jasno ciemno
Ostatnia Przystań - Panna Karton (#cod) #12 Smażalnia TV - (#cod) #10

Odklejony (#cod) #11

  Śnieżka poszybowała w prostej linii, mijając o włos głowę Damiana. Zatrzymała się na ścianie bloku, trafiając centralnie w nabazgrane sprejem L w kółku.

 — Ktoś to widział? — zapytał wystraszony Szymon, oglądając się konspiracyjnie na boki.

 — Wątpię. Ale jeśli wieczorem usłyszysz dzwonek do drzwi, to nie otwieraj. Oni lubią czarne worki.

 Damian uśmiechnął się szyderczo i wycelował dokładnie w nos. Śnieżka trafiła cel z nawiązką. Reszta osiadłego na niej puchu zakryła oczy i policzki. Szymon zakręcił wokół własnej osie dwa piruety i runął jak kłoda w zaspę.

 — Orientuj się. Jak wyskoczą zza rogu, będziesz mieć jeszcze mniej szczęścia.

 — Taa, akurat w tym masz racje.

 — To jak? — Wstawił zmarzniętą dłoń w geście pomocy.

 — Niech będzie remis.

 Postanowili jeszcze nie wracać. Mroźny wiatr smagał ich twarze jak lodowy bicz kiedy mijali plac zabaw na osiedlu zasypany po brzegi. W zaspach leżały już puste butelki po browarach i małpkach. Pierwszy śnieg tego roku opity jak należy. Wychodząc na ulice, Szymon poczuł, jak w kieszeni jego telefon wibruje.

 — Pewnie matka. Miałem być w domu godzinę temu.

 — Ja tak samo. Ale nie czuję potrzeby, żeby się tak śpieszyć. W końcu ferie to ferie, co nie?

 Minęli dwie dziewczyny chodzące z nimi do jednej szkoły, ale klasę wyżej. Dusiły się papierosowym dymem i śmiały w głos ukazując pożółkłe zęby. Damian wzdrygnął się z obrzydzenia. Może był faktycznie oklejony od rzeczywistości. W jego klasie każda dziewczyna paliła jak smok, a on nie mógł przebywać w ich towarzystwie choćby minutę. Pewnie dlatego nie miał jeszcze dziewczyny. Na pewno. Kiedy pójdzie do liceum, wszystko się zmieni. Tam podobno laski są o wiele lepsze i nie palą. Szymon wtórował mu w jego obserwacjach. Byli jak dwaj najlepsi kumple, albo bracia bliźniacy. Znali się od przedszkola, ale nie kumplowali się od drugiej podstawówki, bo Szymon uporczywie twierdził, że Damian jest zielonym goblinem w przebraniu człowieka. Poglądy zmienił dość szybko.

 — Oglądałeś trzeci sezon Opowieści z Krypty?

 Damian zamyślił się przez chwilę. Wbił wzrok przed siebie i jakby przestał obcować ze światem wokół niego. Robił to coraz częściej. Wyłączał się i błądził myślami nie wiadomo gdzie.

 — Ej, słyszysz?

 — Co? Nie... nie wiem... co mówiłeś?

 — Opowieści z krypty, trzeci sezon, oglądałeś?

 — Nie, nie przebrnąłem przez drugi. Jestem w połowie. Chyba sobie odpuszczę — odpowiedział bez przekonania.

 — Źle do niego podchodzisz, albo jesteś odklejony od...

 — Skończ z tym. Wystarczy, że poza tobą słyszę to od połowy klasy. Kopiesz leżącego.

 Zakończyła to ona. Blondynka w jasnym płaszczu stojąca na środku chodnika. Rozpuszczone włosy falowały na zimowym wietrze, a osadzające się na nich płatki śnieżnego puchu wyglądały jak maleńkie kryształy. Dziewczyna zatrzymała ich ruchem dłoni.

 — Yyy, coś się stało? — spytał Szymon.

 Blondynka nie odpowiedziała. Uśmiechnęła się i wyciągnęła dłoń do Damiana.

 Obaj wymienili spojrzenia między sobą, nadal milcząc. Dziewczyna była natarczywa. W pewnej chwili potrząsnęła ręką, ponaglając Damiana.

 — Chwyć — powiedziała miękkim głosem.

 — To jakiś eksperyment?

 — Chwyć, po prostu chwyć.

 Damian powoli wysunął lewą dłoń i zrobił, co kazała. W jednej chwili jego kumpel zniknął jak zaczarowany. Wyparował? W miejscu, gdzie stał, pozostało mnóstwo śnieżynek wirujących na wietrze. Próbował uwolnić się z uścisku, ale dziewczyna była zbyt silna. Jej chuda, bladą ręką zastygła w powietrzu wraz z całym ciałem. Poruszały się tylko usta. Teraz były srebrne i iskrzące się w słońcu.

 — Co z nim? Gdzie on jest?

 — To był twój przyjaciel?

 — Tak.

 — Nie, nie był. Złorzeczył przeciw tobie. Uważał, że jesteś odklejony. Nie był tym, za kogo się podawał. Oni wszyscy przeciwko tobie spiskują. Choć pokażę ci.

 Damian spojrzał z przerażeniem na dziewczyny, które minęli. Były tam cały czas. Paliły fajki i śmiały się równie głośno co przedtem. Chciał zwołać, krzyknąć z całych sił, ale coś go blokowało. Ten uścisk. On odbierał mu cząstkę wolnej woli.

 — Nie, nie chcę. Zostaw mnie i powiedz, gdzie jest Szymon?

 — Nie ma go. Przepadł i już więcej go nie zobaczysz. Bo nie był cię wart, chłopcze. — Jej oczy wyglądały jak dwie szklane kule. Ziało od nich pustką, wydawały się na sztukę wepchnięte w oczodoły, aby zapełnić wnętrze.

 — Zabiłaś go?

 — Tak na to mówicie? Wysłałam go do innej rzeczywistości. Tam będzie skazany na wieczne potępienie, będzie odklejony.

 

 ****

 

 Świat stał się planszą, po której wędrowali. Jej uścisk był ciągle mocny, nie do pokonania. Damian w końcu przestał walczyć. Skupił się na odruchu płaczu. Nie chciał się poryczeć, choć było ku temu blisko. Trafili do jego gimnazjum. Dziewczyna potrząsnęła głową, a z jej włosów na planszę świata nasypał się złoty proszek. Część trafiła dokładnie w gimnazjum Damiana, przez co dach budynku stał się przeźroczysty. Widzieli wszystkie pomieszczenia z lotu ptaka. W klasie Damiana siedzieli jednak nie uczniowie, tylko jego rodzice, bliscy krewni, kuzyni, korepetytorka z angielskiego i dyrektor. Wszyscy trzymali transparenty pisane krwią. Jego krwią. Jego ciało leżało na blacie biurka. Martwe, zimne, całe we krwi. Przerażenie w oczach zarejestrowane w ostatnich sekundach życia wciąż było żywe. Damian krzyknął. Blondynka trwała jednak niewzruszona jak posąg.

 — Spójrz. Oto twoja przyszłość. Nie jest ona odległa. Nadejdzie szybko, a ty nie uchronisz się przed nią sam.

 — Kim ty jesteś?

 — Twoją Wróżką Chrzestną. Widziałam, co z tobą zrobią, ale nie mogę ci powiedzieć dlaczego.

 — Powiedz! Muszę wiedzieć! To są moi rodzice, kuzyni... oni...

 — Nie, Damianie. Przyszłość jest krucha. Jeśli ci wyjawię zbyt wiele, zmienisz ją na jeszcze gorszą.

 Twarz dziewczyny nagle przybrała barwę fioletu. Na nosie pojawiła się szczelina idąca ku górze i dołowi. Twarz rozszczepiła się na dwie części, ukazując fiolkę stojącą na małej metalowej podstawce. Głos Wróżki kazał ją wziąć. Damian posłusznie wykonał polecenie.

 — Wypij to. Teleport w płynie. Przeniesie cię do równoległej rzeczywistości, gdzie będziesz bezpieczny. Tam twoi rodzice i krewni, a nawet Szymon nie planują twojej śmierci.

 Po tych słowach wróżkach zniknęła. Obdarowała nastolatka na odchodne uśmiechem równie sztucznym co wcześniej. Damian wypił miksturę. Nie poczuł jednak specjalnie efektów teleportacji. Nigdy nie doświadczył tego uczucia, ale wokoło nic się nie zmieniło. Może oprócz jednego. Gdzieś w oddali, jakby w myślach dało się usłyszeć głos: On naprawdę jest odklejony.  

6516 zzs

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~marok
Kategoria: obyczajowe

Liczba wejść: 12

Opis:

Środa - do wyboru: erotyk, obyczaj, kryminał, sf, romans

Tagi:

Dodano: 2021-01-13 23:06:12
Komentarze.
~CptUgluk 13 d.
z wykopem
Trochę enigmatyczne, szczególnie z tym "odklejeniem", nie skumałem dokładnie o co chodzi. Ale może to i dobrze? Nie wszystko musi być podane na tacy. W każdym razie podobało mi się, zaintrygowała mnie dziwna dziewczyna i "przypadłość" Damiana. Kopsy!
Odpowiedz
~marok 13 d.
CptUgluk na pewno mogłem trochę bardziej roztlumaczyc Ale uznałem że niech każdy sobie po swojemu zdefiniuje. Dzięki
Odpowiedz
~alka666 11 d.
Takie miłe opowiadanko z dziewczynką łobuzicą. Wywróciła chłopakowi świat, który i tak już chwiał się w posadach.
Odpowiedz
~marok 11 d.
alka666 i tu również dzięki
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin