jasno ciemno
Dentystka antywirus TW#4 - Powrót wilka

Dodatek do „Powrotu wilka” - TW#4

 

  Leszy: Dotrwaliśmy, Jago, do końca. Dobrze mi się z tobą pisało to opowiadanie.

  Wiedźma: Wiesz Leszku, czasami myślałam, że wybuchnę śmiechem. Musiałam trzymać powagę i być na ciebie zła, ale w głębi duszy śmiałam się do łez z tych wszystkich bezeceństw, które tam wyrzucaliśmy sobie.

  L: Zabawa była przednia. Rozbawiła mnie bzdura o Leszym zmieniającym się w Biesa. Przecież to zupełnie dwa różne stwory. Leszy zmienia się w wilka, niedźwiedzia, puchacza, ale w Biesa? Lekko przesadziliśmy.

  W: A ten jeździec! Zrobiliśmy z leśnego demona jeźdźca rodem z apokalipsy. Zgubiliśmy jego sforę psów, ale chyba nikt nawet nie zauważył, że czegoś mu brakuje.

  L: Wiedźma za to, w twoich ustach Jago, zyskała na sympatii. Instytucja adopcyjna. Omal nie pękłem ze śmiechu.

  W: Ale dzieciaki takie są. Przychodzą do baby i wciąż od niej czegoś chcą, a ta im daje, więc wykorzystałam to w opowiadaniu. No aż się prosiło!

  L: Przez Rosję ciężko ci się szło? Mocno bolały te nogi?

  W: No żebyś chciał wiedzieć! Ale nie tak mocno jak opisują w księgach, w których inkwizycja chwali się wymyślnymi torturami.

  L: Jak je zniosłaś, zanim wysłali cię na stos?

  W: Musiałam trochę pokrzyczeć, by wiesz, nie myśleli, że na darmo się trudzą. Najpierw wrzucili mnie do wody. To tzw. pławienie. Śmieszne z założenia. Przy kilku spódnicach i halkach, niemożliwością jest utonąć w wodzie. Jak jeszcze ma się pufki przy rękawach sukienki, to już w ogóle taka nie utonie. Najczęściej wierzchnie ubranie jest nieprzemakalne, jak więc ma namoknąć i tonąć? W koszulinie, albo nago prędzej utonie. Potem związali z tyłu ręce i nogi i trzymali w beczce. Nie mieli pojęcia, że nocą całkiem swobodnie chodziłam pomiędzy nimi śpiącymi na ziemi i rozdawałam czary. Dobrym ludziom dobre, złym za zło odpłacałam. Potem w izbie sądowej poddawano mnie torturom, jak rozciąganie na ławie, przypalanie, „hiszpańskie buty” (miażdżenie kości i rozrywanie skóry ostrymi zębami). Zazwyczaj byłam tak zamroczona alkoholem, że nie bardzo wiedziałam o co chodzi. Nocami w celi, za pomocą czarów i ziół (mury to nie przeszkoda) leczyłam rany. A potem zaprowadzili mnie na stos.

  L: W opowiadaniu leszy pod postacią wilka ratuje cię z płonącej sterty gałęzi. Ale jak było naprawdę?

  W: Spłonęłam na proch. Najpierw zadusił mnie ogień, bo chłopi zbierali gałązki jak popadło, nawet te mokre, a potem już płonęłam.

  L: Jak to się stało, że jesteś tu z nami dzisiaj?

  W: Ludzie nie wiedzą, że wiedźma jest jak feniks. Odradza się z popiołów. Nawet tych rozwianych przez wiatr. Wszystkie wieją w jedną stronę – na szczyt najwyższej góry świata, gdzie żaden człowiek nie dotarł. Tam docierają prochy spalonych czarownic. Bogowie lepią je od nowa.

  L: Jesteś pewna, że to bogowie, a nie diabeł?

  W: Oczywiście! Siedzą tam te lenie i obiboki i raz na jakiś czas lepią nas z prochu. Wysyłają potem na miotłach z powrotem na ziemię. To dopiero jazda na ślizgu! Emocje niesamowite. Aż chce się dać się znów spalić, by przeżyć to jeszcze raz. Powiedz Leszku, jak to jest z wilkołakiem?

  L: To zależy. Można było być złym lub dobrym wilkołakiem. Zależało to od człowieka, którego przemieniono lub sam się przemienił.

  Mam nadzieję, że to nie ostatnie nasze spotkanie przy opowiadaniu z słowiańskimi demonami. Jaga i Leszek kłaniają się Państwu nisko. Do następnego!

3336 zzs

Liczba ocen: 1
37%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~alka666
Kategoria: wywiady

Liczba wejść: 34

Opis:

Posłowie - wywiad z bohaterami TW#4 "Powrót wilka"

Dodano: 2020-11-08 21:54:46
Komentarze.
~oko 2 m.
niezły patent taki wywiad z bohaterami.
Odpowiedz
oko chciałam nieco przybliżyć z czym przesadziłam, a co jest przekazywane w źródłach. Zwłaszcza o torturach rzekomych wiedźm. Wierzę, że prawdziwych wiedźm nie da się zniszczyć, że się odradzają. Ale to tylko moja wyobraźnia. Tortury były okrutne, bolesne i ponoć wszystkie kobiety przyznawały się do różnych niestworzonych rzeczy po takich mękach. Nie dziwię się. Dla mnie to bohaterki w czasach ciemnych.
Odpowiedz
~oko 2 m.
alka666 ludzie od zawsze niezrozumiałe tłumaczyli czarami. i bali się. strach kazał im robić potworności. a czarownice, to przecież wiejskie lekarki. zielarki, znające sekrety natury lepiej od innych.
Odpowiedz
oko też tak myślę. Wiedza zawsze przerażała niedouczonych. A umysł otwarty chce wiedzieć więcej, szuka, czyta, słucha. Chłonie wiedzę.
Odpowiedz
~oko 2 m.
alka666 a kozła ofiarnego pod ręką mieć trzeba - jak bieda, to po ratunek, a jak trzeba, to dyżurny winny.
Odpowiedz
oko
Dokładnie tak. Mam taką funkcję we wsi
Załatwić coś, wypyszczyć - to do mnie, a jak coś złego się dzieje, to na pewno przeze mnie
Zwłaszcza jeśli chodzi o psy na łańcuchach. Raz poprosiłam schronisko, by odebrało psa z kojca. Był mróz -17 stopni, zamarznięta woda w misce, pies od kilku dni bez jedzenia, zamknięty w kojcu, wył po nocach. Pani odbierająca psa popłakała się, jak wyrywał jej z ręki suchy chleb. Wszystko odbyło się przy asyście policji, bo trzeba było wejść na cudzą, pustą posesję. Właściciel siedział w Poznaniu, na ciągu alkoholowym. Dom należał do zmarłych rodziców. Rany, jak ja przeżywam tragedię tego psa! Po roku pani ze schroniska zadzwoniła do mnie i powiedziała, że pies znalazł dom z kanapą w Holandii u państwa, którzy pomagają materialnie schronisku.
Tak! Jestem dumna z tego, że wtedy uratowano psa od śmierci głodowej. Zrobiłabym to ponownie.
Odpowiedz
~oko 2 m.
alka666 i tak trzymaj, choćby mówili, żeś wiedźma!
Odpowiedz
oko dzięki lubię być wiedźmą
Odpowiedz
~oko 2 m.
alka666
Odpowiedz
nie zachwyca
A mnie się nie podoba ten dodatek i trochę tak, jakby przez to kpiarstwo i prześmiewczość, moja uber fascynacja "okiem właściwym" dostała w ryj.
Przeczytałem pół tego wywiadu i dalej nie chcę.
🙄😠
Odpowiedz
Canulas spoko. Nie szkodzi. Jest poza TW. Dlatego dodatek.
Odpowiedz
alka666 noo, sorry, ja się poczułem, jakbym dostał w ryj 🤨💀👈
Odpowiedz
Canulas sorki, ale nie rozumiem dlaczego?
Odpowiedz
alka666 eee, jesienne przewrażliwienie 😶
Odpowiedz
Canulas wiem, że jesteś do bólu szczery i bardzo to sobie cenię. Ale zaniepokoiłam się, dlaczego to tak bardzo Cię dotknęło? To nie było nic osobistego, raczej takie zerknięcie za kulisy z przymrużeniem oka.
(Mówiłam, że nie potrafię nikogo rozśmieszyć, za to mnie łatwo doprowadzić do rozbrajającego chichotu).

Przepraszam, jeśli Cię uraziłam, ale nie miałam tego w zamiarze w stosunku do nikogo z czytających dodatek. Ktoś mi kiedyś mówił, że w opowiadaniach dużo jest przekłamań, ale nie po to, by urazić czyjąś inteligencję, a raczej dla dobrej zabawy. Reportaż wymaga prawdy. Opowiadanie - fantazji i tylko trochę prawdy (jeśli w ogóle trzeba ją tam wciskać). Znając pewne wiarygodne źródła odnośnie wierzeń słowiańskich, naginam je w swoich opowiadaniach dla moich potrzeb. Tutaj poczułam potrzebę wytłumaczenia się z moich nadużyć. Jeżeli kogokolwiek ośmieszam w dodatku, to tylko samą siebie. Wiedząc o własnych błędach, zawarłam je w treści. Obnażam moją niewiarygodność. Ale to przecież w niczym nie przeszkadza. Na to mi pozwala wyobraźnia i gatunek - fantastyka. Jeśli komuś się spodobało, to fajnie, bo taki był zamiar - dobra zabawa. I w niczym sobie nie umniejsza.

Jest wiele tekstów, które obrażają moją inteligencję i zakres wiedzy, jaką posiadam. Ale nie daję po sobie poznać, bo dla mnie najważniejsze jest - wciągająca fabuła i dobra zabawa. I tylko tym się kieruję. Przynajmniej do chwili, kiedy ignorancja autora zaczyna mnie naprawdę wkurzać. Jak u Paulo Coelho...
Odpowiedz
alka666 nooo, ja zawsze piszę, co myślę, choć to klątwa. I tak, poczułem się lekko niedojebany. Jakbym w krainie Lego Bionicle miał czelność fascynowaś się ślepym misiem, zrobionym ze skarpetki, a banda bananowych dzieci filowała przez weneckie lustro.
Wszystko dlatego, że Twój właściwy tekst - chcesz, czy nie - bardzo mi się podobał.
Gdyby jednak podobał mi się tylko technicznie, położyłbym na ten wywiad lancę, ale on (tekst) podobał mi się w kontekście emocjonalnym.

To takie - co prawda ubrane w szaty bajań, ale jednak - przemijanie, które można zaadoptować jakkolwiek i podpiąć wielokontekstowo.
Temu właśnie ruszyłem z odsieczą. Obrazujesz tu (choć, ukrywając to niejako w fabulariach) szerszy problem, a nawet kilka problemów. Treść jest skądinąd "wymówką" dla tych naświetleń.
Trafiło mnie clue, więc zareagowałem nieco alergicznie, ale (co dla mnie najważniejsze) z duchem swoich odczuć.

Jest gites, miss "czy szustky".

💀👈
Odpowiedz
Canulas cieszę się, że piszesz co myślisz. To dla mnie bardzo ważne. Odbieram to jako wskazówki na przyszłość.
Nie muszę wskazywać błędów w moich opowiadaniach. Chociaż dla mnie to uczciwość względem czytelnika, co nie przeszkadza w dobrym odbiorze historyjki.
Twoje emocje względem opowiadania są jak najbardziej szczere i prawdziwe. To ja byłam nieprawdziwa i nie fair wobec czytelnika i to właśnie chciałam naświetlić. Przyznać się i jednocześnie okazać czytelnikowi, że poważam go i stąd to sprostowanie.
Nie było moim zamiarem kogokolwiek urazić, wkurzyć, czy obrazić. Jeśli już, okazałam siebie jako niewiarygodnego opowiadacza Ale wskazałam swoje świadome błędy. Przyznałam się Czy to słabość? Może... Ale ja tak tego nie odbieram.

Odpowiedz
alka666 nie musi wszystko być wedle kanonu i nie chodzi tu tylko o gatunek szeroko pojętej fantastyki. Jak sam pisałem coś w ten deseń, moja szeptucha była zupełnie czym innym, niż nakazuje obudowa z bajań. A co z licentia poetica?
Odpowiedz
Canulas Nadal ma się całkiem dobrze.

Jeśli coś piszę z premedytacją, wolę o tym powiadomić. Przynajmniej tym razem. Poprzednie opowiadania o strzydze (chyba dwa były?) trzymały się w miarę wiernie uznanym przez znawców tematu przekazom. Tak, lubię się opierać na wiarygodnych źródłach. To taki mój konik. Nawet o Przedwiecznych pisałam najpierw sprawdzając u Lovecrafta opisy stworów. Nie znaczy, że może znów poszybuję wyobraźnią i zboczę nieco od sprawdzonych kronik (Nestor) i wiarygodnych badaczy (Gieysztor, Moszyński, Branowski, Łuczyński itd.)

Pewno zbyt wiele lat wśród literatów, pisarzy zajmujących się życiopisaniem i dziennikami, trochę mnie ukierunkowało w stronę autentyzmu. Wiele razy słyszałam, by pisać autentycznie, nie zmyślać. A tu nagle wkraczam w fantastykę. Może przeszłość to niepotrzebne mi jarzmo dla obecnego pisania? W takim razie mam jeszcze wiele do nauczenia się na tym polu.
Odpowiedz
Nadal ma się całkiem dobrze.

Jeśli coś piszę z premedytacją, wolę o tym powiadomić. Przynajmniej tym razem. Poprzednie opowiadania o strzydze (chyba dwa były?) trzymały się w miarę wiernie uznanym przez znawców tematu przekazom. Tak, lubię się opierać na wiarygodnych źródłach. To taki mój konik. Nawet o Przedwiecznych pisałam najpierw sprawdzając u Lovecrafta opisy stworów. Nie znaczy, że może znów poszybuję wyobraźnią i zboczę nieco od sprawdzonych kronik (Nestor) i wiarygodnych badaczy (Gieysztor, Moszyński, Branowski, Łuczyński itd.)

Pewno zbyt wiele lat wśród literatów, pisarzy zajmujących się życiopisaniem i dziennikami, trochę mnie ukierunkowało w stronę autentyzmu. Wiele razy słyszałam, by pisać autentycznie, nie zmyślać. A tu nagle wkraczam w fantastykę. Może przeszłość to niepotrzebne mi jarzmo dla obecnego pisania? W takim razie mam jeszcze wiele do nauczenia się na tym polu.
Odpowiedz
alka666 noo, może być, jak mówisz.
Odpowiedz
^Halmar 2 m.
Podobał mi się ten wywiad, choć faktycznie nieco odarł opowiadanie z tajemniczości. A jednocześnie dodał nowych smaczków: na przykład tego, że wiedźmy są nieśmiertelne
Odpowiedz
Halmar
Tego nie dodawałam do TW. Tak jakoś czułam potrzebę wyjaśnienia moich przekłamań. Za bardzo mi ciąży wiedza i potrzeba bycia w porządku wobec czytającego. Może to błąd, ale poczułam się lepiej, kiedy napisałam dodatek
Chciałabym, aby wiedźmy były nieśmiertelne i odradzały się z popiołów niczym Feniksy.
O rany! Właśnie pomogłaś mi przypomnieć sobie o płonącym słowiańskim ptaku...
Odpowiedz
A tu Ci powiem, że to dość ciekawa sprawa taki wywiad z bohaterami. Oryginalny pomysł i choć może faktycznie odziera to nieco tamto opko z pewnej dozy magii i tajemniczości, ale ma też jakiś swój własny urok. Dla mnie to jednak trochę dwie różne rzeczy i dwa różne światy - i tak chyba chcę to postrzegać.
Odpowiedz
alfonsyna dziękuję
No tak mnie pokusiło wyjaśnić moje grzeszki. Jakby aktorzy za kulisami filmu zdradzali smaczki z planu. Miało być z przymrużeniem oka, ale rozśmieszać nie potrafię. Za to śmieję się do łez z żartów, które inni potrafią skroić
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin