jasno ciemno
Codziennostrzał#14 - Kopciuszek małomiasteczkowy Codziennostrzał#12 - Farma listonoszy cz.2

Codziennostrzał#13 - Wszyscy będziemy Tadeuszami

 #codziennostrzał

 #TW

 

 

 

 

 

  Przychodzi taki czas w życiu każdego mężczyzny, kiedy najważniejsze staje się jego imię. Dla mnie było to okres na dwa miesiące przed trzydziestymi siódmymi urodzinami. Poprzednie miesiące nie były najlepsze. Często chorowałem, opadałem z sił i zawalałem robotę. Wiedziałem, do czego to zmierza. Zleci badania, których każdy facet boi się jak przymusowej kastracji. Wynik – spadek produktywności o trzynaście i pół procenta w stosunku do roku poprzedniego. Niech to szlag. Na końcu języka miałem wianuszek przekleństw, tysiące rasistowskich obelg na Azjatkę, która mnie przyjmowała w recepcji i... przecież do końca roku jeszcze trzy miesiące. Mogłem to nadrobić. Wystarczyło zejść poniżej dziesięciu i kolejne miesiące dołączone do sensu życia. Ale nie, było już za późno. Złożyłem podpis wyraziłem zgodę na przetwarzanie danych osobowych do czasu ich wymazania ze wszelkich rejestrów oraz całościowego wykorzystania mojego ciała jako produktu użytku publicznego o zastosowaniu uniwersalnym. Urocza i skośn... przemiła Azjatka poleciłabym zaczekał kilka minut w poczekalni. Przystałem na jej polecenie, po czym spędziłem dwa kwadranse, gapiąc się na dwa obrazy wiszące na ścianie obok drzwi do toalety. Wodospady. Zachęcały do korzystania z płatnych muszli klozetowych, podobno wyprodukowanych z ekologicznych i odnawialnych surowców.

 W końcu się doczekałem. Z gabinetu wypełzła odziana w biały kitel kreatura. Istny pomiot z najczarniejszych piekielnych czeluści, z piórem watermana w lewej dłoni i notesikiem w prawej. Lśniąca niczym lodowa czapa łysina o mało mnie nie oślepiła, odbijając blask lamp w poczekalni.

 — Pan Grodsky?

 Przytaknąłem. Westchnął ciężko.

 — Pańska obecność napawa mnie dosadniejszym niż zazwyczaj obrzydzeniem, bo właśnie czekałem na swoje podwójne espresso. Czy ma pan tego świadomość.

 — Pewnie, że mam. Gdzie teraz?

 — Za mną. Tylko niezbyt blisko. Już cuchnie od pana trupem — uśmiechnął się, łechcąc tym moją cierpliwość niczym ognik palnika. Poczułem ten ból rodzący wściekłość i uczucie bezsilności. Mimo wszystko był teraz Panem, za którym podąża bezbronna owca.

 Gdzie trafiłem? Do tego pomieszczenia, z którego nikt już nie wraca taki sam. Osobiście w czasach swojej największej produktywności znałem tylko jednego faceta, który tego doświadczył. Tak jak inni, nigdy nie wrócił. Miał wtedy trzydzieści sześć lat, żonę i piątkę dzieci. Czworo synów. Każdego z nich czekał podobny los. Mieli stać się Tadeuszami jak ich tatuś i ja. Kim, albo lepiej czym byli Tadeusze? Nikt tego nie wie. Stawali się nimi mężczyźni, których produktywność nie oscylowała na odpowiednim poziomie, czyli nieprzekraczającym dziesięciu procent spadku w stosunku do roku poprzedniego. Toi sprawiło, że faceci czterdzieści plus, jacy się ostali uznawani byli za symbol długowieczności. Gdzie trafiałeś jako Tadeusz? Wszędzie. Do chińskich fabryk pieluch dla dorosłych, garnków twoich cioć, przypraw i na naszywki kurtek gangów motocyklowych. Tadeusz był towarem uniwersalnym, za którego cały świat powinien otrzymać jebanego nobla.

 Kiedy kazał mi usiąść na podejrzanym fotelu stomatologicznym. Wiedziałem, że to już ostatnie chwile. Wszystkie dokumenty podpisane, pożegnanie z rodzinką i kumplami odhaczone, teraz tylko strzykaweczka i dobranoc.

 — Boimy się? — zapytał, szykując igłę.

 Nie odpowiedziałem. Chciał odwrócić moją uwagę. Zasnąłbym nieświadomy tego, że to się stało. Wolałem wiedzieć, kiedy odliczać przyspieszone pięć sekund do odlotu. Przez ostatni tydzień oglądałem nałogowo kulinarne programy Gordona Ramseya. Na bank to odkryją i trafię do jego restauracji.

 Bon Appetit.

3645 zzs

Liczba ocen: 4
93%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~marok
Kategoria: inne

Liczba wejść: 32

Opis:

Dodano: 2020-11-02 23:13:06
Komentarze.
z dużym wykopem
Już niczego nie tknę w restauracji, a talerz jaki mi podadzą z jedzeniem, pochowam z honorami!
Odpowiedz
~marok 2 m.
alka666 podobno smakuje jak kurczak
Odpowiedz
marok
Odpowiedz
~oko 2 m.
wszyscy jesteśmy Tadeuszami... masakra, za to dobrze napisana.
Odpowiedz
~marok 2 m.
oko taki los
Odpowiedz
z dużym wykopem
Chyba przerzucę się na brokuły, albo na placki.
Prześliczne w swoim okropieństwie.
Odpowiedz
~marok 2 m.
Alchemik brokuły to zło, placki dużo lepsze rozwiązanie

Odpowiedz
~JamCi 2 m.
z wykopem
Placki przerobił na Tadeusza :-)
Marocza wizja wieku średniego :-)
Literufffki popraw.

Odpowiedz
~marok 2 m.
JamCi, litaruffffki dodają klimatu, ale poprawię
Odpowiedz
~JamCi 2 m.
marok klimat w sumie ważna rzecz ;-)
Odpowiedz
z dużym wykopem
TO nie jest dobry czas, by drwić z utopii, a nawet jeśli, jest to prędzej mechanizm wyparcia. Dla mnie smutne i refleksyjne. Czasem i granat ciśnięty w łąkę rozpierdzieli zająca.
Dwa wykopy.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin