Kanał drabble konkursowe #4

K(r)otochwila

 Kot mi niebezpiecznie spłowiał. To od leżenia na słońcu. Uwielbiał udawać zapomnianą ścierkę od podłogi. Kładł się na parapecie, a słońce czesało mu grzbiet ze wschodu na zachód, z krótką przerwą na popas. Nie podejrzewam słońca o zamierzoną złośliwość. Ot - efekt uboczny pieszczot. Pewnie zbyt rzadko głaskałem kocinkę, więc poszła żebrać na słonko, dzięki czemu wypłoszyła stacjonujące tam od wieków gołębie, starła uliczne pyły i stanowiła wystrój lepszy nawet od sklepowych witryn, a już na pewno od skrzynki nasturcji pożeranych żywcem przez mszyce. A jednak kot mi spłowiał niebezpiecznie.

 

 Chciałem przywrócić mu fabryczną maść sposobem domowym. Ekologicznie. Łagodną perswazją, czyli dobrze zaciśniętą obróżką i długą smyczą (zdolną do holowania rozwścieczonego pitbulla drącego mordę, że absolutnie sobie nie życzy) nakłoniłem zwierzątko na wizytę pod łóżkiem. Odwykłem od klękania tak bardzo, że z pakietu „sprzątanie” wykreśliłem punkt „pod łóżkiem”. Nie tylko ten punkt skreśliłem, jednak to już zupełnie inna opowieść. Kot zapierał się pazurami i bronił zacieklej niż Rosjanie Stalingradu, jednak brutalna siła i determinacja najeźdźcy tym razem zmieniła historię. I kota. Wynurzył się spod łóżka z zalążkiem obłędu w oczach i był mi wdzięczny. Syndrom Sztokholmski? Albo coś w tym guście. Jego uczucia rosły w każdym razie, gdy podjąłem próbę zdjęcia mu z grzbietu tego, co zaatakowało go w podziemiu. Napastnik był kotem większym od mojego i szaro kłębił się wygryzając dziury od uszu aż po ogon. Nie mogłem na to pozwolić. Zacumowałem kocinę przy kaloryferze i uzbrojony w odkurzacz wstąpiłem na działo.

 

 Po trzykrotnej wymianie worków, filtra i czterech butelkach piwa wyzwalanie kota spod okupacji antycznych pokładów kurzu zakończyło się tryumfalnym zatknięciem flagi z przepoconego podkoszulka. Zdobyłem się na pacyfikację i doprowadziłem ją definitywnie do końca. Kocie szaleństwo sięgnęło (na moje oko) siódmego „levela”. Niewiele brakowało, a poszedłby w martwy dryf wraz z żeliwnymi żeberkami kaloryfera. A nie mówiłem, że smycz wyczynowa?

 

 Po tym (niestety nieudanym dla zmian umaszczenia) zabiegu wróciłem do badania następstw nadmiernych kąpieli słonecznych topless… Bądźmy szczerzy - w pełni naturystycznych kąpieli. Koci stres nie pozostał bez wpływu na barwę sierści. Kot zmienił barwę o dwa tony, lecz zamiast skierować wektor w kierunku składowej czarnej, uparcie zmierzał ku białej przystani. Tego było już za wiele. Chwyciłem drania za kark i wyniosłem do piwnicy. W bladym, wystraszonym świetle nagiej żarówki 25W hałda wyglądała jak zaplecze piekła. Węgiel był zakurzony i umorusany niebosko. W sam raz do moich celów. Rozsunąłem baldachim pajęczyn i skrupulatnie czyściłem kawałki (orzech średni) węgla o kocie boczki. Polubił to. Węgiel oczywiście. Zanurzał się w kocią miękkość i świecił oczyskami. Tylko patrzeć, jak zacznie wzdychać do kota i oświadczy się ostatecznie i nieodwołalnie.

 

 Kiedy w końcu wynurzyłem się z piwnicy, to ja dysponowałem paletą barw, jakie chciałem uzyskać na kocim futrze, zaś kot otrzepał się z politowaniem patrząc na mnie, lecz szybko przypomniał sobie, do czego jestem zdolny, więc w oczach rozbłysły mu niepokojące objawy ognisk zapalnych postępującego obłędu („level” max 3). Korzystając z mojego roztargnienia chwilowego czmychnął na parapet i z wyraźną lubością płowiał, jak płowiał dotychczas, poddając się ciepłej dłoni słońca, które na jego widok zaczęło płakać. Koty kąpieli nie znoszą bardziej nawet niż obcych psów i perfumowanych dziewcząt mizdrzących się do nich nieumiejętnie. Mój jednak był obecnie tak zmęczony, że zrezygnował z ucieczki i z filozoficznym spokojem poddał się operacji. Barwy, tak pożądane przeze mnie i których po kocie oczekiwałem przeniosły się najpierw na parapet piętro niżej spływając stalaktytami zacieków, a stamtąd zeskoczyły na chodnik. Miękko. Kocio. Fachowo i ciszej niż skacze pasikonik śledzony przez kameleona. Gdybym nie widział, to nie uwierzyłbym.

 

 Barwy tymczasem rozejrzały się czujnie po chodniku, jak sonar zaniepokojony mglistym echem, po czym przeciągnęły się z lubością, wygięły w grzbiet idealnie naśladując kocią pobudkę. Wreszcie wzniosły ogon do góry i z odbezpieczonym peryskopem, bez śladu trwogi ruszyły w kierunku piwnicznego okienka pozbawionego szyb. Kolor wracał w rodzinne strony. Kocim krokiem. Czyżby węgiel wzywał go miłosną serenadą? Zerknąłem na parapet. Po kocie został wyblakły anioł. Plama rozsnutej bieli o kształcie kota.

 

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~oko
Kategoria: inne

Liczba wejść: 15

Opis:

wybryk. nie ma chyba takiej kategorii. do groteski sporo brakuje - już prędzej thriller.

Dodano: 2020-11-09 08:06:10
Komentarze.
*Canulas 15 d.
z wykopem
To dla mnie ma o wiele większą moc komediową, niż tekst na komedię obliczony. Kot Szrasburgera taki trochę. Całkiem udane
Odpowiedz
~oko 15 d.
Canulas ten jest zbyt długi... cieszę się, jeśli wywołał uśmiech.
Odpowiedz
*Canulas 15 d.
oko kryteria to iluzja. Dobrze, że ich wypełnienie nie jest dla Ciebie najważniejsze, bo zawsze powinno być dobro tekstu. Ja się w droubllu walnąłem o 543slowa i napisałem swój najlepszy codziennostrzał, więc to chyba dobra droga
Odpowiedz
~oko 15 d.
Canulas ćwiczyć można na każdym dystansie. pisanie nie lubi wędzidła, ale biorąc udział w zabawie wypada stosować się do reguł. nie poczułbyś się komfortowo, gdyby ktoś zlekceważył Twoje warunki wchodząc do Twojej gry z regułami skrojonymi na własną miarę. droubble ma swoje ograniczenia, ale dzięki temu uczy staranności, oszczędności w wyborze i wartości słowa. Ty napisałeś tekst - nie droubble. droga znakomita, ale poza konkursem. nie mieści się w ramach - trudno mówić o kompromisie.
Odpowiedz
*Canulas 15 d.
oko no tak, tak, tyle że wtedy wolę rezygnację z danej zabawy i uznanie własnej (w tym zakresie) porażki, niż skalpowanie tekstu tylko dla wytycznych.
Kąt patrzenia, ile osób.
Odpowiedz
~oko 15 d.
Canulas i słusznie. też tak robię. miałem już przypadek drabbla na dwie strony ciurkiem. na konkurs napisałem inny.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin