jasno ciemno
Semafor - (#cod) #17 Ostatnia Przystań - Panna Karton cz.3 (#cod) #15

Wiosna na zakręcie (#cod) #16

  Gabinet tonął w mroku, gdy na raz weszli do środka przepychając się nieznacznie w objęciach futryny. Dwa pozłacane kinkiety rozświetliły pomieszczenie. Mogli w końcu usiąść na wygodnych, skórzanych fotelach bez frasunku na twarzach.

 — Zakład nie jest rentowny. To ostateczny raport. Podejmiemy zdecydowane kroki — oznajmił niejaki Fux. W ciemnych okularach wyglądał jak tania podróbka Terminatora, ale zdradzały go siwe włosy i okazały brzuch rozlewający się pod koszulą jak woda w balonie. — Siedemnaście nowych morderstw. Akty sodomii na każdym kroku. To świry bez przyszłości. Mieliśmy stworzyć z nich nowych ludzi doskonałego ładu. Wszystko przepadło. Dostałem wiadomość. Mamy zezwolenie na likwidację natychmiastową.

 — Co z rodzinami? — zapytał drugi, nieco szczuplejszy blondyn w okularach z czerwonymi oprawkami. Pasowały mu do krwotoku z nosa, jakiego dostał na myśl o klęsce Wielkiej Odbudowy.

 — Nic. Jeśli zaczną dociekać, wyrżniemy wszystkich, co do jednego. Krewnych do trzeciego stopnia i przyjaciół. A gdyby to nie pomogło, nie daj Bóg, zajebie połowę populacji tego kraju. Teraz nie ma już odwrotu. Pierdolnie, oj pierdolnie Mike, wszystko.

 Rzucił na biurko teczkę z dokumentami. Wszystkie podstemplowane od linijki. Za oknem noc zadusiła ostatnie iskry wieczornej łuny. Czerwona jak następny poranek.

 

 *****

 

 Foth przekręcił się niespokojnie na lewy bok, usiłując zasnąć. Od godziny starał się ponownie oczyścić umysł i odpłynąć z powrotem do świata senny mar, konkretnie na ulicę Bardzo... coś tam. W każdym razie była tam restauracja gdzie serwowali najlepszego kurczaka, jakiego jadł. Akurat miał skosztować drugie kęs, kiedy głos z niebios senny wyrwał go z uroczej scenerii, przenosząc do ponurej sali numer sześć w bloku H na drugim piętrze ośrodka WD. Stara, skrzypiąca prycza przypominała mu o tym za każdym razem gdy przemówiła dźwiękiem sprężyn uginających się lekko pod jego kościstym tyłkiem. Twarda jak kamień poduszka czasami szeptała o jakiejś drobnej zbrodni. Ktoś zaciukał dla zabawy dziewczynę w piątce ostatniej nocy tamtego lata. Nieprawda. Nie było żadnej letniej nocy, a dziewczyna jedynie wykupiła sobie przymusowe rozdziewiczenie pyskowaniem do starszych. Ale przeżyła. Nadal mieszka w piątce i zapewne śpi teraz słodko.

 Trzy pozostałe prycze nawet nie zapiszczały. Wszyscy pogrążeni byli we własnych światach. Foth nie zamierzał więcej próbować. Ostrożnie ześlizgnął się z materaca i podszedł do przestronnego okna. W ciemności niewiele było widać. Za dnia od lewej do prawej rozciągał się las poprzedzony ogrodzeniem z drutu kolczastego, min przeciwpiechotnych i drugiej kolczastej bariery pod napięciem. Harry Fu... i coś tam jeszcze wisiał na niej dobre dwa dni, zanim łaskawie go z niej zdjęli. Jak przeszedł pole minowe, to jedna z legendarnych zagadek bloku H. Gdzieś na sto drugim miejscu w rankingu podań i legend ośrodka Wielka Odbudowa. Na pierwszym niezmiennie od lata królowało proste pytanie: Dlaczego rodzice nas nie kochają?

 Głośniki umocowane pod sufitami rzadko anonsowały swą obecność. Były zwykle komunikatorem, który ratował twoje życie. Kiedy rozbrzmiał alarm, miałeś siedzieć grzecznie na swojej pryczy i czekać aż umilknie. Pokoje stawały się strefami bezpieczeństwa a korytarze alejami śmierci. Każdy, kto w porę nie zdążył do swojego „mieszkanie”, dostawał kulkę, czasami dwie. Tak było od roku, odkąd coś się popsuło, dobre ziomale zaczęli świrować. Ten polubił smak krwi, ona zapragnęła zdublowanego rozdziewiczenia, a potem też zaczęła żłopać krew. Niektórzy skakali z okien i tyle ich widzieli. Wielka Odbudowa, złote hasła tworzenia z każdego nie-dorosłego idealnej materii na najlepsze pokolenie w dziejach – wszystko zniknęło, jak gdyby nigdy nie istniało. Zaczęli robić czystki, spontaniczne egzekucje. Wszystko, żeby tylko zapanować nad rodzącym się chaosem. Ale dlaczego akurat dziś? Finał? Tak szybko?

 Ten dźwięk zawsze mroził krew w żyłach. Foth w mgnieniu oka wskoczył z powrotem pod koc, czekając na rozwój sytuacji. Alarm zbudził cały blok, ale spiętrzone sygnały zza okna oznaczały, że cały ośrodek został postawiony na nogi.

 — Czystka jak nic — jęknął Benjamin o dziwnym japońsko brzmiącym nazwisku, którego Foth nie pamiętał.

 Do pokoju wbiegło dwóch z grupy porządkowej. Z wycelowanymi karabinami nakazali położyć się na podłodze i ani drgnąć. Maxwell się ociągał. Pryczę dostał tydzień temu, przeniesiony z bloku C. Dostał kulkę, potem kolejną, a potem jego głowa przestała być głową. Jucha rozlała się wokoło i trysnęła na ściany. Jeden z porządkowców prychnął pod maską. A może tylko zadławił się nico śliną? Mniejsza. Foth leżał nieruchomo i patrzył przed siebie. Podeszli do niego, ale nie tknęli. Był grzeczny i... zwyczajny. Podobno zamulał i nie potrafił się dobrze bawić. Cóż, większość z tych, która to powiedziała, teraz bawiła się świetnie jako szwedzki stół dla robactwa, zakopana na terenie „Trawnika Szczęścia”, gdzie zielona trawa ukrywała piętrzące się powoli zwłoki kolejnych nie-dorosłych, którzy przegrali ze sobą i systemem Wielkiej Odbudowy.

 Przeszukali na szybko prycze, szafki i toaletę. Potem wyszli i zaczęli strzelać w jakichś chłopaków na korytarzu. Jeden z nich zdążył wbiec do pokoju, ale otrzymał za to dodatkowe cztery kulki w pierś. Był długowłosym blondynem i miał potwornie krzywą przegrodę nosową. Uchował się jak na warunki swojej aparycji dość długo.

 — Myślicie, że nas też zawiną, albo gorzej? — Benjamin spojrzał na Fotha. Maxwell nie był zbyt rozmowny, a George jak zwykle podczas alarmu udawał, że śpi, choć jeszcze przed momentem posłusznie zszedł z pryczy i przylgnął do podłogi niczym świeży kawałek mózgu.

 — Mówisz my, ale chcesz, żebym to ja odpowiedział.

 — Tak jakby. Chciałem być fair dla wszystkich, nawet trupów

 — O tej porze nigdy nie nas nie ściągali, przynajmniej odkąd pamiętał.

 Foth pamiętał dużo. Siedział w bloku H od pięciu lat, a zaczynał na samym początku w A. Tamtego dnia gdy został przeniesiony, otrzymał czteromilowy spacer korytarzami ośrodka. Budynek z lotu ptaka był jak nieruchoma betonowa glista otoczona ze wszystkich stron lasem. Ile to już Foth? Będzie dwanaście, czyż nie? Pamiętasz starych? Pewnie jako tako, miałeś raptem pięć lat. Ojciec zawiózł cię do przedszkola i nigdy nie wrócił. Ostatnie kanapki od mamy smakowały jak gorzkie wióry, pewnie dlatego, że zrobiła je z nich, bo tak kazał dobroczyńca, który stworzy z jej dziecka jedne z wielu cudów nowego pokolenia.

 — Pamiętacie wióry? — Foth spróbował wstać, ale zrezygnował, słysząc kolejną serię strzałów.

 — No pewnie. Mi matka zrobiła podwójną wiórową z syropem klonowym. Dobrze wiem, że tak jej kazali, ale pewnie sama z siebie też by to zrobiła.

 — Aż tak źle? — odezwał się George, przecierając oczy.

 — Nie, aż tak nie. Ale chyba mnie nie lubiła. Ojciec mówił wiele razy, że planują się mnie pozbyć. Alternatywa dla bajki na dobranoc.

 — Nie wspominałeś nigdy o tym.

 — A ty Foth nigdy nie pytałeś o wióry. Oddali mnie bez żalu, nawet chcieli zapłacić. W przeciwieństwie do większości ja bylem przy przekazaniu mnie ośrodkowi. Stara wciskała tym kolesiom kilka stówek, ale jedne z nich popieścił ją paralizatorem.

 — Umarła? — George wyraźnie ożywiony nieostrożnie podniósł się na łokciach. Szybko jednak naprawił swój błąd, czując jak strach napływa do głowy i wypełnia każde jej zakamarki. Zbladł w momencie, jak gdyby zobaczył swą egzekucję i kawałki mózgu przyklejone do ściany pomiędzy krwawymi kleksami.

 — Nie, ale na pewno utwierdziła się w przekonaniu, że jestem jej niepotrzebny.

 — Dość przykra historia — zauważył Foth.

 — Nie da się ukryć, ale oryginalna. Mam tego pecha, że pamiętam ich twarze nawet teraz. Idealnie wyraźne, jak gdyby stali przede mną, a ja nawet nie mogę im dokopać.

 Awaryjne lampy alarmowe nagle zgasły pogrążając pokój w mroku. Na korytarzu nie słychać było już strzałów, jedynie ciężkie kroki śmierci rozpoczynającej swą wyliczankę.

 — Chyba jednak będzie losowanie — Foth poczuł, jak po skroni spływają mu krople potu.

 Głośniki ucichły, po czym wszyscy usłyszeli znajomą melodię. Była jednak przyśpieszona i nieco zdeformowana jakby rozpoczął się spektakl, którego jeszcze nie grali.  

 

 CDN:https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

8259 zzs

Liczba ocen: 2
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~marok
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 29

Opis:

Dodano: 2021-01-18 23:28:02
Komentarze.
z dużym wykopem
Bardzo podobaśne! Jakby proroctwo na nadchodzące czasy.
Odpowiedz
~marok 1 m.
alka666 dzięki bardzo
Odpowiedz
coś ma
Tytuł sugerował coś wesołego a tu raczej na odwrót. Groteskowe i dziwnie. Chyba nie wszytko zrozumiałem. No takie średnie ogólnie
Odpowiedz
~marok 1 m.
fanthomas szkoda. Może oczekiwałeś jakiegoś bumu, ale chyba nie jestem w najlepszej formie. Tak czy inaczej, może w następnych odcinkach się co nieco wyklaruje

Odpowiedz
marok no na razie nie łapie kto z kim i dlaczego ale może kolejne części rozjaśnią obraz sytuacji
Odpowiedz
~marok 1 m.
fanthomas tu też jest druga część już wstawiona i też oczywiście zapomniałem o linku
Odpowiedz
*Ritha 2 d.
"— Zakład nie jest rentowny. To ostateczny raport. Podejmiemy zdecydowane kroki — oznajmił niejaki Fux. W ciemnych okularach wyglądał jak tania podróbka Terminatora, ale zdradzały go siwe włosy i okazały brzuch rozlewający się pod koszulą jak woda w balonie. — Siedemnaście nowych morderstw. Akty sodomii na każdym kroku. To świry bez przyszłości. Mieliśmy stworzyć z nich nowych ludzi doskonałego ładu. Wszystko przepadło. Dostałem wiadomość. Mamy zezwolenie na likwidację natychmiastową" - oj, Marok, Marok, świetny fragment, naprawdę Twoje pisanie zaczyna być najwyższych lotów, narracja palce lizać

Zerknęłam tylko, wrócę przy kolejnej kawie
Odpowiedz
*Ritha 2 d.
"— Co z rodzinami? — zapytał drugi, nieco szczuplejszy blondyn w okularach z czerwonymi oprawkami. Pasowały mu do krwotoku z nosa, jakiego dostał na myśl o klęsce Wielkiej Odbudowy" - hahaha

Akurat miał skosztować drugie kęs - drugi*
Każdy, kto w porę nie zdążył do swojego „mieszkanie” - chyba mieszkania*
W przeciwieństwie do większości ja bylem przy przekazaniu mnie ośrodkowi - byłem*
ale jedne z nich popieścił ją paralizatorem - jeden*

Marok, wrzucaj w ortograf.pl może, wyłapie Ci te literówki, ja zawsze wrzucam

Ok, bardzo fajny codzinnostrzał, niebawem zerknę do kontynuacji
Odpowiedz
~marok 2 d.
Ritha to są najgłupsze literówki, bo bez kontekstu wcale nimi nie muszą być i dlatego chyba ortograf nie bardzo wyłapuje. Tu trzeba jednak polegać na własnym wyłapywaniu w drugim czytaniu. Przynajmniej u mnie tak było, że większość z nich ortograf nie wyłapuje. Ciągną sie za mną te serię, a szkoda porzucić.
Odpowiedz
*Ritha 2 d.
marok kumam, może tak być, że nie wyłapuje czasem
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.