Błąd drabble konkursowe #3 - NIK

TW#4 Kryptonim: Gejsza

 Bohater: Japonka

 Zdarzenie: Trup w windzie

 Efekt: Ritha challenge (napisz i opublikuj opowiadanie w 48 godzin od losowania – od niedzieli g.20.18, do wtorku 20.18) - udało się - jest 12.59!

 

 Stygnące ciało jeździło windą w górę i w dół. Zanim obsługa jej nie odblokowała, nikt nie mógł przewidzieć, co zastaniemy w środku. Ciasna przestrzeń kabiny zwielokrotniała zastaną jatkę. Życie, rozprute w ceremonialnym dziele śmierci sprawiło, że wnętrzności przykryły podłogę, a lustra powieliły obraz powodując, że odruch wymiotny potrafił powstrzymać wyłącznie zawodowy patolog. Seppuku zwyczajowo kończone było miłosiernym ciosem katany, zdejmującym głowę z karku. Tutaj… zabrakło miłosierdzia, gdyż ofiara była sama. Nie towarzyszył jej kaishakunin. Wnętrzności wypłynęły ścieląc podłogę, a nikt nie pomógł kobiecie-samurajowi w przejściu do świata zmarłych.

 

 Już wtedy, na widok ofiary, powinienem wzmóc czujność, bo kobiety nie mają zwyczaju popełniać seppuku – one prędzej zasypiają zatrute nadmiarem spożytych tabletek, bądź do amoku barwią krwią wannę, tnąc uprzednio żyły w ciepłej wodzie. Hara-kiri, to męska rzecz. Kobieta tradycyjna, będąca odpoczynkiem wojownika; ma dbać o ciepło gniazda, o przestrzeń, gdzie zagoją się świeże rany i bezpiecznie dorastać będą następcy samurajów. Gejsza z rytualnie rozdartym brzuchem stanowiła zadrę na tradycji - obraz tak absurdalny, że nie chciały zgodzić się nań moje zmysły.

 

 ***

 

 Interpol, mimo niewątpliwych kompetencji raczej oszczędnie szafuje środkami i nie wysyła bezpodstawnie pracowników w zaścianki światowej gospodarki, żeby zaspokoić niezdrową ciekawość. Mnie wysłano z premedytacją, żebym przyjrzał się… powiedzmy, że pracy miejscowej policji. Tak przynajmniej brzmiał oficjalny komunikat i medialna papka uzasadniająca moje pojawienie się w Polsce. Musiałem mieć plenipotencje, bo na peryferiach cywilizacji papier, pieczątka i autorytet były niezwykle istotne. Pal sześć kompetencje. Mnie namaścił Interpol i wieczorne „Wiadomości” w TV! W obliczu maluczkich byłem pomazańcem i mogłem sobie pozwolić na więcej, niż byle turysta.

 

 Polska, to kraj graniczny. Odwiecznie. Położona na krawężniku - pomiędzy Wschodem i Zachodem. Między Europą, a Azją. Między chrześcijaństwem, a islamem. Kraina doświadczana historycznie, na której terenie rozegrały się wszystkie międzywyznaniowe wojny. Nawet krucjaty przeszły przez ten kraj pełen trudnych do przebycia puszcz. Weszły i zginęły w mrokach dziejów. Drogi, niewybudowane ongiś przez Rzymian – do dziś nie zostały zbudowane, a nieliczne, współczesne „autostrady” są kpiną i noszą nazwę nadaną grubo na wyrost i pasującą najwyżej do czasów, gdy władzę nad okolicą siłą przejęli naziści.

 

 Głębiej, poza wzrokiem miejscowych, miałem zwrócić uwagę na szarą eminencję lokalnego biznesu. Jaki kraj, taki Richelieu… Gość okazał się prymitywnym nowobogackim, z tak zwanym „chłopskim rozumem” podszytym zachłannością godną starożytnych wodzów. Aspiracje miał większe, niż Wielki Aleksander. I wił swoje intrygi w tak oczywisty sposób, że każdy, kto się z nimi zetknął doznawał wrażenia, że niemożliwa jest podobna bezczelność. Że nie da się być aż takim ignorantem i pozwalać sobie jawnie na to, co powoduje wzwody polityków, kiedy już opuszczą ich dziwki i spokojny sen, a noc trwa niepodzielnie nie tylko w oczach, ale i umysłach. Tylko wielowiekowy nawis czasu mógłby ugładzić wątpliwe intencje kacyka.

 

 Facet szył grubo. Nie tylko walizkami gotówki, słowem szeptanym, o sile rażenia tak wielkiej, że kodeks karny zadumałby się, czy zawiera paragraf potrafiący stać się odpowiedzią na tak wielkie wyzwanie, gdyby podejrzewał aż tak wielką zuchwałość. Gość zastraszał, pacyfikował, pozwalał sobie na kontrolowane (zapewne) niedyskrecje. Patrzyłem z daleka, bo nie mogłem zbliżyć się, oficjalnie będąc reprezentantem PRAWA. I to nie byle zaściankowego – byłem milczącym głosem światowej opinii publicznej. Poliszynelem… Wsparcie, które miało pomóc, jednocześnie stawało się zawadą. Za to mój głos zyskał moc i mogłem sugerować miejscowym działania z pewnością wykonania moich instrukcji, choć z zaskakującym dla nich epitafium, które Zachodniej Europie wydawało się być oczywiste. Tubylec rósł zbyt szybko, miał zbyt rozbuchane ego i kwestią czasu być miało, kiedy zechce sięgnąć po puchar… Najpierw kraj, nim rozpęta piekło i zacznie rozglądać się ciut dalej niż widnokrąg.

 

 ***

 

 Nuworysz udawał konesera światowego formatu. Kupował brylanty, dojrzałe obrazy, spatynowane wina mogące być ozdobą wyrafinowanej kolekcji podawał na pretensjonalnych ”grillach”, gdzie zaproszeni nie byli w stanie nawet zauważyć jakości… Dość powiedzieć, że chciał wynająć Luwr na tygodniowe bachanalia swingersów i gdyby nie skrywany w głębokiej ciszy protest cywilizowanego świata – udałoby mu się zbezcześcić również tę świątynię ducha. Ktoś z jego znajomych zażartował, że do odczytania japońskich ideogramów wystarczy powtórzyć głośno zaśpiew styropianu malującego ich graficzny obraz na czystym szkle.

 

 Oiran była jednym z najświeższych kaprysów. Miał nieustający ciąg do seksu wyzwalany każdego dnia od nowa. Zupełnie, jakby musiał zrzucić zużyte nasienie, żeby mieć w sobie miejsce na kolejne, nowe ekstrawagancje. Dziwki o każdym, nawet nieprawdopodobnym odcieniu skóry, bez względu na płeć płynęły przez jego sypialnię niekończącym się, anonimowym korowodem, a on wciąż szukał nowych, bardziej ekscytujących wyzwań. Szukał - znaczy zlecał. Aż trafił na właściwą zdaniem pretorian gejszę. Spóźniłem się. Też nie doceniłem…

 

 Kierunkowy mikrofon zlokalizowany daleko poza strzeżonym przez kacyka terenem donosił o bieżącym porządku dnia. Jeśli porządkiem można nazwać nieprzewidywalny ciąg ekspresji. Gejsza… Okobo stukały dyskretnie na parkiecie z syberyjskiego modrzewia, kamery powiększały obraz przedstawiając leżącego na sofie, lekko łysiejącego osobnika ubranego w Yukata, pod którym, miast wzorem summitów dominować brzuch, jednoznacznie sterczało prącie… Przed nim, pośród perfekcyjnie przygotowanych ikeban i bezpodstawnie, na pokaz rozwieszonych po ścianach kakemono, na tatami klęczała ona… Akiko. Ubrana bezwstydnie w furisode pod maską z pudru uśmiechała się mieszając napar w czarkach. Zielona herbata nie chciała pachnieć jak Bushmills, co znajdowało odzwierciedlenie na zniszczonej życiem w ciągłym napięciu twarzy gospodarza. Ale – czegóż nie robi się dla chwili ekscytacji…

 

 Podano kaiseki – lekką przekąskę mającą umilić czas oczekiwania na herbatę. Gospodarz zmiótł ją niemal na raz palcami wpychając w usta i prychając ryżem wokół, gdyż musiał wyrazić swoje mniemanie zanim przełknie. Akiko w tym czasie bambusowym pędzelkiem mieszała napar patrząc spod długich czarnych rzęs i jeszcze dłuższej, czarnej grzywki. Coś mi nie grało, ale jedyne, co mogłem, to zasugerować, że w posiadłości kacyka coś się może wydarzyć, więc dobrze byłoby skierować kilka patroli w pobliże. Ależ byłem naiwny! Zupełnie, jakbym w tym kraju stracił rozum. Wysłałem mundurowych, żeby zapobiegli czemuś, czemu ja nie mogłem zapobiec, choć moi szefowie… Będę musiał wrócić… Wytłumaczyć się. Ta chwila może być końcem mojej kariery.

 

 Sushi. Kacyk palcami brał z talerza, kompletnie ignorując wasabi, sos sojowy, czy inne, równie wyrafinowane sosy, czy dodatki i wpychał kolejny kawałek faszerowanego ryżu, skrupulatnie owiniętego w kopertę z kiszonych wodorostów, mlaszcząc tak, że nawet mikrofon wyglądał na zawstydzony. Herbatę majaczącą na dnie delikatnej porcelany powstałej w okresie, kiedy Europa taplała się w mrokach lęgnącego się dopiero średniowiecza, wciąż jeszcze bez nadziei na Renesans - przechylił, jakby miał do wypicia syberyjski samogon i jednym haustem pochłonął wszystko, po czym ręką otarł usta. Był tak żałośnie małostkowy… Słuchałem z pogardą, jak proponuje gejszy, żeby zdjęła z siebie ceremonialny strój i ubarwiła wieczór własną, nieskazitelnie białą skórą… Zrzucił noszone aż dotychczas geta – najwyraźniej osiągnął kres wytrzymałości na orientalną historię i zapragnął pochopnej, zachodniej rozkoszy. Jeśli już miał pozostać w dalekowschodnim klimacie, to broń Boże w kimacie seksu tantrycznego! Niechby unurzany w Kamasutrze – kto by tam wnikał w śródazjatyckie detale i szczegółowe ich pochodzenie. Kobieta… zarumieniła się, co było widoczne nawet spod patyny wielowarstwowej, kaolinowej glinki.

 

 Podniosła dłonie powyżej ust. Sięgnęła głowy niespiesznie, prowokująco powoli i wyjęła z nich dwie czarne szpilki, przytrzymujące włosy w harmonii. Nim rozsypały się po karku gejszy, nim mężczyzna wydał krzyk – wiedziałem! Za późno, ale wiedziałem. Krzyk, do jakiego nie nawykłem rozdarł ciszę. Ogłosiłem alarm, choć nie miałem proceduralnych uprawnień, lecz moja twarz była paszportem, legitymacją, usprawiedliwieniem natychmiastowego działania. Alarm!

 

 Gejsza – dlaczego nikt jej nie sprawdził(!) – wyjęła ze spiętych dotąd włosów drewniane spinki do złudzenia przypominające ceremonialne, hebanowe pałeczki i oblizując je, nieceremonialnie całkiem, podeszła do kacyka kręcąc biodrami. Ten, nieszczęsny chwycił za obi usiłując rozwiązać pas trzymający poły kimona. Wtedy stało się. Japonka rozsunęła ramiona, jakby chciała oddać się mężczyźnie. Wyjęte spod spiętych w połyskujący kok włosów spinki trzymała nad głową mężczyzny. Gdy ten odchylił się, żeby razem z nią przewrócić się na łóżko… wbiła je obie w oczodoły kacyka! Z całą siłą, jakiej u kobiet nie podejrzewa nikt. Dopiero trzask pękającego drewna na tylnej ścianie czaszki zazgrzytał, nim krzyk agonii zaczął doganiać zmysły kacyka.

 

 Głupiec! Pozwoliłem na to. Miejscowi wpadli, nim gejsza schowała we włosy wyjęte z oczodołów, i otarte skrupulatnie o strój martwego pałeczki. Rzucili ją na ziemię, aż puder z twarzy rozsypał się po podłodze na wzór proszku do identyfikacji linii papilarnych. Gejsza płakała rzeźbiąc bruzdy w nienagannym makijażu wymaganym japońską ceremonią, żaliła się i skamlała tak, że ją puścili. Naiwni! Skończeni durnie! Myśli, we mnie wciąż gorące, tętniące niczym lawa obudzonego wulkanu kipiały, chciałem zbesztać ich w siedemnastu językach, kiedy pojawił się patolog z zatroskaną, zaskoczoną miną, która zdawała się wieszczyć kolejne, dramatyczne komplikacje…

 

  – Wie pan…? – zaczął dość niepewnie – Chłopaki pozwolili gejszy nosek upudrować, bo jej się mocno porozmazywało, a w końcu to medialna sprawa. Dali jej szansę, żeby umalowała się troszkę. Przed lustrem. Nie znaleźli innego, więc w windzie... Niby nic się nie mogło stać, ale się stało. Wypchnęła strażników i została sama w windzie. Funkcjonariusze się trochę podśmiewywali, bo na każdym piętrze dwóch osiłków i… Informacja poszła od razu, ale gejsza… Została w windzie sama. Zablokowała otwieranie drzwi i jeździła tam i z powrotem. I to… harakiri… było skuteczne. Autopsję dopiero zaczynam, ale chyba powinien pan wiedzieć…

 

  – Japonka… była mężczyzną!

Liczba ocen: 6
86%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~oko
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 81

Opis:

nie - nie jest to Obcy. to byłoby zbyt oczywiste i zbyt monotonne. uprzedzałem...

Dodano: 2020-10-20 12:58:18
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
~oko 1 m.
TreningWyobrazni dziękuję - to wsparcie z linkiem jest niezwykle przyjazne. kłaniam się Treningowi nisko, ale nie z uniżeniem.
Odpowiedz
~oko 1 m.
oko niecałe 11.500 znaków - ledwo, ledwo... kurcze! - górny limit staje się kłopotem... nie sądziłem...
Odpowiedz
z dużym wykopem
Noo, pełnokrwista historia. Nie żal mi tego młotka. Naszkicowany wystarczająco starannie, by go srogo znielubić. Kwintesencja wielu idiotów, upięta w jednym.
Mam tylko pytanie, czy:

" Niby nic się nie mogło stać, ale się stało. Wypchnęła strażników i została sama w windzie. Funkcjonariusze się trochę podśpiewywali, bo na każdym piętrze dwóch osiłków" - ba pewno powinno być: podśpiewywali?

Odpowiedz
~oko 1 m.
Canulas miało być podśmiewywali... już poprawiam.
Odpowiedz
oko gites. Spoko tekst i w limicie dobrze złapany
Odpowiedz
~oko 1 m.
Canulas ledwie - na ostatniej prostej wędzidło zahaczyło. niewiele brakowało, żeby poszło jak poprzednio.
Odpowiedz
oko rozbujany jesteś to się długopis nie chce zatrzymać. Z dwojga złego na sto procent lepiej w tym kierunku
Odpowiedz
~oko 1 m.
Canulas ale był taki czas, kiedy strona zdawała się mieć rozmiar oceanu i dobrnięcie z literkami do końca stawało się Odyseją. albo chociaż Enduro.
Odpowiedz
To zakończenie zepsuło mi cały widok! Gejsza mężczyzną...

Odpowiedz
~oko 1 m.
alka666 wszędzie się wepchną ci paskudni faceci! nawet w tradycję, rajtuzki i mocny makijaż... byle tylko zabijać!
Odpowiedz
oko
Kobiety też niezłe są w te klocki
Seksem łatwiej podejść napalonego mężczyznę. Ponoć.

Odpowiedz
~oko 1 m.
alka666 jasne - organ ucisku....
Odpowiedz
*berkas 1 m.
z dużym wykopem
Ło panie, tego się nie spodziewałem. Rozkręcało się powoli, ale na koniec byłem całkiem pochłonięty przez opowiadanie.
Odpowiedz
~oko 1 m.
berkas na rzeczy dobre trzeba poczekać...
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
z dużym wykopem
"Stygnące ciało jeździło windą w górę i w dół" - świetny start, od progu intryguje (zarazem zestaw wykorzystujesz od progu)

"Musiałem mieć plenipotencje, bo na peryferiach cywilizacji papier, pieczątka i autorytet były niezwykle istotne. Pal sześć kompetencje. Mnie namaścił Interpol i wieczorne „Wiadomości” w TV! W obliczu maluczkich byłem pomazańcem i mogłem sobie pozwolić na więcej, niż byle turysta" - trafnie

Akapit o Polsce również w punkt skonstruowany.

"Sushi. Kacyk palcami brał z talerza, kompletnie ignorując wasabi, sos sojowy, czy inne, równie wyrafinowane sosy, czy dodatki i wpychał kolejny kawałek faszerowanego ryżu, skrupulatnie owiniętego w kopertę z kiszonych wodorostów, mlaszcząc tak, że nawet mikrofon wyglądał na zawstydzony. Herbatę majaczącą na dnie delikatnej porcelany powstałej w okresie, kiedy Europa taplała się w mrokach lęgnącego się dopiero średniowiecza, wciąż jeszcze bez nadziei na Renesans - przechylił, jakby miał do wypicia syberyjski samogon i jednym haustem pochłonął wszystko, łokciem ocierając usta. Był tak żałośnie małostkowy…" - kolejny świetny fragment


"- Wie pan…? - zaczął dość niepewnie –" - wywaliłabym te dywizy na rzecz myślników

Podpinam się pod Alkę - gejsza mężczyzną, ble! i pod Cana - też mi nie żal tamtego gościa.
W pewnym momencie czytania (mniej więcej w połowie) zmartwiłam się, że to utonie w opisach, że pójdzie w bezakcyjną stronę, ale udało Ci się sprawnie to wyprowadzić we właściwym kierunku. Bardzo dobre opowiadanie, brawo. No i za... Ritha challenge, również
Odpowiedz
~oko 1 m.
Ritha nie dało się zaszaleć, bo garota 12 tys znaków nad głową nie sprzyja rozbuchanej twórczości. ledwie się zmieściłem. dywizy wywaliłem (mam nadzieję)
yakuza nie wysyła dziewcząt w roli "kasowników" - chyba. no i dziewczęta są mniej skłonne do ataków samobójczych.
Odpowiedz
"Tylko gruby nawis czasu" - nie wiem czy nie chodziło ci o nawias, ale to pod rozwagę zostawiam tobie

"Nie tylko walizkami gotówki, słowem szeptanym, o sile rażenia tak wielkiej, że kodeks karny zadumałby się, czy zawiera paragraf potrafiący stać się odpowiedzią na tak wielki wyzwanie, gdyby podejrzewał aż tak wielką zuchwałość" - tak wielkie* wyzwanie - a poza tym 2x powtarza ci się tak wielkiej, tak wielkie

"Życie, rozprute w ceremonialnym dziele śmierci sprawiło, że wnętrzności przykryły podłogę, a lustra powieliły obraz[przecinek] powodując, że odruch wymiotny potrafił powstrzymać wyłącznie zawodowy patolog."

"Wnętrzności wypłynęły[przecinek] ścieląc podłogę, a nikt nie pomógł kobiecie-samurajowi w przejściu do świata zmarłych."

"I wił swoje intrygi w tak oczywisty sposób, że każdy, kto się z nimi zetknął[przecinek] doznawał wrażenia, że niemożliwa jest podobna bezczelność"

"Nie tylko walizkami gotówki, słowem szeptanym, o sile rażenia tak wielkiej, że kodeks karny zadumałby się, czy zawiera paragraf potrafiący stać się odpowiedzią na tak wielki wyzwanie, gdyby podejrzewał aż tak wielką zuchwałość. " - nie wiem czy 'potrafiący' jest tu poprawną formą

"Za to mój głos zyskał moc i mogłem sugerować miejscowym działania z pewnością wykonania moich instrukcji, choć z zaskakującym dla nich epitafium, które Zachodniej Europie wydawało się być oczywiste." - to samo z "wydawało się być" - lepiej zostawić: wydawało się oczywiste


"kamery powiększały obraz[przecinek] przedstawiając leżącego na sofie"

"uśmiechała się[przecinek] mieszając napar w czarkach."

"Gospodarz zmiótł ją niemal na raz palcami[przecinek] wpychając w usta"

"gdyż musiał wyrazić swoje mniemanie[przecinek] zanim przełknie"

"mieszała napar[przecinek] patrząc spod długich czarnych rzęs i jeszcze dłuższej"

"Krzyk, do jakiego nie nawykłem[przecinek] rozdarł ciszę."

"Ten, nieszczęsny chwycił za obi[przecinek] usiłując rozwiązać pas trzymający poły kimona."

"Gejsza płakała[przecinek] rzeźbiąc bruzdy w nienagannym makijażu wymaganym japońską ceremonią"

Ciekawa, zaskakująca końcówka i opisowość Solidnie wykorzystany zestaw.

Odpowiedz
~oko 1 m.
Adelajda o rany... jestem pod wrażeniem. bardzo dziękuję za skrupulatność. nie spodziewałem się, że aż tyle tego będzie. głupio mi, ale dziękuję. poprawione.
nawis czasu - chodziło mi dokładnie o to. że trzeba było nazbierać go grubo, żeby dało się ukryć w mrokach dziejów prawdę i posługiwać się oficjalną wykładnią.
Odpowiedz
^Halmar 17 d.
Mnóstwo smaczków językowych sprawia, że lektura jest czystą przyjemnością. Przy kilku zdaniach zatrzymałam się dłużej, podziwiając konstrukcję i przemyślność metafory. Fabularnie nieźle, choć dodałabym ciut dialogów dla ożywienia akcji, no ale narzekać nie będę - przywykłam już do Twojego niespiesznego stylu narracji. Ogólnie rzecz biorąc - bardzo mi się podobało, a końcówka zdumiała szczerze.


Kwiatki:

- pochłonął wszystko, *łokciem ocierając usta - raczej awykonalne z dwóch powodów: nie da się jednocześnie pochłaniać i wytrzeć (a to zakłada użycie imiesłowu przysłówkowego współczesnego) - to raz. A dwa: facet musiałby mieć stawy z gumy, żeby móc wytrzeć usta łokciem

- Japonka rozsunęła *oba ramiona - oboje ramion, jeśli już. Ale lepiej zrezygnować z dookreślenia, no chyba że miała więcej ramion niż inni
Odpowiedz
~oko 16 d.
Halmar już udrażniam tekst, żeby się pozbyć niemożliwości i głupot - dzięki.
Odpowiedz
*Manta 17 d.
Hej oko,

najpierw drobnostka: "na tak wielki wyzwanie" - wielkie.
No cóż, nie żal mi "kacyka" ani trochę. Jeżeli ktoś nieczysto gra, musi liczyć nie z tym, że ktoś większy w końcu się go pozbędzie.
Gejsza, która okazała się mężczyzną - ciekawe, zaskakujące zakończenie.
Opowieść, trochę bardziej w stylu gawędziarskim, trochę brakowało mi dialogów, które zdynamizowałyby akcję, ale to moje odczucie
Odpowiedz
~oko 15 d.
Manta dzięki - z dialogami u mnie najczęściej krucho. taka przypadłość, z którą wypadałoby wreszcie powalczyć. a drobnostkę już sprzątam.
Odpowiedz
~oko 16 d.
dzięki - z dialogami u mnie najczęściej krucho. taka przypadłość, z którą wypadałoby wreszcie powalczyć. a drobnostkę już sprzątam.
Odpowiedz
~nimfetka 16 d.
z dużym wykopem
Ej, szkoda, że zrobiłeś ją na mężczyznę, bo już zachwycałam się jaka silny, damski charakter.
Ale, ale, cu-do-wny tekst. Jeszcze z uwagi na Twoją pracowitość, bo w 48 godzin stworzyłeś coś tak obszernego i mięsistego. Niespotykane. Albo porobiony porządny research, albo interesujesz się Japonią.
Każde zdanie ma zawarty w sobie jakiś smaczek. Masz dosyć oryginalny styl pisania, chyba że to tak tylko ze względu na narzuconą tematykę, ale no nadal, jestem pod dużym wrażeniem.
Mój faworyt jak na razie.
I przepraszam za tępotę, bo już się o to pytałam, ale my się znamy z opowi i ja zapomniałam pod jakim nickiem żyłeś, proszę o przypomnienie i wybaczenie.
Odpowiedz
~oko 15 d.
nimfetka niemożliwe. o opowi ledwie słyszałem i to dopiero na tutejszych salonach. poza blogiem nie bywałem nigdzie. tu zostałem zaproszony przez Rithę i jakoś tak... wdepnąłem i jestem.
Japonia dla mnie jest trudna do zrozumienia - zbyt egzotyczna. zamęczyłbym się chyba, gdyby przyszło mi mieszkać w tamtej tradycji. dzięki za dobre słowo.
Odpowiedz
~nimfetka 15 d.
oko, o Boże, to mi się coś pomyliło porządnie. Miałam wrażenie, że znamy się stamtąd. 🤦‍♀️
Odpowiedz
~oko 15 d.
nimfetka nie szkodzi. uśmiecham się niezobowiązująco, ale z sympatią
Odpowiedz
~pkropka 15 d.
Hejo.
Świetny, mocny początek. Tylko w tym zdaniu coś mi zgrzyta:
"Zanim obsługa jej nie odblokowała, nikt nie przewidział, co zastaniemy w środku" - niby dobrze, ale czas się ślizga. Może "...nit nie mógł przewidzieć, co zastaniemy w środku"? Taka luźna sugestia, bo zdanie mnie zatrzymało na chwilę.
"Pal sześć kompetencje. Mnie namaścił Interpol i wieczorne „Wiadomości” w TV! W obliczu maluczkich byłem pomazańcem i mogłem sobie pozwolić na więcej, niż byle turysta." - trafne spostrzeżenie
"Drogi, niewybudowane ongiś przez Rzymian – do dziś nie zostały zbudowane, a nieliczne, współczesne „autostrady” są kpiną i noszą nazwę nadaną grubo na wyrost" - świetny opis

Masz charakterystyczny, dojrzały styl. Co w sumie nie dziwi przy ilości tekstów, które masz na koncie
Bardzo dobre opowiadanie.
Odpowiedz
~oko 15 d.
pkropka poprawię. im więcej osób czyta ten tekst, tym bardziej widzę, jak jest słaby i ile wciąż wymaga pracy. dziękuję Ci bardzo.
Odpowiedz
~pkropka 15 d.
oko to chyba pora otworzyć drugie oko
Jak dla mnie jest dobry. Nie Twój najlepszy, ale trzyma wysoki poziom.
Odpowiedz
~oko 15 d.
pkropka dzięki. na własne teksty patrzę bardzo krytycznie. ale nie przeszkadza mi to w pisaniu
Odpowiedz
~pkropka 15 d.
oko rozumiem, mam podobnie.
Odpowiedz
~CptUgluk 15 d.
z wykopem
Po raz kolejny jestem pod wrażeniem Twojej słownej żonglerki i umiejętności składania zdań. Kapelusik z główki
Tym razem troszeczkę jednak brakowało mi elementów, które zdynamizowałyby tekst (ha, i kto to mówi). Chodzi mi o to, że jak już wjechało główne danie, to mocno trzymało przy monitorze, ale wcześniej był ciut przydługi rozpęd. W mojej ocenie oczywiście. Opowiadanie jednak bardzo solidne i podobało mi się - żeby nie było!
I gratulacje sprostania surowym regułom Ritha challenge. Nie zazdrościłem Ci efektu, ale Tobie jak widać w niczym on nie przeszkodził Pozdrowienia!
Odpowiedz
~oko 14 d.
CptUgluk lubię pisać. i lubię wyzwania. jedno opowiadanie na dwa dni, to nie jest tak wiele. chociaż, jak widać z komentarzy, sporo niedoróbek się wdarło. dzięki za widzenie.
Odpowiedz
~JamCi 14 d.
z wykopem
wbiła je obie w oczodoły kacyka - oba, occzodół jest rodzaju męskiego
No ciekawie.
Odpowiedz
~oko 14 d.
JamCi za to pałeczki są rodzaju żeńskiego.
Odpowiedz
~JamCi 14 d.
oko prawda :-)
Odpowiedz
~oko 14 d.
JamCi dzięki
Odpowiedz
Cześć,
Bardzo profesjonalnie opisane opowiadanie. Widać, że obznajomiłeś się dość dobrze z orientalną tematyką.
Lubię, jak autor wie o czym pisze.
A widać spory research
Pomysł i wykonanie pierwsza klasa.
Pozdrowionka

Odpowiedz
~oko 12 d.
Agnieszka dzięki.
Odpowiedz
Zauważam u Ciebie zawsze spory research, mega plus.
Gospodarz zmiótł ją niemal na raz palcami wpychając w usta i prychając ryżem wokół, gdyż musiał wyrazić swoje mniemanie zanim przełknie. - Lubię takie opisy, świetne!
Końcówka przewrotna, całość wybitna, malujesz słowami!

Odpowiedz
~oko 12 d.
SylviaWyka miło, że znalazłaś w tym opowiadaniu jakąś wartość. dzięki.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin