jasno ciemno
Codziennostrzał - Arachne TW#5 - Mamuny i Bobaki

TW#6 „666”

  Postać: Czarownica z bagien

 Zdarzenie: 66 dni postu

 Efekt: Ritha challenge: Napisz opowiadanie i opublikuj w 48h od losowania

 

  Drzewa spowiła gęsta mgła. Ucichły ptaki. Suche gałązki nie pękały pod naporem ostrożnie stąpających zwierząt. Żaden krzyk nie przeszył na wskroś lasu, nawet orzeszek nie wypadł z łapek rudoogoniastej wiewiórki. Wszystko zamarło w oczekiwaniu na coś niezwykłego, niemożliwego, niecodziennego. Tylko mgła snuła się i wdzierała w najciemniejsze zakamarki leśnych chaszczy, uroczysk i bagien. Kiedy mrok ostatecznie okrył las, spomiędzy drzew nieśmiało zamrugało słabe światełko, niczym mały ognik na bagnach, albo świetlik nad leśnym stawem, gdzie roiły się wiły, rusałki i boginki, które mamiły zbłąkanych obietnicą rozkoszy w trupich objęciach zwodnic. Światełko nie pląsało, nie wzlatywało w korony drzew. Słabym blaskiem tliło się w oddali.

  Zmęczony wędrowiec przysiadł pod dębem i już by zasnął, gdyby nie światełko. W pierwszej chwili pomyślał, że to zwodniczy omam, wywołany sztuczkami demonów leśnych, lecz szybko przegnał natrętną myśl. Kilka dni upłynęło jak minął Przeklęte Rozdroże. Stał tam krzyż i powieszony na nim nagi mężczyzna z cierniami wbitymi w głowę. Krew lała się z jego skroni, przebitych dłoni, stóp i ran na ciele, był to niewyobrażalnie cierpiący strzęp człowieka na krawędzi agonii, a mimo to przemówił do wędrowca. Z początku podróżnik nie zrozumiał szeptu powoli konającego na drzewcach, ale w końcu zbliżył się do niego z nadzieją, że poprosi o pomoc, uwolnienie, bądź łyk wody. Nic z tych rzeczy. Wyszeptał tylko o zdradzie najbliższych i żałował, że odtrącił bogów swych przodków. Chciał by wąpierz dokończył dzieła ludzi okrutnych, bezwzględnych i niesprawiedliwych. Wyklął cały ród człowieczy i klątwą obłożył. Ludzie doprowadzą do katastrofy, w której zginą w okropnych cierpieniach i nic nie będzie w stanie ich uratować. Nawet post, który trwa czterdzieści dni, ani nawet sześćdziesiąt sześć dni nie jest w mocy powstrzymać nieuchronnego, bo zbliża się całkowita zagłada, której żadna arka nie podoła w ratowaniu życia na ludzkim padole łez.

  Wędrowiec wystraszył się tych słów. Był przekonany, że czort jakiś powiada, bo głos przemawiającego raz męskim, za chwilę żeńskim się wydawał i kiedy ciemność zapadła, zdawać się mogło, że męskie przyrodzenie we wzgórek łonowy, a tors w piersi krągłe zmieniały się na przemian. W końcu z głowy opasanej cierniem wydobyło się przeraźliwe wycie. Wędrowiec ze strachu wpadł jak długi w krzaki w ostatniej chwili, tuż przed pojawieniem się olbrzymiego wąpierza, który dopadłszy męczennika, wyssał resztkę krwi, nakarmił nią martwego, wypluł z ust życiodajny napój i wskrzesił umarłego. Razem odlecieli w noc, łopocząc olbrzymimi, błoniastymi skrzydłami, wołając w ciemność:

  – Idź na bagna, czarownica już czeka...

  Mężczyzna poczuł, jak włosy na całym ciele stają dęba. O mało nie stracił rozumu przez wąpierza, bo tylko starej wiary demony były mu znane i nie rozumiał tego, co nowi przybysze w kieckach przynieśli na te ziemie.

  Światełko niezmiennie trwało w jednym miejscu, jakby czekało na przybysza z dalekich krain. Wędrowiec podniósł się i po omacku ruszył w jego kierunku, potykając się w ciemnościach, ale zdążając w obranym kierunku. Ostrożnie stawiał kroki na bagnach, by nie wciągnęło go licho, albo jakie inne zło. W końcu stanął przed krzywą chatką z drewna. Zmęczony, podszedł bliżej i zajrzał przez okno do środka. W izbie paliły się polana w kominku, nad ogniem wisiał parujący kociołek. Niedaleko paleniska siedziała tyłem do okna zgarbiona kobieta i tkała przędzę na kołowrotku. Dłonie miała kościste, krzywe palce z niezwykłą gracją i precyzją zwijały nitkę w kolorze czerwieni, jak krew na skroniach męczennika z Przeklętego Rozdroża. Mężczyzna zapukał w szybę i jego oczom ukazało się szkaradne oblicze czarownicy. Złośliwy uśmiech pojawił się na jej twarzy. Kiwnęła ręką zapraszając do środka, śmiała się przy tym jędzowato. Wstała i zamieszała chochlą w kociołku. Zebrała gęste z dna i nalała do misek rozłożonych na drewnianej ławie. Usiedli obok siebie i zaczęli głośno siorbać gorącą zupę.

  – Dlaczego nie ma w niej mięsa? – Zaskoczony wędrowiec zdał sobie sprawę, że wypowiedział myśl na głos.

  – A co? Nie pasuje?! Post mamy. Słyszałeś, sześćdziesiąt sześć dni nas nie uratuje – czarownica śmiejąc się w głos klepała po plecach przerażonego mężczyznę – ale nie było mowy o sześćset sześćdziesięciu sześciu dniach. Jeśli świętość nas nie uchroni, mamy jeszcze drugą stronę. Weles nas jeszcze nigdy nie zawiódł. Skory do przyjęcia każdej ofiary, im bardziej przykrą jest, tym więcej rad oddanemu poświęceniu. Dzisiaj zaczynasz swój pierwszy dzień postu z kolejnych sześciuset sześćdziesięciu sześciu następujących po sobie dni. O ile przeżyjesz kochanieńki.

  Mężczyzna pobladł. Nie miał już ochoty na jedzenie czegokolwiek. Czarownica doskonale wiedziała co się wydarzyło przy Przeklętym Rozdrożu.

  – Może nawet wąpierzem była? – Zaskoczony zakrył szybko usta dłonią.

  – Widzisz synku, w domu czarownicy mówi się prawdę. No dobra, goście muszą mówić prawdę, na mnie te czary nie działają. Co pomyślisz, to wypowiesz na głos. Zatem uważaj, jeśli się zagalopujesz przemienię cię w... Jeszcze się zastanowię w co cię zamienię. – Rozejrzała się po izbie, jakby próbowała dopasować wędrowca do wystroju wnętrza. Jej wzrok zatrzymał się dłużej na oknie – Nie mam wisielca w oknie. Pasujesz! Wisielec przegania wichury, będziesz je odstraszać. Ale wąpierzem nie byłam. Albo się jest czarownicą, albo wąpierzem, nie można być dwoma demonami naraz. Byłam sową. Nikt nie jest w stanie dojrzeć sowy w nocy. Chyba, że sama tego chce.

  – Jak mam się do ciebie zwracać, kobieto? – Wędrowiec uważnie dobierał słowa.

  – Wasza Wysokość! – Zarechotała wiedźma, aż kurz z powały opadł na podłogę. – Mów jak ci pasuje, byle nie obrażaj. To mój dom i ustalam reguły. Ty się ich trzymaj, a dotrwasz do końca. Może i świat uratujesz?

  – Co mam robić? Dostanę jakieś zadania?

  – Nic. Na razie nic. Potem coś wymyślę, ale czarami sama sobie ze wszystkim radzę.

  Nagle na środku izby zmaterializował się czarny kot z jednym okiem zielonym, a drugim czerwonym.

  – Noc przebrzydle umiłowana. A co to za palant się tu przyplątał? – Parsknął nieprzyjemnie futrzak, po czym usiadł i zaczął wylizywać futro między tylnymi łapami, wykonując przy tym efektowny szpagat.

  – Rokita, zachowuj się grzecznie i kulturalnie przy gościu – skarciła czarnego czarownica.

  – Jakiś taki wymoczek, chudy, kościsty i duszę chyba ma małą, a rozum... – marudził mruczek.

  – Roki! Trzymaj mordę w kubeł! Sama ci zaraz ją przytopię! – Wściekła się jędza.

  – Dobra, dobra. Już daję spokój chłopinie, chłopu, wieśniakowi, chamowi jednemu! Dawajcie go, a wypatroszę, oskóruję i krukom na pożarcie truchło rzucę! Hmm... Nie bój się stary, to takie żarty. Demoniczne. Ludzie się ich boją i z tego jest cały ubaw. He, he, he... Zadam ci jedną zagadkę i jeśli odgadniesz, nie będę straszył więcej. Oto ona: zielony i czerwony – jaki to?

  – Yyy... Ale o co chodzi? – Chłopina przeląkł się nie na żarty.

  – No jaki to z zielonego i czerwonego? Masz zgadnąć!

  – Czarny, nie zaczynaj. Znów twój popisowy numer? Ale dobra, niech będzie. Sama jestem ciekawa, co nam tu przysłali.

  Gospodarze wpatrzyli się z zaciekawieniem w gościa. Ten spocił się i wystraszył nie na żarty. Już serducho zaczęło walić jak dzwon, gdy głos sam zaczął się wydobywać z gardła.

  – Żół...

  – Uważaj! Nie myśl pochopnie – ostrzegł kot.

  – Fiol...

  – Tej nie bzykaj tu o jagodzie!

  – Brą...

  – Blisko, coraz bliżej, a nawet – niedaleko od szosy!

  – Kurwa koci...

  – Brawo! Brawo! Zuch! – Kot nagle przemienił się w kudłatego, rokitę z małymi, zaokrąglonymi różkami i długim ogonem. Zamiast stóp miał kopyta. Na szczęce powiewała z lekka kozia bródka. Cały brązowy diaboł.

  – Na Welesa! Jak mnie Perun trzaśnie, to mi rzyć wrzaśnie! – Po tych słowach rokity wędrowiec zemdlał.

  – Miałeś go nie straszyć – z wyrzutem w głosie zauważyła czarownica – ale podobało mi się. Tyle, że brązowy było prawidłową odpowiedzią. Dlaczego pocisnąłeś?

  – A bo dzisiaj chciałem koci kolor w odpowiedzi. Bo tak! – Rokita już, już schylał się, by wylizać sobie intymne rejony, gdy się opanował i liznął tylko szponiastą łapę. – Co z nim robimy?

  – A niech śpi. Im dłużej, tym rzadziej trzeba go karmić. Musimy przypilnować, żeby pościł sześćset sześćdziesiąt sześć dni. Wybrany został, by uratować świat przed nieuchronną klęską.

  – A co to ma być? Zaraza, wojna, głód, śmierć?

  – Wszystko naraz. Czterej jeźdźcy Apokalipsy mają wjechać i zniszczyć nasz świat. Nie będzie już bogów, demonów, duszków, nawet tych dobrych, domowych. Ludzie przestaną sobie ufać, nie będą wiedzieli co jest dobrem, a co złem. Nie będą mieli pomocników, czarodziei i chochlików. Chłopy nie stracą głowy dla leśnej wiły, czy wodnej rusałki. Leszemu wytną las. Wszystko się pomiesza i znikniemy. Przestaniemy istnieć.

  – No jak to, tak bez nas? I nic nie będzie? – Zaniepokoił się rokita.

  – Ano nie będzie. Nas.

9201 zzs

Liczba ocen: 7
99%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~alka666
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 101

Opis:

Przepraszam za błędy pisałam dzisiaj od 19.00 do 21.35

Dodano: 2020-12-15 21:39:20
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
TreningWyobrazni dobry wieczór
Taa jest! Wykonane!
Odpowiedz
~Euzen 1 m.
z dużym wykopem
dobra robota, całkiem smaczna rzecz, takie światy pomieszane ciekawa sprawa

Odpowiedz
Euzen dzięki
Trochę po bandzie, ale ryzyk-fizyk i bęc! Może nikogo nie urażę?
Odpowiedz
~Euzen 1 m.
alka666 mnie nie uraziłaś

Odpowiedz
Euzen to dobrze
Odpowiedz
Oo mam nadzieję, że zestaw Ci siadł bo ode mnie
Wpadnę zaa... Później, przeczytam z wielką chęcią.
Odpowiedz
SylviaWyka dziękuję za zestaw, podszedł
Zapraszam później
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
z dużym wykopem
Alka, powiem Ci, że tempo Ci służy! Świetny tekst, bardzo podobał mi się klimat stworzony od pierwszych scen, jak taka zawiesina w powietrzu, a i postaci charakterne, nawet kot (zwłaszcza kot) i końcóweczka bez jeńców. Brawo.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
No i zestaw - bardzo solidnie.
Odpowiedz
Ritha pięknie dziękuję
Zazwyczaj mnóstwo czasu tracę na czytanie, rozeznanie w temacie, którego dotykam w tekście.

Przy tekstach słowiańskich zależy mi na wiarygodności z dostępnymi mi źródłami. Bazuję na Gieysztorze, Moszyńskim, Brucknerze itp. Sięgam po wiarygodne źródła na temat bajek z XIII wieku. Kiedy się rozczytam, potrafię tak tygodniami ślęczeć nad opasłymi tomami, zanim coś napiszę. A tu miałam zaledwie kilka godzin. Czytałam, wychodziłam z Diuną i pisałam, niemal jednocześnie
Nie wiem jak, ale zrobiłam to
Odpowiedz
z dużym wykopem
hej,
" – Noc przebrzydle umiłowana. A co to za palant się tu przyplątał?" - hahaha boskie

Jak dotąd czytam z zapartym tchem. Świetne to opko. Bez zbędnych długich opisów, z jajem
Lece dalej czytac...

" – Kurwa koci..." - hahaha no świetne czytam i becze ze śmiechu

" – Na Welesa! Jak mnie Perun trzaśnie, to mi rzyć wrzaśnie! – Po tych słowach rokity wędrowiec zemdlał." - hahaha co ty tu nawywijałaś

Najlepsze twoje opko, i jedno z najlepszych, jakie przeczytałam ostatnio Jest tu energia, żywioł, dowcip - wszystko, co potrzebne

Jestem zachwycona !

Pozdrowionka



Odpowiedz
Agnieszka stokrotne dzięki
Cieszę się, że śmieszy.
Może rzeczywiście powinnam pisać pod presją czasu i "Ritha challenge" powinnam na stałe wprowadzić przy każdym TW?

Odpowiedz
alka666 chyba tak, presja czasu u ciebie widać korzystnie pobudza i mobilizuje zwoje mózgowe, odpowiedzialne za wyobraźnię i humor
Odpowiedz
Agnieszka pod presją czasu pisałam też "Powrót wilka", poprzednie TW. Muszę nanieść tam poprawki...
Odpowiedz
alka666 pamiętam, ale tam mi się troszkę dłużyło czytanie... Tutaj jest moc,
Odpowiedz
Agnieszka cieszę się, że pasi to opko. Miałam obawy...
Ale super, że rozbawiło, bo po ciężkim początku i odwróconej wizji męki, chciałam wnieść nieco świeżości i poczucia humoru.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Super Ci w tych słowiańskich klimatach, powiadam Ci po raz któryś! Jest klimat, jest magia, jest słowiański duch. I pomyśleć, że pisałaś z czasowym nożem na gardle Brawo!
Odpowiedz
CptUgluk dzięki
Dobrze to określiłeś. Nóż na gardle.
Albo siekiera nad głową
Pierwszy raz pisałam w tak szybkim tempie. Chociaż poprzednie TW#5 pisałam też pod presją czasu, to jednak miałam go więcej, bo trzy dni. Przy obecnym - zaledwie kilka godzin, a skończyło się na 2,5 godziny. Tyle pisałam i jednocześnie czytałam i z Diuną wychodziłam na siku. Sama byłam w szoku, że dałam radę. Zatem jakieś moje ograniczenie zostało przełamane. Wygrałam sama ze sobą, ze swoimi słabościami, lenistwem! To mnie najbardziej cieszy. Dla mnie to takie burpees

Odpowiedz
alka666 No i brawo, gratulacje Często największe ograniczenia są w głowie. Okazuje się, że jednak się da, jak człowiek zostaje postawiony pod ścianą. Rozumiem, kolejna edycja burpeesów będzie pod wezwaniem alki666
Odpowiedz
CptUgluk dżinx!
Taa... Głowa to największy ogranicznik.
Nie-e
Chociaż kiedyś byłam wysportowana (biegi długodystansowe, sztafety, maratony, szpagat, gimnastyka, joga itp.), to jednak nigdy nie lubiłam sportu. To dla mnie katorga. Naderwane ścięgna były normą. Naprawdę, nie wiem jak wysportowana, nie lubiłam sportu i lekcji wf-u. Żadne wyzwania sportowe nie są w stanie zmusić mnie do zwleczenia dupska z mięciutkiego i cieplutkiego wyrka
Odpowiedz
"raz męskim, za chwilę żeńskim się wydawał i kiedy ściemniało się, zdawać się mogło, że męskie przyrodzenie we wzgórek łonowy, a tors w piersi krągłe zmieniały się na przemian" - straszne tu masz nagromadzenie "się" - w wolnej chwili obadaj;
"siorbać gorąca zupę" - gorącą;
"jest czarownicą, albo wapierzem" - wąpierzem;
Interpunkcję też by można jeszcze obadać, ale to już rzecz poniekąd drugorzędna.
W sumie wychodzi na to, że faktycznie posłużył Ci ten Ritha challenge - opko jest barwne, z pewną dozą zarówno horroru, jak i humoru - co jest w tym wypadku udanym połączeniem. Dzielnie walczysz i nie bierzesz jeńców!
Odpowiedz
alfonsyna jeńcy, nie tym razem

Pięknie dziękuję za odwiedziny i korektę

Obiecuję, że poprzednie TW i obecne poprawię. Popatrzę na powtórzenia i interpunkcję. Wypieszczę jeszcze
Odpowiedz
z dużym wykopem
No cóż ja mogę powiedzieć, lubię cię w takim klimacie, jest baśniowo, trochę strasznie. Momentami upiornie, lubię to jak bawisz się opisami. Kompletnie nie przeszkodził ci efekt, wszystko na miejscu.
Takie bajki dla dorosłych
Odpowiedz
SylviaWyka dziękuję
"Bajki dla dorosłych" - była taka audycja w telewizji. Narratorem był Jan Kobuszewski. Bardzo lubiłam to oglądać, a jeszcze dorosła nie byłam
Odpowiedz
z dużym wykopem
Czepialski:
Tylko ta mgła snuła się i wdzierała w najciemniejsze zakamarki leśnych chaszczy, uroczysk i bagien. - "ta" zbędna, bo w dalszej treści nic nie robi, nie strzela, nie truje. Zaimek zwraca uwagę czytającego i sugeruje, że to ważny element sceniczny, a tak nie jest.

Krew lała się z jego skroni, przebitych dłoni, stóp i ran na ciele. Był to okropny widok człowieka żyjącego ze swoim niewyobrażalnym cierpieniem. - Drugie zdanie do przetworzenia. Narrator niepotrzebnie mówi czytelnikowi jaki to widok. Sugestia; zamiast kropki, przecinek i coś na kształt;" niewyobrażalnie cierpiący strzęp człowieka na krawędzi agonii. A mimo to przemówił..."

Pątnik, pielgrzym, wędrowiec - bliskoznaczne - warto sięgać!

W końcu zawył niczym wilk i wędrowiec ze strachu - Zmieniłbym przybliżając obraz; "Z głowy w opasanej cierniem w końcu wydobyło się przeraźliwe wilcze wycie, a wędrowiec..."

Tyle marudzenia
Twój tekst pokazuje (przede wszystkim Tobie!), że kreatywna część Ciebie działa dobrze. Stworzyłaś spójną, sensowna i interesującą historię. Podałaś ja tak, że wciągnęła czytających, czyli zrobiłaś to dobrze. Dziękuje więc za kawałek dobrej literackiej roboty
Odpowiedz
Karawan pięknie dziękuję! Zwłaszcza za korektę i sugestie zmian oraz niefortunnie zbudowanych w pośpiechu zdań. Rozważę Twoje propozycje przy korygowaniu tekstu.
Czepialskiemu również - wielkie dzięki

Odpowiedz
alka666 Wspaniałych prezentów pod Drzewkiem i Niegasnącej Weny oraz zdrowia i sił do realizacji
Czepialski Karawan
Odpowiedz
Karawan jako agnostyk przyjmuję każde życzenia z wdzięcznością i poszanowaniem dla każdego. W rodzinie mam wyznawców różnych wiar i filozofii, zatem pięknie dziękuję za Twoje ciepłe słowa

Tobie również życzę wspaniałych chwil w rodzinnym gronie, aby przyniosły wiele radości i ciepła

Także wszystkiego dobrego dla niesamowitego Pana Czepialskiego
Odpowiedz
alka666 <3
Odpowiedz
~Ozar 29 d.
z wykopem
Kurdę kawałek całkiem solidnej fantasy. Mamy tu prawie wszystko z różnych klimatów: diabły, wiedźmy, lesze i rusałki. Krótki ale bardzo ciekawy tekst. A do tego coś ala Jezus i jego makabryczna przepowiednia. Ciekawy pomysł i równie ciekawie napisane.
Odpowiedz
~alka666 29 d.
Ozar dziękuję
Staram się czasami łączyć światy. Ale słowiańskie demony są mi bliskie
Odpowiedz
~Adelajda 28 d.
Końcówka najlepiej tu wybrzmiewa. W ogóle całe opko jest klimatyczne i świetnie poprowadzone Podobało się

Pozdrówki
Odpowiedz
~alka666 28 d.
Adelajda dzięki
Pozdrawiam
Odpowiedz
~pkropka 20 d.
Już chciałam powiedzieć że piękna bajka, a tu nagle przysoliłaś zakończeniem. Świetne! Zwiódł mnie niewinny początek, pięknie podkreślił meritum tekstu.
Odpowiedz
~alka666 20 d.
pkropka pięknie dziękuję
Odpowiedz
^Halmar 20 d.
Czytałam kilka razy, by wyłowić wszystkie smaczki. Jestem pod wielkim wrażeniem riserczu i tego, jak wiele dałaś tej historii z siebie. Świat dawnych słowiańskich wierzeń jest wciąż ziemią niewyeksploatowaną
Odpowiedz
~alka666 20 d.
Halmar ślicznie dziękuję, jestem pomiędzy
Bardziej podoba mi się świat leszego, baby jagi, rokity itd. I niekoniecznie widzę w nich złe cechy przekazywane w bajkach. Wyłuskuję ich drugie twarze. To jest ciekawsze
Odpowiedz
!Szudracz 17 d.
Boję się u Ciebie cokolwiek czytać. 😉
Od czasu ostatniego, humor Ci nadal dopisuje. Korzystnie umiarkowany.
Mogłoby być podkreślone starawo, legendarnie językowo. Jest natomiast nowocześnie, chociaż ma to swój urok.
Ciekawe jakby wyszło, kiedy jedna postać byłaby z tamtego świata, a druga z obecnego.
Podobało mi się.
Odpowiedz
~alka666 17 d.
Szudracz dziękuję
Dlaczego boisz się moich tekstów?

Może postaci nie, ale starcie dwóch światów ma tu miejsce. To starcie się świata wierzeń chrześcijańskich i słowiańskich. Mało tego! Wąpierz połączył oba swoją ingerencją, stając się jednocześnie destruktorem własnego świata, wtajemniczając męczennika w swoją nieśmiertelność, co ten drugi wykorzystał na swoją korzyść. Jeden ze światów omal nie zginął w zapomnieniu.
Odpowiedz
!Szudracz 17 d.
alka666 Ostatnio nie mogłam doczytać do końca ze śmiechu. 😁
Moje rozmyślania, absolutnie nie negowały przebiegu Twojego zestawu.
Chodziło tylko o opcje na przyszłość.


Odpowiedz
~alka666 17 d.
Szudracz jasne, dzięki
Nie przyjęłam Twojego komentarza jako negacji. Po prostu chciałam zwrócić Twoją uwagę na aspekt zdarzeń i ścierania się dwóch światów. Wykorzystałam ten zabieg, by nie odchodzić od ginącego świata, nie stłumić ważności tego wydarzenia, a wręcz przeciwnie - zwrócić uwagę na wielkość straty.
Baba Jaga stała się złą kobietą pod wpływem opowiadań braci Grimm. Może nawet wcześniej. Próbuję to ustalić, czytając bajki ludowe rodem z XIII wieku. Jeszcze do tego nie doszłam, ale na pewno spotkałam się z teorią wagi baby jagi w inicjacji, przejściu dziecka w dorosłą kobietę lub mężczyznę. Stąd, uważam, symbolika zjadania dzieci. Baba jaga tuczy dzieci, by je zjeść, ale one pokonują ją i przez to stają się dorosłymi ludźmi. Dla mnie wiedźma to trochę matka i teściowa Bez urazy!
Odpowiedz
!Szudracz 17 d.
alka666 Pewnie się dokopiesz głębiej w zakamarki historii.
Zastanawiający jest fakt, jak łatwo zmienić postać np. Baby Jagi w kulturze ludzi.
Większość nie ma pojęcia o starych mitach i wierzeniach.

Matka jedzę, bywa jak najbardziej. Teściowa to już inna bajka. 😉
Odpowiedz
~alka666 17 d.
Szudracz teściowa to matka córki, albo syna.
To był przytyk do mnie. Mam syna. Przyprowadził do domu dziewczynę. Jakiś czas temu postanowili wyprowadzić się, więc zauważając niekiedy ich maleńką niewiedzę w życiu codziennym, uczę ich. Czasami zrąbię, innym razem cierpliwie wytłumaczę. Zatem jestem jędzwata i mam ochotę ich pogryźć (pożreć), ale w efekcie oni nabywają wiedzę i odejdą z domu bogatsi i bardziej doświadczeni. Już nie będą dziećmi pod ochronnym parasolem matki. Skończyło się. A Baba Jaga (ja) zostanę w swoim lesie (świecie przeszłego pokolenia), daleko od nich.
Tak to rozumiem.
Odpowiedz
~alka666 17 d.
Szudracz wkraczam w sferę psychologii bajki. Przekaz ludowy ma być pouczający. Taka była kiedyś rola bajań.
Odpowiedz
!Szudracz 17 d.
alka666 Wiem, że taką pełniły rolę.
Odpowiedz
~alka666 17 d.
Szudracz
Odpowiedz
!sensol 15 d.
czujesz się w tym świecie wykreowanym jak ryba w wodzie
szczególnie ujął mnie kot.

bardzo elegancko napisane. nie przepadam za bajkami, fantasy itp. ale doceniam warsztat. no i poczucie humoru
Odpowiedz
~alka666 15 d.
sensol pięknie dziękuję
Rozumiem, że bajki nie podchodzą, ale niektórzy z nas nie wyrastają ze świata dziecięcej wyobraźni. Trudno tu się dopatrywać infantylności dziecka (np. kot ), ale postaci (czarownica, rokita) są jak najbardziej wspomnieniem dzieciństwa
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin