jasno ciemno
Snow na śniegu Czwarte piętro (cod#1)

Niewłaściwy księżyc (cod#2)

  To był spokojny poranek. Kolonia na Marsie budziła się powoli do życia. Tymczasem Harry Jenkins, człowiek koordynujący działania badawcze na orbicie Jowisza, już od godziny siedział w gabinecie i sprawdzał raporty z poprzedniego dnia. Nagle usłyszał szybkie kroki zbliżające się do jego pokoju.

  – Panie Jenkins! Szefie! Mamy problem!

  Mężczyzna uniósł głowę i spojrzał na przejętą twarz podwładnego.

  – O co chodzi?

  – Sytuacja awaryjna, problem wygląda na poważny!

  – No to nie przeciągaj, tylko mów konkretnie! Co się dzieje?

  Kim nieco się opanował.

  – Straciliśmy kontakt z bazą na Ganimedesie.

  – Zresetujcie sprzęt, sprawdźcie kalibrację. To się zdarza.

  – Nie, to nie to – zaprotestował technik. – Tuż przed utratą łączności odebraliśmy wiadomość głosową od kapitan Bee. Nadawała z J-G1. W pośpiechu szykowali się do opuszczenia bazy.

  Jenkins wyprostował się i zmarszczył brwi.

  – Ewakuacja?

  – Tak myślimy.

  – Jak to: myślimy? To nie podała konkretów?

  – Nie zdążyła. Transmisja zaczęła się rwać i pojawiły się zakłócenia. Nie byliśmy w stanie rozszyfrować całości.

  – Zresetujcie i skalibrujcie sprzęt, potem starajcie się połączyć. Próbujcie przez cały czas. Jeśli nie pójdzie przez główny kanał, łączcie przez inne, aż do skutku.

  – Tak jest. Będziemy próbować.

  Kim odwrócił się i szybkim krokiem wyszedł z gabinetu.

  Jenkins przeciągnął dłonią po twarzy i się zamyślił. Zastanawiał się, o co może chodzić. Nie wiedział dlaczego, nie miał żadnych powodów, by tak myśleć, ale od samego początku miał złe przeczucia co do tego księżyca. Panowała wokół niego jakaś dziwna aura. Czuł w kościach, że coś jest nie w porządku już wtedy, gdy po raz pierwszy postawił stopę na Ganimedesie podczas uroczystego otwarcia pierwszej bazy. Nie miał jednak w tej sprawie wiele do powiedzenia – to nie on decydował, na których ciałach niebieskich człowiek położy swoje łapy. Był tylko pionkiem w grze o dominację kosmosu.

  Mężczyzna wstał i skierował się do sali komunikacyjnej. Spore pomieszczenie wypełnione było interaktywnymi ekranami i obsługującymi je technikami. Każdy, co do jednego, wpatrywał się w skupieniu w swój monitor. Usadowiony przed jednym z nich Kim zauważył Jenkinsa.

  – Szefie, niech szef tu podejdzie! – zawołał.

  – Co, wróciła łączność?

  – Nie. To znaczy nie całkiem. Niech pan spojrzy.

  Jenkins popatrzył na ekran. Wskaźniki świadczyły o tym, że sprzęt działał bez zarzutu. Nikt się jednak nie zgłaszał.

  – Wyślemy sondę, a tymczasem połączcie się z Io, mają teraz blisko do Ganimedesa. Może oni będą w stanie nawiązać łączność. Jak nie, to wyślemy ich na wycieczkę, żeby sprawdzili osobiście.

  – Nie trzeba tego skonsultować z górą? – zapytał zaniepokojony Kim.

  – Biorę to na siebie. Zróbcie, co powiedziałem.

  – Ale…

  – Żadnych „ale” – przerwał podwładnemu Jenkins. Czuł podskórnie, że nie chodzi o zwykłą awarię. Cholerny Ganimedes. – Tu chodzi o życie naszych kolegów.

  – Tak jest.

  Kim koordynował działaniami techników. Każdy otrzymał stosowne zadanie. Szef patrzył z dumą na pracowników. Działali jak dobrze naoliwiona maszyna, bezzwłocznie przystąpili do działania.

  W pewnej chwili wszystkie komputery przygasły. Ludzie przed monitorami patrzyli po sobie zaskoczeni. Rozległy się szepty i pytania. Jenkins popatrzył na główny ekran, na którym teraz pojawiło się okienko komunikatora. Jednak zamiast spodziewanej tam kapitan Bee czy kogokolwiek z bazy J-G1, na monitorze pojawiła się jakaś humanoidalna istota. Podłużna głowa pokryta była czymś, co wyglądało na kamienną łuskę. Przez wąski otwór gębowy wysunął się niebieski, rozwidlony język. Sześć par oczu bez powiek nieprzerwanie patrzyło w kamerkę.

  Wszyscy w sali siedzieli jak urzeczeni. Nikt się nie ruszał. W pomieszczeniu zapanowała cisza. Gdyby mocno się skoncentrowali, zgromadzeni tam ludzie mogliby usłyszeć bicie własnych serc. Jednak nikt nawet nie pomyślał, by w takiej chwili zajmować się podobnymi rzeczami.

  Postać na ekranie sięgnęła długą, pałąkowatą ręką po coś, co znajdowało się poza kadrem. Tym czymś okazała się głowa kapitan Bee.

  W sali komunikacyjnej rozległ się zduszony okrzyk jednego z techników. Jenkins z twarzą mokrą od potu obserwował obraz na monitorze. Oddychał szybko, nieregularnie. Nagle zawył alarm. Kim zerknął na monitor i wielkimi oczami spojrzał na szefa.

  – Niezidentyfikowane obiekty weszły w atmosferę Marsa – zakomunikował pustym głosem kogoś, komu wszystko jest już obojętne.

  Jenkins czuł się jak w koszmarze. Nie był w stanie nic z siebie wydusić. I tak nie miało to już znaczenia. Usłyszał rozdzierający bębenki w uszach huk i zanim zdążył zareagować, on i wszyscy wokół zmienili się w szare kupki popiołu.

  Cała marsjańska kolonia wyparowała w ciągu kilkunastu minut.

4775 zzs

Liczba ocen: 3
71%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~CptUgluk
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 26

Opis:

Cod - Środa - do wyboru - erotyk, obyczaj, kryminał, romans, sci-fi.

Wybrałem sobie takie luźne sajfaj, kryminalnie nie jestem uzdolniony, a na erotyk za wcześnie :D

Dodano: 2021-01-06 17:07:23
Komentarze.
~marok 12 d.
z wykopem
No niezłe, niezłe, ale zakończenie jakieś takie, za bardzo odcięte. Liczyłem, że będzie nieco inaczej, mimo wszystko reszta ok. Szkoda że nie erotyk, liczyłem, na jakieś mocne środowe wejście
Odpowiedz
~CptUgluk 12 d.
marok dzięki! wiem, że zakończenie nie powala, ale zdecydowanie za dużo czasu mi ten tekst zabrał jak na codziennostrzał, stąd pewnie takie odcięcie
Niee, na erotyk za wcześnie. Wybacz, że zawiodłem oczekiwania
Odpowiedz
*Canulas 12 d.
Obfitość tekstu daje nam coś więcej niż: a przysiądę i machnę codziennostrzał. To OneDayShot+ 30%. Nie idziesz na łatwiznę i zaczniesz spijać owoce tej sumienności.

"Tym czymś okazała się być głowa kapitan Bee." - "być" out
Odpowiedz
~CptUgluk 12 d.
Canulas to dopiero drugi dzień, ale jak już się wziąłem, to chcę, żeby to jakoś wyglądało. Cytując sensola: dzięki za słowa otuchy

"Być" wuautowane. Thx za wychwycenie!
Odpowiedz
~Angela 12 d.
z wykopem
Z sci-fi mam przeważnie problem, jakoś ich nie czuję, ale tu było inaczej, czytało mi się naprawdę dobrze.
Odpowiedz
~CptUgluk 12 d.
Angela twarde sci-fi raczej nie dla mnie, za gópi jestem ale takie lekkie czemu nie. Cieszę się, że się podobało
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
Poradzę Ci to samo, co Marokowi - dałabym najpierw tytuł, potem dopisek codziennostrzał (lub cod), bo na głównej wyświetlają się jedynie pierwsze człony tytuły i przeważnie łapie się właśnie słowo "codziennostrzał" a to tak jakby, hm, nie nadaje tekstowi niepowtarzalnego charakteru, jaki tytuł powinien nadać (zarazem zachęcając do odwiedzin). Ok, tyle mądrości. Biorę się za czytanie.
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
z wykopem
Bardzo żwawa narracja, płynnie, dynamicznie, z polotem. Dobra robota, Kapitanie
Odpowiedz
Ritha istotnie, patrząc po tytułach prac, wygląda to myląco i niezachęcająco. Jak siądę do kompa to zmienię, co trzeba, dzięki za podpowiedź!
Dzięki też za to, że mimo niezachęcającego tytułu z "codziennostrzałem" w roli głównej znalazłaś drogę i zagłębiłaś się w treść zawsze miło gościć!
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin