcie załapią się niezależnie od wieku, ale to tylko propozycja pod rozwagę;
"bierze głęboki wddech" - wdech;
"Kobieta z zblazowanym wyrazem twarzy" - ze zblazowanym;
"Dopiero kiedy wyszła z autobusu i włożyła ręce do kieszeni kurtki" - to zdanie jest jak urwane w połowie - nie ma dookreślenia - dopiero kiedy co? Może tam powinno być "Dopiero kiedy wyszła z autobusu, włożyła ręce do kieszeni kurtki" albo "Do czasu, aż wyszła z autobusu i włożyła ręce do kieszeni kurtki"?
"Według szyfru oznaczała" - a nie "oznaczało"?
"umieścić do na urządzeniu" - bez "do" albo "go" zamiast "do";
"mogły spotykać się (i) choć przez chwilę poczuć się" - można by też spróbować wyeliminować jedno "się";
"Miało ochotę rzucić" - Miała;
"Ugryzła spory kawałek pizzy, wsiadła na rower i zaczęła pedałować. Z pizzy nie zamierzała rezygnować" - trochę się tam nagromadziło "pizzy" i w ogóle "kawałków pizzy" w tym akapicie, można by spróbować ująć to jakoś inaczej;
"spowiadać się ile jednostki alkoholu wypili" - jednostek;
Kurna, sporo się nazbierało jakichś pierdółek, ale od strony treści i pomysłu bardzo mi się podobało - bardzo lubię różnorakie dystopie, antyutopie i sam fakt, że w teorii każdy wspaniały świat w praktyce okazuje się więzieniem. Pomysłowo wykorzystany zestaw.
Odpowiedz
*Manta 9 d.
alfonsyna, łoooo matko ile baboli Dziękuję alfonsyna za zwrócenie na nie uwagi syćko poprawione!

Odpowiedz
~SylviaWyka 11 d.
z wykopem
Świetnie wkręciłaś ten słowiański motyw, nienachlanie. Bardzo mi sie podobało. Ciężki system, dobrze zbudowałaś ten motyw. Ciekawy, precyzyjnie opisany. Zestaw wykorzystany, super
Odpowiedz
*Manta 9 d.
SylviaWyka, dziękuję
Odpowiedz
^Halmar 8 d.
Przeczytałam z zachwytem. Świetny ten motyw baletnicy z nadwagą, bardzo nośny narracyjnie, a Ty wykorzystałaś to w 100 proc. Trochę w klimacie antyutopii M.Atwood o piekle kobiet, takie miałam nienachalne skojarzenie w czasie lektury. Cudne to.
Odpowiedz
~CptUgluk 7 d.
Również uważam, że tekst świetnie się czyta. Wszystko wyważone i spójne. Bardzo pomysłowo zrealizowany zestaw, gratuluję Wizja kontroli i pozostawania pod butem rządu z władzą absolutną jest przedstawiona bardzo wiarygodnie, tak wiarygodnie, że aż budzi obawy, czy czasem przyszłość nie przyniesie takich rewelacji. Mam nadzieję, że my, obywatele nie damy się aż tak stłamsić
Pozdrawiam!
Odpowiedz
*Ritha 6 d.
z dużym wykopem
"Według państwa każdy nadprogramowy kilogram mógł stać się przyczyną wielu chorób, których leczenie wymagało znacznych nakładów finansowych. Kogo? Państwa oczywiście. Jeżeli nie dbałeś o siebie, objadałeś się, byłeś zdrajcą, który ma gdzieś innych obywateli i ich ciężko zarobione pieniądze" - świetny motyw i bardzo dobrze, że odkryłaś tę kartę nie w pierwszych akapitach, a dopiero po "oddaleniu kamery"

"Cel uświęca środki? A może to środki były celem?" - cudne

Bardzo dobrze przedstawiony klimat osaczającej inwigilacji, świetnie wykorzystany zestaw, płynna i wciągająca narracja, jest tu wszystko, a Ty jesteś coraz lepsza
Odpowiedz
~pkropka 5 d.
Pięknie poprowadziłaś to opowiadanie. Pokazałaś od początku co jest nie tak że światem, a koniec pasuje jak ulał. Nie spieszyłaś się z narracja i niczego nie brakuje.

Odpowiedz
~hens 4 d.
"warto wykorzystać ten czas i zrobić coś więcej niż pogaduchy przy pizzy." - pizza jako symbol oporu
Moze slusznie ją zakazali, skoro jednoczy w imieniu SPRAWY?.

" Wyciągnie wagę do odmierzania posiłków, zaplanuje plan treningowy" - plan niby się planuje, ale można też rozpisać.
Odpowiedz
~Anette 4 d.
Spoko tekst😁
Odpowiedz
!Szudracz 3 d.
Kontrola całkowita. Potencjał jest w tych jeszcze samodzielnie myślących, aby nie dać się całkowicie zniewolić.

Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin