całuśnego piździernika U stóp tęczy. Most do T3 (drabble)

Wietrzna tancerko

 Zapijam zieloność w odwrocie.

 Wódka płynie przez gardło i pali w przełyku.

 Jeszcze jedna

 

 jesienna nadchodzi powoli, po cichu.

 Pójdziemy w tan.

 Jeszcze nie raz?

 

 Wiatry szepczą i męczą listowie kurczowo 

 przypięte, aby wciąż trwać.

 Jeszcze nie dziś

 latawców czas.

 

 Gotuj suknię, złotogłów, purpurę,

 blue jeans i co tam masz.

 Omamisz przez chwilę.

 Wypiję.

 Ruszymy w tan.

 

 Zerwę szmatki liściaste,

 zamienię w zmarzlinę.

 I pójdę w tan.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 12

Opis:

Dodano: 2020-10-16 00:25:04
Komentarze.

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin