Wszystkiego dobrego, dziewczyny!
jasno ciemno
serek (inwazja bizarro na t3 - konkurs)
<
rozmowa krótka
>
Praca Wyróżniona

(TW#5) Dwadzieścia trzy minuty

 Postać: Dwudziestu trzech hinduskich kierowców ubera

 Zdarzenie: Jeden ząb za minutę życia

 Efekt: 80. Akcja dzieje się w świecie anime i wiele rzeczy niedostępnych w rzeczywistości może się wydarzyć w sposób naturalny - niech wydarzą się choć trzy zwyczajne niezwykłości. - nie wiem jak z tym efektem. dziwne rzeczy się dzieją. ale czy to jest anime? nie wiem. nie sądzę.

 

 

 

 

 

 

 

 6 grudnia 2020

 

 - Co ty wiesz o kwarkach, Blaszaku? - rzucił w stronę robota Janusz Kośla.

 Robot skonstruowany i zwany przez Janusza "Blaszanym" albo "Blaszakiem" miał sprzątać mieszkanie i prać skarpetki ale nie wyszedł mu za bardzo i mocno się w swoich obowiązkach zaniedbywał. W końcu Kośla nauczył go palić, bo brakowało mu towarzystwa, a potem dorobił mu dodatkowy obwód i dodatkową wtyczkę, aby ten mógł razem ze swoim twórcą odurzać się. Janusz odurzał się alkoholem, a robot prądem z gniazdka.

 Jednak robot to tylko robot, myślał Janusz Kośla i tęsknił za Stefanem Mielonkiem, z którym mógł rozmawiać o kwarkach godzinami. Stefan wiedział o kwarkach wszystko. Janusz wiedział o kwarkach wszystko. Najczęściej rozmawiali o kwarkach przy skwarkach, które smażył w rondelku Janusz Kośla.

 Niestety Stefan Mielonek zatruł się grzybami i odszedł z tego padołu na zawsze. Janusz za każdym razem kiwał z niedowierzaniem głową, kiedy o tym myślał. Stefan Mielonek - taki tęgi umysł i tak głupio umarł. Pomylił kanię z muchomorem sromotnikowym. Zatruł się grzybami! Najgłupsza śmierć pod słońcem!

 I teraz pozbawiony na zawsze towarzystwa przyjaciela Janusz Kośla zamęczał swojego przedpotopowego peceta kolejnymi obliczeniami. Janusz był nie tylko świetnym konstruktorem ale też wybitnym matematykiem i astrofizykiem. Najpierw z nudów stworzył ogólną teorię wszystkiego, czyli połączył mechanikę kwantową z mechaniką Newtonowską. Potem odpłynął w stronę czystej analizy matematycznej i wyszło mu po zapchaniu całej pamięci komputera, że jeden równa się w przybliżeniu jeden. Potem odkrył zbiór liczb ostatnich, który jest zbiorem pustym, bo nie ma liczby ostatniej, zawsze znajdzie się następna, potem wymyślił nową matematykę wręcz, w której dwadzieścia trzy wcale nie było liczbą pierwszą, tylko drugą i dzieliło się na dodatek przez trzy. Ale koniec końców wrócił do teorii wszystkiego, czyli teorii opisującej kompleksowo cały nasz wszechświat. Liczył i sprawdzał już wszystko trzeci raz i wychodziło mu, że rozszerzająca się czasoprzestrzeń, którą przecież jest nasz kosmos, nie jest idealnie zsynchronizowana. Czas płynie ciut za szybko w stosunku do puchnącej materii, a to powoduje narastające naprężenia w strukturze kosmosu. Można powiedzieć, że Janusz Kośla odkrył niechcący, że świat "trzeszczy". Ta nadwyżka czasowa narasta i wynosi minutę na milion lat. Po dwudziestu trzech milionach lat naprężenia są tak silne, że następuje "zapadnięcie" się czasu, czas "osuwa" się o dwadzieścia trzy minuty w przeszłość, przy czym robi to w interwałach trwających minutę. Tych interwałów jest, jak łatwo policzyć, dwadzieścia trzy. "Odkryłem niechcący, że co dwadzieścia trzy miliony lat mamy na ziemi mini "Dzień świstaka", dwadzieścia trzy minutowe cykle - powtórzenia". Zachwycał się Janusz Kośla. "Dwadzieścia trzy minutowe "pętle czasowe". Niesamowite! Niewiarygodne!" Sprawdzał swoją teorię na wszystkie sposoby. Wiercił w niej matematycznie, wywracał na lewą stronę i nicował. Ale wynik za każdym razem był taki sam. Raz na dwadzieścia trzy miliony lat - pojawiają się dwadzieścia trzy minutowe pętle czasowe!

 Ale najpiękniejsze było to, że kolejne pętle przypadały na dwudziestego trzeciego grudnia obecnego roku. "Ledwo zdążyłem" cieszył się Janusz Kośla. "Mało co, a bym przegapił to niesamowite zjawisko. A następne będzie dopiero za dwadzieścia trzy miliony lat! Co za niesamowity zbieg okoliczności"!

 Miał jeszcze dwa tygodnie na przygotowanie się, kupienie kamer, czujników i innego sprzętu, aby uwiecznić anomalie czasowe. To się nadaje na Nobla - pomyślał Janusz. Wstał od przegrzewającego się od nadmiaru obliczeń komputera i otworzył flaszkę wina.

 - Dzisiaj pijemy, Blaszany - powiedział do robota. - Jest okazja!

 

 7 grudnia 2020

 

 Niestety ostatnia libacja Janusza Kośli z robotem skończyła się tragicznie. W nocy z szóstego na siódmego grudnia obaj wypili za dużo. Janusz wypił za dużo wina, a Blaszak nałykał się za dużo prądu. Robot udał się do piwnicy i podłączył do gniazdka prądu trójfazowego, znacznie silniejszego od tego w zwykłym gniazdku. Mocny prąd uderzył do blaszanej głowy. Kiedy kłócił się potem zażarcie z Januszem o teorię kwarków, aż mu się dymiło z kwadratowego łba, zgrzytał okropnie stalowymi szczękami i iskrzył. Janusz spocony z emocji próbował przekonać go do swoich racji ale ubzdryngolony Blaszak z pijackim uporem obstawał przy swoim.

 Na koniec doszło do rękoczynów, Janusz wpadł we wściekłość i zaczął bić Blaszanego po antenkach nie szczędząc przy tym wyzwisk... aż nagle zamarł, zbladł, opuścił ręce, stęknął i padł z głuchym łomotem na podłogę. Pękła mu żyłka na skroni.

 "Tylko nie teraz" - kołatała się w gasnącej świadomości Janusza ostatnia myśl.

 Rano, kiedy robot Blaszak obudził się z pijackiego amoku, było już po wszystkim. Jego pan leżał na wznak na poplamionym winem dywanie, zimny, jakby też był ulepiony z metalu.

 Tajemnicę zbliżającej się wielkimi krokami anomalii czasowej, która zdarza się tylko raz na dwadzieścia trzy miliony lat zabrał ze sobą do grobu.

 

 23 grudnia 2020

 

 Tomasz Szamot pokłócił się z brygadzistą. Przez cały dzień oklejał sunące taśmociągiem paczki taśmą typu "skocz" i przybijał na nich pieczątki z logo firmy. W ciągu dziesięciogodzinnej szychty obrabiał równo sześćset paczek. Nie mniej, nie więcej. Tymczasem brygadzista upierał się, że brakuje dwudziestu trzech sztuk do wyrobienia normy.

 - Umiem przecież liczyć - bronił się Tomasz Szamot. - Było dokładnie tyle ile trzeba.

 - Brakuje dwudziestu trzech paczek - upierał się brygadzista. - Obetnę ci za to premię!

 - Chuja sobie obetnij! - warknął Szamot.

 - Zwalniam cię!

 - No i chuj! - odparł Tomasz, wściekły, bo nie lubił jak go robiono ordynarnie w konia.

 To był jego ostatni dzień pracy w sortowni paczek.

 

 ***

 

 Robert Trebor półleżał na fotelu tortur, którym był dla niego dentystyczny unit. Za chwilę będzie po wszystkim - próbował się pocieszać. Doktor stomatolog Jadwiga Kurdej-Pilarska siłowała się z siekaczem Roberta i mimo, że uzbrojona w srebrne obcęgi do wyrywania zębów, zaciśnięte z całej siły na przegniłym pieńku w jamie ustnej Roberta, ciągnęła całą mocą, to nie mogła wyrwać upartego zęba. Wreszcie poszło! Zazgrzytało w czaszce Robertowi a potem pociemniało z bólu. Nareszcie - westchnął nieszczęśnik i zobaczył uśmiechającą się pod wąsem panią doktor Kurdej-Pilarską trzymającą w urękawicznionej dłoni ociekające krwią obcążki z upragnioną zdobyczą. Usłyszał brzęk wyrzuconego do ceramicznego pojemnika zęba, a potem stało się coś strasznego...

 Doktor Jadwiga Kurdej-Pilarska znowu włożyła mu obcęgi do jamy ustnej i znowu zacisnęła je na bolącym jak jasny gwint zębie. I znowu poczuł potworny ból kiedy parła i cisnęła, kiedy ruszała szczypcami na wszystkie strony pragnąc obluzować siekacza, a jemu zgrzytało od tych ruchów w samym środku czaszki. I znowu jak przed paroma chwilami wreszcie ząb ustąpił i tkwił między szczękami srebrnych cążek, które trzymała w dłoni uśmiechnięta pani doktor. Potem był brzęk i oczy Tomasza rozszerzyły się z przerażenia, kiedy narzędzie tortur po raz kolejny zacisnęło się na pulsującym bólem siekaczu. Znowu poczuł słony smak krwi i zgrzytanie pod czaszką. I znowu maltretowany siekacz ustąpił. Co się dzieje? - myślał spanikowany. Czy ten koszmar nigdy się nie skończy? Rzeczywistość spotworniała. Jakby wpadł w jakiś okropny senny majak, w którym czas uległ zapętleniu, akurat w chwili, kiedy poddał się ekstrakcji. Każdą minutę życia okupował jednym zębem. Ile ich jeszcze mam? - myślał. Chciałby wybudzić się z tego sennego koszmaru. Tyle, że to nie był sen.

 W końcu jednak świat ruszył do przodu. Pani Doktor wyrzuciła wyrwanego zęba i odłożyła skrwawione obcęgi.

 - Strasznie mocno się trzymał, ancymon jeden - powiedziała lekarka - niech pan przepłucze usta. Co pan taki blady? Bolało? Co? Bolało trochę?

 Tomasz przejechał językiem po zębach. Brakowało tylko jednego, tego który wyrwała dentystka.

 - Nie zauważyła pani nic dziwnego? - wybełkotał zdrętwiałymi ustami.

 - Niby co?

 - Czuję się jakby wyrwała mi pani wszystkie zęby jednego po drugim, a przecież...

 - To może od głupiego jasia coś się panu pozajączkowało. Ja tam nic nie zauważyłam. Na pilocie jestem, więc...

 - Na czym?

 - Na pilocie, czyli nie analizuję wszystkiego nadmiernie. Pracuję już tyle lat, że rutynę złapałam i nie myślę za dużo o tym co robię.

 Postarzały o dwadzieścia lat Robert Trebor ze spuszczoną głową powoli opuścił salę tortur zwaną dla niepoznaki gabinetem stomatologicznym.

 

 ***

 

 To jednak nie był dobry pomysł z tym Mustafą - pomyślała Sabina. Leżała na wznak w swoim łóżku przygnieciona ciężarem miotającego się na niej w miłosnym szale hinduskiego kierowcy Ubera, którego wyrwała w nocy w knajpie, bo trochę za dużo wypiła i nabrała ochoty na seks. Mustafa wreszcie dochodził i wiedziała, że nie potrwa to już długo. Najwyżej minutę. Podczas tego niekoniecznie najlepszego stosunku wytrzeźwiała niebezpiecznie i minęła jej chęć na miłosne igraszki. Wreszcie Mustafa wrzasnął przeciągle, a piskliwie i oklapł na niej zdrętwiały i sapiący jak stary parowóz. Wreszcie - ucieszyła się Sabina. Ale wtedy stało się coś dziwnego. Mustafa nagle znowu nabrał wigoru i znowu począł miotać się i wykonywać ruchy posuwisto-zwrotne, w coraz szybszym tempie, by po chwili, która trwała mniej niż minutę, powtórnie spuścić się przy akompaniamencie piskliwego krzyku. Potem oklapł. Ale tylko na sekundę i kolejny raz zaczęło się pompowanie...

 Sabina patrzyła tępo w sufit i liczyła kolejne spazmy niewyżytego Mustafy. Skończyło się na dwudziestu trzech razach. Mustafa wreszcie zwlókł się z niej i poszedł do łazienki. Popatrzyła za nim z szacunkiem. Kto by pomyślał - zwykły kierowca Ubera, a tu takie coś...

 

 ***

 

 Ksiądz Teofil siedział na złotym tronie oddając się rozkoszom defekacji. Defekacja była ostatnią jego przyjemnością na tym ziemskim padole. Bardzo się postarzał. Igraszki z ministrantami, klerykami i służbą domową były tylko zamierzchłą przeszłością. Nie mógł już chędożyć i cieszył się, kiedy udało mu się wycisnąć ze swojej zwiędłej fujarki parę kropel moczu. Nie mógł też obżerać się ani upijać. Właściwie niczego już nie wolno mu było jeść oprócz kleiku. Kleik i oglądanie telewizji - oto treść jego marnej egzystencji. Defekacja była ostatnim miłym doznaniem i teraz siedząc na złotym sedesie rozsmakowywał się każdą chwilą tej czynności. Niestety - zmysłowa uczta trwała nie więcej niż minutę i zawsze ksiądz Teofil czuł potem wielki niedosyt.

 Ale nie tym razem. Stał się cud! Jakby Pan wysłuchał jego niemych próśb. Ksiądz Teofil defekował i defekował. Siedział na tronie i nie mógł uwierzyć, że przyjemność ciągle trwa i trwa. Jakby czas się zatrzymał - myślał duchowny postękując z rozkoszy. Ciekawe jak to możliwe, że mogę tak długo defekować, mimo, że tylko kleik jem, a i to nie dużo, bo paskudny... Gdzie to się wszystko we mnie mogło zmieścić - myślał. Ale te myśli nie przeszkadzały mu w odczuwaniu ekstazy. Różowa mgła otuliła jego zmysły niczym ciepła, miękka kołdra.

 

 ***

 

 Sensol skończył poprawiać literówki i inne błędy w nowym opowiadaniu. Znowu mu się udało zdążyć. Prawie na ostatnią chwilę. Kliknął w ikonkę "dodaj tekst" i wkleił opowiadanie. Dopisał tytuł i nacisnął przycisk "wyślij". Sprawdził na stronie głównej, czy wszystko jest OK.

 Wszystko było OK. Tekst na TW#6 został dodany. Ale potem stało się coś dziwnego. Sensol spojrzał ponownie na stronę główną. Tekst zniknął!

 Jeszcze raz kliknął "dodaj tekst" i jeszcze raz wkleił plik tekstowy. Dopisał tytuł i wysłał pracę na stronę główną t3kstury. Zajęło mu to około minuty. I znowu tekst pojawił się, a potem zniknął.

 - Kurwa mać! - zaklął Sensol. Coś się spieprzyło i nie zdążę wysłać tekstu na TW - pomyślał. Ale próbował dalej. Ładował raz za razem tekst na główną, a ten znikał stamtąd po kilku chwilach.

 Wreszcie udało się! Opowiadanie zawisło na stronie głównej i już na niej zostało.

 Sensol napisał do Nuncjusza na priv:

 "Coś się chyba wykrzaczyło. Chyba z piętnaście razy dodawałem tekst na główną i mi wywalało. Albo i dwadzieścia razy. Zgłaszam usterkę".

 Nuncjusz odpisał:

 "Sprawdziłem skrypty. Nic tu nie widzę. Dodawałeś tylko jeden raz. Nie wiem o co chodzi. A piłeś coś jak dodawałeś"?

 

 Piłem i paliłem. Jak zwykle - pomyślał Sensol. Ale jakie to ma znaczenie, skoro nie spadłem pod stół? Zapalił papierosa i otworzył browarka. Wypił łyk prosto z butelki i puścił kółko z dymu.

12752 zzs

Liczba ocen: 6
97%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~sensol
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 151

Opis:

Dodano: 2020-12-06 20:07:38
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.ph
Odpowiedz
~oko 3 m.
wyostrzasz wyobraźnie browarkiem? chyba spróbuję, bo spodobało mi się to opowiadanie (te opowiadania, bo sam nie wiem, czy ich przypadkiem nie ma 23. a może były 23 przypadki osób, którym czas się zapadał?)
Odpowiedz
~sensol 3 m.
czasem browarek pomaga przy wymyślaniu konceptu. ale samo pisanie to już tylko na trzeźwo.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Znowu świetne. To jest paradoks, bo jeszcze nie czytałem nic Lema, a mam pewność, że jak kiedyś przeczytam, to się okaże, że głównie on Cię inspiruje. I wiadomo, że Ty czytałeś, a ja o tym wiem, ale tu nie chodzi o wiedzę, a o jakieś elementarne cząstki stylu.
Dobry tekst
Odpowiedz
~sensol 3 m.
Canulas przeczytałem Lema prawie wszystko. na pewno patrzę podobnie jak On na świat. więc inspiruje mnie z pewnością. ale jego styl jest nie do podrobienia. poza tym ja się zawsze staram pisać jak najprościej, a Lem potrafił ZAMIESZAĆ tak, że po pół godzinie czytania mózg się przegrzewał.

dzięki za wizytę i słowa otuchy
Odpowiedz
"dwadzieścia trzy minutowe cykle" - jak na mój łeb, to powinno być jedno słowo - dwudziestotrzyminutowe cykle;
"znacznie silniejszego o tego w zwykłym gniazdku" - od tego;
"nabrała ochotę na seks" - nabrała ochoty;
"ruchy posuwisto zwrotne" - posuwisto-zwrotne;
Jestem skłonna uwierzyć w tę całą teorię i będę wielce uważna 23 grudnia, bo kto wie? Na szczęście nie mam na ten dzień umówionej wizyty u dentysty, ani u żadnego innego lekarza (uf). Swoją drogą - świetnie wpleciony zestaw, jak zwykle sprytnie i z pomysłem. Jak dla mnie - całość bardzo udana!
Odpowiedz
~sensol 2 m.
alfonsyna dziękuję za odwiedziny, poprawienie błędów i słowa otuchy

z pierwszą uwagą się nie zgodzę. były dwadzieścia trzy jednominutowe cykle, (cykl trwający minutą x 23), a nie dwudziestotrzyminutowe cykle
Odpowiedz
~sensol 2 m.
dziękuję za odwiedziny, poprawienie błędów i słowa otuchy

z pierwszą uwagą się nie zgodzę. były dwadzieścia trzy jednominutowe cykle, (cykl trwający minutą x 23), a nie dwudziestotrzyminutowe cykle
Odpowiedz
sensol aha, ok, źle to zrozumiałam w takim razie, teraz już wszystko jasne, cofam zatem tamtą uwagę.
Odpowiedz
23 minuty, byłem pewien że to tekst canulasa
Odpowiedz
~sensol 2 m.
23 = canulas
kapcie = sensol
Odpowiedz
sensol nasze dzieci miałyby 23 pary kapci
Odpowiedz
~sensol 2 m.
Canulas czyli 66 sztuk. gdyby było dziesięć dzieciaczków to by było 666 sztuk. oto magia liczby 23, którą mnie zaraziłeś
Odpowiedz
Zaczyna się jak Bajki Robotów a la sensol. W pierwszym komentarzu napisałam a la fanthomas, ale szybko poprawiłam te 23 razy. Nawet nie wiem, co wymieniać, uśmiech na twarzy pewnie pozostanie mi do końca dnia.
Odpowiedz
~sensol 2 m.
szopciuszek dziękuję za wizytę i słowa otuchy
Odpowiedz
!Halmar 2 m.
Dzięki Ci, o Wielki Sensolu, za tę potężną działkę humoru à la Sensol. Wróciły mi siły do życia, kolor na lica i wiara w ludzi
Przeszedłeś samego siebie. Leżę i nie mogę się podnieść. Chwilo, trwaj!
Odpowiedz
~sensol 2 m.
Halmar danke za wizytę i danke za słowa otuchy
Odpowiedz
Jak zawsze cudo. Chociaż muszę uczepić się jednej rzeczy. Zmień tw5, na tw6, bo to je będzie szansa dodać 23grudnia. Z 5 byłbyś mocno spóźniony.
Odpowiedz
~sensol 2 m.
pkropka też o tym myślałem. masz rację. myślałem, że nikt nie skuma, dlatego nie zmieniałem
Odpowiedz
z dużym wykopem
No raczej bazę danych bym sprawdzał ale skrypt też
Odpowiedz
~sensol 2 m.
nuncjusz nie znam się. nie widzę rusznicy
Odpowiedz
*Manta 2 m.
Bardzo obrazowy opis tortur w gabinecie stomatologicznym, aż mnie wykrzywiło przy kolejnym zębie. I końcówka bardzo mi się podobała ;-)
Odpowiedz
~sensol 2 m.
Manta dzięki za odwiedziny i słowa otuchy
wg. mnie najlepszy jest fragment z księdzem
Odpowiedz
Genialne Świetne opko jak na mistrza przystało
Odpowiedz
~sensol 2 m.
Adelajda dziękuję za wizytę i słowa otuchy
Odpowiedz
z wykopem
Cześć,
Pierwsza część - wybitna.
Druga - z przykładami, bardzo dobra. Finisz - genialny.
Jestem, że się tak wyrażę, zauroczenie
Pozdrowionka
Odpowiedz
~sensol 2 m.
Agnieszka dziękuję za przybycie. fajnie, że się podobało
Odpowiedz
z dużym wykopem
Jak zawsze miła lektura. Nie ma dłużyzn i niepotrzebnych fragmentów, jest za to humor i niezwykła lekkość. Robi wrażenie, zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę pochwałę leżenia i pisanie TW ostatniego dnia.
Staram się dzielnie walczyć za każdym razem, ale obawiam się, że mnie by taki zestaw mógł sparaliżować. Podziwiam i gratuluję
Odpowiedz
~sensol 2 m.
CptUgluk dzięki za odwiedziny i słowa otuchy
Odpowiedz
z dużym wykopem
Kiedyś nie mogłam dodać TW. Jeden ząb, pierwszy z trzydziestu dwóch, chcą mi usunąć, kiedy zacznie boleć. Ale mnie zęby nie bolą... Ten fragment opowiadania najbardziej dla mnie dotkliwy
Odpowiedz
~sensol 2 m.
alka666 dziękuję za wizytę i słowa otuchy
Odpowiedz
z dużym wykopem
Dentysta!! Mój największy koszmar czytając ten fragment tekstu czułem ból w zębach... Opowiadanie ma w sobie "to coś", które pozwala myśleć o tekście przez dłuższy czas fajna zabawa dzięki!
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.