krótki wiersz o umieraniu

TW 5 Kolczuga

 Postać: płonący człowiek

 Zdarzenie: mutacja

 Efekt: krew na piasku (nie musi być głównego bohatera)

 

 Spadająca gwiazda przecięła mieniące się blaskiem księżyca fale. Nad ranem na brzeg wyszedł płonący człowiek. Zostawił po sobie jedynie ślady stóp na piasku. Były czarne, wyglądały jak zaschnięta krew.

 

 Pierwsi zjawili się miejscowi i turyści, potem dziennikarze, a na końcu wojsko, które rozpędziło tłum i odgrodziło całe miejsce od ciekawskich oczu.

 Nie było mnie przy tym, widziałam tylko to, co pokazali w telewizji. Miałam zbyt dużo na głowie – upadający biznes, nagła samotność – nie wspominając o nagiej kobiecie w pokoju gościnnym.

 Miała osmalone stopy i patrzyła na mnie ognistymi oczami.

 Nie chciała herbaty ani ciastek.

 Nie reagowała na pytania. Gróźb też jakoś nie rzucała.

 Położyłam na stole ulubiony puchaty szlafrok, ale to również nie wywołało żadnej reakcji. Dopiero kiedy niechcący szturchnęłam łyżeczkę do herbaty, ogniste spojrzenie skupiło się na mnie.

 – Kolczuga.

 Miała ciepły, miękki głos.

 Ze wszystkich miejsc, w które mogła trafić, wybrała akurat moje. Dom z kolczugą.

 – Mam jedną, kobiecą – po raz pierwszy te słowa nie brzmiały w moim ustach dziwnie. Nie czekając na odpowiedź pobiegłam do komody i wyjęłam swoje dzieło z najniższej szuflady.

 Kobieca kolczuga. Bzdura.

 Poczułam wokół siebie ciepło. To ona. Stała i patrzyła na mnie.

 – Masz. – podałam zbroję. Na średniowiecznych festynach i tak nikt nie zechciałby jej kupić.

 Zakręciło mi się w głowie i na chwilę pociemniało w oczach, a kiedy zmysły wróciły, miała już na sobie kolczugę. Kobiece kształty były delikatnie zarysowane.

 Jaka piękna. Żelazny, ognisty feniks.

 Głowę i ramiona okalała płomienna czupryna, choć mogłabym przysiąc, że jeszcze przed chwilą była łysa.

 – Dlaczego tu jesteś? – zadałam w końcu pytanie, które do tej pory z jakiegoś powodu nie chciało przejść mi przez usta.

 – Chcieli sprawdzić, czy można spalić czarownicę.

 – I co? Można? – spytałam jak kretynka.

 Płomienna (bo tak ją zaczęłam nazywać w myślach) milczała przez chwilę.

 – Nie, tej się nie da spalić. Dla jednych to czary, dla innych zwykła mutacja. A raczej mutacja kontrolowana...

 Urwała, po czym wwierciła we mnie węglowe źrenice.

 – Będzie potrzebna druga kolczuga.

 – Jest was więcej? Dopiero co zaczęłam wierzyć w ciebie...

 Myśli i emocje wydarły się ze mnie nagle i gwałtownie.

 – Ty mi powiedz – Grzywa zapłonęła w karmazynowym rozbłysku.

 Wyciągnęła rękę w moją stronę, ale zawahała się. Ja nie miałam z tym problemu. Odruchowo chwyciłam jej dłoń.

 Czułam niepokój, a z nerwów mało co nie zmieniłam się w roztrzęsiony kłębek człowieka.

 – Ty też takiej potrzebujesz.

 Zaprowadziłam ją do pracowni, gdzie kiedyś miałam siły coś robić. Nad ranem kolczuga była gotowa.

 

 Parę dni później, kiedy wojsko, dziennikarze i turyści odeszli, na plaży pojawiły się ślady stóp na piasku. Były mokre, wyglądały jak świeża krew.

 

 

 

 

 

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~szopciuszek
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 51

Opis:

Nie mam akurat kompa, więc muszę się męczyć z pisaniem na telefonie, wybaczcie brzydki układ

Dodano: 2020-11-21 10:18:41
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
z dużym wykopem
Bardzo spodobał mi się pomysł. Gratuluję
Odpowiedz
Karawan Dzięki
Odpowiedz
~oko 8 d.
ładne. pomysł nieoczywisty i znakomicie się czytało.
Odpowiedz
oko dziękuję, bardzo mi miło
Odpowiedz
"- Masz - podałam zbroję." - zapis w tym wypadku powinien być inny: "- Masz. - Podałam zbroję." - możesz zerknąć w dialogowy tutorial na t3: https://t3kstura.eu/Pomoc/dialogi.php - tam wszystkie takie kwestie są świetnie wyjaśnione;
"bo tak jak zaczęłam nazywać w myślach" - tak ją zaczęłam nazywać;
"Będzie potrzebna drugą kolczuga" - druga;
"Odruchowo chwycilam jej dłoń" - chwyciłam;
"z nerwów o mało co nie zmieniłam się" - "o" jest tam zbędne, można wyrzucić;
Przyznaję, że pomysł ciekawy, nawet bardzo ciekawy, no i właściwie pewna zwięzłość mu wcale nie przeszkadza, wręcz przeciwnie - dodaje aury tajemniczości. Intrygujące i nieoczywiste, czyli warte przeczytania.
Odpowiedz
alfonsyna Wielkie dzięki za wypisanie błędów, już je poprawiłam. Tutorial przeczytam i będę z niego korzystać w przyszłości.
Lubię otwarte zakończenia, fajnie że wpadłaś. ^^
Odpowiedz
Zgadzam się z przedmówcami - ciekawy i nieszablonowy pomysł. Tajemnicze, niedopowiedziane, z otwartym (według mnie) zakończeniem. Fajnie wykorzystany zestaw. Choć preferuję nieco dłuższe formy, wydaje mi się, że w przypadku tego opowiadania zwięzłość się nieźle sprawdziła
Pozdrawiam!
Odpowiedz
CptUgluk Tak, jest otwarte
Też przeważnie wolę napisać coś dłuższego, ale musiałam to robić na komórce (piszę nawet szybko, ale za tym zdecydowanie nie przepadam), więc jest krótko.
Dzięki za podzielenie się swoim zdaniem, kapitanie!
Odpowiedz
Ładne opowiadanie, ładna klamra. Tylko przyczepiłabym się, a raczej nawet nie przyczepiła, a doradziła by zastąpić dywizy normalnymi myślnikami. Będzie to poprawny zapis, a i oprawa tekstu stanie się estetyczniejsza. Wiem, wiem, pisane na telefonie, znam ten ból, ale chyba jak się przyciśnie dłużej dywiz to pojawia się opcja myślników, no ale dobra, to tam nie jest najważniejsze.
Przyjemnie, szybko się czytało, Szopciuszku. Trening Wyobraźni odrobiony porządnie.
Odpowiedz
nimfetka Dzięki za radę, przyda się, cieszę się, że porządnie odrobiłam zadanie i to z nienajgorszą klamrą.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin