jasno ciemno
Bliscy ludzie cz. 7 Drabble „Czas apokalipsy” #10

Bliscy ludzie cz. 6

 Poprzednia część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=5290

 

 Głowę Harrisa wypełniał natłok nowych informacji. Zbiegł po schodach, trzymając w jednej ręce list, a w drugiej telefon z pustym okienkiem wiadomości. Kurt wciąż nie odpowiadał, choć zazwyczaj zwrotny sms przychodził po kilku minutach, jakby on i jego komórka byli ze sobą zespoleni. Stłumił w sobie chęć wybrania zielonej słuchawki i wsiadł do auta. Dom Sary był tuż obok, na wyciągnięcie ręki, ale Logan myślami błądził już gdzieś indziej. Jego umysł puchł od możliwych rozwiązań. Prześledził list raz jeszcze, linijka po linijce i niczego nie był już pewien.

 Zaczekaj do pogrzebu, na pewno ktoś się tam pojawi, usłyszał cichy, natarczywy głos. Zaczekaj.

 Ale Harris nie miał w zwyczaju siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż samo się coś rozwiąże. Wiedział, że prędzej czy później dociekliwość popchnie go w stronę Catherine i jeśli będzie miał szczęście, wszystkie znaki zapytania znikną. Odpalił auto, rozglądając się wokoło. Poczuł głód. Ale nie było to spowodowane pustym żołądkiem. Bynajmniej. Głód dotyczył nowych faktów. Zamknięcie sprawy, które miało być jedynie wyrazem wdzięczności za życzliwość Penny, stawało się czymś w rodzaju coraz bardziej wciągającej gry. Logan wsiąknął w nią jak w błotnistą maź. Znów sięgnął po telefon i wystukał kilka zdań. Adresatem wciąż był Kurt.

  Odwiedź Sarę. To bliska przyjaciółka Penny. Sprawdź komputer i zapytaj starej, czego tam szukała nasza cudna Penny. To powinno pomóc. Mnie nie będzie przez... Przez jakiś czas. Nie liczyłbym też na to, że zdążę na pogrzeb. Pomódl się za nią. Jeśli jeszcze jest w tobie jakiś bóg.

 Wiedział, że to spowoduje niemal natychmiastową reakcję Sandlera. Nawet jeśli nie będzie miał jak rozmawiać, nie puści uwagi o religii mimo uszu. Odgryzie się, jak to ma w zwyczaju. Harris podciągnął jeansowe spodnie nieco wyżej, zaciskając pasek na kolejną dziurkę i pognał w stronę domu. Zanim wybierze się do Catherine, spędzi kilka chwil z żoną. To będzie czas tylko dla nich.

 ***

 Deadwood zaczęło pękać w ryzach, hałas rósł z minuty na minutę, ale echo śmierci Penny powoli przytłumiały inne sprawy. Nie było już jedynym punktem, od którego zaczynały i kończyły się wszelkie rozmowy, a jedynie przerywnikiem, przystankiem pełnym zawieszonych znaków zapytania, na które większość nie znała odpowiedzi. Powietrze było rześkie i zaskakująco wilgotne.

 Piętnaście minut dzieliło Harrisa od zamknięcia w objęciach zmęczonej Rosemary. Miał nadzieję, że Frank siedzi już w odpowiednim miejscu, a Sandler zajmuje się jego ponownym przesłuchaniem. Wszystko szło zgodnie z planem. Szybko. Wystarczyło pociągnąć mocniej za kilka sznurków. Te słabsze, należące do przyjaciół Penny były tak liche, że Harris niemal słyszał w głowie prujące się zeznania Sary i wszystkich koleżanek, które jeszcze wtajemniczyła w sprawę listów. Te z kolei mogły szybko naprowadzić na dwie czarne owieczki. Omana i Jacka.

 Dźwięk komórki przerwał jego rozmyślania. To Rose.

 — Wracam już — szepnął i przycisnął urządzenie do uszu, redukując bieg. W tle słychać było szum. — Będę musiał pojechać w jedno miejsce na... trochę, ale chcę z tobą spędzić popołudnie. Hej, jesteś tam?

 — Logan...

 — Rose?

 — Sara nie żyje.

 — Co?

 — Kurt dzwonił.

 — Do ciebie? Jesteś pewna? Dlaczego nie poinformował mnie, że mamy drugiego trupa? Pojebało go?

 — Logan, na Boga. Być może wyprzedzam fakty — powiedziała. — Ale ktokolwiek to jest, nadal tu krąży. I to zupełnie blisko. Nie wierzę w przypadki.

 — Był stara, słaba, a śmierć Penny ją przybiła. — Ton głosu zdradzał niepewność.

 — Została uduszona. W ręce... W ręce miała sznur.

 — Czemu nie zabili Franka?

 — Co?

 Logan starał się poukładać w głowie to, co właśnie usłyszał. Jedyne czego był już pewien to zeznań starego. Może nie był idealnym ojcem, jak wynikało z listów Penny, ale wszystko wskazywało na to, że mordercą też nie.

 — Czyli nasza Penny miała wyjątkowo mściwych wrogów.

 — Czemu tak myślisz?

 — Bo giną osoby, które były jej bliskie. Albo...

 — Co?

 — Albo takie, które mogły doprowadzić do kogoś, kto lubi bawić się marynarza.

 Logan odetchnął i zmienił kierunek. Popołudnie z Rosemary będzie musiało zaczekać. Dlaczego nie wszedł do Sary chwilę po wyjściu od Eleny? Dlaczego? Ktoś dreptał mu po piętach.

 Zrobiliście błąd, odezwał się upiorny głos w jego głowie. W duchu otworzył szeroko oczy i zobaczył mężczyznę żonglującego kawałeczkami sznura, dziwnego faceta, który przemierzał szare ulice Deadwood. Widział jak siada na przeciwko domu Sary, zamawia wodę bez gazu i sączy ją kropla po kropli, a potem po prostu to robi. Dusi, ale na moment przed śmiercią każe wezwać pomoc. I to w tej wizji, nawet jeśli złudnej było najokrutniejsze.

  Komputer Sary, Kurt. Sprawdź ten pieprzony komputer, zanim też zawiśnie na sznurku między jednym barem, a drugim. I niech ktoś pilnuje Eleny.

 

 Link do kolejnej części: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=6335

4978 zzs

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~jotka
Kategoria: kryminal

Liczba wejść: 24

Opis:

Próby reaktywacji

Tagi:

Dodano: 2021-01-11 11:48:56
Komentarze.
*Ritha 7 d.
z wykopem
Zmiana tytułu? Ten też dobry
Drugi trup, świetne posunięcie w kryminale. Fajnie było wrócić, narracja taka, że czyta się samo
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin