jasno ciemno
Codziennostrzał#20 - Pustostan Wszechświata TW#4 - Międzywymiar

Codziennostrzał#19 - Farma listonoszy cz.3

 

 #codziennostrzał

 #TW

 

 

 

 

 

  Na słowo fabryka, moim pierwszym skojarzeniem są kominy. Ogromne, rozrywające niebo, buchające czarnym, siwym, albo białym dymem. Otoczone ogromnymi, ceglanymi budynkami, w których mrowie robotników krząta się przy taśmociągach i dziwnych machinach. Tommy miał tak samo i chyba można powiedzieć, że jego malutkie marzenie z wczesnego dzieciństwa właśnie się spełniało. Kiedy już na dobre wygramolił się z bagażnika wyrosła przed nim monumentalna budowla o czterech kominach, zupełnie takich jak sobie wyobrażał. Wydawało się, że rozrywają niebo, sięgają poza przestrzeń. W jego nadal dziecięcych oczach monument jawił się jak z innego świata. Czerwona cegła, z której została wzniesiona, pobłyskiwała w słońcu jak nawoskowana. Auto zaparkowane było na tyłach, gdzie pracownicy nie bywali o tej porze często. Akurat trwała przerwa lunchowa.

 — Robi wrażenie prawda?

 — Gdzie jesteśmy? Nigdy wcześniej nie widziałem tej fabryki.

 Fredrich uśmiechnął się lekko i mimowolnie skierował lewą dłoń w stronę chłopca. Tommy, widząc to lekko drgnął, ale nie stawiał oporu, kiedy poczuł obcą dłoń na swojej głowie.

 — Nie rozpędzaj się z pytaniami chłopcze. Dla ciebie niech ważne będzie jedynie to, że jesteśmy na Farmie. Reszta przyjdzie sama.

 Tommy przytaknął, po czym zamilkł na dłuższą chwilę, podczas gdy Fredrich nerwowo zaczął przeszukiwać auto, szukając czegoś. W końcu wyprostował się z pudełkiem w dłoni. Wyglądało jak zwykłe pudło po butach i rzeczywiście nim było, ale kryło w sobie kombinezon roboczy w rozmiarze dziecięcym.

 — Należy do mojego syna. Ale on jest jeszcze za młody, dzisiaj należy do ciebie. Od teraz jesteś Arthur Mugoulie, mój syn.

 — Ale...

 — Żadnych wątpliwości. Żadnych pytań. Arthurze, na nas pora. Farma czeka.

 Kombinezon był jak skrojony pod Tommy’ego. Pasował idealnie i do tego był naprawdę wygodny. Nie zmuszał odczuwać, że jesteś uwięziony w roboczej klatce, która naznacza się kolejnymi dwunastoma godzinami ciężkiej daremnej harówki. Weszli do jednego z mniejszych budynków przyległych do głównej hali. Długim i ciemnym korytarzem szli w milczeniu. Tommy niepewnie stawiał kroki usiłując jednocześnie dotrzymać kroku Fredrichowi. Nędzne świetlówki zawieszone pod sufitem nie wystarczały na choćby przyzwoitą widoczność. Korytarz ciągnął się jak wnętrze cholernie długich jelit. Na końcu zawsze było wyjście, ale żeby tam dotrzeć musiałaś się nieźle nachodzić. Minęli pięć zakrętów, zanim dotarli do właściwych drzwi. Z zewnątrz budynek wyglądał na znacznie mniejszy. Zakrzywienie rzeczywistości to ostatnia rzecz, o jakiej myślisz, kiedy próbujesz rozwikłać ten rodzaj zagadki. Tommy zdecydowanie o niej nie myślał. W głowie szumiały mu jedynie głosy matki, która wołała go na podwieczorek irytując się, że ciągle odpowiada jej cisza.

 — Wejdź pierwszy — polecił Fredrich.

 Znajdowali się w przytulnym biurze żywcem wyjętym z jakiegoś biurowca. Brakowało tylko przeszklonej ściany z widokiem na wielkie miasto. Zamiast niej było nędzne okienko w drewnianej ramie i kilka obrazów prerii. Fredrich zasiadł za biurkiem. Kiedy posadził tyłek na krześle, westchnął ciężko. Na blacie leżało sporo papierzysk i przysypany nimi Macbook Pro. Tommy stał nadal pod drzwiami nie wiedząc do końca co ze sobą zrobić. Mugoulie zajął się sortowaniem dokumentów i odpaleniem laptopa. Kiedy w końcu zorientował się, że w biurze nie jest sam, kazał Tommy’emu usiąść na kanapie w rogu pokoju.

 — Nie spotkaliśmy nikogo, ale i tak musisz nosić ten uniform — powiedział z wymuszoną powagą. — Mój syn będzie kiedyś tworzył wielkie rzeczy. Jeszcze o tym nie wie, ale zaplanowałem dla niego wielką przyszłość. Niestety pojawił się pewien szkopuł. Tydzień temu mieliśmy awarię. Wszystkie machiny stanęły. Coś pojawiło się w pralni.

 — Co takiego? — zapytał Tommy, nie mogąc już dłużej siedzieć cicho. Nadal się bał, ale niewiedza, którą został obarczony stawała się zbyt ciężka, żeby ją utrzymać.

 — Nie przerywaj mi! — wrzasnął. — Jesteś bezczelny. Ignorujesz moje zalecenia. Nie wróżę ci przyszłości, chłopaku. Ciesz się każdą chwilą, bo nie zostało ich dla ciebie wiele.

 — Nie chciałem pana urazić.

 — Ach tak? Nieudolny twór. Przestań udawać, że mnie szanujesz. W rzeczywistości z chęcią być stąd spierdolił przy najbliższej okazji. Dostałeś ode mnie uniform, kartę przetargową do wolności. I imię mojego syna. Mojego!!

 Na korytarzu dało się usłyszeć głosy. Ktoś podbiegł do drzwi biura Fredricha Mugoulie z metalową, pozłacaną tabliczką, na której poza nazwiskiem dało się wyczytać: KREATOR SUMIEŃ, ANALITYK WYOBRAŹNI.

 — Wszystko w porządku, panie Mugoulie? Słychać było niepokojące krzyki.

 — Ależ tak. To tylko drobne utarczki z moim synem. Zabrałem go na pierwszy dzień do fabryki. Nic wielkiego.

 Nie uzyskał odpowiedzi, ale dźwięk powoli niknących w głębiach korytarza kroków uspokoiły go. Przynajmniej na razie.

 — Masz zadanie, chłopcze. Odkryjesz, co za twór zadomowił się w naszej pralni i go zlikwidujesz. Miałem na ten cel poświecić swoją ukochaną żonę, ale jak dar z niebios pojawiłeś się ty.

 Tommy spuścił wzrok i zadrżał lekko. W myślach prosił, aby to wszystko okazało się tylko najgorszym, najstraszniejszym koszmarem, z którego wydostanie się jak najszybciej.

 Fredrich zaczął wystukiwać coś na laptopie, jego dłonie drżały, często się mylił, wracał, wystukiwał ponownie. Spędzili tak godzinę, w zupełnej ciszy, a potem przyszedł czas na wycieczkę do pralni.

 

 

 

 

 

 część 2 - https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=5323

5510 zzs

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~marok
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 27

Opis:

Dodano: 2020-11-08 22:16:55
Komentarze.
z dużym wykopem
No i czekam na ciąg dalszy. Na razie czuć klimat groteskowo-weirdowy, więc jest dobrze, znokazjonalnymi wstawkami humorystycznymi
Odpowiedz
Kilka przecinków ci uciekło
Odpowiedz
Dziwne ze tak mało komentarzy
Odpowiedz
~marok 2 m.
fanthomas ee tam. Kto chce ten czyta i tyle
Odpowiedz
Się kojarzy z: jakiś potwór tu nadchodzi
Odpowiedz
~marok 2 m.
Canulas a to nie wiem. Żadnego potwora nie przewiduję
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin