jasno ciemno
Informacja zwrotna cz. 5 (cod #4) Informacja zwrotna cz. 3 (cod #2)

Informacja zwrotna cz. 4 (cod #3)

 Poprzednia część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=6331

 

 Willow Baker. Lat dwadzieścia dziewięć. Niezamężna. Bezdzietna. Dane adresowe wskazywały bliską okolicę miejsca zdarzenia. Czas zgonu około 23.30.

 – To mógł być jej śmietnik – powiedział na głos, pomimo że w pokoju był zupełnie sam.

 Bloom, z którym dzielił biuro, uległ modzie morsowania i wybył na jakiś wilgotny wypizdów, jak zwykle w najmniej odpowiednim momencie. Ponoć usłyszawszy o sprawie, rychło wyruszył „nazad” i do południa miał stawić się na stanowisku pracy zwarty i gotowy. Bloom miał oczywiście imię, wszyscy jednak i tak mówili na niego Bloom. Był roztrzepany, ale miał niezłą intuicję. Dobrze dośrodkowywał. Rozwiązali kilka spraw głównie dzięki jego przeczuciu.

 

 •

 

 – Proszę jeszcze raz opowiedzieć, jak pan odnalazł ciało Willow Baker.

 – Opowiadałem to już…

 – Tak wiem.

 – …trzy razy.

 Mason słyszał to niemal zawsze. Za każdym razem przy przesłuchaniach ci ludzie mówili, że już to opowiadali. Dyżurnemu, młodszym aspirantom lub komukolwiek, kto akurat mógł posłuchać, zanim uruchomiono ich wydział. Świadkowie za każdym pieprzonym razem uważali, że to wystarczy. Policjant to policjant.

 – Ale mnie ani razu. Proszę powiedzieć od początku. Co pan robił przy kontenerach na Kentucky Avenue wczoraj około północy?

 – Szukałem… – zastopował wypowiedź i uśmiechnął się jak ktoś, kto kontroluje rozmowę. Cwanie i szyderczo. Za cwanie i za szyderczo. Po chwili uśmiech zgasł. – Szukałem czegoś, co mógłbym sprzedać. Upchnąć w lombardzie czy gdziekolwiek. Albo czegoś dobrego, co mógłbym zjeść. Ludzie wyrzucają dobre rzeczy. Znalazłem kobietę. Poszedłem na policję. Zgłosiłem. Dajcie mi spokój.

 – To nie tak działa. – Mason również się uśmiechnął.

 – Skazani za zgubę dostajemy to, co skazane na zgubę.

 – Co trzeci bezdomny strzela mi w twarz cytatem ze starożytności. Kartezjuszem, Seneką albo Pitagorasem. O której ją znalazłeś?

 – Nie mam zegarka. Sprzedałem w lombardzie.

 – Znałeś ją? Chociażby z widzenia.

 – Nie.

 – Na komisariat było półtorej mili. Nie łatwiej było wejść do sklepu tuż za rogiem. Jest całodobowy. I tam skorzystać z telefonu.

 – Tamtejsza cizia mi nie da telefonu. Wyrzuciła mnie już ze trzy razy w zeszłym miesiącu. Mówi, że śmierdzę.

 – Znalezienie zwłok to wyjątkowa sytuacja.

 Bezdomny jedynie wzruszył ramionami. Duarte kontynuował.

 – Czy ktoś był w pobliżu? Spotkałeś kogoś po drodze?

 – Cicho, ciemno, głucho.

 – Coś, kurwa, za cicho, za ciemno, za głucho. Zastanów się dobrze.

 – Policjantom to wolno przeklinać na służbie?

 – Nie wolno nam głównie strzelać bez powodu.

 – Szukajcie, a znajdziecie.

 Duarte wstał. Przeszedł się po pokoju. Usiadł z powrotem.

 – Trzy razy w tamtym miesiącu wyrzucono cię z monopolowego na rogu Kentucky Avenue i High Street. To znaczy, że tam bywasz.

 – Noclegownia jest niedaleko.

 – Willow Baker też tam bywała, ponieważ mieszkała tuż obok, a to był jej śmietnik. Być może wyszła wyrzucić śmieci. Wyrzucała je pewnie cyklicznie, a ty cyklicznie szukałeś czegoś do sprzedania.

 – Nigdy w życiu jej nie widziałem.

 – Zawsze szukasz po ciemku?

 – Nie lubię ludzi. Lubię, jak jest spokój.

 – Jak ma na imię ekspedientka, która cię wyrzucała z monopolowego?

 Bezdomny zmarszczył czoło.

 – Skąd mam wiedzieć?

 – Kiedy wywożą śmieci z tych kontenerów? To na pewno wiesz. Wiesz, kiedy są puste.

 Kolejne zaskoczenie.

 – W piątki. Jutro.

 – Zabrałeś coś denatce? – Nim Mason zdążył usłyszeć zdziwione „co”, kontynuował. – Na przykład zegarek lub jakąś biżuterię. Na sprzedaż. W lombardzie.

 – Nie brałem niczego z trupa.

 – Gdzie cię znaleźć?

 – Można pytać o Steve’a w noclegowni na Kentucky Avenue.

 – Dziękuję, to wszystko na dziś.

 

 Kolejna część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=6353

3814 zzs

Liczba ocen: 2
87%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: kryminal

Liczba wejść: 22

Opis:

Dodano: 2021-01-13 22:34:37
Komentarze.
z dużym wykopem
Bezdomny coś ukrywa, tak obstawiam. Ale w rozwiązywaniu zagadek nie jestem biegły, więc mogę się mylić :P
Rozmowa (a raczej przesłuchanie) naturalna, czuć, że postaci są ludźmi z krwi i kości, a nie automatami, które klepią swoje kwestie. No ale to z pewnością sama wiesz i bez moich mądrości No nic, czekam na dalszy ciąg
Odpowiedz
*Ritha 4 d.
CptUgluk nieważne co ja wiem, ważne co widzą w tekście i jak go odbierają czytelnicy, każda opinia jest dla mnie cenna, dziękuję
Odpowiedz
~marok 4 d.
z dużym wykopem
No kurde,coraz ciekawiej. Nie będę się na głos sprawdzał czy mam nosa do dedukowania.Szkoda tylko że tak szybko się skończyła.
A zakończenie zupełnie jak koniec wywiadu fanthomasa
Odpowiedz
*Ritha 4 d.
marok krótkie, bo w ramach codzinnostrzałów (które czasem zaczynam pisać w okolicach 23-ciej) mam ograniczone moce przerobowe. Ale tak sobie tkam - dla przyjemności
Dziękuję za maraton, miło mi
Odpowiedz
"Szukajcie, a znajdziecie" - bezdomny coś widział. Tak mi się wydaje.
Odpowiedz
*Ritha 4 d.
alka666 tego nie wie nikt!
Odpowiedz
Ritha
Odpowiedz
Przy morsowaniu się uśmiałam
Myślę, że bezdomny widział zabójcę, zbyt proste gdyby on zabijał. Chyba, że tylko udawał bezdomnego...
No, no bo się wkręciłam i tylko tak rozmyślam.
Odpowiedz
*Ritha 3 d.
SylviaWyka jeee morsowanie Fajno, ze się wkręciłaś
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin