Codziennostrzał - na start Chłopiec w parku

TW#3 Manuskrypt cz. 6

 Postać: Pan przeszły

 Zdarzenie: Taniec z wilkami

 Efekt: Historia z hyclami w tle

 Link do cz. 5: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=4506

 

  Myśl o ukrytym pomieszczeniu za regałami nie dawała Julianowi spokoju. Każdy demon jest przewrotną, złośliwą, cyniczną i kłamliwą z natury bestią, grającą na ludzkich uczuciach. Studentkę przysłał z wiadomością i zamiarem odniesienia triumfu nad słabością męskiego pożądania. Pewnie nie była świadoma faktu, że jest tylko narzędziem w rękach zła. Myśli rektora natrętnie wracały do studentki, jakby Amon wciskał się z wizją ciasno spinającej wydatny biust studentki. Odpędził wspomnienie, próbując skupić się na poszukiwaniach wskazówki, która naprowadzi go na tajne przejście. Właściwie nigdy nie przeszukał dokładnie biurka. Interesowały go tylko szuflady w zasięgu ręki. Schylił się i ujrzał w głębi dodatkową szufladę. Wyglądała, jakby ktoś przez przypadek zostawił kawał deski wsunięty w szyny. Trochę jak klawiatura na prowadnicach. Pociągnął w swoją stronę i jego oczom ukazał się pulpit sterowniczy, z wieloma przyciskami, światełkami, a nawet małą dźwignią.

  – Co za cholera?! Tyle lat tu siedzę i przeoczyłem takie ustrojstwo.

  Przyciski odpowiadały odpowiednim funkcjom, które narysowano a każdym z nich. Julian zaczął je wciskać, bardziej by sprawdzić czy działają, niż bawić się tą całą mechaniczną plątaniną poleceń przydzielanych jakiemuś tajemniczemu panelowi sterowniczemu. Okazało się, że wszystko w gabinecie można zrobić bez ruszania się od biurka. Nawet dywan zwijał się, by ukazać uchylająca się kalpę w podłodze. Rektor podbiegł zaaferowany znaleziskiem i kiedy pochylał się nad przepaścią, ledwo utrzymując równowagę uklęknął z wrażenia. Patrzył na rozległy hall, gdzie przechodziło mnóstwo ludzi. W pierwszej chwili chciał zatrzasnąć klapę, by nikt go nie zobaczył, ale zauważył cień swojego odbicia w szybie i pomyślał, że to lustro fenickie. Nikt nie jest w stanie go dojrzeć. To on mógł wszystkich obserwować. W pewnym momencie jedna z postaci zatrzymała się na środku hallu i spojrzała w górę. Szyderczy uśmiech Amona i radosne machanie dłonią wzbudziło niepokój i chęć natychmiastowego zatrzaśnięcia klapy.

  Julian podszedł do pulpitu i dokładnie przyjrzał się przyciskom. Na jednym z nich był tajemniczy rysunek rozsuniętej na boki kurtyny teatralnej. Nacisnął go i w tym momencie szczęknął mechanizm przy podłodze i w ścianach. Półki zaczęły rozjeżdżać się na boki, chować jedne za drugimi i ukazywać niespiesznie ciemne przejście do wnętrza... Czegoś.

  

  *

  

  Ktoś nerwowo zapukał do drzwi. Chwila oczekiwania na reakcję, znacznie dłuższa niż zazwyczaj, zmusiła przybysza do ostrego łomotu w drewniane deski. Mężczyzna wygodnie rozpostarty w fotelu ani myślał ruszyć się z miejsca, nie wspominając o otwieraniu drzwi i wpuszczaniu intruza.

  – Muszę sobie sprawić psa. Ostrego, by odstraszał obcych – krzyknął w stronę drzwi.

  – Astronom, wpuść nas. Mam coś ważnego – Ciul miał wyraźnie zdenerwowany głos. Jakby ktoś deptał mu po piętach.

  – Akuratnie nie mam chęci na gości i ich niespodzianki. Wpadnij jutro. Może mi się zmieni.

  – Wpuszczaj, bo nas zeżrą! – krzyk przechodził w rozpaczliwą nutę.

   Astronom podniósł się niechętnie i zdjął zabezpieczające drzwi rygle. Na zewnątrz stał trzęsący się Ciul, a za nim Dzid zadzierający głowę w górę i przewracający oczami. Przytulał do brzucha mnóstwo książek. Tyle ile dał radę utrzymać. Stach też miał ich trochę, ale sprawiał wrażenie, jakby ich nie chciał, ale musiał je trzymać.

  Weszli do środka, wciągając za sobą opierającego się Dzida. Zaryglowali szybko drzwi. W tym samym momencie Astronom usłyszał dyszenie i pazury na drewnianej werandzie chaty. Podszedł do okna i ujrzał na zewnątrz ogromnego czarnego wilka, którego oczy żarzyły się czerwienią ognia piekielnego. Szybko chwycił za solidną drewnianą okiennicę wewnętrzną i zatrzasnął, wspierając solidnym kołkiem. To samo nakazał zrobić Ciulowi z innymi oknami.

  – Coś ty mi tu, kurwa, sprowadził? Co za diabelstwo? – warczenie wilków dochodziło ze wszystkich stron. Słychać było nawet na dachu.

  – Wytrzyma? – Stach nerwowo spoglądał w sufit.

  – Może tak, a może nie. Zwykłe, szare wilki by tu nie podeszły, te są jakieś rodem z piekła.

  – Bo są! Popatrz na Dzida. Zdziczał. Nie wiem co mu się stało, ale jak wszedłem do jego mieszkania, wyglądało, jakby tornado przez nie przeszło. A ten siedział wśród książek i bełkotał jakieś bzdury. Całkiem zadowolony! Kiedy usłyszałem w oddali wycie wilków, pomyślałem, że skąd, kurwa, w tej okolicy wilki? Od ponad pięćdziesięciu lat nikt ich nie widział. Ale wycie było coraz bliżej, więc coś mnie tknęło, bo Dzida popierdoliło, jakby z bańki od wariata dostał i cały obłęd, niczym zaraza, przeszedł ze świra na Zygę. Pierdoli jak popaprany. I te książki! Nie chciał się bez nich ruszyć, a trzeba było uciekać, bo przez skórę czułem, że te upiorne wilki na nas lecą, jak zziębnięte cizie z mroźnego lasu. A potem, w drodze, kiedy wataha była coraz bliżej, usłyszałem przeraźliwy gwizd i skowyt jednej z bestii. Jacyś jeźdźcy na koniach z linami próbowali ujarzmić atakującego zwierza. Srebrny sznur palił bestię miotającą się niemiłosiernie. Tamci, jakby z mgły, upiory, trzymali mocno, aż znikąd rozwarły się wrota i jeźdźcy, jak te hycle, wrzucili wijącego się wilka do wnętrza... Nie wiem czego. Piekła? Jak mam wierzyć w Piekło, skoro do Nieba i Raju mnie nie przekonano?

  Potężne zwierzęta zaczęły atakować budynek, szukając słabego punktu, którym przedostaną się do wnętrza i rozerwą swoje ofiary na strzępy. Dom był zbudowany z solidnych dębowych bel, które nie są łatwe do sforsowania. Jednak silne szczęki bestii były niczym piły łańcuchowe, których używają drwale do wycinki najtwardszych drzew w lesie jak dąb, jesion, cis, czy grab. Michał sprawdził okiennice i przez szpary dojrzał grzbiety dwóch ogromnych zwierząt. Trzecie z nich dobierało się wielkimi szczękami i pazurami do dachu, rozrywając pokrycie na strzępy. Za chwilę wpadnie na strych. Z oddali dało się słyszeć brzmienie trąb. Wilki bardziej zajadle próbowały dostać się do budynku.

  Michał szybkim krokiem podszedł do biblioteczki i sięgnął po Goecję Księgę Demonów.

  – Żartujesz? Teraz będziesz czytać? Jebło cię jak Dzida? – Ciul był u kresu wytrzymałości nerwowej. Miotał się z kąta w kąt, podskakując przy każdym uderzeniu, warczeniu i ujadaniu zwierząt. Wyglądało to na taniec w rytm wilczych odgłosów. Kiedy dwie bestie rzuciły się na siebie, miał nadzieję, że problem sam się rozwiąże. Niestety, trwało to zaledwie kilka chwil i powróciły do swoich poprzednich zajęć.

  – Mam! Te wilki są z piekła. Chyba wymknęły się w jakiś sposób do naszego świata. Tylko jeźdźcy mogą ich złapać. To piekielni hycle. Dźwięk trąb oznacza przybycie Beletha. Jeśli demon przybędzie na trupiobladym koniu, to będzie właśnie on.

  – Demony? Chcesz powiedzieć, że do Przedwiecznych dołączyły demony? Te takie z piekła? I wypuściły swoje ogary?

  – To nie tak. Sądzę, że ktoś wezwał demony. One traktują Przedwiecznych jak konkurencję, więc ktoś ma nadzieję na przepędzenie jednych z pomocą tych drugich. Przechodzący demon do świata ludzi zostawia za sobą, że tak to nazwę, uchylone wrota. Nimi wydostają się inne złe duchy. Wilki mogły wymknąć się. Teraz jeźdźcy chcą je schwytać i zawrócić do podziemi. Ludzie nie poradzą sobie sami z bestiami, bo one nie są wrażliwe na pieczęcie, zaklęcia i talizmany. Jesteśmy całkowicie bezbronni i bezradni wobec demonicznych zwierząt rozszarpujących ludzi na strzępy, z duszami włącznie.

  – Demony to nasi przyjaciele? – Stach patrzył z niedowierzaniem na Michała. Spojrzał też na Zygę, jakby ten miał potwierdzić teorię na podstawie przeczytanych od tyłu czytanek i podręczników, które nadal trzymał, przytulając je mocno do siebie, ze wzrokiem zawieszonym gdzieś w górze.

  – Nie, demony nigdy nie będą naszymi przyjaciółmi. Ale Przedwiecznych nie tolerują na swoim poletku doświadczalnym. Widzisz, ludzie i demony zawarli pakt. Póki jedna i druga strona nie narusza punktów ugody, wszystko układa się w miarę dobrze.

  – Jak dobrze? Wielu ludzi straciło życie przez opętanie. Chcesz mi wmówić, że to jest w ramach umowy?

  – To wina po stronie egzorcystów. Niewiedza, pycha, ciekawość – to główne grzechy duchownych. Ludzkość za to ponosi wysoką cenę.

  – Czy Kościół zawarł pakt z demonami? Chcesz mi wmówić, że ktoś chroniący nas przed złem, układa się z nim po kryjomu?

  – To bardziej skomplikowane, niż myślisz – Astronom wydawał się zmęczony tłumaczeniem Ciulowi zawiłych zjawisk tego świata. Może lepiej było nic nie mówić? – Człowiek jest słabszy od demona, przez swoją naturę, ulegającą podszeptom i pokusom...

  – Jak mistrz Twardowski? – Ciul nie mógł wytrzymać.

  – Niech będzie, jak Twardowski. No, niezupełnie. Tamten wywinął się od Piekła, ale w rzeczywistości ciężko oszukać Diabła.

  – To co my teraz zrobimy? I kim, czym jest ten Beleth na koniu? Poza hyclem, rzecz jasna.

  Przestali rozmawiać, bo wilk rozszarpujący dach zaczął szaleć na strychu. Rozrywał deski podłogowe, by dostać się niżej, do izby, w której znajdowali się trzej mężczyźni. Po kilku sekundach zobaczyli w suficie ogromny pysk z wielkimi zębami i czerwono żarzącymi się ślepiami. Bestia wcisnęła swój wielki czarny nos i węszyła wokoło. Z pyska ciekła gęsta, spieniona ślina. Po chwili zerwała dwie deski i wskoczyła do środka. Mężczyźni zamarli ze strachu. Michał zdążył jeszcze pochwycić srebrny pierścień, który leżał na stoliku, zasłonił sobą Stacha i Zygę, i wysunął tak uzbrojoną pięść w stronę bestii, na której nie zrobiło to większego wrażenia.

  W tej chwili za oknem zrobił się ruch. Dwaj jeźdźcy zarzucili srebrne lassa na wilki atakujące z zewnątrz domu. Trzecia postać na trupio bladym koniu rozsadziła ścianę domu i wtargnęła w momencie, kiedy bestia zwarła się do skoku na swe ofiary. Jednym smagnięciem srebra Beleth powalił wilka, spętał i otworzył przejście, w które zostały wrzucone potworne zwierzęta.

  Astronom spojrzał na demona i skłonił głowę. Beleth odpowiedział tym samym gestem. Nie odszedjechał jednak, czekał. Stach porażony strachem, padł jak długi na podłogę, a Zyga nadal wpatrywał się obłędnie w sufit, bujając się na boki.

  – Panie i władco, wybacz tym nieszczęśnikom, że nie zdzierżyli tak wielkiego szoku na widok upiornych wilków. Nie wiem kim jesteś, ale jesteśmy Wam wdzięczni za pomoc.

  – Mojego imienia nie wyjawię ci człowiecze, bo sprawdziłeś je w księdze. Mów mi Pan Przeszły, gdyż nie ma mnie już teraz. Moje wspomnienie pozostało tutaj, rozmawiasz z nim, ja już jestem po drugiej stronie.

  – Widzę Cię Panie, więc wybacz, że nie rozumiem. Nie jesteś łowcą demonów. Czy przewidujesz przyszłość?

  – Jeden z nas przewidział to spotkanie. Ostrzegł mnie przed wiedzą, którą posiadasz, a która może zaszkodzić. Przysłał nas Amon, który rozmawiał z Kapucynem. To wyraz łaski i dowód przymierza w staraniach odesłania Przedwiecznych w światy głębsze i mroczniejsze niż Piekło. Wybierzecie się w podróż na wyspę, która nie istnieje. Tam odnajdziecie Necronomicon i użyjecie go do uśpienia Przedwiecznych.

  – Rozumiem, Panie Przeszły, że będziecie nam towarzyszyć?

  – Będziemy w pobliżu. Pojawimy się w razie potrzeby. Nie obawiaj się, nie podeślemy płonącego rumaka – na twarzy demona wykwitł złośliwy uśmieszek. Cała jego postać zatrzęsła się jak galareta, od powstrzymywanego ataku śmiechu. Mało tego, dwie postaci czekające na zewnątrz zachowały się w ten sam sposób. Jedna z nich miała wygląd starca ujeżdżającego krokodyla, z jastrzębiem na nadgarstku, drugą był przystojny rycerz, dzierżący lancę, sztandar i węża. Cała trójka kompanów trzęsła się, a z dala dał się słyszeć potworny chór jęków i zawodzeń.

  Agares i Eligor – pomyślał Astronom, gdy cała trójka zniknęła mu z oczu. Jeden sprowadza uciekinierów, zna wszystkie języki świata i wywołuje trzęsienia ziemi, drugi potrafi odnajdywać ukryte rzeczy, zna taktykę wojenną.

  Stach zaczął się wybudzać, a Zyga upuścił wszystkie książki na podłogę.

Liczba ocen: 2
68%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~alka666
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 38

Opis:

Dodano: 2020-10-11 21:31:59
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW
Odpowiedz
~alka666 11 d.
TreningWyobrazni dobry wieczór
Odpowiedz
~oko 11 d.
Nawet dywan zwijał się, by ukazać uchylająca się kalpę w podłodze. - uchylającą i klapę
W tym samym momencie Astronom usłyszał dyszenie i pazury na drewnianej werandzie chaty. - usłyszał pazury?
warczenie wilków dochodziło ze wszystkich stron. Słychać było nawet na dachu. - słychać je było, albo dochodziło ze wszystkich stron, nawet z dachu.
Nie odszedjechał jednak, czekał.- odszedł, czy odjechał?
zdecydowanie za rzadko piszesz - znakomite opowiadanie i ładnie komponuje się z poprzednimi.
Odpowiedz
~alka666 11 d.
oko hahahaha! Pisane w pośpiechu, na kolanie. Byle zdążyć. Chociaż fabułę miałam w głowie już znacznie wcześniej, to pisanie przypadło mi dosłownie na niedzielne popołudnie i wieczór. Jakiś czas może tak ze mną być, albo i gorzej...

Dziękuję za uwagi. Poprawki naniosę w wolnej chwili
Odpowiedz
~alfonsyna 9 d.
"wracały do studentki, jakby Amon wciskał się z wizją ciasno spinającej wydatny biust studentki" - jakoś spróbuj wyeliminować powtarzającą się "studentkę", bo trochę się rzuca w oczy; kawałek dalej jest też drobne powtórzenie z "szufladami";
"narysowano a każdym z nich" - na;
"ukazać uchylająca się kalpę" - uchylającą;
"Z pyska ciekła gęsta, spieniona ślina. Po chwili zerwała dwie deski i wskoczyła do środka" - obadaj to trochę, bo wyszło, jakby ślina zerwała dwie deski i wskoczyła do środka
"atakujące z zewnątrz domu. Trzecia postać na trupio bladym koniu rozsadziła ścianę domu" - pierwsze "domu" można usunąć i powtórzenie zniknie;
"Nie odszedjechał jednak" - odjechał;
Ależ Ty się rozkręcasz z tą historią! Znowu świetnie wplotłaś zestaw, nie wiem, jak Ty to robisz, ale cały czas dajesz sobie świetnie radę, a nawet coraz lepiej. Widzę, że zmierzamy już coraz dalej ku punktowi kulminacyjnemu, będę więc śledzić nadal.
Odpowiedz
~alka666 9 d.
alfonsyna pięknie dziękuję za poprawki i śledzenie
W pośpiechu pisałam, więc i błędów dużo. Czasu na powrót nie miałam. Poprawki naniosę w wolnej chwili. Może jeszcze coś się znajdzie?

Tak, zbliża się ku końcowi. Pora napisać coś innego, ale najpierw muszę ten temat skończyć, bo jak znam siebie - przerwę, to już nie wrócę, bo milion innych tematów zaprzątnie mi głowę
Odpowiedz
~alfonsyna 9 d.
alka666 ja tam lubię to czytać, nie musisz się spieszyć z kończeniem
Odpowiedz
~alka666 8 d.
alfonsyna dzięki wielkie
Obawiam się zmęczenia materiału
Odpowiedz
~alfonsyna 8 d.
alka666 wiem, rozumiem, ale dajesz radę elegancko, wiadomo, że też nic na siłę, wszystko w swoim tempie i ilości
Odpowiedz
~alka666 8 d.
alfonsyna myślę, że trzeba skończyć w odpowiednim momencie, aby Czytelnik nie zdążył się znudzić fabułą
Odpowiedz
*Canulas 7 d.
helloł

"Studentkę przysłał z wiadomością i zamiarem odniesienia triumfu nad słabością męskiego pożądania. Pewnie nie była świadoma faktu, że jest tylko narzędziem w rękach zła. Myśli rektora natrętnie wracały do studentki, jakby Amon wciskał się z wizją ciasno spinającej wydatny biust studentki." może jakiś synonim dla... aż trzech "studentek"?

"Okazało się, że wszystko w gabinecie można zrobić bez ruszania się od biurka. Nawet dywan zwijał się, by ukazać uchylająca się kalpę w podłodze." - klapę


"Nie wiem czego. Piekła? Jak mam wierzyć w Piekło, skoro do Nieba i Raju mnie nie przekonano?" - ładnie ujęte


Ok. Zawsze stawiam na szczerość i powiem, że pomimo widocznej wiedzy w temacie oraz zapewne zacnego reaserchu, temat zaczyna się już z wolna wyeksploatowywać (moim zdaniem). Zresztą, kurde. Mogę nie być obiektywny, bo odkąd o tym wspomniałaś, myślę o Tobie w kontekście antologii horroru stricte Słowiańskiego.

Sorrex, ale wolę uczciwie.


Odpowiedz
~alka666 7 d.
Canulas świetnie, dzięki
Na pewno będę nanosić wszystkie poprawki.

Pisałam goniąc czas - na kolanie. Przez 2-3 miesiące może być ze mną jeszcze gorzej, jeśli chodzi o pisanie. Taka praca. Wykańcza mnie.

Też czuję, że czas zamknąć temat Przedwiecznych. Postaram się to zrobić w najbliższym czasie. Już się lekko znudziłam
I też skłaniam się ku opowieściom z wierzeniami słowiańskimi i całą demonologią w tle. Na tym polu jeszcze nie skończyłam, a wręcz zaledwie zaczęłam.
Odpowiedz
*Canulas 7 d.
alka666 no baaa, wszak słowiańskie anto w chałupinie masz
Odpowiedz
~alka666 7 d.
Canulas
Odpowiedz
*Manta 7 d.
" – Coś ty mi tu, kurwa, sprowadził? Co za diabelstwo? – warczenie.." - Warczenie
Lubię tematy związane z wilkami, więc przyjemnie mi się czytało o krwiożerczych bestiach z czerwonymi ślepiami
Odpowiedz
~alka666 7 d.
Manta pięknie dziękuję
Zwłaszcza za poprawki. Wezmę się za nie niebawem.

Myślę, że jeszcze nie jedno moje opowiadanie będzie z wilkami, wilkołakami, strzygami i innymi demonami
Wilki mają u mnie szczególne miejsce. Wystarczy spojrzeć na Diunę i Jagę (zdjęcie na Fb). Moje wilczury kochane! Ale wilki są wyjątkowe! Dużo o nich czytałam, uczyłam młodzież na warsztatach literackich. Mimo całej sympatii, nie zapominam, że to dzikie zwierzęta, które przede wszystkim bronią szczeniąt.
Odpowiedz
~Aja 7 d.
z wykopem
Bardzo ładnie ciągnie opowieść i narracyjnie świetne. O wilkach lubię, więc czytało się samo.
Odpowiedz
~alka666 7 d.
Aja dziękuję
Wilki są piękne!
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
Zaczynam się troszkę gubić w tym - jako w całości - w tym jak te części się łączą Być może mam problemy z koncentracją ostatnio.
Odpowiedz
~alka666 5 d.
Ritha być może... Ale moja wina też - jestem przemęczona. Będzie tak kilka najbliższych miesięcy. Może odpadnę na jakiś czas, bo nie daję rady czasowo, ale też siły brak.
Z końcem lutego, początkiem marca powinno być lepiej
Jeśli dostanę urlop, to może nawet wcześniej dojdę do formy?
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
alka666 rozumiem, odpocznij. Ja np. w ogóle nie napisałam ostatniego TW, więc... też mam gorsze i lepsze etapy, jak każdy
Odpowiedz
~alka666 5 d.
Ritha no tak. Inwentury to dla mnie jeden z najgorszych etapów w pracy. Podróże wykańczają mnie. Inwentur jest kilkanaście.
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
alka666 rozumiem... powodzenia zatem!
Odpowiedz
~Karawan 5 d.
z wykopem
Czepialski
Myśl o ukrytym pomieszczeniu za regałami nie dawała Julianowi spokoju. imho; Myśl o pomieszczeniu ukrytym... albo; Myśl o ukrytym za regałami...
jakby Amon wciskał się z wizją ciasno spinającej wydatny biust studentki. - ważniejsza osoba więc; ...wciskał się z wizją dziewczyny ciasno spinającej biust (cokolwiek znaczy ciasne spinanie biustu <,agrafką? spinaczem?> )
Rektor podbiegł zaaferowany znaleziskiem i kiedy pochylał się nad przepaścią, ledwo utrzymując równowagę uklęknął z wrażenia. - klapa nad przepaścią to chyba duża dość by musiała być, na pewno nie przepaść!! To zdanie wymaga przekonstruowania. Widzę tak; otwarł klapę i zachwiał się widząc pod sobą przestrzeń ogromnej sali. Uklęknął i patrzył w zdumieniu. Czy to Autor miał na myśli? A co mi pokazał?
Tyle marudzenia. Reszta obiecująco ciekawa i warta na pewno poświęcenia jej uwagi i czasu na doskonalenie
Odpowiedz
~alka666 5 d.
Karawan dziękuję
Zwłaszcza za poprawki. Będę je nanosić w wolnej chwili.
Opowiadanie pisałam na ostatnią chwilę i dosłownie na kolanie.

Na razie doświadczam zawieszeń Windowsa (czyt.: mózgownicy). To zmęczenie. Jesień i zima są dla mnie zabójcze.
Odpowiedz
~CptUgluk 4 d.
Podziwiam za fakt, że każdy zestaw jesteś w stanie wykorzystać tak, by pociągnąć dalej jedną historię. Wydaje mi się to trudniejsze, niż tworzenie pojedynczych opowiadań. Chyba, że dla Ciebie to właśnie łatwiejsze
Twoje teksty są ładnie skalane lovecraftovskim plugastwem
"Odszedjechał" mnie urzekło
Odpowiedz
~alka666 4 d.
CptUgluk dzięki

Musiałam coś poprawiać i w pośpiechu nie wszystko poszło jak trzeba
Będę kończyć Przedwiecznych. Pora wrócić do pierwotnego założenia.

Odpowiedz
~CptUgluk 4 d.
alka666 To w takim razie zamknij serię z przytupem demonicznego kopytka lub z plaśnięciem ośmiorniczej macki - byle było epicko
Odpowiedz
~alka666 4 d.
CptUgluk musi być z fajerwerkami.
Masz pomysł na zestaw pod takie zakończenie? Poza konkursowy. Postaram się napisać zakończenie poza TW.
Odpowiedz
~CptUgluk 4 d.
alka666 jak z nowych zestawów to może malarz demonów i masowa produkcja snów? Jak w ogóle spoza puli to może opętany i pęknięcie w czasoprzestrzeni? Kurde nie wiem, wszystko może być a może wstrzymaj się, dziś rozdawanie - może dostaniesz jakiś zestaw, który Ci idealnie podejdzie pod zakończenie?
Odpowiedz
~alka666 4 d.
CptUgluk pęknięcie czasoprzestrzeni fajne. Zakończenie zajmie mi więcej niż 12 tys znaków. I więcej czasu.
Odpowiedz
^Halmar 4 d.
Ech, chciałabym żeby ktoś mi to przeczytał przed snem. Piękna historia, sprawnie napisana. Zacny koncept, taki nieco staroświecki, gotycki - a jednak historie o zmaganiach z demonami są zawsze w cenie. Podoba mi się, niezmiennie.
Odpowiedz
~alka666 4 d.
Halmar pięknie dziękuję
Jeśli kiedyś Manuskrypt wyjdzie w całości, pierwsza otrzymasz egzemplarz
Odpowiedz
^Halmar 4 d.
alka666 z autografrm poprosze
Odpowiedz
~alka666 4 d.
Halmar oczywiście, ma się rozumić
Odpowiedz
~hens 4 d.
Sporo demonów (a jakże)!
Zastanawiam się na ile ta historia istnieje w Twoich planach, na ile jest wypadkową losowania zestawów. Ciągnięcie tej historii jest zadaniem karkołomnym (ale sobei radzisz, dlatego podwójne prawo)

Teraz minusy:


JAk dasz ctr + F i napiszesz demon, to objawi ich się całą masa (i trochę zbyt wiele)

Podobnie bywa ze słowem "który" (tutaj nie jest aż tak gęsto, ale spokojnie niektóre "który" można zastąpić kropką)
Odpowiedz
~alka666 4 d.
hens dzięki za dobre rady
Jeszcze nie raz usiądę do poprawek tej części, jak i całości Manuskryptu. Ale każda uwaga - na wagę złota!
Odpowiedz
~Anette 4 d.
Niezłe
Odpowiedz
~alka666 4 d.
Anette dziękuję
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin