jasno ciemno
Codziennostrzał#29 - Dribble - Prezent Codziennostrzał#27 - Mała partia

Codziennostrzał#28 - Kopuła

 #codziennostrzał

 #TW

 

 

 

 

 

  Wtorkowe poranki dla mieszkańców Szczygiełkowic Impotenckich były wyjątkowe z dwóch powodów: Autosana PKP Bździągwy do Lubieżnic Mniejszych i cotygodniowego transportu do Kopuły. O ile ten pierwszy cieszył do siedemdziesięciu procent ankietowanych, tak widok nadjeżdżającego parowozu ze sznurem wagonów i głośnym łoskotem, praktycznie sto procent. Ludziska wychodzili z domów najbliższych torowisku i wiwatowali jak nakręcane zabawki, kiedy pociąg wjeżdżał przez monumentalną bramę na teren Kopuły. Wioska przylegała bezpośrednio do wysokiego na piętnaście metrów muru, za którym niebo rozrywała iglica wystrzeliwująca ze środka olbrzymiego klosza wraz z dwoma lśniącymi w słońcu kominami. Co wtorek buchał z nich dym niosący na okolicę zapachy, które hipnotyzowały i wyzwalały w mieszkańcach nie tylko Szczygiełkowic Impotenckich wręcz zwierzęce zapędy.

 Gdy ostatni wagon znalazł się za bramą jej żelazne skrzydła zamknęły się, powoli i majestatyczni, a portem słychać było tylko trzask zamka kłódki i muzykę dobiegającą zza murów.

 Nastał czas rozmyśleń. Co tym razem przyniesie transport? Zaczęły się zakłady, zadłużanie u sąsiada, stawianie na szali Passata 1.9 TDI. Ludzie niecierpliwie kierowali wzrok w górę, na iglicę Kopuły. Z niej miał jak co tydzień wystrzelić promień, który tak naprawdę będzie zalążkiem kolejnej holograficznej wizualizacji.

 — Boże, niech to będzie nowa lokówka, albo chociaż średniej łydki Hiszpan z Katowic — łkała młoda brunetka w objęciach swojego głuchego narzeczonego.

 — Ja pragnę tylko nowego miksera. Ostatnio same chińskie buble się trafiają — dodała jej sąsiadka zza płotu.

 Obie w totalnym skupieniu i niepewności wyczekiwały błysku, który oznajmiał, że zaraz wszystko stanie się jasne. W końcu po kwadransie niecierpliwego przebierania nogami iglica rozbłysła a na niebie pojawił się hologram, wizualizacja tego, co przyniósł kolejny wtorkowy poranek w Kopule.

 H-25. Przez kilka kolejnych minut Szczygiełkowice Impotenckie wpatrywały się w ten hologram konwertując myśli na różne tory w celu poszukiwania odpowiedzi na pytanie: O co chodzi? Zagwozdka została szybko rozwiązana, gdyż wtem pojawił się kolejny hologram przedstawiający... koło autobusu z lśniącymi felgami i nowiutkimi bezdętkowymi oponami. Po tym nastąpił nagły zwrot akcji i trzeci hologram, który wyjaśnił wszystko. Nowym produktem testowym był innowacyjny, prawdopodobnie tworzony w ścisłym sekrecie Autosan H-25. Ludziska z niedowierzaniem patrzyli po sobie i wymieniali nieprzychylne uwagi. Niektórzy wracali do domów, gdzie rzucali porcelanowymi zastawami, wybijali okna i podcinali sobie żyły. Oto nowiutki nabytek motoryzacji krajowej w ich wiosce miał być przetestowany. Nie żadna lokówka ani średniej łydki Hiszpan z Katowic, ale autobus. Wielu popadło w rozpacz, gdyż nawet kolejna wersja podwawelskiej kiełbasy wywołałaby większy entuzjazm.

 Kopuła nagle zalśniła bardziej niż zwykle, a potem rozwarła się. Na jej czubku powstał wylot, przez który testowe modele Autosana zaczęły wylatywać jak z procy. Pierwszy, malowany na błękit przecinany czerwonymi pasami, uderzył w piętrowy dom pod numerem dwanaście. Budynek zatrząsł się w posadach. Dwie z czterech ścian runęły, odsłaniając wnętrze. Autokar wybuchł nim domownicy zdążyli trzy razy mrugnąć. Reszta pojazdów spadała na jezdnię, okoliczne trawniki i brunetkę wraz z jej głuchym mężem. W Kopule zapanował chaos. Pracownicy zorientowali się, że autokary miały być w rzeczywistości zabawkowymi modelami dla klientów na specjalne zamówienie. Jednak Zbyszek Młotkowski przypadkiem wcisnął guzik promienia powiększającego i drugi kierujący całą partię na stanowiska katapulty.

 — Nie szkodzi — zapewnił dyżurny Papa. — Po pierwsze to, robota wykonana, modele złożone. Po drugie, przy okazji sprawdziliśmy, czy katapulta działa. Zresztą i tak mieliśmy ją testować za tydzień. Tylko, zamiast autobusów mieliśmy zbombardować wioskę Tarpanami z tajnego magazynu na terenie FSR. Dla nich bez różnicy czym dostaną po głowie, a my proszę, sto dwadzieścia procent normy pyknęliśmy. Duma, panowie, duma.

4103 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~marok
Kategoria: inne

Liczba wejść: 22

Opis:

Dodano: 2020-11-17 21:03:59
Komentarze.
~oko 1 m.
deszcz autosanów - godne Pratchetta - u niego zdarzały się deszcze lodówek, czy innych sprzętów AGD
Odpowiedz
~marok 1 m.
oko jaki kraj, taki Prachett
Odpowiedz
~oko 1 m.
marok mi się podobało. taka dotkliwa ulewa
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin