jasno ciemno
TW#7 Nad Miastem Świateł zapada ciemność Cumulus mediocris /na podstawie opowiadania pkropki o tym samym tytule/

TW#6 Komu Śmierć zagląda w oczy, temu przedsmak raju

 Hostessa

 Klaskanie uszami

 Efekt: 38. Przejdź przez pociąg, który ma osiem wagonów. Opisz światy zaklęte w każdym z nich.

 

 

 Stacja kolejowa Ogrodniki: obdrapany, obłażący z zielonej farby budynek kolejowy pośrodku pól i lasów. Godzina 4.30. Świt czerwienieje na wschodzie, moja ulubiona pora: jeszcze nie dzień, a już nie noc. Cisza nie zakłócona  świergotem rannych ptaków, martwa i złowróżbna – tak jak lubię. 

 Pociąg pospieszny numer jeden-pięć-dziewięć-dwieście-trzydzieści relacji Warszawa Zachodnia – Terespol każdego dnia o godzinie 4.33 w pełnym pędzie przejeżdża bez zatrzymania w Ogrodnikach. Przemyka, siejąc skry spod pantografu,  a  przed przejazdem wydaje przeciągły, głośny sygnał, zupełnie jak natarczywy sprzedawca chińskiej tandety nawołujący: "Podejdź bliżej, nie bój się! Mam coś specjalnego dla ciebie!".

 Czuję, że nie znalazłam się tu przypadkiem – to coś więcej niż fascynacja pociągami, które nie zatrzymują się w takich dziurach jak Ogrodniki.

 Senni podróżni siedzą w rozgrzanym brzuszysku pociągu niczym Jonasz w wielorybie, pędzą na oślep pośród przyrody i wiatrów, pośród pól, ugorów i zboczy gór, a tempo wciąż takie samo. Wzwyż i w dół. I bach ze zboczy, i hyc na wyżyny.  Za towarzyszy mają  gwiazdy, wszystkie czerwone, wiją gniazda, wieńce i korony. Ktoś bije na alarm. Cicho, cśś... Po co ten hałas? Już zaraz będzie po wszystkim. Wyobraźcie sobie, jaki odgłos wydadzą wasze doczesne powłoki, uderzając o beton, żelazo, skały. Czy będziecie mieć oczy otwarte, czy zamknięte? Czy tylko martwe?

  

 ҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳ

  

 – 344 do 00. 344 zgłoś się do 00.

 – 344 zgłaszam się.

 – Słuchaj, udaj się pilnie w kierunku miejscowości Terespol, dokładnie gdzieś między Białą Podlaską a Ogrodnikami, przed stacją, tam ponoć zdarzył się jakiś wypadek kolejowy. Sprawdź dokładnie, co tam się dzieje, bo ci z kolejowego nic nie podali. Jak zrozumiałeś?

 – No zrozumiałem, między Białą Podlaską a Ogrodnikami wypadek kolejowy, udaję się.

  

 ҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳ

  

 Godzina 4.25. Stacja Biała Podlaska. Pospieszny do Terespola stoi cierpliwie pod semaforem, czekając na zielone światło.

 Wreszcie jest: jeden-pięć-dziewięć-dwieście-trzydzieści – odjazd!

 W tym samym czasie towarowy jadący do żwirowni w Białej Podlaskiej, nie zatrzymuje się na sygnał STÓJ w Perkowicach, niecałe trzy kilometry przed Ogrodnikami.

 Nie wiadomo, czy maszynista zasłabł, czy zapatrzył się na czerniejący las zwrotnic, czy zahipnotyzowały go krzyżujące się labirynty szyn. Może później okaże się, że zawiódł system SRK, zacięła się przekładnia albo ktoś inny popełnił błąd. To już teraz nieważne.

 Dróżnik, widząc pociąg jadący po niewłaściwym torze, wyskakuje z budki i jak oszalały kręci rękoma młynka, dając sygnały latarką, ale jest już za późno.

 Jak na złość, w nocy wystąpiła awaria systemu łączności i nie da się ostrzec kierujących.

 Na łuku trakcji, tuż za stacją w Ogrodnikach, pociągi wyskakują nagle na siebie jak dwoje dzikich zwierząt, świecąc groźnie wielkimi ślepiami lokomotyw.

 Gdy maszyniści towarowego i pospiesznego widzą się wreszcie z odległości trzystu metrów, na hamowanie mają jedynie osiem sekund.

 Są bez szans, prawa fizyki są bezlitosne: każdy z pociągów waży ponad trzysta ton.

 Wtem rozlega się huk i grzmot, niczym szatański skowyt, a w górę wytryska ognisty, splątany kłąb, zgmatwany słup odłamków, żelaznych skorup, pogiętych blach i prętów oraz grad kruszywa.

  

 ҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳ

   

 – 00 do 344.

 – 00 zgłaszam się!

 – Słuchaj jestem na miejscu. To jest za Ogrodnikami, za Ogrodnikami, ale przed stacją Biała Podlaska. Jest zdarzenie, dwa pociągi w siebie wjechały, towarowy i osobowy. Jest dużo rannych i dużo trupów. Zadysponuj mi pogotowie. Dawaj wszystkie środki na miejsce, bo może być dużo rannych. Jak zrozumiałeś?

 – No zrozumiałem, wzywam wsparcie, pozostań w odbiorze.

 – Uwaga, do wszystkich jednostek, uwaga, do wszystkich jednostek! Za Ogrodnikami, w kierunku miejscowości Terespol, ale przed stacją Biała Podlaska, doszło do zderzenia dwóch pociągów, towarowego i osobowego.

  

 ҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳ

  

 Jak zawsze melduję się pierwsza na miejscu katastrofy. Powietrze jest gęste, nieruchome, lepkie od grozy i mgły, która snuje się długimi pasmami przy ziemi, czai jak skrytobójca. W lokomotywie pospiesznego doszło do uszkodzenia zbiornika paliwa, czuć smród ropy. Pewnie niebawem wybuchnie pożar. Z chaotycznej sterty żelastwa dobiegają pojękiwania, cichnące coraz bardziej, aż wreszcie nad kłębowiskiem metalowych prętów i ludzkich ciał zapada kompletna cisza. Wkrótce obudzą się pierwsze ptaki i scena stanie się jeszcze bardziej surrealistyczna. Czy ktokolwiek przeżył? Nim zjawią się służby, udaję się na rekonesans.

  

 W konglomeracie wnętrzności żelaznych i organicznych nie sposób dopatrzeć się pierwszego wagonu osobówki, którym grupa dzieci jechała na zieloną szkołę.

 Wagon został wprasowany w lokomotywę, po prostu przestał istnieć, tak jak dziecięce trupy zgniecione na miazgę. Kisiel z dzieci z musem mózgowo-rdzeniowym. Bez kości dla psa.

 To tam, w przedziale numer pięć, swoją pierwszą podróż bez rodziców odbywała mała Helenka, zwana przez kolegów Hefalumpem z powodu ogromnych, odstających uszu. W domu też nie miała lekko: ojciec szydził z niej bezceremonialnie i wyzywał matkę od puszczalskich, a gdy Helenka płakała, kazał jej prosić babcię o nowe uszy na komunię. Miała nadzieję, że na zielonej szkole znajdzie sobie prawdziwą przyjaciółkę, która nie będzie jej dokuczać.

 Witaj, Helenko o nieśmiałym uśmiechu! Niestety, to już koniec twojego odcinka życiowego. Ciesz się i klaskaj uszami, Hefalumpie! Przeciągi dają się we znaki, ale nie martw się – to już Ostatnia Chwila, pożegnaj się z nami i patrz, jak inni również machają ci rękami!

  

 ҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳ

  

 W ciągu pół godziny na miejscu roi się od mundurowych, kolorowe sygnały świetlne wozów pogotowia, straży pożarnej i policji rozpraszają ponury półmrok poranka, mgła chowa się w zakamarkach pobojowiska. Nadciąga sprzęt ciężki do rozcinania żelastwa i dźwigi do podnoszenia poprzewracanych wagonów.

 Patrzę, jak ratownicy gołymi rękoma wyciągają ludzkie szczątki z wnętrzności pociągów. Zwłoki początkowo rzucają na bezładny stos, dopiero po jakimś czasie jeden z policjantów zarządza, aby przywieziono duże czarne worki do składowania fragmentów ciał.

 

 Kiedy dźwig podnosi przewrócony wagon numer dwa, którym pracownicy CARGO jechali do pracy do Terespola, zwłoki wysypują się jak gruszki. To dość makabryczny widok, nawet jak dla mnie: wszyscy zamiast nóg mają kości ogołocone z mięsa. Dwudziestu trzech młodych mężczyzn w jednej chwili osierociło dziewięćdziesięcioro dwoje dzieci. Nie mam serca i empatii, ale chciałabym, żeby ten widok został ich rodzinom oszczędzony. Płonne to nadzieje: na miejscu szybko zjawiają się fotoreporterzy – hieny zwące się wolnymi strzelcami – gotowi do każdej podłości, by tylko zdobyć TEMAT. Policjanci nawet nie próbują ich zatrzymać, skupiając wszystkie swoje moce na poszukiwaniu żywych dusz w plątaninie żelaza. Hieny węszą po całym terenie katastrofy – nikt nawet nie pomyślał, by go zabezpieczyć. Widzę, jak rozdeptują szczątki, rozbryzgane w promieniu kilometra, jak zaglądają w czeluście zdewastowanych wagonów, błyskają lampami, rzygają.

 

 Jeden z nich wspiął się na leżący na boku wagon restauracyjny, pochyla nad ziejącym pustką oknem z aparatem przy oku. Błyska lampa, reporter zgina się wpół, obrzydzony makabrycznym widokiem. Traci równowagę, wpada do środka. Wprost na stos głów odciętych od torsów półeczkami na bagaż. W szkatułach czaszek zamknięta tajemnica ich życia, wszystkie oczy zamknięte, jakież to szczęście, tak zginąć we śnie! Hiena wrzeszczy w niebogłosy, zostaje uratowana. W pierwszej chwili ratownicy biorą go za ocalonego, szepczą, że to CUD.

 Ale cudów nie ma. Cuda to wymysły.

  

 ҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳ

  

 Wagon numer osiem wygląda na nienaruszony. Podróżowali nim menadżerowie międzynarodowego koncernu produkującego kolektory słoneczne, zaproszeni przez burmistrza Terespola w związku z wdrażaniem projektu OZE, na który urząd miasta otrzymał unijne dotacje. Unii się nie odmawia, Unia daje pieniądze, więc należy je dobrze wydać. By Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.

 To wagon pierwszej klasy, z wygodnymi siedzeniami, komfortową i mało używaną przestrzenią, poczęstunkiem w standardzie i obsługą na poziomie. A oto Bożena – piękna długonoga hostessa, która jedyna z całej załogi zna język obcy (taki jest STANDARD na polskiej kolei). Niestety, Bożena już nie będzie gwiazdą PKP. Zastaję ją żywą, ale cóż to za życie w dwóch kawałkach? Kariera w gruzach, wózek inwalidzki, głodowa renta – oto przyszłość Bożeny, jedynej ocalałej spośród siedemdziesięciu dziewięciu  podróżnych.

 Przez chwilę waham się, jednak ostatecznie zostawiam dziewczynę w spokoju. Dochodzę bowiem do wniosku, że mimo ciężkiego kalectwa, Bożena zasługuje na szansę na piękne życie. Taki gest łaski czy może przewrotnego poczucia humoru?

  

 ҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳ

  

 Wagony numer CZTERY, PIĘĆ i SZEŚĆ leżą w pewnym oddaleniu od głównej sceny Teatru Katastrofy. Wskutek wykolejenia wypadły z szyn i leżą na polu kukurydzy pośród dojrzałych, nabrzmiałych kolb. Kukurydza to największe polskie bogactwo naturalne, filar rolniczej gospodarki. Paradoksem jest, że właśnie pole kukurydzy stało się ostatnim przystankiem ku nieskończoności dla pięćdziesięciu czterech rolników, zmierzających do Terespola w celu złożenia petycji o dofinansowanie hodowli tego cudownego ziarna. Tyle lat życia na nic! Przetrawione hektolitry samogonu, cudze żony w stogach siana... I obojętnie, którą nogą wstawali z łóżka, lewostronnie krzywo czy obu-prawo prosto – jakie to cudownie sprawiedliwe! Myk-myk – trzy wagony załatwione w mig!

  

 ҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳҳ̸Ҳ̸ҳ

  

 Wreszcie wagon numer siedem. Obiegowa opinia mówi, że SIÓDEMKA to szczęśliwa liczba. O, jakże to nietrafne, absolutnie mylne przekonanie!

 „Siódemką” jechały panie z zespołu „Podlasianki” na doroczny koncert kapel ludowych. Humory dopisywały, śpiewom nie było końca, a repertuar obszerny: „Piękne jest Podlasie”, „Głęboka studzienka”, „Szła dzieweczka”, „Boli mnie noga w biedrze”, „Oj wyszła czarna chmara”... Oj, dana, dana, dana do białego rana, aż po krwawy świt!

 Panie mówiły o swoich marzeniach. Tych małych, jak bogate plony, śnieżne zimy i wieczorne symfonie zorzy polarnych. I tych wielkich, jak pokój na świecie, żeby miłość zawsze była wzajemna, a rodzice kochali swoje dzieci. No i żeby mężowie nie bili, by ich ejakulaty pełne były żywota, a pili umiarkowanie. Coby piniędzów na czerwone korale stykło.

 

 Ale życie to nie jest KONCERT ŻYCZEŃ. A ja jestem Śmiercią. I to ja tutaj rozdaję karty.

 

 

 

 

 

10807 zzs

Liczba ocen: 4
78%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ^Halmar
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 65

Opis:

Pociąg numer jeden-pięć-dziewięć-dwieście-trzydzieści relacji Warszawa Zachodnia – Terespol https://t3kstura.eu/pokaz_obraz.php?id_pic=1251

Dodano: 2021-01-03 13:22:01
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
z wykopem
Hej,
Kurcze, położyłaś mnie na łopatki tym tekstem!
Świetnie wykorzystany zestaw, mocny klimat, dobre tempo, fabuła i wykonanie - perła. Opowiadanie jest dopracowane w szczegółach. Widać, że był porządny research.
Świetne tekst!

Odpowiedz
^Halmar 20 d.
Agnieszka dziękuję
Odpowiedz
!sensol 21 d.
z wykopem
ale jatka! śmierć musi mieć kosę, bo sierpem by nie dała rady w takim miejscu. przewrotny miałaś pomysł, aby zrobić obchód po TAKIM pociągu. czy Bożena miała szczęście, czy pecha? któż to może wiedzieć. na pewno nie ja. wszystko ładnie skleciłaś. może trochę brakuje zdziwienia, jakiejś zmyłki.
Odpowiedz
^Halmar 20 d.
sensol, nie zamiarowałam zmyłki, kiepska jestem w tym. Dziękuję za dobre słowo
Odpowiedz
~alka666 20 d.
Piszesz bardzo obrazowo. Zajrzałam i się nie zwiodłam. Masakra po katastrofie. Usłyszałam pisk hamujących stert żelaza, a potem metaliczny hałas licznych uderzeń. Jęk ogromu śmierci przeszył mnie podczas inspekcji kolejnych wagonów.
Odpowiedz
^Halmar 19 d.
alka666 ❤️
Odpowiedz
*Ritha 19 d.
z dużym wykopem
Świetny tekst, Halmar. Jest pomysł, jest wykonanie. Sceny bardzo obrazowo, klimat spójny, jest wszystko!

Tu mam jedynie ćwierć zarzut:
"Dwudziestu trzech młodych mężczyzn w jednej chwili osierociło dziewięćdziesięcioro dwoje dzieci" - to 4 dzieci na jednego chłopa, chyba statystycznie rzecz biorąc za dużo...

Bardzo dobre opowiadanie
Odpowiedz
^Halmar 19 d.
Ritha, panowie z CARGO są najprężniej działającymi beneficjentami karty dużej rodziny
Odpowiedz
*Ritha 19 d.
Halmar okej

Odpowiedz
~Adelajda 19 d.
Opowiadanie jest świetne, bardzo mi się podobało. Mnie zastanowiło tylko dlaczego podnosili wagon dźwigiem zaraz po katastrofie i te ciała się wysypywały, no tak jakoś się zamyśliłam przy tym fragmencie. Ale całość naprawdę dopracowana i przede wszystkim pomysł.
Odpowiedz
^Halmar 19 d.
Adelajda, musieli podnieść, by dostać się do środka
Dziękuję ❤️
Odpowiedz
~pkropka 18 d.
Na początek czepialska:
"Jest dużo rannych i dużo trupów. Zadysponuj mi pogotowie. Dawaj wszystkie środki na miejsce, bo może być dużo rannych." - to jest czy może być dużo rannych?

Mocny tekst. Wyszłaś obronną ręką z trudnego zestawu. Gratuluję
Odpowiedz
^Halmar 18 d.
pkropka uwierz mi, tak mówią do siebie policjanci na radiostacji - starałam się zachować realia kosztem poprawności językowej
Dziękuję
Odpowiedz
~pkropka 18 d.
Halmar w takim razie wierzę
Odpowiedz
~CptUgluk 17 d.
z dużym wykopem
Zgadzam się z alką, bardzo obrazowe opisy, wszystko to miałem przed oczami. Widziałem, słyszałem, czułem. Znakomity, wzbudzający emocje tekst. Widać też duży research albo po prostu dobre obeznanie w kolejowych sprawach.
A, jako że byłem dziś na wykopkach, zostawiam Ci jeden duży.
Odpowiedz
^Halmar 15 d.
CptUgluk dziękuję ❤️
Odpowiedz
Drobna sprawa - jako mieszkaniec okolic muszę sprostować. Terespol nie leży między Ogrodnikami a Białą Podlaską. Biała to północ woj. Lubelskiego, a Ogrodniki są koło Suwałk. Dokładnie pomiędzy nimi, jakieś 100 km, to znajduje się Białystok. Z Białej do Terespola jest 30 km, a za nim zaczyna się Białoruś. To tak jakby powiedzieć, że Radom jest między Warszawą a Wołominem.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin