jasno nowy wygląd
(#komediokonkurs) — Fantomowa Dupa oraz Ex-WieśMim na tropie Bestii z Wadowic — (I)
<
Rura w ziemi — część IX (ostatnia)
>
Praca Wyróżniona

TW# 05 — Brudne Noir — Ostatni raz o niczym

 Canulas

 Postać: Nocny stróż

 Zdarzenie: Popsuła się cyberprzestrzeń

 Efekt: 92. Niech jeden z twoich bohaterów będzie nieśmiertelny

 Pętla: https://www.youtube.com/watch?v=vIG

 

 Brudne Noir

 — Ostatni raz o niczym —

 "Podróż zero-jedynkowa".

 

 *

 — Zrobię coś strasznego, ale jeszcze nie wiem co.

 

 *

 Piwnica zachowała surową urodę wiktoriańskiej damy po psychiatrycznych przejściach. Kostropate poczerwie obłupanych cegieł przywodziło na myśl wykwity pokancerowanej skóry, uwiecznionej na poobdukcyjnych zdjęciach. Przestrzeń korelowała z innymi elementami coraz mocniej

 bardziej

 STRASZNIEJ

 upodabniając pomieszczenie do obrazu wspomnianej kobiety. Zarówno złudnoproste – niczym asymetria połamanych kończyn – ściany, czerń oczu okratowanych okien, czy wreszcie włosiste nici zwisających z sufitu łańcuchów składały się na puzzle puchnącego od kilku godzin ciała. Półmrok, ciepło oraz wspomniane wcześniej rekwizyty wytwarzały obraz nieprawdziwego bezpieczeństwa. Swoistą personifikację zimnej, wyrachowanej matrony, która resztkami tykającej pod woalką tynku bomby, usiłuje okiełznać nagromadzoną furię, tłumiąc napływy budzącego się do życia szaleństwa.

 — Poza chwilą wszystko jest kłamstwem — wydyszała ona.

 A on

 u

  d

  e

  r

  z

  y

  ł.

 

 *

 Poszli.

 Na pierwszym piętrze

 opletli strażnika zmęczonym jedwabiem przydymionych spojrzeń.

 Nie mogli zrozumieć, nie umieli

 pojąć,

 jak ktoś taki może utrzymywać w ryzach trzeźwy umysł,

 wiedząc, że zarówno urodzenie, wychowanie,

 długie lata kształceń

 zaprowadziły go do

 punktu,

 w którym po prostu stróżuje przedmiotom.

 — Ty jesteś nadzorcą — wypluli z siebie współsłowem. (Drobiny pogardy. Kropelki. Powietrze). — Zostałeś stworzony do tuzinkowości i banału. Cóż nam po spotkaniu ciebie? Cóż nam po spotkaniu z tobą?

 — Tak — pospieszył zgodzie. — Jestem istotą iście zerowej przydatności, lecz szczęśliwą. Szanuję swoją banalność.

 Zlustrowali karli ochłap trójnogiego taboretu, na którym żabio siedział. Przyjrzeli się górniczej lampie, nie mając pojęcia, że kiedyś jej płomień rozpali(ł) kopalnię Senghenydd. Wreszcie, skupili wzrok na utytłanych w bitumicznym węglu stopach siedzącego, łowiąc nieszczęsny obraz ostatniego stróża w dziejach świata. Nieszczęśnika, który ledwie już daje radę upilnować siebie. Akt tożsamy smutkom bezniebnego Boga. Widok, który niechybnie widział Albrecht Dürer, malując całą trójcę.

 Rycerza

 Śmierć

 i

 Diabła.

 Wyznała szeptem, że muszą spotkać tego z ostatniego piętra.

 — Pax in bello — odparł. — Pokój waszej wojnie.

 

 *

 To już znowu się dzieje. Jeszcze uśmiech dekoruje twarz, jeszcze jestem, ale to już znowu się zaczyna.

 Na razie daleko. Horyzontalna mrzonka, niczym starcza śmierć dla nastolatka, ale już gdzieś jest. Istnieje.

 Pociągająco straszne.

 Nie umiem zmusić się do niczego, wiedząc, że nie będę miał wieczności, by to, co wybiorę, móc udoskonalać.

 Obecnie jestem.

 Obecnie jestem.

 Przekleństwem adaptacji jest to, że do każdego kolejnego bodźca trzeba więcej. Jeśli góry – muszą być najwyższe. Jeśli dół – następny powinien być głębszy. Wszystko przez to, że poprzednia góra, poprzedni dół jest już dobrze znany.

 Syntetyczne niebezpieczeństwo nie jest w stanie wywołać odpowiedniej porcji niepokoju. Nie robi wrażenia.

 Obecnie staję się na tyle nieobecny, że nawet jeśli umrzesz, opłaczę cię, kiedy indziej. Każdy człowiek potrzebuje kwantum trosk, a że jestem poniekąd częścią wszystkich ludzi na swej drodze, potrzebuję bardziej.

 POTRZE

 BUJĘ

 WIĘ

 CEJ.

 Zabłąkałem się w literaturę, bo nie potrafiłem zabijać ludzi ani zabić siebie. Jednak przezwyciężyłem jedynie pokusę, nie zaś myśl samobójczą. Jest pewna rozkosz w opieraniu się pociągowi do wszelkich aktów samounicestwienia. A prawdziwie urodzony aktor zawsze kontroluje scenę.

 

 *

 Uchodzili za skupienie swoich wszystkich stanów.

 Jego uważano za szaleńca, bo nie umiał maskować nachodzących zbyt często impulsów. Jeśli chodzi o zapalczywość, człowiek wręcz niezwykle unerwiony, który nigdy własnych furii nie wytłumiał. Wszystko miał w stanie surowym. Gdy się niepokoił, ogarniała go nostalgia za okrucieństwem. Zwykł wtedy mawiać, że w doświadczeniu przerażenia samym sobą nie ma i nigdy nie było ostatecznych granic. Do pierwszej ofiary wypowiedział jedno krótkie zdanie. "Zawadzasz dzianiu się".

 Ona również nie uprawiała kultury pozorów, choć w przeciwieństwie do niego miała mocno rozbuchany aspekt szarlatański.

 "Zrobię coś strasznego, ale nie wiem co". — To jej częste słowa.

 Rozpoczęli w malowniczym Caerleon, przez trzy miesiące zjeżdżając calutkie Newport oraz niemal połowę Gwynedd, ciągle będąc w gazetach, na językach, w sercach – ciągle będąc o ten jeden krok. Na końcu osiedli w samym sercu Torfaen – niewielkim Pontypool.

 Tam powiedzieli: dość.

 Ostatnia para nieudolnie spionizowanych zwierząt w bezradnej ucieczce przed inkwizycyjnym ogniem stróżów prawa i wieśniaczym ostrzem zardzewiałych wideł.

 Nim do tego doszło i miejscowi sforsowali drzwi, upłynęło dziewięć dni sielanki. Przez ten czas stali się leniwi i nie było nikogo zręczniejszego w mnożeniu przeszkód przed samym aktem podjęcia działania. Był to czas sielanki i spokoju. Czas ciszy przed wchodzącą burzą. W owych dziewięciu dniach paśli się jedynie promieniami wzajemnych uniesień, rozwijając w sobie oraz pielęgnując niemal nadprzyrodzone lenistwo. Nie mieli na wyposażeniu wystarczających bodźców, wykształcili więc pomiędzy sobą pewien upiorny rodzaj ekonomicznego intelektu opartego głównie na westchnieniach.

 Później zawiał wiatr północnych pól.

 Później wszystko zgasło.

 

 *

 Do końca pozostanę biedny.

 Każdy nabyty pieniądz rozdysponuję impulsem. Prawdziwych nigdy nie zarobię, bo żeby mieć na nie szansę, należy w ten czy inny sposób zajmować się innymi ludźmi i przykładać stuprocentową wagę do ich spraw.

 Mnie wystarczy zakleszczenie pomiędzy ułudą a upływającym czasem. Załaszczenie w oczekiwaniu na statystycznie niemożliwy dar.

 Jestem już tak skończony, że wczoraj nieomal obudziłem się na skraju modlitwy, czując olbrzymie szczęście na myśl o tysiącach pulchnych planet. I o tym, że skoro trwają, to również przeminą. Nie ja jeden, myślałem. Nie ja

 ...jeden.

  Jest coś kojącego w tym, że wraz z twoją śmiercią, umierają również wszystkie światy. Dla większości esencją istnienia jest jedynie samo do tego istnienia przywiązanie. Ja zaś mam w sobie ogromne zasoby sceptycyzmu, które opierają się wszelkim sztormom i chwilowym kaprysom uwierzenia w coś więcej, niż wypadkowe wyrzyganie przez określony czas oraz miejsce. Wszystko, co widzę wokół, utwierdza mnie w odrazie dla świata. Czasami, kiedy jest noc, nie wstaję, ale i tak przebywam cały dystans, drogę oraz wszystkie mile dzielące mnie od totalnego chaosu.

 Moja cyberprzestrzeń już nie działa.

 Moja cyberprzestrzeń działa właśnie teraz.

 

 *

 Dziewiątego przedranka obudził ją wcześniej. Kazał podejść do okna i wyjrzeć.

 — Widzisz tamte psy?

 Późnonocny wiatr miał w sobie pierwiastek gwałciciela. Wymiętolona przez trudy nocy halka przypominała sfatygowany żagiel, który ledwie ocalał z wichury.

 — Widzę — odparła. Umysł jeszcze nie wiedział, ale łzy już tak. Następną porcję słów wyrzucił głośniej i ponaglająco.

 — Co o nich sądzisz?

 Purpurą zasłony osłoniła zapłakaną twarz.

 — Są smutne.

 Wieśniacy nadchodzili. Pohukiwał ślepym rykiem tłum. Kipiało od tumultu nagromadzonych w czystym gniewie słów. Po kocich łbach brukowanych ulic stukały obcasy nigdy niepodzelowanych butów. Pierwsze światła portowych lamp punktowo rozświetlały nagromadzoną podczas nocy szadź.

 Gdy pytał, czy wie czemu, krzyczała, że jeszcze mają szansę uciec.

 — Czy wiesz czemu? — powtórzył dosadniej.

 — Niee.

 — Są smutne, ponieważ istnieją.

 Szarpnęła go za rękaw. Z porozklejanych słów wywnioskował, że w ucieczce zawarła całe piękno świata, jakie jeszcze czeka na odkrycie.

 — Skoro nie umiałem znosić samego siebie, jakże mógłbym nauczyć się kunsztu znoszenia całego świata?

 — Zabiją nas. Zetną albo powieszą. Być może spalą.

 — Co z tego skoro naturalna śmierć jest kompromitacją?

 Zrozumiała. Gdy pochwyconą ławą wyważali drzwi, starała się uspokoić drżenie rąk.

 — Czy mnie...

 — Najgłębsze uczucia zawsze się ukrywa.

 

 *

 Przyjdzie chwila, mur, koniec drogi, kiedy już nie da rady uciec przed konsekwencjami własnych teorii i postrzegań. Wówczas jedyne, co można będzie zrobić, to poddać się idei przeznaczenia i zostać dezerterem, który, w angielskim stylu, porzuci samego siebie.

 Czasem, dość rzadko, ale jednak czuję wielką potrzebę zerwania z wieloma ludźmi.

 Napisy na ścianach:

 — STRATA MUSI BOLEĆ.

 — STRATA MUSI BYĆ NIEODWRACALNA I JEDNOKIERUNKOWA.

 — MUSI PALIĆ.

 — MUSI NISZCZYĆ.

 

 *

 Na czwartym piętrze minęli naiwnych, którzy siedzieli w niezamkniętych celach, nieumiejąc pojąć własnej znikomości. Na szesnastym ktoś mocno wierzący własnemu proroctwu wykrzyczał, że pamięta czasy, kiedy Adam był zaledwie gliną, której nie dotknęły ręce Boga.

 Poszli wyżej.

 Dużo, dużo wyżej.

 — Martwisz się? — spytał, kiedy piętra liczyli już w latach tułaczki.

 — Tak. Martwię się brakiem końca.

 Kolejne dziesięciolecia upłynęły, zanim zebraną myśl oswoił słowem.

 — Pamiętaj. Jeżeli przez te wszystkie lata nie wnosiliśmy postępów na żadnej płaszczyźnie, to dlatego, że szukaliśmy rzeczy nie do znalezienia. Musimy pozwolić umrzeć światu, który nas zamieszkuje.

 Eony upłynęły, gdy w końcu natrafili na znajome miejsce.

 

 *

 — Zrobię coś strasznego, ale jeszcze nie wiem co.

 

 *

 Piwnica zachowała surową urodę wiktoriańskiej damy po psychiatrycznych przejściach. Kostropate poczerwie obłupanych cegieł przywodziło na myśl wykwity pokancerowanej skóry, uwiecznionej na poobdukcyjnych zdjęciach. Przestrzeń korelowała z innymi elementami coraz mocniej

 bardziej

 STRASZNIEJ.

 — Wiecie, co jest straszne? — zapytał drugi, a zarazem także pierwszy strażnik.

 Hurtem odparli: "NIE".

 — Tak naprawdę straszne jest to, że w końcu trafiacie do momentu wyczerpania wszelkich możliwości i jedyne, co zostaje, to naśladowanie już tylko samych siebie. Płaczecie nad szaleńcami, którymi mogliście być. I tym, że nigdy nie odzyskacie zdolności do entuzjazmu. Przyszliście tu w najprawdziwszej orgii samochwalstwa, tak bardzo lękając się bylejakości, że w końcu staliście się niczym. Oto rzucam na was czar nieśmiertelności. Odtąd, w wiecznej pętli, będziecie zawsze przechodzić wobec tego, co istotne. A wszystko, co uczynicie, nie będzie miało w sobie nic z rzeczywistości.

 Przyjrzeli się piwnicznej personifikacji kobiety.

 — Poza chwilą wszystko jest kłamstwem — wydyszy za chwilę ona.

 A on

 u

  d

 

 

  e

 

 

 r

  z

 

 

 

 

  y.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10626 zzs

Liczba ocen: 8
74%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 261

Opis:

W tekście tym razem nie latają "kurwy" i "chuje", ale jest lekką pochwałą nihilizmu, więc na wszelkie JOŁ metkuję Pegi eighteen. Znaków 10314, więc się łapię w widłach.

Dodano: 2020-11-24 01:15:26
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.ph
Odpowiedz
TreningWyobrazni dziena, nocny bocie.
Odpowiedz
Can, nie mam słów. Kocham twój tekst, tak to mniej więcej wygląda
Odpowiedz
szopciuszek to... grubo 💀👈
Dziękuję bardzo.
Odpowiedz
~oko 4 m.
Hurem odparli: "NIE". - miało być Chórem, czy hurtem?
Odpowiedz
oko miało być hurtem, poprawione. Dziękuję.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Ja pierdolę, czytam, ale po pierwsze nie mam siły, a po drugie siła rażenia tekstu... razem z moim brakiem siły powodują, że on, hm, miażdży. Wrócę z komentarzem.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
"Nie umiem zmusić się do niczego, wiedząc, że nie będę miał wieczności, by to, co wybiorę, móc udoskonalać" - nie wiem dlaczego to wyciągnęłam, po prostu odruch bezwarunkowy, już kopiując myślałam: dlaczego to? a teraz pisząc, myślę, że to zdanie mi kazało to zrobić

Strasznie nie jestem w nastroju do ochów i achów, bardziej pękająca tama, z której się wszystko leje z każdej strony i która już nie chce być tamą, a łódką, ale po pierwsze treść jest wykurwista, po drugie masz tu też ciekawe zabiegi wizualne ze zmniejszaniem liter etc., fajne

"Zabłąkałem się w literaturę, bo nie potrafiłem zabijać ludzi ani zabić siebie"

Uchodzili za skupienie swoich wszystkich stanów. - ja pierdolę, to natomiast wiem czemu skopiowałam, w moje gusta środek tarczy

Wszystko miał w stanie surowym. - i to
. Do pierwszej ofiary wypowiedział jedno krótkie zdanie. "Zawadzasz dzianiu się". - gdyby był Amerykaninem, rzekłby don't let things happen

zaraz wrócę
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
z dużym wykopem
"Ostatnia para nieudolnie spionizowanych zwierząt w bezradnej ucieczce przed inkwizycyjnym ogniem stróżów prawa i wieśniaczym ostrzem zardewiałych wideł" - w tym momencie rozbił Pan bank, jakie, ku*wa (cenzura, bo chyba szarżuję zbytnio) zdanie, złoto

Właśnie mi sie przypomniało, po tym zdaniu, że chyba mam jakąs Rure nieprzeczytaną, a to mi uswiadomiło, ze chyba zyje w innym wymiarze ostatnio. Równoległym świecie.

Jest coś kojącego w tym, że wraz z twoją śmiercią, umierają również wszystkie światy. - noo, to jest piekne, klasyk

Mam takie dni, że powiedziałabym samemu Bogu co myślę. Dość ryzykowne, jestem swiadoma, ale to moja forma samospalenia. Jak na tych jebanych gifach, gdzie siedzi piesek, a wokoł wszystko płonie. Mozna sie posmiac ale tak dokładnie jest i jest to na równi mocne jak czyjas chec unicestwienia siebie (jak odautorskie pochyłą w tym Noirze). I naprawdę w tym nieachowym dniu muszę powiedziec, ze w Noirach wychodzi z Ciebie całe clue artysty. Dopiero tu widać geniusz. Nie, słowo nie jest dobrane na zasadzie ładnego synonimu czy przypadkowości.

"Piwnica zachowała surową urodę wiktoriańskiej damy po psychiatrycznych przejściach. Kostropate poczerwie obłupanych cegieł przywodziło na myśl wykwity pokancerowanej skóry, uwiecznionej na poobdukcyjnych zdjęciach. Przestrzeń korelowała innymi elementami coraz mocniej
bardziej
STRASZNIE" - dobra klamra przez powielenie tego, świetnego, fragmentu

Oczywiście mamy dużo nihilizmu i noirową parę, które sa już kultowe. Jest poetycko, ale jednak głównie uderza ostrością postrzegania. Tekst w kolorze zgliszczy. Kiedy zobaczyłam rano na głównej pomyslałam - o nie, nie dzisiaj. Bo wiedziałam, ze nia mam siły i wiedziałam, że i tak przeczytam.
Albo jestem noirowo wyposzczona, albo jeden z lepszych, gratki, wciąż to potrafisz


Odpowiedz
Ritha się odniosę jakoś i na pewno bardzo dziękuję za emocjonalne zatomizowanie treści, ale jak Ty nie masz mocy na achy, tak ja nie mam mocy na zwrotkowe odachania. Zatem tylko zaznaczę, że widziałem, czytałem i doceniam.
💀👈
Odpowiedz
Ritha no dobra, tera siedzę, mam kawkę, yerbę i inne takie, i się zastanawiam, czy mógłbym do Twojego, nie bójmy się tego słowa, WYKURWISTEGO momentu coś dodać.
No i... chyba nie.

Napiszę tylko, że ogólnie koszt był uczciwie spory. Swoje dało, swoje odebrało.

💀👈
Odpowiedz
*komentu, nie momentu. Yebana autokorekta
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Can, wierzę.
Sam powtarzałeś, że... "bol jest chwilowy, a chwała wieczna"
Warto było.
Odpowiedz
Prosimy jeszcze o dopisanie w wolnej chwili wytycznych zestawu.
Odpowiedz
TreningWyobrazni
O kurde, sorry. Dopiszę później.
Odpowiedz
Powrócę, mister Can, by przeczytać. Być może stanie się to bardzo szybko. Ale już teraz, jeszcze nie zaznajomiona z tekstem, a już się ciesząca na brudne noir, bo też brudne noir to to, co u Ciebie lubię najbardziej, pragnę szeptem spróbować nakłonić Cię, byś w opisie zechciał jednak rozważyć napisanie słowa nihilizm przez samo ha.
Odpowiedz
Heparyna aaa, zayebałem się. Już
Odpowiedz
"wieśniaczym ostrzem zardewiałych wideł" - zardzewiałych;
"Dla większosci esencją istnienia" - większości;
"chwilowym kaprysom uwierzeniu w coś więcej" - uwierzenia;
"Szarpnęła go za rękaw" - na końcu tego zdania brakło kropki;
"w angielski stylu" - angielskim;
"Przestrzeń korelowała innymi elementami coraz mocniej" - czy nie brakuje tam "z"? - korelowała z innymi elementami;
"Wiecie, co jest straszne" - brakuje tu pytajnika;
"lękając się byle jakości" - bylejakości;
Ten fragment zaczynający się od "Uchodzili za skupienie swoich wszystkich stanów" chyba podobał mi się najbardziej, ale całość jest pełna smacznych kąsków. Znać dobrą formę, polubiłam od pierwszego wejrzenia i raczej nie odlubię już. I zestaw wkomponowany pięknie!
Odpowiedz
alfonsyna o ja pierd... ile dziadostwa. Dziękuję. Już reperuję
Odpowiedz
alfonsyna już napoprawiałem. Cholera, powinno odleżeć dzień czy dwa, a nie. Poleciałem na rympał i mamy efekt. No ale przez program przepuszczałem, co tylko dowodzi, że średnio on sobie radzi nawet z literówkami.
Dziękuję jeszcze raz.
Odpowiedz
Canulas bardzo proszę, ni ma za co.
Odpowiedz
alfonsyna już napoprawiałem. Cholera, powinno odleżeć dzień czy dwa, a nie. Poleciałem na rympał i mamy efekt. No ale przez program przepuszczałem, co tylko dowodzi, że średnio on sobie radzi nawet z literówkami.
Dziękuję jeszcze raz.
Odpowiedz
Rozpęd petarda odczuciowa, później zanika, blednie. Pomimo tego wnikanie w szczegóły jest absorbujące. Nie zauważyłam tego, że zdania są oddzielne. Niestety, daleko Ci do tego. 😁
Oni są destrukcyjni, w odwrotnym świecie bliskości.

Odpowiedz
Szudracz Zajebiste ostatnie zdanie. Bardzo trafnę. Dziękuję za ubogacający koment, miss Szu
Odpowiedz
z dużym wykopem
"jestem poniekąd częścią wszystkich ludzi na swej drodze" - to prawda. Ludzie przenikają się i zostawiają ślad siebie w innych napotkanych na swej drodze.

"Zabłąkałem się w literaturę, bo nie potrafiłem zabijać ludzi ani zabić siebie" - też czasami żałuję...

"Odtąd, w wiecznej pętli, będziecie zawsze przechodzić wobec tego, co istotne" - piekło zesłane przez okrutne demony.

Piwniczny klimat, widok cegieł, obdukcja - wszystko tak bardzo współgra.



Odpowiedz
alka666 bardziej Sartre, bardziej Cioran. Dużo tego. W zasadzie jeszcze się chyba nie wystrzelałem do końca. Dziękuję za wizytę podwójnie, bo ten kawałek dość mi bliski
Odpowiedz
Canulas mnie również podchodzi.
Ulotność z mrokiem, lekko oniryczne obrazy - to również moje klimaty.
Odpowiedz
Jest bardzo bogato w dobre, obrazowe, perełkowe opisy. Sam pomysł przyrównania piwnicy do wiktoriańskiej damy i rewelacyjne wykonanie pomysłu, olśniewa. Ty umiesz czasem szkaradności cudnie ubrać w słowa, i jest to połączenie uderzające do głowy. Bardzo lubię to, że noiry mają swój własny, trochę tajemniczy język i postrzeloną estetykę.
To pierwsze, co wyłowiłam, magiczne:
,,Zarówno złudnoproste – niczym asymetria połamanych kończyn – ściany, czerń oczu okratowanych okien, czy wreszcie włosiste nici zwisających z sufitu łańcuchów składały się na puzzle puchnącego od kilku godzin ciała."

Potem, po ,,uchodzili za skupienie swoich własnych stanów" - mamy świetne charakterystyki bohaterów. Mam ostatnio trochę fioła na punkcie sztuki opisu, i bardzo dużo pięknie namalowanych obrazów znajduję w tym tekście.

,,Późnonocny wiatr miał w sobie pierwiastek gwałciciela. Wymiętolona przez trudy nocy halka przypominała sfatygowany żagiel, który ledwie ocalał z wichury." - cudownie opisujesz, noo.

Ale odchodząc od mojej manii dobrych opisów, mamy silnych bohaterów, o pierwiastku szaleńczym, dialogi ciekawe, mówione jakby ich własnym kluczem. Mamy bardzo dobry tekst : ).



Odpowiedz
Heparyna noo, czasem co prawda wychodzi tak, że zamiar i chęć nijak się mają do efektu, ale tutaj bardzo mi zależało, by było przynajmniej "jakoś", a najlepiej "jakoś+".
Dziękuję za wpad i przelanie przemyśleń.
Odpowiedz
Zależało Ci na "jakoś+", a wyszedł "sztos+". Przeczytałam, ale muszę przeczytać jeszcze raz, żeby achy były uargumentowane. Wrócę niebawem.
Odpowiedz
nimfetka no to w takim razie czekam, choć dziękuję już za ten wpad
Odpowiedz
Zacznijmy od: "— Zrobię coś strasznego, ale jeszcze nie wiem co." - Już ten fragment zapadł mi bardzo dobrze w pamięć i autentycznie kilka razy w ciągu tego tygodnia mój mózg go przefiltrował. Z jednej strony jest to proste, pozbawione metafor zdanie, z drugiej czuć ile kryje się pod jego skorupą. Budzi niepokój.

Co do pierwszej części tekstu, bardzo kojarzy mi się z twórczością Soap&Skin. Cały tekst jest pieprznięty w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu, ale właśnie ten początek, tuż przed pierwszą gwiazdką, oddaje mi właśnie taki literacki styl pieprznięcia twórczości tej artystki.

"Zabłąkałem się w literaturę, bo nie potrafiłem zabijać ludzi ani zabić siebie. Jednak przezwyciężyłem jedynie pokusę, nie zaś myśl samobójczą. Jest pewna rozkosz w opieraniu się pociągowi do wszelkich aktów samounicetwienia. A prawdziwie urodzony aktor zawsze kontroluje scenę." - To jest po prostu piękne. Jak krótki fragment piosenki, który odtwarzasz w pętli, bo stanowi wisienkę na torcie utworu.

Mam wrażenie, że jak zacznę interpretować to się tylko ośmieszę, bo latały mi po głowie same transcendentne wizje. Zresztą ostatnimi czasy strasznie wypadłam z formy, więc powiem tylko, że jest genialnie, choć to tekst bardzo trudny. Poziom Twojego kunsztu jest jedną z moich ambicji.
I możesz se tam gadać, że bez sensu słodzę, ale mówię jak jest.
Dla mnie tak wygląda kawałek sztuki.
Odpowiedz
nimfetka nie no, super motywujący koment, który na dodatek ma jedno piękne zdanie, które kradnę.
Bardzo Ci dziękuję.
Naprawdę cieszę się, że akurat ten tekst Ci siadł.
Pozdroxon
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Wróciłam sobie. I wczytałam się jeszcze mocniej

Odpowiedz
Ritha noo, jeśli się ma ścianę do położenia farby, to i sama farba nabiera sensu. Także ten.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Can, niektóre momenty nawet tak jakby, hm, taa, ciekawe, ciekawe. Sudokulardo.
Odpowiedz
" — Poza chwilą wszystko jest kłamstwem — wydyszała ona.

A on

u

d

e

r

z

y

ł. "

Nie przekonuje mnie takie graficzne igranie z tekstem, trochę mi się to nie skleja z wydźwiękiem tekstu. Jednak wszelkie zabiegi lingwistyczne, tak jak tu to wręcz graficzne, jakos mi nie korespondują z treścią. No ale, to jest myślę, subiektywna bardzo kwestia.

"Obecnie staję się na tyle nieobecny, że nawet jeśli umrzesz, opłaczę cię, kiedy indziej. "

Bez przecinka po "oplacze cię", tam nie ma wtrącenia.

Hmm. Hmm. Trochę nie wiem, jak w jednym zdaniu skomentować tekst, bo z jednej strony ma momenty, szczególnie gdy dochodzi do kulminacji opisanej w sposób prawdziwie poetycki, konstrukcja jest przemyślana, a z drugiej, to nie ma aż takiej mocy, jak niektóre Twoje teksty miewały. Zaostrzylam sobie apetyt na Twoim pisaniu, Canulasie. Nic na to nie poradzę.


Odpowiedz
Enchanteuse racja z tym przecinkiem. Sam widzę. Co do treści, jest jak mówisz, każdy ma własne pole odbiorcze. Czasem pola sie przecinają, czasem nie. Życie.

Dziękuję za wizytex, Ench
Odpowiedz
Jak widzę w kolejce do czytania twój tekst to odruchową pierwsza myślą jest "o nie". Ciebie czyta się ciężko. Bo trzeba się skupić, trzeba myśleć, a co gorsza otwierasz szufladki, które lepiej żeby się wypaczyły i nie dały otworzyć.
Lubię stróża. Niech w spokoju siedzi na swoim stołeczku.
Odpowiedz
pkropka początek komentarza ZŁOTO Haha. To myślę "O nie".
Cudex.
Dziękuje ślicznie.
Odpowiedz
Cholercia, jak czytam Twoje teksty to mam wrażenie, że moja pisanina jest prosta i dosłowna jak jasny, hm, gwint, a Twoja ma poutykanych tyle śródznaczeń, metafor i słownych akrobacji, że jakoś tak głębiej wgryza się w człowieka. I choć Twoje opowiadania bywają nieco cięższe do interpretacji i wymagają większego skupienia, to czyta się je z przyjemnością. Nie wiem jak to się robi, ale podziwiam
Odpowiedz
CptUgluk a dziękuję, ale takie trudniejsze treści to u mnie raczej głównie w noirach. Mam serie czy jednostrzały o mniejszym natężeniu niejasności.
Thx za wizytex
Odpowiedz
Wiedz, że jak czytam Twoje opowiadania, to ciężko wspieram się na łokciach i pochylam nad ekranikiem. Wciągam głośno powietrze nosem, a w międzysłowie je wypuszczam. Pożeram wzrokiem i umysłem łapczywie. Ale to chyba jeden z tych tekstów, który wzbudził we mnie strach, bo coś pozornie twardego z zewnątrz, jest w środku delikatne i piękne jak jajko faberge. Nie wiem czy zrozumiesz przenośnie, nie chcę też pisać wprost, i tak zaprzeczysz i tak zbędziesz słowem. Ale ten pewien element siedzi i we mnie i w tobie, dlatego zdaje mi się, że rozumiem. Albo i nie?

Natomiast całość naprawdę poruszyła. Dawno nic, jak to opko teraz.
Odpowiedz
Adelajda tak, uważam, że rozumiesz. Dziękuję za cudowny komentarz i cieszę się z takiego odbioru.
To nie jest ostatnie moje słowo w tym temacie.
Kłaniam się bardzo głęboko.
Odpowiedz
~Halmar 4 m.
z dużym wykopem
Przechuj cudne - te graficzne zabiegi (uwielbiam!), ten emocjonalny zaduch, przebiegła gierka z czytelnikiem.
Albo to: " Zabłąkałem się w literaturę, bo nie potrafiłem zabijać ludzi ani zabić siebie. Jednak przezwyciężyłem jedynie pokusę, nie zaś myśl samobójczą. Jest pewna rozkosz w opieraniu się pociągowi do wszelkich aktów *samounicetwienia. A prawdziwie urodzony aktor zawsze kontroluje scenę" - ten wyimek to tylko przykład, bo całość rozpieprza, uwielbiam, jestem smakoszem. (PS *samounicetwienia - literówka). Oddalam się ukontentowana i w pląsach.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
(Przepraszam za wtrącenie, ale mnie też te graficzne zabiegi strasznie siadły, aż słyszę to:
u
d
e
r
z
y
ł
jak zwalnia przy tym narrator. I to rozsypanie na końcu. Masakra. Ok, spierdzielam.)
Odpowiedz
Ritha w oryginale, w pliku, jest nieco inaczej, bo pozwala na to tab. Tutaj nie, ale i tak zamysł bliski najbliższemu
Odpowiedz
Halmar ło kurde. Dziękuję ślicznie za rozgrzeb i odbiór tymi końcówkami, które są dla mnie najważniejsze. Bardzo mi radośnie w środku - w canulardo. Kłaniam się.
"Litrówka" załatwiona
Odpowiedz
~sensol 4 m.
to nie na moją głowę dziś. fragmenty super ale całość mi się rozsypuje.
Odpowiedz
sensol no tak, tak. Też jakby nie mam głowy, nie chcę, tego szeregować, dojaśniać, bo będę zaprzeczał temu, co chciałem osiągnąć. Przyjmuję reckę z godnością.

Odpowiedz
z dużym wykopem
Przyznaj się - pisałeś to po 1056 godzinach pracy bez spoczynku?
Podpytuje, bo widać, że wiesz o czym piszesz - w pewnym sensie of kors

"...w doświadczeniu przerażenia samym sobą nie ma i nigdy nie było ostatecznych granic. " - warte wynotowania...

"Ostatnia para nieudolnie spionizowanych zwierząt w bezradnej ucieczce przed inkwizycyjnym ogniem stróżów prawa i wieśniaczym ostrzem zardzewiałych wideł." - ha, wykwintny opis.
Jeden z wielu zresztą ...

Zacne stadium, i ta forma wycinków. Jakby poklatkowych urywków.
Taaaa, dobre to.

Finisz...
D
u
s

z

n



y



Odpowiedz
Agnieszka nie, byłem raczej wypoczęty... powiedzmy. Staram się wiedzieć albo dobrze udawać, że wiem. Dzięki Agu za wgląd
Odpowiedz
z dużym wykopem
Zacząłeś w taki sposób... Od razu zyskałam pewność, że będzie dobrze, a jest jeszcze lepiej. Bardzo interesujący sposób zapisu! Trochę pogłówkowałam, przeczytałam jeszcze raz niektóre fragmenty i nagle zdałam sobie sprawę, że czytam je w głowie inaczej, czyli forma zapisu jak najbardziej się sprawdziła!

Co do Twojego stylu... Dawno, dawno Cię nie czytałam, ale mam prawie 100% pewność, że Twój styl ewoluował - oczywiście na plus. Dalej między wierszami da się wyczuć "starego" Cana, ale jest lepiej!

Końcówka mnie trochę wbiła w fotel. Świetny pomysł z zapętleniem. Człowiek już myśli, że wie, a tu zdziwko i dostaje pstryczka w nos. Fajne, fajne
Odpowiedz
Elorence dziękuję Ci pięknie elołapko za wizytę pod jednym z siedmiu najważniejszych dla mnie tekstów
Odpowiedz
Canulas to tym bardziej ja się cieszę, że tu zawitałam!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Ten tekst przeczytam nie jeden raz...nie pobije przedmówców wiec prozaicznie ..Gratulacje!!!
Odpowiedz
Dodam jeszcze ze te graficzne układy liter mnie osobiście dodają finezji .. lubie nietypowe układy
Odpowiedz
jacek79 dziękuję za wgląd. Graficzne zabiegi w pliku tekstowym są nieco inne, tutaj jednak musiałem zagrać tym, co dostępne.
Dziękuję pięknie
Odpowiedz
Canulas czyli kreatywnie dostosowane
Odpowiedz
coś ma
Ten początek o wiktoriańskiej damie po przejściach rewelacyjny. Generalnie jednak jest to dla mnie zbytnio undergroundowe; i za długie jak na tego rodzaju twórczość.

Pozdrawiam
Odpowiedz
*Canulas 29 d.
MarekAdamGrabowski może za długie, może nie. Nie wiem czy mam wystarczające pokłady energii, by stawać w obronie objętości. Nie wiem, czy powinienem. Dziękuję za wizytę i znalezienie kawałka dla siebie
Odpowiedz
~jotka 28 d.
z dużym wykopem

"Tak naprawdę straszne jest to, że w końcu trafiacie do momentu wyczerpania wszelkich możliwości i jedyne, co zostaje, to naśladowanie już tylko samych siebie." ❤️

Mówią, że jak ludzie są w średnim nastroju to słuchają smutnych piosenek, żeby jeszcze bardziej się zdołować. A ja w swoim, mierzącym może marne trzy, wlazłam celowo w poszukiwaniu takich tekstów.
I jestem ukontentowana 😁 I brakuje tu Ciebie w takim wydaniu. I nie wierzę, że tytuł to zwiastun końcówki cyklu noir :x



Odpowiedz
*Canulas 28 d.
jotka sam nie wierzę. W nic. Potęga chwili kazała tak to ochrzcić, ale jak będzie 🤷🏻‍♂️

Dziękuję za wizytę i ogarniętą samoświadomość w dziedzinie: "potrzeba". Znaczy się... Wisz po prostu czego chcesz 😏
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.