Sto lat dla Canularda!
jasno ciemno
Dodatek do „Powrotu wilka” - TW#4 Codziennostrzał
Praca Wyróżniona

TW#4 - Powrót wilka

 

 Postać: Wilk

 Zdarzenie: Podróż autostopem w głąb Rosji

 Efekt: Motywem przewodnim opowiadania niech będzie jedzenie.

 

  *

  Odwróciła głowę, gdy szmer rozległ się ponownie. Nagie drzewa stały niewzruszone pośród śnieżnej ciszy. Nie zauważyła najmniejszego ruchu. Była czujna od czasu, kiedy ujrzała zakapturzonego jeźdźca. Jego bladopopielaty koń nie wydzielał zapachu, ani nie wydawał dźwięku, był trudny do wytropienia. Kobieta wiedziała, że odkąd wpadli na trop, kroczą jej śladami, węsząc niczym psy za zapachem postrzelonej zwierzyny. W leśnej głuszy trwała niczym niezmącona cisza. Ruszyła dalej, w stronę wierzchołka góry, skąd spodziewała się pomocy.

  

  *

  

  Obudziła się w ciepłej izbie. Leżała na podłodze, niedaleko palących się polan w kominku, owinięta w skóry niedźwiedzie. Drżała z zimna, ale wracała jej świadomość. Nie wiedziała skąd się tu wzięła, ale domyślała się kto ją tu przytaszczył. Udało jej się dotrzeć do celu. Przebyła kawał drogi na wschód, by dostać się na lesisty stok Góry Narodnaja. Z jej szczytu srebrzą się lodowce. W promieniach słońca, zalotnie mrugają do śmiałków, którzy pragną wspiąć się na wierzchołek i zejść z powrotem, by się chełpić tym wyczynem wśród zachodnioeuropejskich dziewcząt. Opowiadają o dziwach, które widzieli po drodze, leśnych ludach i śnieżnym człowieku, odzianym w skóry, który tam mieszka i ratuje ofiary spod śniegu i lodu.

  – Odtajałaś Jago. Kolorki wracają na policzki. A już myślałem, że po tobie. I wiesz, w skrytości ducha – roześmiał się szczerze w głos – miałem taką nadzieję. Nie wiem po coś tu przyszła, ale na pewno powód nie jest błahy. Po naszym ostatnim starciu, nie właziłbym znów w to bagno.

  Podał kobiecie gliniany kociołek wielkości kufla do piwa. Łapczywie chwyciła go w zmarznięte dłonie i przybliżyła usta do gorącego naparu z ziół.

  – Zostaw bagna w spokoju, zostały daleko na zachodzie. Pamięć też tam zostaw. Chyba po to uciekłeś taki kawał drogi?

  – Uciekłem od ciebie. Babo namolna. Miałem cię dość. Nie jesteś moją matką, a chciałaś mieć nade mną kontrolę. Odkąd zabrałaś mi moc wilka, pozostały mi czary leśnego dziada.

  – Nie zrobiłam tego złośliwie, ale dla twojego dobra. Przegiąłeś i zacząłeś zmieniać się w złego. Bies z ciebie wyłaził, a tego nie chciałam. – Opuściła głowę na wspomnienie tamtych wydarzeń, kiedy za każdym razem po zmianie w wilka, mężczyzna dziczał coraz bardziej. Kochała go, wiedziała, że jeśli odbierze mu siłę i moc zwierzęcia, znienawidzi ją. Mimo to uratował od niechybnej śmierci z wychłodzenia. Przytaszczył do swojej chaty i ogrzał. – A jednak uratowałeś mnie.

  – Nie drażnij mnie, bo wyrzucę za próg i oddam temu czarodziejowi na koniu, co się za tobą włóczy. Amant jakiś?

  – Odkąd mnie obserwujesz? – Kobieta zmieniła temat.

  – Kiedy przekroczyłaś granicę Rosji, dowiedziałem się o tym. Podesłałem ci rolnika z koniem i wozem, byś mogła się z nim zabrać. Wędrówka dosyć mocno dała ci w kość. Wiedziałem o zdartych do ran stopach. Musiałaś bardzo się spieszyć. Zatrzymałaś go na książeczkę autostopowicza. Trochę się zdziwiłem, że jeszcze ją miałaś. Woźnica jechał aż pod Moskwę. O jedzenie sama musiałaś się troszczyć. Podsyłałem ci drobiazg, ale to wystarczyło, by przeżyć.

  – Ty różowy hultaju parzystokopytny! Karmiłeś mnie szczurami i wiewiórkami. Wciąż musiałam je zabijać, bo na krótko mi wystarczały. Bezustannie głodna, ciągle poszukująca jedzenia. Rozpalałam małe ogniska, by trzymać się jak najdalej od jeźdźca, ale on i tak wiedział gdzie jestem.

  – Mogłaś jeść jagody i korzonki. Albo dzieci, które tak lubisz.

  – Bajki dla niegrzecznych brzdąców. Wymyślili sobie! – Jaga wspomniała wieczór, gdy chłopi przyszli pod jej chatkę i chcieli ją spalić. Przywiązali do drewnianego pala, ułożyli wokół stos suchych gałęzi i podpalili. Gdyby nie Leszek w postaci wilka, źle by się to skończyło.

  – Zasłużyłaś sobie. Zwabiałaś do siebie ich dzieci. A one później znikały.

  – Jasne! Zwabiałam te śmierduchy w pieluchach! Same przychodziły! Wredne, zasmarkane, ryczące. Jak ja ich nie cierpię! Wciąż tylko „Ratuj Baba” i co miałam robić? Ratowałam.

  – Do pieca na trzy zdrowaśki? – Mężczyzna wyraźnie rozbawiony słuchał dalszej opowieści.

  – Zabierałam do domu, karmiłam. Nie piernikami, słodycze niszczą zęby, a szczerbatych nikt nie chce. Potem łaziłam po wsiach i nachodziłam rodziny, które nie miały dzieci, a bardzo chciały je mieć. Mieszkałam u nich i sprawdzałam jak się odnoszą do zwierząt i ludzi. Potem przyprowadzałam im „dzieci niespodzianki”. – Kobieta wytarła wierzchem dłoni kąciki oczu.

  – Czekaj! Nie było na odwrót? Czy wiedźmy i wiedźmini nie zabierają „dzieci niespodzianek” za przysługę? – Leszek wyraźnie zaciekawiony, aż przysunął się bliżej Jagi.

  – Bajka Sapkowskiego pogrążyła nas w odmętach tego absurdu. Przynajmniej wiedźmy. Wiedźmini mają swoje ścieżki, nie włazimy sobie w drogę – odpowiedziała wyraźnie zniesmaczona i zamilkła.

  Zdumiony mężczyzna też zamilkł. Nie wiedział co o tym myśleć. Ratował Jagę, zawsze by ją uratował, ale wtedy jeszcze nie wiedział, co o niej mówili. Dopiero potem, kiedy odchodził z lasu po kłótni z wiedźmą, wmieszał się w tłum na targu i usłyszał od przekupek, co za ziółko w lesie mieszka. Nie przypuszczał, by prawda mogła być inna. Kobieta mogła teraz kłamać dla własnej korzyści, by się wybielić w jego oczach.

  – Dlaczego te dzieci przychodziły do ciebie?

  – Były bite i źle traktowane przez swoich rodziców. Głodzone, popychane, zaganiane do pracy ponad siły.

  – I ja mam w to uwierzyć?

  – Nie musisz. Ale zahaczyłeś o temat, więc ci naświetlam sprawę ze swojej strony, bo jak mniemam, zdanie chłopów poznałeś dokładnie? – Jaga splunęła na podłogę, jakby chciała odpędzić zły urok.

  – W Moskwie zatrzymałam się na kilka dni. Odpoczęłam i chciałam ruszyć dalej. Wtedy podjechał pod motel TIR. Kierowca całkiem uprzejmie zgodził się podwieźć mnie do Karelii. W drodze zjadaliśmy konserwy, które wiózł do wsi rozrzuconych u brzegów Jeziora Oniego. Pięknie tam i niesamowicie. Samotnie mieszkająca gospodyni przyjęła mnie pod swój dach. Po wielu dniach tułaczki mogłam w końcu skorzystać z bani i kąpieli w jeziorze. Widziałam Wyspę Kiży i drewniane cerkwie. Zimno było, lód nachodził na jezioro. Kierowca ruszył w dalszą podróż, a mnie zaproponowano jazdę saniami na drugą stronę jeziora, gdzie zaprzęgi z psami czekały już na mnie. Saamowie przybyli z dalekiej północy ze swoimi białymi, puszystymi psami, by przebyć ze mną podróż aż do gór Ural. Mieli przy sobie solone i suszone mięso ryb. Było surowe! Było obrzydliwe. Kazałeś mi to jeść? Mściłeś się za utraconą moc wilka? Jeśli tak, wiedz, że udało ci się uprzykrzyć mi życie. Ale najtrudniej było samotnie dotrzeć do Góry Narodnaja. Nie wiem, jak się tu znalazłam.

  Leszy spojrzał na Wiedźmę i zobaczył wycieńczoną podróżą kobietę. Wiedziała dokąd iść, by go znaleźć. Ale po co? Nadal nie wiedział i chyba nie chciał wiedzieć. Wyczuwał kłopoty. Pozbawiony mocy wilka nie mógł się dobrze bronić. Był leśnym dziadem i tylko las go słuchał, a on go chronił przed myśliwymi i drwalami.

  – Jeździec z podziemi, przed nim uciekam.

  Spojrzał na nią uważnie. Od wielu lat jeźdźcy nie opuszczali Nawii. Weles trzymał ich pod strażą, by nie niepokoić ludzi w Jawii. Zarazy, wojny i głód nie nawiedzały spokojnie żyjących ludów. Nagle pojawia się jeździec na bladopopielatym koniu. Czego chce wysłannik Welesa?

  – Nie pomogę ci. Nie mam mocy. Mogłaś prosić innych leszych z lasu. Przecież ich tam mnóstwo.

  – Leszku, już ich nie ma. Jeździec zabiera ze sobą nas wszystkich. Nie ma już rusałek, wodników, domowików, południc, leszych, wiedźm. Zgarnia nas do swojego worka, niczym kłusownik złapane w sidła zające. Oddam ci moc. Jutro pełnia.

  – Obawiam się, że to za mało. Masz coś w zanadrzu, wiedźmo?

  Jaga niespokojnie poruszyła się w niedźwiedzich skórach. Odpoczęła, ogrzała się przy ogniu i nabrała sił od ziół, które podał jej leszy. To co chciała zaproponować, mogło spotkać się z odmową. Nie dowie się, jeśli nie odpowie.

  – Możemy spróbować przemiany. Będziesz, jakby to powiedzieć, więcej niż wilkiem, z większą mocą i siłą. Ale nie wiem, czy zgodzisz się na to?

  – Więcej niż wilkiem, czyli niedźwiedziem? Nie wiem. Raczej w niczym nam to nie pomoże. Siła może być w tym wypadku zbyt ociężała – zawahał się leszy.

  – Nie. Nie niedźwiedziem – Jaga powoli cedziła słowa, by jej słuchał uważnie – ale silniejszy. Poproszę o pomoc Chorsa, nigdy nie odmawia. Zwróciłabym się do samego Welesa, ale nie wiemy, czy to nie on wypuścił jeźdźca z Nawii. Może znów ma jakiś niecny plan? Dlatego Chors będzie lepszy. Jutro pełnia, odprawimy rytuał.

  – Co ty znów kombinujesz babo? W co chcesz mnie zamienić?

  – Sprawię, że staniesz się wilkołakiem. Będziesz szybszy, silniejszy, sprawniejszy i potężniejszy od wilka i niedźwiedzia. Musisz się tylko zgodzić.

  – W czym tkwi haczyk?

  – Nie na darmo odebrałam ci moc wilka. Stawałeś się dziki. Nie dlatego, że zbyt często zamieniałeś się w zwierzę, ale dlatego, że to tkwi głęboko w tobie i z każdą przemianą czyniło cię niebezpieczniejszym. Tylko ty dasz radę oddać Nawii to, co do niej należy.

  Nic więcej nie powiedziała. Zapatrzyła się w ogień i zamyśliła. Nie chciała powiedzieć wszystkiego. Nie mogła, bo ryzyko, że Leszek się wycofa było zbyt duże. Wiedziała jaką ofiarę musi ponieść, by móc ratować świat duchów słowiańskich. Jeśli zawiodą, wszystko przepadnie na zawsze.

  – Nie mówisz mi wszystkiego babo! Gadaj!

  – Może już się nie odmienisz – szepnęła.

  Leszy bezdźwięcznie zmełł przekleństwa cisnące się na usta. Czuł jednak pewne podniecenie na samą myśl, że znów będzie wilkiem. No prawie. Będzie wilkołakiem. To nie to samo, ale też nie zupełnie coś innego. Chciał poczuć wolność, satysfakcję z polowań i moc nie do pokonania. Wiedział, że stanie się jak Jaga przeklęty i ścigany, w końcu unicestwiony. Ale dawno nie było słychać o Van Helsingu, więc trochę sobie pożyje. Może znajdzie sposób na to, by niezbyt dokuczać ludziom i wtedy będzie miał możliwie spokojne życie wilkołaka cieszącego się wolnością? Warto zaryzykować?

  – Zróbmy to.

  

  *

  

  Słońce wstawało, różowiąc nachodzące mgłą niebo. Ośnieżone wierzchołki gór mieniły się blaskiem poranka. Cisza pełzła wzdłuż zboczy gór, opadając ku dolinom, okrytym puszystym śniegiem. Drzewa na stokach pod białymi czapami trwały cicho i niewzruszenie. Między konarami poruszał się cień, ledwie widoczny dla niewprawnego oka. Nie pozostawiał za sobą żadnych śladów, szedł w kierunku chaty leszego, jakby za zapachem wspaniałej potrawy, spełnienia obietnicy dla głodnego. Kiedy dotarł na miejsce, zastał na progu chaty kobietę. Za nią szedł. Poznał po zapachu. Mierzyli się wzrokiem przez chwilę bez słowa, jakby obcy liczył na to, że baba dobrowolnie się podda. Nagle poczuł coś znajomego. Ruszył konia w jej stronę, nachylił się nad postacią i dojrzał nieruchomo wpatrzone przed siebie oczy. W dal, jakby za kimś odchodzącym. Spóźnił się, nie zdążył. Ten jeden jedyny raz popełnił błąd, pozwalając się ostatniej wiedźmie prowadzić do ostatniego z leszych. Ona wymknęła się tylnymi drzwiami, dokonując wyboru. Za plecami wyczuł delikatny ruch. Nie zdążył się odwrócić, gdy wielki i silny zwierz dopadł szyi konia i błyskawicznie złamał jego kręgi. Teraz nie ma jak wrócić do Nawii. Zdążył o tym pomyśleć, gdy znalazł się w silnym uścisku wilkołaka. Poczuł ogromne zęby na klatce piersiowej i już pędzili w dół, ku dolinie, gdzie głęboka jaskinia, przywalona ogromnym głazem miała stać się dla jeźdźca więzieniem na wieki.

  Wilk wrócił do swojej chaty. Nie mógł już stać się leszym. Ale Jaga sprawiła, że mógł wybierać między wilkołakiem, a wilkiem. Podszedł do kobiety i trącił ją nosem, jakby chciał powiedzieć „Już po wszystkim”. Wtedy pojął, że to była jej cena, poświęcenie. Inaczej nie potrafiła.

  Przeciągłe wycie rozległo się wśród rozległych pasm górskich i słychać je było przez wiele dni i nocy na tym bezkresnym pustkowiu.

12066 zzs

Liczba ocen: 5
93%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~alka666
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 155

Opis:

Opowiadanie

Dodano: 2020-11-08 21:51:32
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
TreningWyobrazni dobry wieczór Treningu
Odpowiedz
~oko 2 m.
świetna historia. bardzo mi się podobało.
Odpowiedz
oko dziękuję
Traktuję to jako rozgrzewkę. Chcę głębiej wejść w słowiański świat. Od czegoś trzeba zacząć, poczuć klimat. Nestora już prawie zapomniałam, czytałam kilka lat temu. Przydałby mi się do tematu Rosji. Ale o Karelii i Saamach pamiętam trochę z opowieści znajomego. Chciałam więcej o tym napisać, ale ograniczenie tekstu błyskało mi gdzieś z tyłu głowy...
Odpowiedz
~oko 2 m.
alka666 też uważam 12 tys. za nieco przykrótki dystans na opowiadanie. 18 tys. byłoby bardziej przyjazne.
Odpowiedz
oko jeśli chce się wszystko zawrzeć w opowiadaniu, bez niepotrzebnych skrótów, to i 30 tys. może nie wystarczyć. Ale prawdą jest, że potem czytanie, znalezienie czasu na to, może być ciężkie lub niemożliwe. Od dzisiaj zacznę czytać TW z udostępnionych linków. Potem zagłosuję.
Odpowiedz
~oko 2 m.
alka666 dlatego nie dyskutuję. reguły równe dla wszystkich, a komu nie w smak, to niech pisze poza konkursami.
Odpowiedz
z wykopem
Widać, że się napracowałaś. Ładna historia, fajnie, że to fantastyka wsparta akurat o mitologię słowiańską. Tutaj tylko zauważyłam drobniusią literówkę: "Bies z ciebie wyłaził".
Porządne dialogi, postacie wydają się mieć mięsisty rys. Ma duże zadatki na kontynuacje.
Fajnie. Podoba mi się.
Odpowiedz
nimfetka dziękuję
Nie wiem czy będzie kontynuacja. Może bardziej cykl słowiański, ale każda historia zamknięta w jednym opowiadaniu? Nie wiem jeszcze...

Przyznam, że ten zestaw bardzo mi pasował do kolejnej części Manuskryptu. Ale chwilowo odpoczywam od Przedwiecznych. Kiedyś do nich powrócę, by definitywnie zakończyć.
Odpowiedz
Bardzo przyjemna historia, dopracowany świat, głeboki. Opowiastka o dobrej Jadze, całkiem fajna. Bardzo dobrze się czyta Zestaw wykorzystany, wpleciony idealnie.
Odpowiedz
SylviaWyka dziękuję
A bo mnie wkurza, że wiedźmy złe i niedobre i dzieci zjadają. Zawsze są dwie strony medalu, dlatego uważam, że dobre Baby też się trafiały i może nawet częściej niż nam się wydaje?
Odpowiedz
alka666 no niespodziewane acz miłe i wilczysko wspaniałe
Odpowiedz
SylviaWyka wrzuciłam też dodatek do tego opowiadania. To wywiad Leszka z Jagą. A właściwie dialog wyjaśniający pewne kwestie i przekłamania w tym opowiadaniu. Myślę, że to jeszcze bardziej przybliża Czytelnikowi tych bohaterów
Odpowiedz
z dużym wykopem
Smutne, nawet możliwe, że bardzo.
Z całą pewnością Twój najlepszy tekst.

"– Leszku, już ich nie ma. Jeździec zabiera ze sobą nas wszystkich. Nie ma już rusałek, wodników, domowików, południc, leszych, wiedźm. Zgarnia nas do swojego worka, niczym kłusownik złapane w sidła zające. Oddam ci moc. Jutro pełnia." - tu jest zawarte clue opowiadania. Kurde, chyba mój faworyt obecnie
Odpowiedz
Canulas dziękuję
Nadal jednak twierdzę, że to rozgrzewka. Jest mnóstwo demonów i duszków, o których można wiele napisać. Oby zestawy na to pozwoliły i czas...
Odpowiedz
alka666 oby, oby
Odpowiedz
Canulas
Postaram się. Lubię ten świat
Odpowiedz
alka666 noo, skrojonaś pod niego ewidentnie 👍
Odpowiedz
Canulas pięknie dziękuję
Kiedy ochrzaniasz to dobitnie, gdy chwalisz - to uroczo i ujmująco
Lubię szczerość
Odpowiedz
alka666 no niestety, kurde. Jest jak jest 🤷‍♂️
Odpowiedz
Canulas nie "niestetuj"
Dla mnie to cenna cecha u czytelnika, recenzenta i krytyka.

Odpowiedz
^Halmar 2 m.
Bardzo płynna narracja, widać porządny risercz, a do tego ładnie splatasz legendy i dawne wierzenia z motywem podróży. I ten Sapkowski wpleciony niby mimochodem - super pomysł! Tak czułam, że zestaw będzie pod Ciebie skrojony
Bardzo dopracowany i mądry tekst.
Odpowiedz
Halmar pięknie dziękuję
Zestaw piękny. Dziękuję, że mi go dałaś
Tekst powstał dosłownie tuż przed czasem oddania TW. Napisałam wcześniej coś innego i zauważyłam, że zapomniałam o zdarzeniu, więc na ostatnią chwilę to się urodziło. Musiałam się bardzo mocno skupić. To był wysiłek!

Odpowiedz
z wykopem
Bardzo ciekawa historia, opisy świetnie budują klimat. Zakończenie fajne, chociaż nie pasowało mi to, jak ostatecznie skończyła wiedźma ostatnie zdanie nie do końca mi odpowiada, coś bym tam ucięła. Ogólnie jestem na tak
Odpowiedz
szopciuszek ślicznie dziękuję
W świecie magii, bogów, duchów i demonów nic nie jest za darmo. Cena zazwyczaj jest wysoka. Wiedźma poświęciła życie, by leszy mógł wybierać postać między wilkołakiem a wilkiem. Ona pozbawiła go kiedyś mocy i teraz chciała naprawić swój błąd.
Odpowiedz
alka666 No tak, magia to nie je bajka, dzięki za wyjaśnienie
Odpowiedz
szopciuszek
Odpowiedz
"by ją słuchał uważnie" - jej;
Lubię jak piszesz w tych klimatach - robisz to bardzo umiejętnie i potrafisz zbudować jakże ważny w takich opowieściach klimat. Dobrze walczysz!
Odpowiedz
alfonsyna pięknie dziękuję
Postaram się walczyć dalej. Byle pióro się nie złamało... Mam ich kilka, albo kilkanaście, więc na razie nie mam co narzekać
Odpowiedz
~JamCi 2 m.
z dużym wykopem
Chcę jeszcze chcę jeszcze chcę jeszcze takiego.
Wspaniiałe pomieszanie mitologii, fantazji i współczesności, kocham takie baśnie.
Odpowiedz
JamCi dziękuję ślicznie
Może jeszcze się kiedyś uda?
Odpowiedz
Cześć,

"... znienawidzi ją. Mimo to uratował ją od niechybnej śmierci z wychłodzenia. Przytaszczył do swojej chaty i ogrzał. – A jednak uratowałeś mnie.

– Nie drażnij mnie, bo wyrzucę za..." - powtórzenia ją ją, mnie, mnie, uratował, uratowałeś - troszkę masło maślane w tym fragmencie

Bardzo ładne tu zastosowałaś opisy przyrody.
Tematyka i fabuła ok.
No, może troszkę dłużyły mi się dialogi, ale też rozumiem, że chciałaś w ten sposób opisać postacie.
Pozdrowionka

Odpowiedz
Agnieszka dziękuję
Poprawki naniosę w domu
Rany! Nigdy w życiu na własne oczy nie widziałam gór w śniegu... Przykre to dla mnie, ale cóż... Nie mam co narzekać.
Ale fakt, lubię opisy przyrody.
Odpowiedz
Świetne opowiadanie. Uwielbiam klimaty słowiańskich demonów, szczególnie przewrotnie pokazane. Jak tu
Cudo
do tego dopracowane, widać dbałość o szczegóły.
Odpowiedz
pkropka pięknie dziękuję
Odpowiedz
*Manta 2 m.
Takie historie z motywami słowiańskimi mogłabym czytać i czytać!
Super opowiadanie.
Odpowiedz
Manta Cieszę się bardzo Dziękuję
Odpowiedz
~Ozar 2 m.
Hm. Tak szczerze, to zastanawiałem się czy napisać komentarz. Czytałem twój tekst dwa razy i całkiem fajnie piszesz. Taki ulubiony prze zemnie świat fantasy a do tego słowiański. Lekko dopłynąłem do końca. Jednak jest jedno ale! To co teraz napisze nie jest zarzutem, tylko taką moją osobistą uwagą. Ja nie lubię mieszania światów. Dla mnie fantasy to albo przeszłość czyli coś ala średniowiecze, albo daleka przyszłość. Nie trawię jak np. wiedźma jedzie Tirem gdzieś, albo np. wiedźmin łapie samochód jako autostopowicz. To dla mnie bez sensu. Podobnie nie lubię mieszać stylów np. rycerz ma w dłoni pistolet laserowy, a przy pasie miecz. Wrzucasz tu także Sapkowskiego czy Van Helsinga...
Reasumując gdyby nie Tir i tak dalej byłby to dla mnie bardzo dobry tekst , takie czyste fantasy napisane solidnie i z sensem.
Jednak mimo tego jak już pisałem dobrze się czytało. Każdy z nas ma swoje podejście do pisania, więc nie krytykuje tych Tirów itd., ale może jednak warto by zamiast tego pisać w takiej konwencji bliższej Sapkowskiemu?, czy Tolkienowi i np. stworzyć swój świat. To tylko drobna sugestia.
Odpowiedz
Ozar dziękuję za cenne uwagi
Wszystkiego trzeba w życiu spróbować. Czasami człowiek nie zdaje sobie sprawy jak bardzo różne światy się przenikają. Wierzenia i baśnie mają to do siebie, że mogą być wielowymiarowe. Ale masz prawo nie lubić mieszania przeszłości z teraźniejszością. Chociaż uważam, że mieszanie czasów ma swój urok.
Odpowiedz
Ciekawy zabieg z wpleceniem elementów współczesności do słowiańskiej mitologii. Dziwne, bo człowiek nie jest przyzwyczajony do takich zabiegów, ale jednak fajne, bo jest to coś świeżego
W ogóle motywy słowiańskie to zacny temat i fajnie, że postanowiłaś w nich pogrzebać. Gdybyś poszła swoją własną ścieżką i nie była ograniczona ilością znaków i narzuconymi przez zabawę efektami, mogłoby powstać coś jeszcze ciekawszego Nie poprzestawaj na tym, leć za ciosem!
Odpowiedz
CptUgluk dziękuję
W słowiańszczyźnie dosyć mocno siedzę. Lubię naszą mitologię i nadziwić się nie mogę, jak można w szkole uczyć wierzeń greckich, rzymskich, a nawet egipskich, nie wspominając o naszej przeszłości słowiańskiej. Piękna jest przypowieść o początku świata i pszczoła ma w niej swoją ważną rolę. Demony, duszki, bogowie - to bogaty świat wierzeń naszych przodków. Jest w czym wybierać.
Wbrew pozorom zestawy pomagają mi trzymać się wyznaczonego kierunku. Na ograniczeniach cierpią opisy przyrody i myśli bohaterów.
Odpowiedz
alka666 masz słuszność, mitologia słowiańska jest w szkołach, brzydko mówiąc, zlewana. Przynajmniej tak było za moich czasów szkolnych. Nie powiem, bardzo lubiłem czytać o greckich bogach i herosach, ale to trochę takie "cudze chwalicie, swego nie znacie". Ja o mitologii słowiańskiej najwięcej się dowiedziałem z "Wiedźmina" :p
Kurde, z jednej strony zestawy mogą mocno skomplikować życie, ale z drugiej bez nich człowiek mógłby nie wpadać na fajne pomysły i tkwiłby w swoich zastanych ramach. Viva La TW!
Odpowiedz
CptUgluk Wiedźmin trochę pokazuje, ale to pomniejsze stwory. Bogów mi tam zabrakło. Ten temat jest bardzo złożony, bo trójdzielność nie tylko w chrześcijaństwie jest spotykana. Wielość duchów i demonów polnych, domowych daje możliwości na wiele opowiadań. Znajomy odkrył nawyki. Nie wiedziałam o duszkach z Nawii.
Odpowiedz
CptUgluk *nawki nie nawyki
Odpowiedz
alka666 wiem, że "Wiedźmin" to kropla w morzu, ale za to człowiek nieobyty z tematem może się "słowiańskością" zainteresować, rozbudzić chęć dowiedzenia się więcej też coś mi tam po głowie łaziło, żeby spróbować napisać tekścik z motywami słowiańskimi - mitologia, demony, takie tam. Na razie jednak spłynęło to na dalsze wody
Odpowiedz
CptUgluk pisz, próbuj! Poczytaj o słowiańszczyźnie i twórz niebanalne światy
Odpowiedz
alka666 w materiale jest potencjał, więc nie wykluczam, że się bliżej zaprzyjaźnię ze słowiańszczyzną. Chociaż na razie bardziej mi po głowie chodzi takie jedno fantasy i taki jeden western 🤔
Odpowiedz
CptUgluk to napisz to, co chodzi po głowie, a potem weź się za odkrywanie nowych horyzontów. Proponuję w tej kolejności, bo wiem, jak szybko dobre pomysły znikają z głowy
Odpowiedz
alka666 skorzystam z rady i mam nadzieję, że uda mi się urodzić coś godnego uwagi Dzięks
Odpowiedz
CptUgluk już zwróciłeś uwagę zombiaszczym drabble i tułaczym grzmotem i kosmicznymi komandosami

Odpowiedz
*berkas 2 m.
z dużym wykopem
Ooo rety cudo. Kocham ten klimat, wspaniała wizja i Twoje spojrzeń, dla mnie póki co wygrywasz!
Odpowiedz
berkas pięknie dziękuję
Już się szykuję do następnego opka słowiańskiego
Jestem wymagająca wobec siebie, więc najpierw zbieranie informacji i wiedzy, a potem pisanie.
Odpowiedz
Czas w opowiadanie ma coś, czego nie da się zawrzeć w komentarzu. No i tak jest w tym przypadku. Trafia, gdzie ma trafić
Odpowiedz
Canulas dziękuję
a bo pływałam okołomyślą w przeszłości i teraźniejszości. Piszę widząc obrazy. Nie napiszę nic, jeśli tego nie zobaczę w wyobraźni. Jak już to zobaczę, wtedy przychodzi lekkość pisania.
Z czytaniem mam tak samo. Dlatego opisy są dla mnie ważne. Ale zdarza się, że dobrze poprowadzony dialog też ukazuje/oddaje świat wokół bohaterów.
Odpowiedz
alka666 dlatego lubujesz się w klasyce, która od opisów pęka
Odpowiedz
Canulas dokładnie tak! Od zawsze w domu byli klasycy. Moje zbiory powiększyłam o eseistykę, filozofię i socjologię. Tego w domu nie było, ale ciągły niedosyt zmusił mnie do pokrywania płaskich powierzchni poziomych (podłóg) kolejnymi stosikami.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin