Sto lat dla Canularda!
jasno ciemno
@-rty TW #5 - Mad Max

Pętla

 Nie polegaj na bogactwach niesprawiedliwie nabytych, nic ci bowiem nie pomogą w nieszczęściu.

 - Mądrości Syracha 5,8

 

 Pod starą kamienicę w rzeszowskiej dzielnicy Kmity zajechała czarna alfa romeo. Siedzący w niej mężczyzna podrapał się po brodzie, rozglądając się dokładnie po okolicy. W końcu podjechał drugi samochód. Mężczyzna skinął głową do kierowcy, po czym wyszedł z auta. Chwilę rozmawiali, a następnie razem weszli do środka.

 

 W tym czasie Zuzanna właśnie kładła swojego syna spać. Po chwili do mieszkania weszli trzej mężczyźni. Spojrzeli na nią groźnie, po czym Zuza położyła palec na ustach i poszli do salonu. Jeden z napastników, szarpiąc Zuzę, kazał usiąść jej na kanapie.

 

 - Oddajesz wszystko, co zarobiłaś na moim terenie - powiedział ich szef, uderzając ją w głowę. - A jak nie, puścimy te dziurę z dymem.

 - Ale ja...

 - Co tam mamroczesz?

 - Nic nie mam... rozumiesz?

 - Jak to?

 - Przyszedł Gruby po haracz...zabrał mi... wszystko...

 - No, na szczęście mamy plan B.

 - Jaki?

 - Darujemy ci te pieniądze. Ale musisz coś zrobić w zamian, ślicznotko.

 - Co?

 - Domyśl się - powiedział jeden z nich z uśmiechem.

 - Opierdolisz nam kiełbasy - wszyscy trzej rozpięli rozporki. - Od którego zaczynasz?

 W tym momencie drzwi do mieszkania po mocnym uderzeniu wyleciały z nawiasów. Do środka wleciały granaty hukowe i wbiegli antyterroryści. Cała czwórka położyła się na ziemi z rękami splecionymi na plecach.

 - Komisarz Daniel Saturniak, Centralne Biuro Śledcze. W końcu cię mamy, Budzik - usłyszał szef gangsterów od młodszego mężczyzny w skórzanej kurtce, który ewidentnie dowodził operacją. - A wy to kto? Nie znam was.

 - Siwy.

 - Fasola.

 - Co kurwa? Fasola? Co to za ksywa?

 W tym momencie bandycie zadzwonił telefon, rozległa się piosenka: Przez łąki, przez pola pędzi fasola...

 - No, teraz jasne... - odparł Daniel. - A ty, kobiecino?

 - Zuzanna Poznańska, jestem niewinna...

 - Zamknij mordę! Zawijamy ich.

 

 Antyterroryści wyprowadzili skutych przestępców z mieszkania. Daniel zadzwonił do swojego przełożonego, szefa zarządu CBŚ w Rzeszowie, młodszego inspektora Ulkiewicza.

 - Saturniak, i jak się udała operacja? Wiesz przecież o VIPie.

 - Wszystko po naszej myśli, właśnie zawinęliśmy Budzika, jakichś dwóch chłopaków z miasta co robili mu za ochroniarzy, plus jakąś szmatę. Na nią coś się wymyśli. Minister na pewno będzie zadowolony z naszej roboty.

 - Doskonale, Saturniak. W takim razie odbiorę od niego gratulacje, jak się u nas zjawi.

 - Chwila, ale przecież to ja go aresztowałem...

 - A kto jest szefem? Ja czy ty? Do usłyszenia.

 - Ale.... - zaczął Daniel, jednak Ulkiewicz rozłączył się. - Kurwa mać!

 

 Saturniak wrócił do swojego mieszkania. Westchnął, widząc pokoje bez żywej duszy. Zrobił sobie drinka w kuchni i włączył telewizor. Akurat leciały wiadomości, komisarz nie zwracał nawet zbytnio uwagi na treść. Całą jego uwagę pochłonęła policjantka, seksowna blondynka w dużych okularach, którą akurat pokazywano. Daniel poczuł rosnącą erekcję w spodniach. Rozpiął suwak, ściągnął spodnie i zaczął się masturbować, wyobrażając sobie stosunek z funkcjonariuszką.

 Tydzień później.

 Do drzwi Mariusza zapukał Kacper.

 - Cześć... wpadłem tak, żeby... - zaczął Kacper. Mariusz uśmiechnął się, zbliżył się do Kacpra i pocałował go.

 - Jesteś taki męski... - jęczał Kacper

 - Wyobrażam sobie... - zaczął Mariusz.

 - Co?

 - Wyciągam kuchenny nóż...

 - Mhm?

 - Wbijam ci go prosto w brzuch...

 - Co kurwa?

 - Ty się wykrwawiasz, błagając o litość... ja patrzę na ciebie... cieknie mi ślina... gdy już jesteś zimny, zdejmuję ci spodnie... biorę twoja jądra do ust... liżę je... są takie owłosione! Potem biorę penisa i wkładam do odbytu... dochodzę...

 Przerażony Kacper rzucił się w kierunku drzwi. Z całej siły je otworzył, uciekając przed oprawcą, po czym upadł na ziemię. Ujrzał przed sobą komisarza Saturniaka wraz z oddziałem szturmowym. Mariusz spojrzał na nich wytrzeszczonymi oczyma.

 - Mariuszu Pawlicki, jesteś zatrzymany za zabójstwo trzech osób, jebany nekrofilu! Brać go!

 

 Godzinę później Saturniak udał się do gabinetu Ulkiewicza. Zadowolony usiadł i splótł ręce na biurku.

 - Jak pan myśli, szefie? Będzie awansik?

 - O czy ty mówisz?

 - No... gdy komendant główny dowie się o tym zboku...

 - Zdaje się, że nie dostałeś zaproszenia na ten bankiet z głównym. A przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.

 - Jak to?

 - Idź już.

 Wściekły Daniel uderzył pięścią w stół, po czym wyszedł, trzaskając drzwiami. Po wyjściu z budynku udał się do pobliskiej knajpy. Chciał tylko zapomnieć o tym wszystkim. Włożył sobie słuchawki do uszu, włączył na telefonie Phila Collinsa i zamknął oczy. Jednak po chwili dosiedli się do niego dwaj bliźniaczo podobni mężczyźni.

 - Komisarz Saturniak? - spytał jeden z nich ze wschodnim akcentem.

 - Tak, a czego chcesz, kacapskie ścierwo? Nie jestem w nastroju do rozmów.

 - Kacapskie? Jesteśmy z Odessy. Aleksiej i Jewgienij Kroll. Pracujemy dla SBU.

 - Potrzebujemy twojej pomocy - odparł drugi.

 - Dlaczego akurat mojej?

 - Obserwowaliśmy cię od dłuższego czasu. Wiemy doskonale, że jesteś dobry w swojej robocie, a jednocześnie mocno sfrustrowany i nie cierpisz swoich przełożonych.

 - No, prawda. Ten stary chuj Ulkiewicz siedzi tylko i pierdzi w swoim gabinecie, ja się staram, a on dostaje zaszczyty.

 - Potrzebujemy cię jako wsparcie w pewnym procederze. Więcej dowiesz się w swoim czasie. Musimy lecieć.

 

 Minął miesiąc, który upłynął Danielowi tak jak poprzednie. Do czego czasu nikt nie próbował się z nim skontaktować. Był to ulewny, leniwy wrześniowy czwartek. Saturniak wraz z kolegą przesłuchiwali właśnie morderczynię męża metodą dobrego i złego gliny.

 

 - To wszystko zaczęło się pół roku temu - zaczęła ze łzami w oczach. - Mąż kazał mi nosić pas cnoty. Jednak był już stary i zardzewiały, toteż tydzień temu coś się zepsuło i nie mogliśmy w ogóle go otworzyć. Nie byliśmy w stanie normalnie spać ze sobą, mogłam jedynie robić mu laskę. To mu nie wystarczało. Gdy dziś po południu wróciłam z pracy, usłyszałam stękanie z salonu. Wiedziałam już, co się stało. Zapłakana weszłam, ujrzałam jak uprawia anal ze swoją koleżanką z pracy. Chwyciłam nóż z kuchni i zamachnęłam się. Mąż dostał w szyję, kochana uciekła przez okno i...

 - Kłamiesz! - wrzasnął Daniel. - Znaleźliśmy ciało kochanki. Miała trzy rany kłute na brzuchu!

 Mówiąc to, stuknął z całej siły długopisem o blat biurka. Przybór rozleciał się, a w środku, jak się okazało, był wsunięty kawałek papieru. Saturniak przeprosił, po czym wyszedł na zewnątrz, by go obejrzeć. Była to napisana drobnym drukiem wiadomość, która brzmiała: Spotkajmy się dziś o dziewiątej w zrujnowanym budynku przy Jana Olbrachta.

 

 Staurniak, nie wiedząc, czego się może spodziewać, udał się po zmroku pod wskazane miejsce. W starym, ceglanym squacie spotkał się z bliźniakami.

 - No, to wyjaśnicie mi o co chodzi?

 - Dobra, to od początku - zaczął Jewgienij. - Dostaliśmy od dowództwa zlecenie, by przeprowadzić w twoim kraju małą rewolucję.

 - To znaczy?

 - Tu, na Podkarpaciu, ma powstać agencja towarzyska. Ale nie byle jaka. Nowoczesny, luksusowy obiekt dla elit. Zatrudnimy setki modelek i tancerek, a nie zwykłe ladacznice. Będziemy nagrywać polityków, przedsiębiorców, oficerów służb podczas igraszek, a później będziemy ich szantażować. To będzie mieć ogromny wpływ na sytuację w Polsce.

 - Kurwa... no powiem, nie spodziewałem się czegoś takiego, ale... no, czekajcie... jaki ja mam mieć w tym udział?

 - Po pierwsze, przekonasz wydział, którego jesteś naczelnikiem, byście stworzyli dla nas parasol ochronny. Po drugie, pozbędziecie się dwóch potentatów dziwkarskich, Elżbiety Nowak i boksera Dawida Kalickiego ps. Cygan. W zamian za to będziecie mogli korzystać z usług naszych dziewczyn za darmo, ty zaś będziesz dostawać 5% od każdej transakcji.

 Dla Saturniaka, który od lat musiał zaspokajać się ręką, była to na pewno kusząca oferta.

 - Zgoda.

 - Ukraina jest z ciebie dumna, bracie - uśmiechnął się Aleksiej.

 

 Bracia Kroll trzeci raz skontaktowali się z Saturniakiem około pół roku później. Zaprosili go do będącej w ostatniej fazie remontu budowli na przedmieściach, wyglądającej jak pałac rzymskiego cesarza. Daniel spodziewał się, że elitarna agencja to nie będzie byle co, ale to, co ujrzał, przerosło wszelkie jego oczekiwania.

 - I tak, jak się umawialiśmy, żadnych psów. Chyba, że komendanci, którzy przyszli na panienki - mówił Jewgienij, wchodząc wraz z Danielem do środka.

 - Rozumiem, będę nad tym pracował, Żenia. Pogadam jeszcze z resztą wydziału. Wasza propozycja jest dosyć kusząca.

 Przy wejściu Daniel zauważył podniecającą recepcjonistkę. Ich wzrok na chwilę się spotkał. W tym momencie myślał tylko o niej, nie zwracając uwagi na Żenię, który oprowadzał go po budynku.

 - ...na tym piętrze jest jeszcze sala główna do występów tanecznych oraz mini bar z alkoholem i przekąskami. Drugie, trzecie i czwarte piętro to pokoje dla klientów. W każdym zainstalowane są cztery kamery do nagrywania ich wybryków.

 - A macie już towar?

 - W sensie dziewczyny? Wiesz, Daniel, trochę musimy tu jeszcze zrobić, zanim otworzymy.

 - Ta, rozumiem.

 Daniel później pożegnał się z Żenią i wrócił do recepcjonistki.

 - Mogę w czymś pomóc? - spytała.

 - Tak... rozpiąć guziczek od tej koszuli.

 - No... mogę zrobić nawet więcej... też mi się spodobałeś... ale tak naprawdę... - uśmiechnęła się, po czym podeszła i złapała go za ręce. Patrzyli sobie w oczy przez chwilę, po czym zbliżyli się i pocałowali. Daniel ujrzał łzy spływające po policzku dziewczyny.

 - Coś się stało? - spytał.

 - Nie stanął ci.

 - Wiesz... nie mam jakiegoś ogromnego kutasa, po prostu nie poczułaś...

 Zrobiła smętną minę, słysząc to.

 - Mały, ale wariat - powiedział Daniel, puszczając oko.

 Roześmiała się, po czym razem udali się do jednego z pokojów. Daniel dowiedział się, że dziewczyna nazywa się Gabrysia. Udał się do niewielkiej łazienki, gdzie rozebrał się. Dzięki seksualnemu podnieceniu jego penis znacznie urósł, co było in plus. Póki co zakrył erekcję ręcznikiem i wyszedł do Gabrysi.

 - Mam dla ciebie prezent - powiedział.

 - Jaki? - spytała z zainteresowaniem.

 Odsłonił swoje krocze, a Gabrysia pisnęła z zachwytu. Niestety, równocześnie Saturniak spostrzegł, że dziewczyna ma strasznie mały biust. Posmutniał. Gabrysia od razu domyśliła się, o co chodzi.

 - Ja... ja przepraszam, Daniel - zaczerwieniła się.

 - A podobno to ja mam kurwa mikrusa!

 - Nie denerwuj się...

 - Dobra, jakoś to przełknę. Ale... eh... daj mi chwilę - wyszedł, trzaskając drzwiami.

 

 Daniel wsiadł co swojego renault i pojechał spotkać się z kumplami z wydziału. Sześciu funkcjonariuszy było akurat po zakrapianej alkoholem imprezie w dyskotece, toteż byli mocno zmęczeni i skacowani. Starali się jednak słuchać swojego szefa.

 

 - Burdel z górnej półki. Będą przyjeżdżać politycy, służby, biznesmeni i celebryci. Ruchanie topowych lasek. Co wy na to?

 - Przecież to głupie - odparł jeden z funkcjonariuszy.

 - W zamian mamy bzykanie za darmo, do tego w bonusie drogie alkohole i przekąski. Będziemy żyć jak magnateria, a nie jakieś zwykłe psy!

 - Zgoda!

 Rozległ się charakterystyczny trzask i drzwi otwarły się. Do celi wszedł oddziałowy.

 - Budzik, wychodzisz. Pakuj mandżur.

 Gangster uśmiechnął się, po czym odstawił karty, w które grał z kumplem i poszedł po swoje rzeczy.

 

 Wraz z Budzikiem, Siwym i Fasolą na wolność wyszło również kilkudziesięciu innych recydywistów. Jeden z nich, Anglik, dwudziestoparoletni git z wytatuowanym na czole kodem kreskowym, został prawą ręką Saturniaka. To on miał poprowadzić uroczyste otwarcie.

 

 Temat został przemilczany przez media, jednak na otwarciu pojawiło się blisko trzysta osób z krajowej elity. Gdy tylko wszyscy zajęli miejsca w głównej sali, na scenę wyszedł Anglik z mikrofonem.

 

 - Dzień dobry. Cieszymy się, że tak tłumnie się państwo zjawili. Mamy nadzieję, że nasze chujowe podkarpackie drogi nie sprawiły problemu?

 Rozległ się śmiech.

 - No... za chwilę obejrzycie państwo występ naszych drogich dziewczyn z grupy tanecznej Srebrzysty Świt. Zapraszamy.

 Na scenę wyszło kilkanaście tancerek, które odegrały *Jezioro Łabędzie* Czajkowskiego. Tymczasem Daniel, Alex i Żenia ukryli się w stróżówce i czekali na zakończenie spektaklu.

 - Już za kilka godzin będziemy mieli... detonator broni jądrowej - uśmiechnął się Daniel.

 

 Następny występ był już znacznie żywszy - tancerki przebrane za żołnierzy Armii Czerwonej z kałasznikowami wywijały w rytm rosyjskiego disco.

 - Nas ne doganiat! Nas ne doganiaaaat! - krzyczał Anglik, podskakując.

 Dwie godziny później rozpoczął się czas, na który Daniel oczekiwał. Występy skończyły się, zaś goście poszli do łóżka z tancerkami. Wszystko było widać na monitorach. W pewnym momencie Żenia spostrzegł, że jeden z mężczyzn jest w pokoju z dziewczynką, góra 14- letnią.

 - Co to kurwa ma znaczyć? - spytał, wskazując na obraz z kamery.

 - Co... - bąknął zaspany Alex. - A... ona też... też z Nocnych Sów.

 - Alex, ochujałeś do reszty?! Ona jest nieletnia!

 - Jurek prowadził casting... do niego uderzaj...

 Wściekły Żenia wyjął młotek z szuflady i wyszedł ze stróżówki.

 - Żenia, co ty odwalasz?! - zawołał jego brat. Razem z Danielem pobiegli w kierunku schodów.

 Żenia kopnięciem otworzył drzwi do pokoju na drugim piętrze i podbiegł do mężczyzny.

 - Dziewczynki ci się zachciało posuwać, zwyrolu pierdolony?! - wrzasnął, grożąc mu młotkiem. Po chwili dołączyli do nich Daniel i Alex.

 - Co to za pajace? - mruknął podpity klient.

 - Ja ci kurwa zaraz...

 - Stop! - zawołał Daniel. - To komendant wojewódzki z Łodzi! Zostaw go!

 - Miękki fiut ma rację. Zostawcie mnie albo macie przesrane.

 - My? Chyba ty. Wszystko nagraliśmy - odparł Żenia, po czym obalił komendanta na podłogę i jednym ciosem młotka zmiażdżył mu jądra. Tancerka patrzyła na wszystko przerażona.

 - Stul mordę, bo następny będzie w łeb! - warknął Żenia do komendanta, wrzeszczącego z bólu.

 Alex starł rękawem z twarzy rozbryzganą krew, po czym objął dziewczynkę i wyprowadził ją z pokoju.

 

 Kilka godzin później wszyscy goście opuścili agencję. Alex i Żenia zlecili sprawdzenie wszystkich materiałów filmowych. Anglik osobiście nadzorował sprzątanie holu z porozbijanych butelek, kokainy czy zużytych prezerwatyw. W pewnym momencie do budynku weszło trzech osiłków. Podeszli do Gabrysi, jeden z nich przyłożył jej pistolet do głowy.

 - Gdzie jest kierownik?! Mów, szmato! - wrzasnął.

 - Tutaj - odparł Anglik, podchodząc z rękami podniesionymi do góry. - Wiem, że w półświatku informacje szybko się rozchodzą, ale nie spodziewałem się aż tak szybkiej wizyty ludzi z miasta. Od kogo jesteście?

 - Od Cygana. Szef się wkurwił, bo weszliście z buciorami w jego interes - odparł gangster, chowając broń.

 - Więc czemu Cygan nie spotka się ze mną osobiście?

 - Jest w Warszawie, jutro ma walkę. Zwijajcie ten cyrk, jeśli nie chcecie mieć z nami do czynienia, skurwysyny.

 - A może frytki do tego?

 - Te, nie fikaj, synek, bo Cygan cię dojedzie. Masz czas do czwartku. Lecimy.

 

 Tymczasem Fasola, obecnie jeden z partnerów Saturniaka, zabrał tancerkę Karolinę do domu. Po udanym stosunku gangster musiał wyjść na chwilę do łazienki. Podeszła do niego ślepnąca, 90 - letnia babcia Karoliny.

 - Karolinko... to ty?

 - Tak, babciu, to ja - powiedział Fasola piskliwym głosem.

 - Co ty, spać nie możesz?

 - No nie mogłam.

 Babcia przypadek dotknęła ręką koniuszka siusiaka Fasoli. Uśmiechnęła się. Wzięła go całego do ręki. Fasola jęknął z podniecenia.

 - Karolinko, nie wiedziałam, że jesteś transseksualna... hehe.

 Fasola wywrócił oczami, po czym zabił babcię ciosem w głowę i uciekł przez okno. Pod blokiem zauważył dwóch policjantów idących w jego kierunku. Zaczął uciekać, jednak został złapany.

 - Starszy posterunkowy Mamecki, dlaczego uciekałeś? Chcieliśmy się spytać, czy to ty zaparkowałeś tego szarego fiata.

 - Ej... o kurwa! - powiedział drugi policjant. - Zdzichu, czy to czasem nie jest Fasola?

 - Jaki Fasola?

 - Ten gangus od haraczy.

 - Ty! Rzeczywiście! No, kolego, dzisiejszą noc spędzisz u nas na dołku. Co prawda cela jest ciasna, ale własna.

 - Ja pierdolę... - warknął Fasola.

 

 - Policjant Daniel Saturniak szantażował biskupa sekstaśmą? - spytała prokurator Alicja Brzozowska, patrząc w oczy księdzu Szkutnikowi.

 - Żąda przepisania na jego firmę - krzak gruntów należących do kurii. Jak dla mnie to grubsza sprawa. Na tej imprezie, czy jak to nazwać, poza biskupem byli też urzędnicy i przedsiębiorcy. A on i tak już ma kłopoty, bo od paru lat krąży głośna afera, jakoby był tajnym współpracownikiem grupy D. Moim zdaniem powinna pani wezwać abwerę.

 - To ja o tym zadecyduję, proszę księdza. Zobaczę, co da się zrobić.

 - Byle tylko Saturniak poszedł siedzieć. Dziękuję.

 

 Tymczasem Daniel wraz z Alexem rozmawiali w wynajętym pokoju hotelowym. Saturniak z rękami splecionymi na plecach patrzył przez okno na przejeżdżające samochody.

 - Jak tylko Cygan będzie w Rzeszowie, zajmiemy się nim. Ceboś zawinie go za handel ludźmi.

 - To nie jedyna sprawa, o jakiej chciałem ci powiedzieć, Daniel - powiedział Alex.

 - Co jeszcze?

 Ukrainiec podszedł do Saturniaka, objął go i pocałował prosto w usta. Daniel był wstrząśnięty.

 - Nie podobam ci się? - spytał Alex niepewnie. - Nie przejmuj się... to był taki... hmm... to było kamrackie pozdrowienie...rozumiesz?

 

 Po powrocie do domu Cygan, a właściwie Dawid, spotkał się wraz z kolegami w jednym z pubów.

 - Ej, a znacie to? Kowalski idzie ulicą, śmieje się i macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta go, dlaczego się śmieje. Ten odpowiada, że opowiada sobie w głowie dowcipy. A dlaczego macha ręką? Bo niektóre już zna.

 Reszty wieczoru wytatuowany bokser z dredami nie pamiętał. Obudził się gdzieś na przedmieściach, nieopodal obwodnicy. Musiał być środek nocy. Stał nad nim jego kumpel Darek.

 - Kurwa, Cygan, szkoda, że siebie w lustrze nie widzisz. Jeszcze mi komórę zarzygałeś, stary.

 - Pić...

 - Dosyć już wypiłeś, popierdolcu.

 - Nie piwa, debilu... w gardle mi schnie jak skurwysyn.

 - Dobra, coś ci załatwię - Darek rozejrzał się. - O! Po drugiej stronie jest mak. Wstawaj.

 Kilka minut później.

 - Lej colę - warknął półprzytomny Cygan do kasjerki.

 - No co jest, kurwa, lej tę colę! - wrzasnął Darek. - i streszczaj się, Cyganowi chce się pić, a jak nie, kurwa, to tam wejdę i ci pomogę, a tego byś nie chciała.

 Kasjerka zaczęła nalewać colę do papierowego kubka.

 - Kurwo babilońska, dawaj tę colę!

 Wetknęła słomkę i podała Cyganowi, który zaczął powoli sączyć.

 - Cztery złote, dwa... czterdzieści groszy.

 - Eee?! - ryknął Darek.

 - Cztery złote, czterdzieści groszy.

 - Osama i tak cię zapierdoli.

 - Osama nie żyje - poprawił go Cygan.

 - Dobra, chuj. E, a co ty tam masz, niunia? Zawsze chciałem takie mieć, na pierwszą komunię. Dawaj to! - Darek wskazał na krótkofalówkę. - Raz, raz, raz, raz, raz!

 Przestraszona kasjerka wyjęła ją i podała mężczyźnie.

 - I gitara. Lecimy, Cygan. A ty do kurwy uprawiaj więcej seksu. I zdejm ten fartuch, bo źle wyglądasz! Jak chora!

 Na zewnątrz na Cygana i Darka czekali oficerowie CBŚ z Saturniakiem na czele. Widząc wycelowane w nich pistolety, podnieśli ręce do góry.

 - Kto ty? - spytał Saturniak Darka.

 - D...dariusz Konopka...

 - Spierdalaj stąd!

 Darek uciekł, biegnąc potknął się jeszcze na zgniecionej puszce po harnasiu.

 - Dawidzie Kalicki, jesteś aresztowany pod zarzutem stręczycielstwa i działania w zorganizowane grupie przestępczej. Skuć go!

 Dwaj funkcjonariusze podeszli do Cygana, on jednak zaczął się bronić. Został unieszkodliwiony paralizatorem.

 - Trzeba było się nie rzucać, Dawidku!

 Wtem z krótkofalówki Saturniaka rozległ się głos jednego z podkomendnych.

 - Daniel, dorwaliśmy tą Elcię Nowak, o której mówiłeś. Leży teraz w swoim rozjebanym aucie w jakimś rynsztoku jak się na Głuchów jedzie. Bez odbioru.

 - To ty... - warknął Cygan, słysząc to.

 Daniel uśmiechnął się.

 - Trzeba było cię zabić.

 - Za późno - odparł Saturniak. - Zawijamy.

 

 W tym samym czasie podpity Anglik oglądał telewizję. Leciała właśnie reklama nowej książki dla młodzieży.

 - Tato, a co to jest orgazm? Tato, a co to jest erekcja? Tato, a co to są kondomy? Tato, a co to znaczy brać z połykiem? - pytało dziecko ojca w spocie. Następnie zostało pokazane to samo dziecko bite krzyżem po głowie przez księdza.

 - Zacofane lekcje religii i propaganda fundacji Lux Veritatis sprawiają, że twoje dziecko nie wie nic o spółkowaniu? - rozległ się głos lektora. - To nie problem! Nowa książka *Wytryskiem i mieczem* wprowadzi młodzież szkolną w świat miłosnych uniesień. Polecana przez seks edukatorów. Zamów już dziś!

 

 Po chwili do pokoju wszedł Szkutnik.

 - O! A ksiądz... nie... nie w telewizji? - bełkotał Anglik.

 - Eee... nie. Muszę z panem pomówić.

 - Czym mogę... służyć?

 - Chciałem wykupić nagranie z biskupem - odpowiedział Szkutnik.

 - Ta...? E... a ile masz?

 - Pół miliona, tyle udało mi się skraść od kurii. Może być, mam nadzieję?

 - No... jak się Żenia dowie... to mi jajca rozbije, eee... tak jak temu komendantowi...

 - Niech to pozostanie między nami.

 - No... zgoda... czekaj.

 Anglik zgrał materiał na pendrive'a, po czym wręczył księdzu.

 Po powrocie na plebanię Szkutnik podłączył nośnik do laptopa i przejrzał taśmę z biskupem. Najpierw był zszokowany, później wzbudziło to w nim refleksję. Potem był już pewny, co zamierza zrobić. Nagranie powędrowało na YouTube.

 

 Cygan wszedł powoli do celi, rozglądając się. Jeden z więźniów, na oko czterdziestoletni kark, podszedł do niego.

 - Za co?

 - Burdele.

 - Białko?

 - Nie mam.

 - Dobra. Oto nasza ekipa grypsujących. Ja jestem Kosior, a to Albert, Adolf, Zborek i Łukasz. Tamto kojo jest twoje.

 Cygan ruszył w kierunku łóżka, a wtedy Kosior przewrócił go. Reszta więźniów zaczęła go kopać. Gdy Kosior zauważył, że Cygan ma już spuchnięte oczy i pluje krwią, kazał przestać.

 - Starczy. Wstawaj, Cygan. To był taki... chrzest bojowy.

 - Co...

 - No wstawaj, kurwa.

 - Jesteś gitem czy frajerem? - warknął Albert.

 Kosior podał rękę Cyganowi, pomagając mu wstać.

 

 Daniel pokazał doktorowi Lipińskiemu, chirurgowi medycyny estetycznej, nagranie z nim podczas stosunku z jedną z dziewczyn. Lekarz patrzył przerażony to na tablet z filmem, to na Saturniaka.

 - C... co pan za to chce? - spytał drżącym głosem.

 - Zrobisz cycki mojej narzeczonej.

 Wtem do pomieszczenia weszli Żenia i Alex. Staurniak gestem wyprosił Lipińskiego.

 - Dobrze, że jesteście - Daniel wyjął butelkę burbona i nalał do trzech szklanek.

 - Spokojnie, wszystko załatwione - powiedział Alex, biorąc łyk alkoholu. - Mam tam swoich ludzi. Cygana odwiedzi seryjny samobójca. Wątpię, by ktoś głębiej w to wnikał. W końcu to, że ktoś się bachnie w więzieniu, nie jest niczym nienormalnym.

 - To dobrze. Ten, kto zna moja tożsamość jest zbyt niebezpieczny, by trzymać go przy życiu.

 

 Cygana obudził dziwny szmer w pobliżu łóżka. Otworzył oczy i ujrzał uśmiechniętego Kosiora.

 - Wstawaj, księżniczko.

 Wtem Albert, stojący za łóżkiem Cygana, pociągnął za pętlę zarzuconą mu na szyję. Cygan zaczął się szarpać, na próżno. Po kilkunastu sekundach, po wydaniu ostatniego oddechu, przestał się ruszać. Następnie więźniowie zabrali jego ciało z łożka i zawiesili pętlę na kratę więzienną. Zborek podszedł do drzwi i zaczął w nie walić z całej siły.

 - Dowódco!!! Cygan powiesił się na tygrysie!!!

 

 Wieczorem Daniel, Anglik, Alex i Żenia włączyli Polsat News. Usłyszeli to, czego oczekiwali.

 

 - Dziś nad ranem Dawid Kalicki popełnił samobójstwo, wieszając się na pętli zrobionej z prześcieradła - mówiła prokurator Brzozowska w asyście naczelnika więzienia.

 - No to pozamiatane - powiedział Żenia z uśmiechem.

 

 Kilka godzin później Konarska wróciła do mieszkania, znajdującego się na osiedlu blisko centrum Rzeszowa. Od razu po wejściu usłyszała okrzyki z pokoju jej syna, Michała.

 

 - Rucham was, kurwy na aimach! Żryj karambita, chuju! Ja pierdolę! Znowu cwel z AWP!

 

 Alicja zajrzała do jego pokoju. Jak zwykle, grał całe popołudnie na komputerze.

 - Michał...

 - Czego chcesz kurwa?

 - Masz jutro sprawdzian z biologii. Nie powinieneś...

 - Morda, szmato, teraz gram! Spierdalaj z mojego pokoju!

 Nie był to pierwszy raz, kiedy jej syn tak się zachowywał. Od kiedy zmarła siostra Michała, syn i mąż wprowadzali w domu terror.

 Gdy Brzozowska chciała zrobić sobie herbatę, do kuchni przyszedł mąż.

 - A ty nie miałaś czasem wrócić dwie godziny temu? - spytał.

 - Byłam w więzieniu...wybacz.

 - Ala, nie myśl sobie, że mówisz do debila.

 - Piotr, proszę... jestem zmęczona...

 Piotr podszedł do Alicji, chwycił za włosy i włożył głowę do zlewu. Odkręcił kran.

 - Puszczaj! Kurwa, puszczaj mnie! - szarpała się Brzozowska.

 - To odpowiedz na pytanie. Czy masz romans?

 - Nie... kocham cię, Piotrek...

 - Kłamiesz! Kłamiesz, kurwa! Wy wszystkie jesteście takie same, szmaty! Szukacie bogatego gościa, wskakujecie mu do łóżka i owijacie sobie wokół palca, a jak znajdziecie sobie dwudziestoletniego chujka z Top Model, nie macie żadnych wyrzutów sumienia!

 - Piotrek, ja nie wiem, o czym ty mówisz! Zostaw mnie... kurwa... zostaw!

 Mąż puścił Alicję. Kobieta złapała kilka dużych oddechów. Po chwili przyszedł do niej SMS. Wyjęła telefon i zaczęła czytać.

 - Kto tam do ciebie pisze? - warknął Piotr.

 - Muszę...

 Piotr uderzył Alicję w twarz.

 - Patrz mi w oczy, jak ze mną rozmawiasz, tępa suko!

 Po policzkach Alicji spłynęły łzy. Spojrzała na męża.

 - Muszę jechać do Warszawy... na parę dni... piszą z inspektoratu SKW...

 - SKW? Niech się zabiorą za te polityczne fekalia, a nie mi żonę zadręczają. Czego oni od ciebie chcą?

 - Nie mogę powiedzieć. To tajemni...

 Piotr uderzył Alę w brzuch. Kobieta skuliła się pod ścianą i zaczęła płakać.

 - Dlaczego ty to robisz?! Nie wystarczy ci, że nasze dziecko nie żyje?!

 - To twoja wina, kurwo! Tylko i wyłącznie twoja.

 Piotr rozdarł białą bluzkę Alicji i spojrzał na jej ciało pokryte siniakami.

 - Widzisz?! Widzisz, co mi zrobiłeś? - Alicja patrzyła na męża przerażona.

 - Jeśli piśniesz choć słowo... pożałujesz tego... a teraz spierdalaj do tej swojej Warszawki. Mam cię dość.

 

 Żenia przeszedł się pomiędzy modelkami i tancerkami zatrudnionymi w agencji. Przypatrzył im się dokładnie, po czym uśmiechnął się i założył ręce za plecami.

 - Wiecie, dlaczego was tu zebrałem? - spytał.

 - Chodzi o podwyżkę?

 - Stul pysk, Paulina! Nie, mam inną sprawę. Jak wiecie, reklama dźwignią handlu, a my musimy walczyć o klienta. Dlatego weźmiemy udział w talent show. Zgłosiłem już nasz udział, jednak pojedzie ze mną, jak nietrudno się domyślić, jedynie dwanaście dziewczyn. Nie wiedziałem, jak je wyłonić, dlatego niczym Pan Kleks biorę tylko te z imieniem na A. Anastazja, Ania, druga Ania, trzecia Ania, Andżela, Agata, Agnieszka, Ada, Aleksandra, druga Aleksandra, Alicja i Amelia. Zwijajcie manatki, bo jedziemy na eliminacje do Warszawki.

 - A co konkretnie będziemy prezentować, panie Kroll? - spytała Agata.

 - Też o tym myślałem. Zobaczymy, jak wam się spodoba.

 

 W tym czasie w Warszawie była już prokurator Brzozowska. Rozmawiała właśnie z pułkownikiem SKW, Sawickim, na temat agencji w Rzeszowie i śmierci Cygana.

 

 - Policjant Daniel Saturniak z zarządu w Rzeszowie, używając CBŚP, wykosił konkurencję sutenerów na Podkarpaciu i założył własny burdel. Saturniak wszedł w kontakt ze służbami obcego kraju. Doszło do korupcji kilkudziesięciu urzędników państwowych. Nagrano kilkudziesięciu polityków, to może wpłynąć na wynik najbliższych wyborów. To sprawa dla kontrwywiadu.

 - Kto był informatorem? - spytał Sawicki, otwierając akta sprawy.

 - Dariusz Jędrzejczyk.

 - Ps Fasola?

 - Zgadza się.

 - Właśnie tu czytam... hehe... dał się złapać jak ciota. No dobrze, nie zostawimy tego tak. Dam pod pani komendę mojego człowieka, porucznika Marka Baumana. To były operator GROMu, ma spore doświadczenie. Liczę na panią.

 

 - A teraz, drodzy państwo... - zapowiedział prowadzący show. - Uh... powitajmy gromkimi brawami... Człowieka Pierda.

 Na scenę wszedł mężczyzna ubrany w zielony kostium superbohatera.

 

 - Witaj. Ty jesteś... - zaczął jeden z jurorów.

 - Człowiek Pierd. Umiem zagrać Straussa swoimi gazami - odparł uczestnik z zadowoleniem.

 - Eeee... więc prosimy.

 - W porządku... najpierw obiorę właściwą pozycję - położył się na ziemi i wystawił tyłek w kierunku widowni, po czym przyłożył do niej mikrofon. W tym momencie dostał dwa krzyżyki.

 Zaczęła grać muzyka, Człowiek Pierd puszczał gazy w jej rytm. Widownia śmiała się bądź była zdegustowana. Niedługo później dostał trzeci krzyżyk.

 - Wow, stary, teraz będziemy musieli tu tygodniami wietrzyć. Trzym się - powiedział prowadzący, klepiąc Pierda po ramieniu. - A teraz, drodzy państwo, przyszła pora na pokaz wokalny. Przed nami formacja Moc Orgazmu. Czyli ponownie czynności biologiczne, tylko w nieco mniej smrodliwej formie. Zapraszamy.

 Na scenę weszły dziewczyny Żeni.

 - Z taką nazwą można spodziewać się wszystkiego - powiedziała jurorka.

 Uczestniczki wzięły mikrofony i zaczęły śpiewać.

 - I tylko nocą, do klubu *Guz*! Sram session do rana...

 Jeden z jurorów zaczął się śmiać. Dziewczyny zmieniły piosenkę.

 - Mam tak saamoooo jak tyyyy! Legia, HWDP i kiii-ij!

 Juror wcisnął przycisk. Żenia rzucił się na niego z widowni.

 - Co ty odpierdalasz, kurwo?! Chuja się znasz! - wrzeszczał. Szybko został zneutralizowany przez ochronę.

 - Uspokoisz się, szmaciarzu? - spytał jeden z ochroniarzy.

 - Tak...

 - Producenci nie chcą żadnych afer tutaj. Wytnie się twój wybryk, a ty do końca odcinka siedź cicho na dupie i oglądaj występ swoich panienek.

 - Dobrze, że to nie jest na żywo.

 - Wtedy poszedłbyś siedzieć.

 Ochroniarze puścili Żenię, chwilę później odebrał telefon od Anglika.

 - Tak?

 - Kurwa, stary, bramkarz dał mi cynk, że psy przyjechały pod burdel. Musisz... - w tym momencie Anglik się rozłączył.

 - Kurwa mać... - zaklął Żenia.

 

 W tym samym czasie w agencji Daniel uprawiał seks z Gabrysią, z chirurgicznie powiększonymi piersiami.

 - Dochodzę... - jęknęła dziewczyna. Daniel złapał się jej piersi i zaczął je masować.

 W tym momencie piersi pękły. Na łóżko rozlała się krew i mięso, wypadły implanty. Daniel zaniemówił z szoku, Gabrysia zaczęła wrzeszczeć. Do pokoju wbiegł Anglik.

 - Dzwoń kurwa po pomoc! - krzyknął Saturniak.

 - Jaką pomoc do cholery? Psiarnia przyjechała!

 W chwili, gdy Gabrysia wykrwawiała się, Saturniak wraz z Anglikiem, zostawiając ją, pobiegli do stróżówki. Tam Alex zgrywał na dysk zewnętrzny wszystkie materiały filmowe.

 - Musicie ich odeprzeć, jak przejmą taśmy, to wszystko chuj strzeli! - powiedział Alex. - Jak już będę to mieć, spierdolimy do Kijowa i tam zabezpieczymy nagrania w delegaturze SBU.

 - O ile w ogóle uciekniemy - zauważył Anglik

 - Jeśli będzie trzeba, w ruch pójdą kule - powiedział Daniel, wyciągając z pancernej szafy karabin M16. - Trzymałem go na czarną godzinę. Która właśnie nadeszła.

 - Co z Żenią? - spytał Alex.

 - Napisałem do niego przed chwilą - powiedział Anglik. - Chuj z nim, myślmy o sobie.

 - To mój brat, ćwoku - warknął Alex.

 - Ej, uspokójcie się do kurwy! Idą tu!

 - Porucznik Bauman, Centralne Biuro Śledcze. Otwierajcie, albo będziemy zmuszeni otworzyć ogień! - usłyszeli przez megafon.

 - Sto procent! - Alex schował dysk zewnętrzny do niewielkiej torby, po czym rozbił okno i wybiegł na zewnątrz jako pierwszy. Następnie mieli wyjść Anglik i ubezpieczający tyły Daniel, lecz w tym momencie do stróżówki wbiegł czteroosobowy oddział policji.

 - Przywitajcie się z moim małym przyjacielem! - zawołał Saturniak, po czym oddał w kierunku policjantów serię z karabinu. Trzech padło martwych na ziemię. Czwarty odniósł rany, jednak zdążył zabić Anglika strzałem w głowę. Daniel rzucił karabin na podłogę i wyskoczył przez okno.

 

 Po całej akcji teren agencji został przeszukany i zabezpieczony. Bauman i Brzozowska, którzy dowodzili akcją, mieli pełne ręce roboty. Aresztowano personel, jednak nikt nie miał pojęcia, gdzie mogą znajdować się taśmy.

 Tydzień później, gdy Brzozowska skończyła brać, prysznic, chwilę później przyszło połączenie od Baumana. Gdy chciała odebrać, Piotr chwycił ją za rękę.

 - Kto dzwoni? - warknął.

 - Nie mogę... nie mogę ci zdradzać niczego z mojej pracy...

 Piotr wyrwał Alicji telefon i zerknął na wyświetlacz.

 - Kto to jest kurwa *Marek*? - spytał.

 Brzozowska milczała. Wściekły Piotr uderzył ją w głowę, a następnie podszedł do okna i wyrzucił telefon na zewnątrz.

 - Wiem, suko, że coś kręcisz - powiedział, spoglądając na rozbite urządzenie na dole. - Za dobry dla ciebie byłem. Babom ufać jednak nie można, oj nie można...

 

 - I co? Odbiera? - spytał Baumana jeden z oficerów ABW.

 - Nie... dziwne.

 Porucznik stał właśnie wraz z paroma agentami przy blokadzie, jaką zamontowali na torach pod Poznaniem. Za kilka minut miał tędy przejechać pociąg z kibolami Lecha. Podejrzewali, że w środku może również znajdować się ich cel.

 Niebawem dały się słyszeć okrzyki: Legia to stara kurwa! Legia jebana jest! Legię trzeba pierdolić! Legię CWKS! Legia to stara kurwa...

 Maszynista, po ujrzeniu blokady, zatrzymał się. Bauman wyjął megafon.

 - Niech wszyscy natychmiast opuszczą pociąg!

 Ze środka wyszło około sześćdziesięciu dresiarzy ubranych na biało - niebiesko. Funkcjonariusze dokładnie przyjrzeli się tłumowi. Odnaleźli tego, kogo szukali, choć nieco zarośniętego.

 - Danielu Saturniak, jesteś aresztowany - powiedział Bauman, skuwając ręce poszukiwanemu.

 Wywołało to agresję wśród kiboli, którzy chcieli zaatakować oficerów. Jeden z nich wyjął jednak pistolet i oddał ostrzegawczy strzał w powietrze. Wszyscy dresiarze uciekli.

 Kilkanaście godzin później Bauman, będąc już w Rzeszowie, zapukał do drzwi Brzozowskiej.

 - Pani prokurator? - spytał, jednak nie usłyszał odzewu. Nacisnął ostrożnie klamkę. Drzwi były otwarte.

 Wszedł do środka. Usłyszał jakieś krzyki z kuchni.

 - Ostatni raz, szmato! Ostatni raz robisz mi kurwa coś takiego! Słyszysz?

 Bauman wszedł do kuchni i ujrzał Brzozowską, nad którą znęcał się mąż. Wycelował do niego z glocka.

 - Na ziemię, gnoju! Już!

 Zszokowany Piotr odwrócił się.

 - Jakim... jakim prawem... włamywacz! - Piotr wyjął z szuflady nóż kuchenny i chciał zaatakować Baumana, jednak został postrzelony.

 Przerażona Alicja podbiegła do Marka i przytuliła go. Bauman położył jej czule rękę na ramieniu, spoglądając na Piotra.

 

 - Gdzie są bracia Kroll? - spytał Bauman, spoglądając na Saturniaka. Brak odpowiedzi. Brzozowska obserwowała ich, stojąc pod ścianą. - Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, że grozi ci dożywocie?

 - Za co? - uśmiechnął się Saturniak. - Za to, że nasze elity lubią podupczyć? Gdzie tu moja wina?

 - Masz zarzuty szpiegostwa, działania w zorganizowanej grupie przestępczej, przekraczania uprawnień, stręczycielstwa, zabójstw, wymuszeń, korupcji, prania brudnych pieniędzy... zdechniesz w puszce, Daniel.

 - Jeśli powiesz nam jednak, gdzie są Aleksiej i Jewgienij Kroll, dostaniesz tylko dwadzieścia pięć lat - dodała Alicja.

 - Muszę do łazienki... - powiedział cicho Daniel.

 - Co?

 - Do łazienki... później wszystko wam opowiem.

 - Eh... Norbert, odprowadź go.

 Policjant wyprowadził Saturniaka z pomieszczenia, a następnie zaprowadził do łazienki. Przez kilka minut czekał na zewnątrz. Nagle usłyszał trzask tłuczonego szkła. Próbował otworzyć drzwi, jednak na próżno.

 - Otwieraj kurwa te drzwi! - zawołał nerwowo.

 Norbert z całej siły kopnął drzwi, niszcząc zamek i otwierając je. W środku ujrzał Daniela w kałuży krwi, leżącego pod rozbitym lustrem ze sporym fragmentem szkła w rozciętej szyi.

 - Ja pierdolę! Pomocy! - zawołał przerażony policjant, wybiegając na korytarz.

 

 Mimo szybkiej interwencji służb ratowniczych, Danielowi nie dało się już pomóc.

 - Straciliśmy jedynego świadka, który wiedział, gdzie mogą być taśmy - powiedziała Brzozowska drżącym głosem.

 - Może niekoniecznie - odparł Bauman, zapalając LMa.

 - Jak to?

 - Chyba wiem, gdzie mogą się znajdować... lecę do Kijowa.

 

 W tym samym czasie w stolicy Ukrainy odbywał się bankiet u oligarchy Ilii Woronina, byłego współpracownika prezydenta Janukowycza, z gigantycznymi wpływami w służbach specjalnych. Na bankiecie obecni byli również Alex i Żenia.

 - Niestety, dowiedziałem się co nieco o Rzeszowie - powiedział Woronin, biorąc od kelnera kieliszek szampana. - Operacja udała się, ale polska policja zabezpieczyła ten burdel?

 - Zgadza się - odpowiedział Żenia. - Mamy taśmy, ale wszyscy nasi wspólnicy zginęli, zaginęli bądź zostali aresztowani.

 - Szkoda... ale jak to mówią, walka wymaga poświęceń, prawda? Grunt, że teraz mamy w garści członków rządu Wolność i Liberalizm oraz Unii Republikańskiej, co daje spore możliwości. A niebawem w Polsce wybory parlamentarne. Będzie się działo. A ta taśma z biskupem, co krąży po internecie?

 - Przeciek. Za to musi odpowiadać ktoś z naszych ludzi.

 - Hmmm... a propos zdrajców - Woronin chwycił kij do baseballa, podszedł do jednego z gości i z całej siły uderzył go w głowę - Mieliśmy śpiocha Amerykańców w naszych szeregach, uwierzycie?

 Woronin dobił agenta, miażdżąc czaszkę kolejnymi ciosami. Gdy był już pewien, że zdrajca nie żyje, odrzucił kij na bok i wziął łyk szampana.

 - Zapomnijmy o tym śmieciu. Bawmy się! - zawołał.

 

 Brzozowska chwyciła za słuchawkę telefonu. Spojrzała na Piotra, siedzącego w podobnej pozie, za szybą.

 - Ja w to nie wierze, kochanie - powiedział Piotr. - Jak mogłaś?

 - Masz to, na co zasłużyłeś - powiedziała Alicja, roniąc łzę.

 - Przecież my mamy syna... kochanie... może i byłem ostatnio trochę nerwowy, ale nie musiałaś posuwać się do ostateczności. Ty wiesz, kiedy ja stąd wyjdę? Nie zobaczę, jak Michał dorasta... ma pierwszą dziewczynę... kończy szkołę... nie będę na jego ślubie... dlaczego mi to zrobiłaś, Ala?

 - Koniec widzenia - oznajmił klawisz.

 

 Bramka zapiszczała i zaświeciła na czerwono. Obsługujący ją mężczyzna w białej koszuli podszedł do Baumana.

 - Jeśli ma pan coś metalowego, proszę teraz wyjąć - powiedział po ukraińsku, którego Bauman, mimo, że był agentem kontrwywiadu, ni w ząb nie znał. Jednak zrozumiał, o co chodzi i wyjął z torby karabinek uzi. Mężczyzna spojrzał zszokowany.

 - Dlaczego chciał pan to wnieść na teren rządowego budynku?

 - Gawarisz pa ruski? - spytał Marek.

 - Eee?

 - Ja ne znaju.

 - Dobra, niech ci będzie. Wzywam ochronę. I call security.

 W tym momencie Bauman ogłuszył mężczyznę kolbą uzi, po czym zabił strzałem w głowę uzbrojonego ochroniarza. Rozległ się alarm i pisk uciekających z delegatury ludzi. Po drodze do archiwum Marek wykończył jeszcze dwóch ochroniarzy, sam jednak oberwał w bark. Całe szczęście, że rozeznał się wcześniej, o której godzinie jest najmniej ochrony.

 Bark rozpalał go, jednak udało mu się doczłapać do pomieszczeń archiwum. Usłyszał znajomy głos.

 - Nie sądziłem, że będziesz nas szukać aż tutaj, polski psie - Żenia przeładował strzelbę, po czym wystrzelił w kierunku Marka. Ten jednak zrobił unik i pocisk trafił w ścianę.

 - Oddaj mi tę taśmy, dobrze ci radzę. Ty i twój brat dostaniecie mniejszy wyrok, a Woronina osądzą w Hadze.

 - Skończ pierdolić! - Żenia oddał kolejny strzał, idąc w kierunku pozycji Baumana. Po chwili porucznik usłyszał kolejną serię, tym razem z kałasznikowa. Wyjrzał zza rogu i ujrzał Alexa. Oddał na ślepo dwa strzały.

 - Kurwa! Co ty zrobiłeś?! - Alex nachylił się nad rannym bratem. - Zajebię cię, śmieciu!

 Jednakże Alex nie zauważył Baumana, który w tym samym momencie przemknął się do archiwum. Ukrainiec przeładował karabin i ruszył w kierunku pustych korytarzy, zostawiając martwego Żenię.

 

 Kilkanaście godzin później Alicja właśnie przygotowywała kolację, gdy nagle usłyszała dzwonek. Otworzyła drzwi. Bauman.

 - Właśnie wróciłem do Polski - powiedział Marek, zarzucając kurtkę na wieszak. - Mam tylko jedną taśmę, Kijów uznał mnie za terroystę, poza tym dostałem w bark. Dobra wiadomość jest taka, że Jewgienij Kroll nie żyje.

 - Kto jest na tej taśmie? - spytała Brzozowska.

 - Dziś się dowiem. Co tam gotujesz?

 - A, robię właśnie rosół. Zostaniesz zjeść?

 - Naturalnie.

 - Marek...

 - Tak?

 - Cieszę się, że jesteś.

 

 Niebawem Marek podłączył płytę z nagraniem do laptopa i odtworzył. Na taśmie był obecny wiceminister obrony z ramienia WiL. Zniesmaczony zawartością Marek wyjął płytę i założył buty, w celu pojechania do inspektoratu SKW i złożenia taśmy w depozycie. Jednak w tym momencie naszła pewna myśl. Spojrzał jeszcze raz na płytę, którą trzymał w rękach. Następnie jego wzrok skierował się na laptopa. Kilka minut później nagranie z wiceministrem trafiło do internetu.

 Skończyła się czołówka wiadomości i telewidzowie ujrzeli uśmiechniętego prezentera.

 - Dobry wieczór, państwu. Szok i niedowierzanie, to jedyne słowa, które mogą opisać skandal z wiceszefem MONu. Czy afera podkarpacka osłabi koalicję rządzącą? Czy czekają nas zmiany wśród władz? Ile jeszcze taśm kompromitujących posiadają wschodnie służby? Czy to druga afera WSI? Co mówią eksperci? Dowiecie się już za chwilę. Tymczasem w Kijowie wczoraj o godzinie dwudziestej trzeciej nieznany napastnik dokonał zamachu z użyciem broni palnej, są ofiary śmiertelne. Co łączy obie te sprawy? O tym w reportażu Mateusza Grzeszczaka.

 - Lubisz ser spod krasnoluda? Wiesz, co mnie podnieca? Włożenie butelki po piwie do twojej cipy. Nie. Masz obowiązek! Jestem tu klientem, szmato! Długo byś w moim ministerstwie nie popracowała! - słychać było z nagrania.

 Ilia Woronin jadł kolację wraz ze swoim synem, Antonem.

 - Gdy twój brat miał 16 lat - zaczął opowiadać oligarcha. - Posłałem go do prestiżowej american high school w Kolorado. Miał tam paru znajomych, między innymi brudasa z Afryki i małpę z Japonii. Kiedyś przyszli do nas w odwiedziny. Zaproponowałem im łyka carskiej. Czarnuch powiedział, że nie cierpi gołdy. Odparłem, że może to dlatego, bo chłopcy z Ku Klux Klanu za mocno rżnęli jego matkę. Nazwał mnie kacapską mendą, a małpa z kolei powiedziała, że jej brat jakieś kung fu czy inne kurestwo trenuje i załatwiłby mnie jednym pierdolnięciem. Ja na to, że trenowałem sambo wraz z oficerami berkutu, więc żółte mogą mi nagwizdać. Z kolei czarnuch mówi, że...

 W tym momencie asystent Woronina przyszedł wraz z Alexem.

 - No! W końcu - zawołał ucieszony oligarcha, po czym podszedł i poklepał Krolla po ramieniu.

 - Witaj, towarzyszu Woronin.

 - Maksym, opuść nas na chwilkę. Akurat spożywaliśmy kolację. Przyłączysz się?

 - Oczywiście.

 

 Alex zasiadł do stołu. Woronin odgryzł ogromny kęs pieczeni, po czym wziął łyk wódki i spojrzał na swojego agenta.

 - Co słychać w szerokim świecie, Alex? - spytał serdecznie.

 - Straciliśmy jedną taśmę... dość istotną... ale cała reszta jest w Kijowie. Możemy dalej szantażować polskie elity.

 - Zatem mamy co świętować. Wypijmy!

 Obaj stanęli do toastu.

 - Za nas i z wami - powiedział Woronin.

 - I za chuj z nimi! - powiedzieli jednocześnie, po czym wypili wódkę do dna.

 Woronin zbliżył się do Alexa i przytulił go, klepiąc po plecach.

 - Bracie...

 Po czym w sekundę chwycił ze stołu nóż i wbił Krollowi w oko. Trysnęła krew.

 - Aaaaaa! Ty masońska kurwo! - wrzeszczał Alex, gdy Woronin dobijał go kolejnymi ciosami. Po wszystkim oligarcha wytarł ubrudzoną krwią twarz chustką. Anton patrzył ze strachem, choć był już przyzwyczajony do takich widoków.

 - Widzisz, synu. Tak kończą jebani nieudacznicy. Chociaż nieudaczników zwykłem wykańczać strzałem w tył głowy. Młotek, nóż i baseball są zarezerwowane dla zdrajców. Jednakże przyda mi się mały rozruch nadgarstka przed golfem. Historia zatacza koło. Alex miał swój seks biznes... i sam został wyruchany.

 

 Bauman wymieniał właśnie opony do samochodu w garażu. Nie usłyszał skradającego się mężczyzny w kominiarce. Wycelował z pistoletu, po czym strzelił Markowi w głowę, a następnie włożył mu narzędzie zbrodni do ręki. Spojrzał jeszcze raz na martwego porucznika, po czym założył kaptur i oddalił się.

 Kilka godzin później do garażu weszła Alicja.

 - Marek, nie odpowiadałeś na tele... o nie!!! - Brzozowska podbiegła do zwłok przyjaciela. Pocisk z pistoletu przebił mózg, nie było już nadziei. Rozpłakała się, chowając twarz w dłoniach. Wiedziała, że tak to może się skończyć. Wyjęła z ręki Baumana pistolet, po czym przystawiła sobie do skroni. Po chwili wahania pociągnęła za spust.

 

 KONIEC

 

43795 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~TomaszBordo
Kategoria: thriller

Liczba wejść: 26

Opis:

Dodano: 2020-12-04 21:29:16
Komentarze.
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin