jasno ciemno
Codziennostrzał Codziennostrzał

Codziennostrzał

  #codziennostrzał #tw

  

 

  Znów poranek rozchyla powieki. Czyjaś dłoń gładzi uda, wodząc ich linią w górę i w dół, w górę i w dół. Zsuwa koronki, łączone paseczkiem. Nie dotyka zalążka rozkoszy, odchyla muszelkę powoli, by delikatnego małża nie spłoszyć. Dookoła drobiazgu wodzi niespiesznie i kluczy, aż zlękniony w szczelinę się zaszyje. A tam wilgoć przyjemna, bezpieczna, i jakby z macierzy wykwitła. Drży delikatnie perłoródka w połach płaszcza muszelki. Wtem wykwita spazmem jednym, drugim i ujawnia perełkę – powód drżenia w rozkoszy. A może w bólu?

  — Mamo! Tato! Mam perłę!

  — Skąd synku to przyniosłeś?

  — Znad rzeki. Małż w muszli perłę urodził.

  

  Dołącz do nas na:

 https://t3kstura.eu/

  

 

  "Codziennostrzał — 200 mililitrów słowa pisanego dziennie" to nowa inicjatywa literacka Treningu Wyobraźni mająca na celu wypracowanie systematyczności i regularności w pisaniu.

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~alka666
Kategoria: inne

Liczba wejść: 30

Opis:

Aaa..., bo tak!

Dodano: 2020-11-03 05:42:04
Komentarze.
Nie znalem Cie od tej strony.
Przypominajka https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=3998
Odpowiedz
Alchemik od wielu stron jeszcze mnie nie znasz.
Napisałeś już codziennostrzał? To wrzuć...
Odpowiedz
~oko 2 m.
jak widać nad rzeką też można urodzić perłę...
Odpowiedz
oko
Odpowiedz
Dostojnie drobiłem tłustymi nóżkami, zdążając do koryta. To nie pierwszy raz jak rzucono przede mnie perły. Te dzisiejsze jednak wydały mi się jakieś odmienne. Czułem w nich sztuczność świata poza chlewem. Nie znalem się na plastyku, ale wyczuwałem, ze obierane ryjem warstwy tego obłego czegoś, nie są zrodzone w muszli ostrygi. To nie była morska łza spowodowana ziarenkiem piasku wpadłym pod mięsistą powiekę. Wiedziałem, ze wkrótce odejdę tam gdzie odchodziły koleżanki i koledzy, osiągając perfekcyjna piękność. I ja stawałem się piękny. Przybrałem na wadze, moje szynki stały się pulchne z warstwa nieocenionego tłuszczu. Wkrótce czeka mnie ascendencja. Zastanawiałem się, jak tez wygląda świńskie niebo. Świńska ziemia obiecana. Trochę niepokoiła mnie ta ostatnia perła rzucona pod moje raciczki. Ale koryto ciągnęło wspaniałym aromatem pomyj przebijającym się przez gnojówkę.
Odpowiedz
Alchemik a jest! Nie zauważyłam.


Odpowiedz
alka666 Zainspirowałaś mnie perlami i natychmiast napisałem.
Odpowiedz
Alchemik no tak - perły rzucone przed wieprze.
Odpowiedz
~oko 2 m.
jestem i ja:
Obserwuję gołębie. Stłoczone na spadzistym dachu, zasiedlające skrupulatnie wciąż kolejne i kolejne dachówki. Szaro-czarny kleks na spłowiałej pomarańczy. Jak gówna na przydomowym trawniku. Tłoczą się, chociaż nie zamierzają się dzielić własnym ciepłem. Wygląda to raczej na pakt o nieagresji poparty szczyptą nieufności. Wielką szczyptą. O wzajemności nie ma mowy. Tylko rozsądek zbiorowy każe żyć. Każe trwać w masie, bo tam, pośród ławicy łatwiej przetrwać atak sokoła. Za to trudniej do syta najeść się okruchami ludzkiej łaskawości, albo bezmyślności. Coś za coś. Przyroda nie znosi kompromisów, ale jest na nie skazana. Dach, zimny jak nogi porzuconej kochanki, nie sprzyja stagnacji. Resztki świetności gładkiej niby lustrzana tafla zmusza ptaki do ostrożności, z jaką dziecko stąpa po lodzie, kiedy pierwszy raz założy łyżwy.

Łyżwy… Czy ktoś jeszcze pamięta zimy, kiedy w tych niezwykle niewygodnych butach chodziło się na miejską fosę, żeby zwiedzać miasto z poziomu wody?
Odpowiedz
oko no jasne, że pamiętam! Były piękne zimy, jeździłam w łyżwach po jeziorze

"Wygląda to raczej na pakt o nieagresji poparty szczyptą nieufności. Wielką szczyptą. O wzajemności nie ma mowy" - dobre
Odpowiedz
~oko 2 m.
alka666 chodziłem z łyżwami na nogach przez pół ulicy, przez park, schodziłem z nasypu, a świat już zatapiał się w półmroku i tylko latarnie na wzgórzu rozświetlały niepewność, albo reflektory samochodów. popatrz no, co potrafi stado gołębi siedzących w ścisku na dachu jednego z wielu bloków mieszkalnych.
Odpowiedz
oko "latarnie na wzgórzu..."- ładnie musiało tam być
Chciałabym popatrzeć. I na gołębie ściśnięte na dachu też
Odpowiedz
~oko 2 m.
alka666 pamiętam zimę, podczas której brzeg miejskiej fosy został rozebrany, żeby na lód wjechał spychacz, który wyrzeźbił w śniegu autostrady i lodowiska. można było przejechać spory kawałek świata pomiędzy odśnieżonymi prostokątami. nad głowami jeździły samochody, świeciły gwiazdy i tłuste, żółte spławiki latarni. kosmos miął dostęp do mnie i ja do niego. w taki wieczór mozna było zakochać się w życiu bezpowrotnie.
Odpowiedz
oko pięknie piszesz! Oj przestań, bo zmięknę

Kiedyś były prawdziwe zimy. Stulecia jest nie do zapomnienia.
Zobaczyłam to, co opisałeś. Autostrady... wieczór i kosmos. Atmosfera romantyczna w śniegu, blasku latarń i gwiazd.
Ty to potrafisz napisać tak, że nie ma mnie w pracy
Odpowiedz
~oko 2 m.
alka666 w taki wieczór na policzkach mróz malował miłość i zapomnienie. zaślepienie. malował niewinność, zachwyt... dla tych minut, kiedy padałem na tyłek, bo jeździłem nieumiejętnie warto było przetrwać noc, nudne lekcje ZPT i biologii. Warto było dostać pałę z fizyki, bo się marzyło, że już za godzinę rzucę tornister, zjem chleba ze smalcem i założę łyżwy. sam, bez kumpli, dziewcząt dookoła. Noc rozślizgana, zimna. Pod wiatr, z migającymi latarniami, z zapachami mrocznego miasta. z mokrymi nogawkami... działy się cuda, kore trzeba było potem popijać gorącą miętą i siąpać nosem czerwonym aż do rana.
Odpowiedz
oko zapijałam zimno gorącym rosołem z paczki
Kiedy mokra od śniegu, z rumieńcem na policzkach wracałam szczęśliwa do domu. Bitwy na śnieżki, zjeżdżanie sankami, łyżwy na lodzie i strząsanie czap śnieżnych z nagich gałęzi drzew
Ale tak, mamy podobne bardzo wspomnienia

Tęsknię do dopełnienia - do kogo? czego?
Odpowiedz
~oko 2 m.
alka666 kosmos w oczach i duszy. nic więcej. szczęście przelewające się, szukające ujścia, bo jest go tak wiele, że nei mieści się w nastoletnim gabarycie. chciałbym wciąż umieć aż tak dotkliwie czuć.
Odpowiedz
oko ech, człowiek pękał od nadmiaru radości. Dlaczego dorośli zapominają? A może nie zapominają, tylko już nie mają okazji?
Odpowiedz
~oko 2 m.
alka666 e tam... po prostu nie przyznają się, tylko dzieci są bezpośrednie, dorosłych uczy się dyplomacji. może lepiej było nie dorastać?
Odpowiedz
oko też tak czasem myślę...
Odpowiedz
~JamCi 2 m.
Ooo... Przewrotnie :-)

Odpowiedz
JamCi troszeczkę

Przeczytaj powyżej codziennostrzał (w komentarzu) Oko. Normalnie aż odleciałam
Jasny gwint, jak mnie trafił! Wspomnieniami, ma się rozumieć

Odpowiedz
Hmmm, taki to zwrot akcji. No ciekawie wyszło.
Odpowiedz
OmnesMoriuntur jeśli to perły z muszli dotyczy - dziękować pięknie
Dla każdego coś innego. Co wyobrażone, to Twoje
Oby przyjemnie było
Odpowiedz
A ja pamietam, jak chodziłem po Zatoce Gdanskiej sucha stopa, a łyżwy przytwierdzało się do zimowych butów ze specjalna blaszka i zaciskami na kluczyk. Wymyślne hokejówki to było marzenie każdego brzdąca, a figurówki, każdej brzdaczyni.
Nie zauważamy tego stopniowego, globalnego ocieplenia, bo w nim żyjemy. Wystarczy jednak sięgnąć pamięcią.
Odpowiedz
Paradoksalnie, ale to ocieplenie moze doprowadzić do kolejnego zlodowacenia. Obecnie równowaga cieplna na północy opiera się na ciepłych prądach atlantyckich, takich jak Golfsztrom. Jeśli jednak lodowce Arktyki zaczną się topic i gubić góry lodowe, to postawia tamę ciepłym prądom. A dalej to juz wiecie, co.
Odpowiedz
Aj, Ty niesforna Ty, tak oszukać
Odpowiedz
CptUgluk ale ja? ale co?
Odpowiedz
alka666 Captain Ugluk nagle zrozumiał, ze jesteś prawdziwa kobieta.
Ja tam nigdy nie miałem żadnych wątpliwości.
Odpowiedz
Alchemik rozumie świetnie, dlatego nie dowierza w takie zakończenie. I słusznie
Odpowiedz
alka666 Dobra puenta nie jest zła. A ta jest bardzo dobra, choc moze nieco przekłamuje rzeczywistość.
Odpowiedz
Alchemik bardzo przekłamuje. Jest wręcz nieprzyzwoita.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin