Portret nieznajomej w czerwonej sukience Lotofagi (epitafium)

Obrona Herostratesa

 Rozszarpały, jelenia, Akteona własne psy.

 Skonał za to, że liznął spojrzeniem

 dosiadającą księżyca odbitego w jeziorze.

 

 Dobrze, niech ktoś mi powie?

 

 Komu potrzebna bogini, biegająca po lesie.

 Albo ten cud świata w Efezie, świątynia

 na chwałę owej dzieciobójczyni przeszywającej córkę

 w objęciach skamieniałej Niobe.

 

 Spopielić! Zwęglić w pożodze, wreszcie.

 Niechaj z trwogi kapłanki wrzeszczą.

 

 To sprawiedliwość, żadna zemsta.

 Na pewno nie dla sławy, choć szewc bez butów chodzi

 i nie zaszkodzi, żeby mnie znano,

 wspominając, co rano przy śniadaniu.

 

 Ja tylko bronię zasad i własnego zdania.

 

 Jej bliźniak, Apollo, pieniacz, hołubiący muzy.

 Spaliłbym i opluł również wszystkie wiersze.

 Wielkość tkwi we mnie. Burzę, więc to ja jestem sacrum,

 jednako wy profani dłużni mi zadośćuczynienie.

 

 Prowadzicie na śmierć, na wymazanie imienia.

 Nieludzko, ale trudno, niech tak się stanie,

 a przecież dla dobra maluczkich chciałem się przyczynić.

 

 Sami widzicie, że nie ma we mnie winy.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 10

Opis:

Herostrates faktycznie był szewcem. Może to z powodu kompleksów chciał zdobyć sławę. Spalił świątynię Artemidy w Efezie. Jeden z cudów świata. Skazano go na smierc i wymazanie imienia. Niezbyt dokładnie. Obecnie w psychologii istnieje jednostka chorobowa, którą nazywają kompleksem Herostratesa.

Dodano: 2020-10-13 16:00:38
Komentarze.

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin