Paradoks Kolekcjoner

Romantyk

 - Patrz! Spadająca gwiazda – Ola była bardzo rozentuzjazmowana – Szybko! Pomyśl życzenie! One się spełniają, naprawdę.

 

 Pomyślałem, czując na ramieniu nieświadomy uścisk jej drobnych dłoni, a ona patrzyła mi w oczy, jakby z nich chciała odczytać, czy właśnie o niej. Ola lubiła być w centrum uwagi i korzystała z każdej okazji, żeby zabłysnąć. Nawet teraz, gdy byliśmy sami szukała potwierdzenia swojej atrakcyjności. Komplementy, a nawet samo zauważenie sprawiało tak wielką radość młodej kobiecie, że naprawdę piękniała. Zupełnie, jakby pochwały i podziw stanowiły ekskluzywną oprawę klejnotu, jakim była jej żywiołowa cielesność.

 

 Patrzyłem na nią zachwyconym widokiem. Po głowie chodziły mi myśli, jakie chodzą młodym mężczyznom, gdy przytula się do nich atrakcyjna kobieta. Wyciągnąłem rękę i dotknąłem jej policzka. Przytuliła się do wnętrza dłoni, a całą wsunęła się w moje ramiona, przywierając do mnie plecami. Patrzyliśmy w niebo stojąc przytuleni, a ja nos miałem zanurzony w miękkie, długie włosy pachnące obietnicą raju. Jej biodra tańczyły wiercąc się lekko, aż poczułem zawstydzenie dojrzewającą erekcją. Musiała ją wyczuć i bawiła się mną bezwstydnie. Policzki miałem pewnie purpurowe i dziękowałem Bogu za mrok panujący dookoła i brak postronnych. Tylko ja i niecierpliwe ciepło młodej kobiety.

 

 Powiedz… - zaczęła pytać, gdy coś w kącie oka drażniło i przeszkadzało się skupić, zaburzając urodę chwili. Przełknąłem ślinę. Odwróciliśmy się zgodnie, patrząc na księżyc. Coś się działo. Coś niedobrego. Na srebrnym talerzu pojawiały się krwistoczerwone, płonące eksplozje, a potem księżyc zapadł się i znikł, jakby go nigdy nie było. W postaci rumoszu kosmicznego wyruszył zwiedzać wszechświat. Pępowina grawitacyjna łącząca go z Ziemią pękła bezpowrotnie.

 

 Ziemia szarpnęła wyraźnie. Jak hamujący z nagła autobus. Przewróciłem się, a Ola upadła na mnie. Jej włosy rozsypały się po mojej twarzy. Ledwie poczułem, że z rozbitych warg leci mi krew i wsiąka w jej włosy. Poczułem, że powietrze stało się rzadsze, a ja lżejszy. Zupełnie tak, jakby Ziemia przyciągała mnie z mniejszym animuszem. Bez wysiłku uniosłem Olę. Wstaliśmy jednak zbyt energicznie i rzuciło nami o kilka metrów. Szczęściem nie trafiliśmy na żadną przeszkodę. Ola, wyraźnie przestraszona trzymała się kurczowo mojego ramienia. Zawsze chciałem, żeby tak mnie trzymała, jakbym był jedyną osobą, która jest tego warta. Teraz poczułem, że tak właśnie jest. Przyciągnęła mnie do siebie i dokończyła pytanie, jakby nie zdarzyło się nic godnego uwagi.

 

 - Powiedz… Co pomyślałeś, gdy spadała gwiazda?

 

 Nie potrafiłem jej okłamać, więc trochę niegrzecznie burknąłem:

 

 - Byle nie w nas...

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~oko
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 14

Opis:

żart, może nienajlepszy ale jakiś.

Dodano: 2020-10-27 07:58:25
Komentarze.

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin