jasno nowy wygląd
#(Cod) — Surfer wraca do domu (II)
<
Rura w ziemi — część V
>

#(Cod) — Pleta i Rohan: Mamuna (II)

 

 Link do części I: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

 

 Dzisiejsze przedpołudnie spędzili na syto, przysięgając szczodrym gospodarzom, że gdy jedynie ździebełko podjedzą i opalą nad kominkiem pomarzłe kikuty, wnet ruszą i sprawdzą, co tam w tej trawie zapiszczywać raczy. To znaczy nie w trawie, bo opad śnieżny dawno wykatrupił małą zielń, ale w tej bieli, śniegu. No i w zasadzie to sprawdzą dlaczemu nie piszczy nic.

 Nikogusieńko z Orliwic od prawie dwóch niedziel. Pójdą, sprawdzą, wiadomości zwrotną niechybnie doniosą. Tylko pierwej opić się i podjeść, troszkę drzemki nałapać przy rozgrzanym piecu, a gdyby tak się udało jeszcze łypnąć w dekolcik Marlevki, to...

 — Wnet to jest kiedy dla cię, kuldupleńku?

 Gospodarz, wielki chłop, częstokroć, gdy popił, okazywał gościom nowiuśką kulbakę*, opowiadając, jak to lata młodości dociskał ją dupskiem, odżynając w dziesiątki partyzanckie łby. Mógł więc bez krygowania nazywać takich jak oni kurduplami. Pleta, szczuplutki brunet, ale dużokroć od Rohana bystry, usiłował postawić na swoim. Znaczy, na ich.

 — Dojemy jeno kołacz, panie Jędrku. Spijemy miodu. Godzinka snu i w drogę.

 Nie udało się.

 — Dożryjta, czym ostawił kołostole, ale potem od razu na wądół*. A jeśli zhańbicie i przyjdzie mi samemu w palto wchodzić, lepiej bym odnalazł zimne trupy.

 — Jeśliś jes ćmom, nie zgłaszasz pretensyji, kiedy twe gnacie skrzydła nadwątli ogarek. — Uznał za konieczne wtrącić swoje Rohan. Kędzierzawy blondyn o płaskim łbie i kowadłowo kwadratowej szczęce. Chłopak był od właściciela o pół głowy niższy, ale w barach mu nie ustępował. Feler jednak posiadał takowy, że częstokroć niewiele rozumiał. Przeinaczał, zapominał, zmyślał lub – jak teraz – wtrącał słowa kompletnie od czapy. Piąchami jednak stukał wyborowo i gdy nie wystarczało krasomówstwo Plety, słał bokserskie cepy wprost na mordy podpitego chamstwa, co i nierzadko przypadkowych osób.

 Pan Jędrzej obmierzył wyrostka nieprzyjaznym wzrokiem, idąc szybko od nóg, a zatrzymując na dłużej przy gębie. Następnie prychnął i odszedł za szynk. Czarnobiały kot otarł z lubością nogę pobladłego Plety.

 — Spierdalajże! — syknął brunet. — Won mje stont, centkowany szczurze.

 Kocisko dostojnie oddreptało, niosąc wysoko ponad sobą ogon. Rohan nie był pewien czy to od zdradzieckiej siły miodu, spotęgowanego spoczynkiem w gorącu, czy sierściuch naprawdę odparsknął tym samym. Jako że już nie raz bywał przez kompana w tych sprawach rugany, postanowił ową anomalię zatrzymać wyłącznie dla siebie.

 Dojedli zatem i wyszli.

 Prościutko na wądół.

 

 *

 Teraz juże zachodził podwieczór, gdy umęczeni przemarszem we wysokim śniegu, przystanęli na spojrzenie jedno od rzuconych byle jako chałup. Ani to wszystko w szyku, ani okolone choćby palistym płocięciem. Ot nastawiane po dziadowsku, byle jak. Żuraw studni wystawał samotnie na wymarłym placu: wokół chaty, chateńki, we większości same jednoizbki. Gdzieś tam, powiedzmy pośrodku, wykoślawiony od wiatru kościołek, przyodziany zdobnie w płachty skór zwierzęcych. Najwyższa z budowli, a i tak przypominająca troszkę nadrozbudowaną ambonę, co to z niej myśliwi spatrują zajunca. No w każdym razie nic, co zasługiwałoby na tak drapieżną we wymowie nazwę. Pfff – Orliwice.

 — Nasrane chatami zupełnie bez ładu — oznajmił samemu sobie podchmielony Pleta. — Kończże szczać i choćmy.

 Dłuższa chwila upłynąć musiała, by Rohan przydreptał, zrównując się obserwacyjnie z przyjacielem.

 — Pusto jak w ulu — zauważył celnie.

 — Taaa. — Kompan skinął, pomijając sprawę tego ula. — Zupełnie jakby ich wszystkich nawymordowało jakie leśne licho albo napowymarzali, poskładani Buranowym wiatrem. Cho, zobaczem, czy kto je w tych chatach.

 Krzepki blondyn nie miał pewności czy to znowu taki świetny pomysł, jednak i tym razem nie powiedział nic. Ruszył w ślad za Pletą, prosto w kierunku najbliższej ze stojących chat.

 

 *Kulbaka — typ siodła wojskowego, obszytego skórą. Stosowany m.in. przez kawalerię.

 *Wądół — niewielka dolina o płaskim, bardzo często podmokłym, dnie oraz stromych zboczach.

 

 

 <><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>

 Dołącz do nas na: https://t3kstura.eu/

 "Codziennostrzał — 200 mililitrów słowa pisanego dziennie" to nowa inicjatywa literacka Treningu Wyobraźni mająca na celu wypracowanie systematyczności i regularności w pisaniu.

 

 

 Link do części III:

4381 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 54

Opis:

#Codziennostrzał (7)

#TW

Tekst pisany w serii: Każda część w kolejną niedzielę.

Dodano: 2020-10-25 19:49:33
Komentarze.
~oko 5 m.
Dzisiejsze przedpołudnie spędzili na syto, przysięgając szczodrym gospodarzom, że gdy jedynie ździebełko podjedzą i opalą nad kominkiem pomarzłe kikuty, wnet ruszą i sprawdzą, co tam w tej trawie zapiszczywać raczy.- syto wystarczy, na jest nadmiarowe, zapiszczywanie za to jest ciekawym nowotworem.
To znaczy nie w trawie, bo opad śnieżny dawno wykatrupił małą zielń, ale w tej bieli, śniegu. - zieleń - literkę zjadło.
No i w zasadzie to sprawdzą dlaczemu nie piszczy nic. - dlaczemu - uwielbiam ten nowotwór i sam często używam, od razu rzucił mi sie w oko.
Pójdą, sprawdzą, wiadomości zwrotną niechybnie doniosą. - wiadomość zwrotną, albo wiadomości zwrotne.
Pleta, szczuplutki brunet, ale dużokroć od Rohana bystry, usiłował postawić na swoim - bystry jest bardzo odważnym słowem, ale podoba mi się (o dziwo!)
— Spierdalajże! — syknął brunet. — Won mje stont, centkowany szczurze. - o rany, Can! tu mnie masz bez reszty.
Rohan nie był pewien czy to od zdradzieckiej siły miodu, spotęgowanego spoczynkiem w gorącu, czy sierściuch naprawdę odparsknął tym samym. - przed pierwszym czy też przydałby się przecinek
Jako że już nie raz bywał przez kompana w tych sprawach rugany, postanowił ową anomalię zatrzymać wyłącznie dla siebie. - po Jako, albo przed że, wypada dać przecinek.
Krzepki blondyn nie miał pewności czy to znowu taki świetny pomysł, jednak i tym razem nie powiedział nic.- po czy nie ma przecinka?
uwielbiam taki język. ten wiejski, nowotworowy, naiwny. zrobiłeś to doskonale. aż się chce wierzyć, że jest świat poza miastami. taki prosty - bardzo podoba mi się ta opowieść i chętnie przeczytałbym więcej. Znacznie więcej. nie byle ochłap na pół strony.
Odpowiedz
oko "na" przed syto jest próbą zapisu czasu zaprzeszłego.

"Zielń" - również zapisałem celowo, jako słowotwór

"Dlaczemu" - też lubię

Z wiadomością zwrotną - błąd, podobie jak (być może) przecinki przed "czy"

Po "Jako" mam wrażenie, że jednak przecinka nie powinno być.
Chyba nie rozbijamy tego, tak samo, jak nie rozbijamy "zwłaszcza że" albo I, mimo że.

No ale mogę się mylić. W sprawach interpunkcyjnych nie wykluczam tego.

Musi być minimum na stronę, taki wymóg niedzielnego codziennostrzału. Tu jest półtorej. Mam teraz w pracy do końca roku okres po 10h + powrót i ze 2h treningi. Tak więc zostaje bardzo mało, by wszystko uciągnąć, a nie chcę gdzieś odpuścić.
I tak się zbyt dużo nawarstwia.

Dzienkson i tu
Odpowiedz
oko chociaż czym dłużej patrzę na "na syto", tym bardziej mam chęć wywalić jednak "na".
Hmmm
Odpowiedz
~oko 5 m.
Canulas najtrudniej sprawdza się własne teksty.
zaczekaj, może ktoś jeszcze podpowie, czy to ma sens. może to ja jestem zaściankowy, ale pamiętam z Twoich komentarzy, że lubisz "odzierać tekst" ze zbędnych słów - na jest zbędne moim zdaniem.
Odpowiedz
oko lubię wtedy, gdy forma jest, powiedzmy, tradycyjna. Na razie nie wiem, co zrobię 50/50
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
Zawsze szczerze, więc szczerze Ci powiem, że ta narracja jest całkiem nie moja, w połowie myśli przeskoczyły mi na to, co zjeść na kolację sorry, chciałam ponadrabiać i rozgrzać się przed czytaniem Rury, tym razem jednak nie jestem targetem

Odpowiedz
Ritha, oj zdziwiłbym się, gdyby było inaczej. Ciężko być targetem na wszystko. Lubię od czasu do czasu w takim stylu pogrzebać, ale wiadomo, że to nie mój wyjściowy
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
Widzę jednak, że koledze wyżej siadło.
Moja propozycja - skasuj, słabe jest.
: )))
Odpowiedz
Ritha nooo, kurde-blaszka. Zabić swe dziecię... nie
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
A, czyli tak się człowiek czuję, jak ma w dupie innych czytelników.
Sorry, musiałam spróbować.
Znaczy, że bezczelnościometr innych sięga dalej niż mój. Dobrze wiedzieć.

Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.