Granat W oczekiwaniu na nocny autobus

Ballada o pogoni Wędrowca za świtem

 Musisz pierwszy krok postawić, zanim sięgniesz horyzontu.

 Zdarzeń cudnych szukaj w baśni, z myśli smętnych próg uprzątnij.

 Potem wyrusz za nieznanym, za magicznym artefaktem.

 Z wiatrem, albo wbrew podmuchom,

 goń za światłem, nim przepadnie.

 

 Nieraz twarze w malowidłach, wśród obłoków rozpoznaję.

 Może ona tuż za rzeką, może dalej, w obcym kraju.

 Nie ustaję w tej wędrówce, co raz z kolan się podnoszę.

 Zagadkowe konstelacje

 kuszą popod nocnym kloszem.

 

 Grozę tańca oceanu, przezwyciężam głośnym śmiechem,

 łapię wiatr w wydęte żagle, a gdy przeciw, halsem sprzęgnę.

 W krwi wzburzonej i w mew krzyku odnajduję nowe lądy,

 by w tawernie, w porcie, rumem

 pitym z kufla, w los zaglądać.

 

 Dużo lepszy widok z klifu, lub podniebnych szczytów górskich.

 Ranka nie oczekuj w domu, goń za świtem skrytym w turni.

 Lub wtopionym w toń jeziora, może wyjdzie ci naprzeciw.

 I rozpoznasz miłowanie

 zagubione w starym świecie.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 18

Opis:

Dodano: 2020-10-19 14:21:41
Komentarze.
nie dla mnie taki styl, niestety
Odpowiedz
FlorianKonrad Style mam bardzo różne. W zależności od zapotrzebowania.
Te czerpie, akurat, z potrzeby wyrażenia. Staram się być nie przynależny do żadnego stylu. Co, oczywiście, niemożliwe, bo czerpie z siebie, a jestem jaki jestem. Nieprzewidywalny.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin