Czy to jest przyjaźń...? część III Czy to jest przyjaźń...? część I

Czy to jest przyjaźń...? część II

  Ula zastanawiała się co dalej, miała już dość tego związku. Andrzej stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Zaczął później wracać z pracy, a wówczas często wyczuwała od niego woń alkoholu.

 

 - Znowu piłeś - po tych słowach on zachowywał się jak oszalały.

 

 - Co ciebie może to obchodzić - wrzeszczał i nie raz leciała mu ręka w jej kierunku. Po takim wieczorze następnego dnia Ula szła do pracy z mocno przesadzonym makijażem albo brała dzień wolego. Jak właśnie dzisiaj.

 

 Andrzej kolejny raz wrócił pijany i chyba nawet pod wpływem jakiś narkotyków. Ula widząc w jakim jest stanie chłopak chciała wyjść z domu nim zacznie się awantura.

 

 - Gdzie się wybierasz suko - usłyszała tuż przy uchu. Nie odpowiedziała - chyba o coś pytałem. Co wybierasz się do tego swojego prezesika? - wrzasnął jej od ucha.

 

 - Chciałam pójść do sklepu - próbowała jakoś się wymigać, gdy poczuła silne szarpnięcie i zaraz uderzenie w twarz. Skutkiem tego miała rozciętą wargę oraz łuk brwiowy i podbite oko. Andrzej zazwyczaj kolejnego dnia przychodził z bukietem kwiatów i niemalże na kolanach przeprasza, błagając o wybaczenie i obiecując poprawę. Z początku Ula wierzyła w te jego zapewnienia o zmianie. On zazwyczaj tłumaczył się, że miał ciężki dzień w pracy, a to, że szef go zdenerwował albo miał innego rodzaju wymówienia. Ona po takich dniach zazwyczaj chodziła przygaszona i mało z kim rozmawiała. Na pytanie przyjaciółek co się dzieje odpowiadała wymijająco, że jest najzwyczajniej zmęczona. Tylko jakoś nie wszystkie w to do końca wierzyły. Zwłaszcza Ala i Iza prawa ręka mistrza.

 

 - Wiesz co Alu myślę, że w związku Uli i tego jej Andrzejka coś jest nie tak - mówiła jednego razu krawcowa do Alicji.

 

 - Też to zauważyłam - rzekła Alicja - raz nawet próbowałam z nią porozmawiać o tym. Chciałam wyciągnąć ją po pracy na kawę, ale usłyszałam, że się spieszy - dodała kobieta.

 

 - Powinnyśmy coś zrobić - rzekła Izabela.

 

 - Iza, ale co ty chcesz zrobić. Ona nic ci nie powie. Znasz ją i dobrze wiesz, że trudno cokolwiek z niej wyciągnąć - odparła Milewska. Iza tylko pokiwała głową na potwierdzenie słów starszej koleżanki. Ula nigdy nie była zbyt wylewna. Nie lubiła się zwierzać ze swojego życia komukolwiek. Lecz Iza nie zamierzała tak tego zostawić i choćby miała użyć jakiegoś podstępu to dowie się jak wygląda sprawa związku jej przyjaciółki i tego osiłka z siłowni. Tak właśnie nazywała go większość ludzi z F&D. A zwłaszcza właśnie jej przyjaciółki. To one pierwsze zauważyły, że ten facet jest jakiś dziwny. Od kiedy Ula zaczęła się z nim spotykać miała coraz mniej czasu na spotkania z przyjaciółkami. Ich spotkania zazwyczaj wyglądały tak, że Ulka co kilka minut miała wiadomość od swojego chłopaka z pytaniem za ile będzie, gdzie jest albo wiadomość w formie wręcz komunikatu, że za kilka minut będzie po nią. Mimo tego żadna z dziewczyn jak na razie nie komentowała tego na głos. Lecz widać było, że dziewczynom zaczyna się to nie podobać.

 

 Ula wróciła do pracy nie następnego dnia lecz po dwóch tygodniach. Kolejny raz Andrzej ją pobił. W pracy powiedziała, że złapała ją grypa. Kiedy to koleżanki, ale i Marek chcieli ją odwiedzić to wymigała się złym stanem. Żadne z nich nie naciskało. Marek na ten czas przejął obowiązki Uli. W ten sposób chociaż na jakiś czas mógł oderwać swoje myśli od Pauliny i jej wiecznego narzekania. Ta mimo przebywania nadal we Włoszech potrafiła w ciągu dosłownie pierwszej minuty rozmowy przez telefon popsuć mu humor. Czasami miał wrażenie, że jej to sprawia przyjemność. A jej ulubionym tematem była rzecz jasna Ula. Najczęściej swoją rozmowę z Markiem zaczynała.

 

 - Jak tam twoja brzydulka? Jeszcze nie wróciła do ciebie? A no tak, przecież, która teraz cię zechce - tymi słowami potrafiła dobitnie zepsuć mu dzień. Ona doskonale wiedziała, że młody Dobrzański wciąż kocha Cieplak. A mimo to nie przeszkadzało jej to w dążeniu do ślubu. Sam Marek miał od jakiegoś czasu podejrzenia, że ta ciąża to taka zemsta oraz pokazanie Uli kto jest górą. On sam doskonale wiedział, że droga do panny Cieplak jest już zamknięta. Bywały momenty, gdy bardzo żałował, że nie posłuchał Olszańskiego jak ten mówił.

 

 - Spróbuj z nią porozmawiać. Wyjaśnij wszystko na spokojnie. To jest Ulka, a nie jakaś tam modelica i tylko szczera rozmowa może coś zmienić - mówił mu przyjaciel.

 

 - Seba nie znasz Uli. Ona czuje się bardzo zraniona i wcale mnie to nie dziwi. Bardzo ją zraniłem i teraz nie mam szans na wytłumaczenie.

 

 - Może jednak powinieneś spróbować...

 

 - Stary ja wiem, że to nic nie da. Ona na każdą taką próbę rozmowy o nas reaguje alergicznie. A ja nie chcę zepsuć tego co jest teraz między nami - mówił Dobrzański.

 

 

 

 Po każdej rozmowie z Pauliną czuł się okropnie. Kila razy nawet chciał zadzwonić do Uli, aby pogadać. Lecz zaraz rezygnował.

 

 - I co miałbym jej powiedzieć. Że nie układa mi się z Paulą - wyrzucał sobie.

 

 Pamięta dzień kiedy chciał rozstać się z Febo, ale ta go uprzedziła mówiąc o ciąży. W pewnym momencie dojrzał do decyzji, że woli być sam, bo żadna nie zastąpi mu Uli. Podejrzewał nawet, że Paulina celowa odstawiła tabletki, aby w ten sposób zatrzymać go przy sobie. Można było wiele mu zarzucić, ale nie to, że porzuci własne dziecko. A panna Febo doskonale wiedziała, że dzięki ciąży zatrzyma go przy sobie i będzie triumfować. Wszyscy wiedzieli jak bardzo nie cierpi Uli. Wiele razy dawała temu dowód.

 

 Po powrocie Uli do pracy Iza postanowiła spróbować porozmawiać z przyjaciółką i dowiedzieć się czy wszystko jest w porządku. W porze, gdy wszyscy mieli przerwę na lunch do gabinetu pani prezes ktoś zapukał. Ula zaprosiła gościa do środka, w drzwiach ujrzała swoją przyjaciółkę.

 

 - Cześć Ulka masz chwilkę chciałam pogadać - rzekła krawcowa.

 

 - Cześć. Jasne, że mam. W prawdzie miałam iść do bufetu, ale możemy też zostać tu - odparła panna Cieplak. Krawcowa weszła do środka zamykając za sobą drzwi i usiadła na fotelu stojącego obok kanapy. Przez chwilę w gabinecie panowała cisza, którą przerwała Ula.

 

 - To o czym chciałaś rozmawiać? Czy coś się stało? - dopytywała Cieplak.

 

 - Ula... - zaczęła Iza, ale próbowała dobrać słowa tak aby nie urazić przyjaciółki - czy u Ciebie, to znaczy u was wszystko w porządku? - Ula patrzyła na przyjaciółkę i nie bardzo wiedziała co ta ma na myśli albo nie chciała wiedzieć.

 

 - A co masz dokładnie na myśli - dopytywała Ula.

 

 - Nic konkretnego. Ale od jakiegoś czasu dziwnie się Ula zachowujesz.

 

 - Dziwnie? To znaczy jak - mówiła Cieplak, a w jej głos był jakiś dziwny.

 

 - Chodzisz przygaszona, często zamyślona. Unikasz spotkań - mówiła Iza.

 

 - Iza chyba przesadzasz. Dobrze wiesz, że mamy dużo pracy, stąd to moje dziwne zachowanie - mówiła. Lecz przyjaciółka nie do końca uwierzyła w jej słowa. Wiedziała jednak, że nie warto drążyć tematu, bo Ulka z całą pewnością nic nie powie. Po tej krótkiej wymianie zdań panie pożegnały się każda wróciła do swoich zajęć. Ale Iza nie zamierzała odpuścić. Postanowiła coś z tym zrobić i w tym celu umówiła się z Maćkiem na mieście następnego dnia. Lecz nawet to spotkanie niewiele przyniosło odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Jednak miało w najbliższym czasie nastąpić coś co rzuci więcej światła na to wszystko.

 

 Od tej rozmowy minęło kolejne kilka dni, ale w związku Uli i Andrzeja nic się nie zmieniło. Był czwartkowy wieczór Ula czekała z kolacją na swojego chłopaka lecz ten się kolejny raz spóźniał. Było grubo po północy, gdy usłyszała zgrzyt klucza w drzwiach a chwilę później jakiś rumor w przedpokoju. Wstała z łóżka i wyszła z sypialni aby sprawdzić co się dzieje. Wówczas ujrzała swojego chłopaka kompletnie pijanego, który coś mruczał pod nosem a raczej mamrotał. W pewnym momencie ujrzał stojącą w drzwiach Ulę i wysyczał przez zęby.

 

 - Co się gapisz suko - ula nic nie odpowiedziała tylko cofnęła się do sypialni. Myślała, że będzie mieć spokój, ale pomyliła się. Minęło może kilkanaście minut, gdy ten wparował do pomieszczenia, gdzie była Ula i zaczął na nią najpierw wrzeszczeć a w końcu przeszedł do rękoczynów. Ta odepchnęła go i uciekła do łazienki. Andrzej przez jakiś czas jeszcze dobijał się do drzwi, ale najwyraźniej zmęczony i upojony alkoholem odpuścił. Ula następnego dnia poszła do pracy zmęczona i niewyspana. Weszła do swojego sekretariatu, gdy rzuciła jej się na szyje Violetta.

 

 - Ałć - usłyszała jej sekretarka.

 

 - Przepraszam. Ale jestem taka podekscytowana - szczebiotała kobieta.

 

 - Nic się nie stało. Tylko boli mnie ramię - odparła i próbując rozmasować ramię podwinęła rękaw, a oczom sekretarki ukazał się potężny siniak.

 

 - Ulka co to? - pytała

 

 - Nic takiego. Uderzyłam się - odpowiedziała i zniknęła w swoim gabinecie.

 

 Violetta nie była by sobą gdyby nie podzieliła się tym co widziała z innymi dziewczynami.

 

 - Powiedziała, że się uderzyła? - pytała z niedowierzaniem Iza.

 

 - No przecież mówię - usłyszały dziewczyny.

 

 Żadna z rozmówczyń nie uwierzyły w historię z uderzeniem, ale żadna nie powiedziała tego na głos. Całej tej rozmowie przysłuchiwał się Olszański, który siedział w kącie sali. Odczekał jak wszystkie rozejdą się do swoich zajęć by samemu udać się do konferencyjnej, gdzie powinien znajdować się Marek.

 

 - Cześć stary, możemy pogadać? Mam coś ważnego - mówił Olszański.

 

 - Cześć Seba. Wchodź i mówi co to takiego - odparł Dobrzański.

 

 CDN...

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~julitam
Kategoria: romans

Liczba wejść: 11

Opis:

Dodano: 2020-10-16 19:14:30
Komentarze.

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin