Wszystkiego dobrego, dziewczyny!
jasno ciemno
szramy
<
zły
>

ćwiczenia praktyczne z Marka Aureliusza

 "Wszystko co słyszymy jest opinią, nie faktem. Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą"

 Marek Aureliusz

 

 

 

 

 Spotkałem razu pewnego Marka Aureliusza.

 

 - Cześć. Jestem Sensol – przedstawiłem się.

 - Ha Ha Ha! – zaśmiał się Aureliusz.

 - Z czego się cieszysz? – zapytałem.

 - Nie jesteś żaden Sensol.

 - A kto?

 - Breżniew.

 - Ja? Dlaczego Breżniew?

 - Bo masz fafle i wory pod oczami.

 - Jestem Sensol, nie Breżniew.

 - To ty to powiedziałeś, a nie ja. To tylko twój punkt widzenia. Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą. Ja tu widzę gościa z faflami i worami pod oczami, a więc Breżniewa.

 - Nie każdy kto ma wory i fafle musi być od razu Breżniewem. Zresztą Breżniew już dawno umarł, nie wiesz tego?

 - Kto ci powiedział, że umarł?

 - Mówili w telewizji i w radio. Dawno temu. Widziałem w telewizorze jego pogrzeb.

 - Wszystko co słyszymy jest opinią, nie faktem. Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą. Jak mogłeś widzieć pogrzeb Breżniewa, skoro jesteś Breżniewem? Nie można zobaczyć własnego pogrzebu. Nie ściemniaj mi tu więcej, Breżniew.

 - To dlaczego czuję się Sensolem?

 - Pewnie cię ktoś okłamał. Może jakiś dziennikarz. Oni wszyscy są kłamcami opłacanymi przez obce mocarstwa. Czy to jakiś dziennikarz powiedział ci, że jesteś Sensolem?

 - Nie.

 - A kto?

 - Mama i ojciec. Tak na mnie mówili odkąd pamiętam.

 - Nie możesz wierzyć członkom najbliższej rodziny. Może okłamywali cię, żeby nie robić ci przykrości? To nie jest nic miłego żyć ze świadomością, że jest się Breżniewem. Też bym wolał nie wiedzieć, że jestem Breżniewem. Na szczęście nie jestem, więc mnie nie musiał nikt okłamywać.

 

 ***

 

 Innym razem zobaczyłem Marka Aureliusza z jakimś kilkuletnim chłopcem. Marek okładał malca pięścią po głowie. Chłopczyk kulił się pod ciosami i płakał.

 - Dlaczego bijesz dziecko? – zapytałem.

 - Wcale nie biję – odparł.

 - Jak to? Przecież widzę!

 - Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą. Wcale nie biję tego dziecka tylko je głaszczę po główce.

 - To dlaczego płacze?

 - Wcale nie płacze. Uśmiecha się.

 - Widzę łzy, słyszę łkanie…

 - To tylko Twój subiektywny punkt widzenia. Wiesz chyba przecież, że wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą?

 

 ***

 

 Jeszcze innym razem zobaczyłem Marka Aureliusza duszącego gołymi rękami młodą kobietę.

 - Dlaczego dusisz kobietę? – zapytałem.

 - Wcale nie duszę – odrzekł – ja ją przytulam.

 - Przecież widzę. I słyszę jak rzęzi.

 - Wszystko co słyszymy jest opinią, nie faktem. Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą – powiedział Aureliusz – Ooo! Już nie rzęzi – dodał.

 - Nie rzęzi bo umarła! Zabiłeś ją.

 - Wcale jej nie zabiłem. Kto ci powiedział, że ją zabiłem? Jakiś dziennikarz? Nie wierz temu co mówią dziennikarze. Oni wszyscy kłamią, bo są na pasku obcych mocarstw. Ja ją uśpiłem. Utuliłem ją do snu.

 

 ***

 

 Pokazałem Markowi Aureliuszowi czarną kartkę papieru.

 - Popatrz - rzekłem - czarna kartka papieru.

 - Ta kartka jest biała - powiedział Aureliusz.

 - Nieprawda, ta kartka jest czarna - odparłem.

 - Jest biała.

 - Czarna.

 - Biała.

 - Tak? To zobaczymy! Weź czarnego markera i napisz coś na tej kartce. Zobaczymy, czy będzie coś widać.

 - Co mam wziąć?

 - Markera.

 - A co to jest?

 - Taki, kurwa, flamaster!

 Aureliusz wziął markera.

 - Co mam napisać?

 - Obojętnie co. To nieistotne.

 Aureliusz nabazgrał coś na czarnej kartce papieru czarnym markerem.

 - Ha ha ha! - zaśmiałem się triumfalnie. - Widzisz?

 - Co?

 - Że nic nie widać.

 - Widzę.

 - No widzisz! Czyli przyznajesz, że kartka jest czarna?

 - Dlaczego miałbym przyznać, że kartka jest czarna? - upierał się Marek Aureliusz.

 - A nie jest?

 - Nie.

 - A jaka jest?

 - Biała.

 - To dlaczego nie widać na niej napisu zrobionego czarnym flamastrem?

 - Bo flamaster nie pisze.

 

 ***

 

 Jechałem z markiem Aureliuszem samochodem. On prowadził.

 - Zwolnij trochę. Jest ślisko. Jedziesz za szybko - powiedziałem.

 - Wcale nie jadę za szybko - odrzekł Aureliusz.

 - Zobacz, wszystkich wyprzedzasz. Jedziesz jak wariat!

 - To nie ja jadę za szybko, tylko oni jadą za wolno - odparł ten mądrala.

 - Uważaj, zakręt! - krzyknąłem. - Skręcaj!

 - Nie ma żadnego zakrętu!

 - Jak to? Przecież widzę!

 - Wszystko co słyszymy jest opinią, nie faktem. Wszystko co widzimy jest punktem wi...

 Nie dokończył. Wypadliśmy z drogi i pierdyknęliśmy w drzewo.

 

 ***

 

 - Pizgnęliśmy w drzewo - poinformowałem Aureliusza, kiedy trochę oprzytomniałem. Leżeliśmy unieruchomieni pod masą poskręcanego żelastwa.

 - Wcale nie pizgnęliśmy w drzewo - odrzekł Marek - kto ci powiedział, że pizgnęliśmy w drzewo? Pewnie jacyś dziennikarze. Pamiętaj! Nie wierz dziennikarzom. Oni wszyscy chodzą na pasku i kłamią.

 - Żadni dziennikarze - zasapałem - nie widzisz, że się rozbiliśmy?

 - Wszystko co słyszymy jest opinią, nie faktem. Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą.

 - Kurwa! Nie czujesz zapachu benzyny? Nie słyszysz jak kapie? Nie widzisz, że leżymy rozjebani?

 - Nie widzę.

 Odwróciłem na ile się dało głowę w jego stronę.

 - Aaaa... faktycznie możesz nie widzieć. Masz wbity w czoło panel audio.

 - Nie muszę widzieć, żeby WIEDZIEĆ. To nie my walnęliśmy w drzewo, tylko drzewo walnęło w nas - powiedział.

 - Jak to?

 - Tak to. To dzikie drzewo. Samowykopało się i wybiegło nam na drogę.

 - Chyba z dzikiem ci się pomyliło. Drzewa nie wybiegają ludziom pod koła. Nigdy nie słyszałem o takim przypadku.

 - Wszystko co słyszymy jest opinią, nie faktem. Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą - powiedział Marek Aureliusz

 Zamilkliśmy na długą chwilę. W rozbitym samochodzie robiło się coraz zimniej.

 - Chyba urwało mi wacka! - krzyknął nagle zaniepokojony Marek Aureliusz. - Nic nie czuję tam na dole... A nie! Jest! Mam go. Czuję go w dłoni. Jaki sztywny! Dziwne. Zesztywniał na takim mrozie? To ciekawe. A jaki gruby! Nie wiedziałem, że mam takiego grubego wacka - ucieszył się Marek Aureliusz.

 - To nie twój wacek, tylko drążek do zmiany biegów - powiedziałem.

 - To ty to powiedziałeś, a nie ja. Wszystko co słyszymy jest opinią, nie faktem. Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą - powiedział Marek

 - Niech ci będzie - odparłem zrezygnowany. - I tak zaraz umrzemy.

 - Nie bądź takim pesymistą, Breżniew - powiedział Aureliusz - to jedna z tych rzeczy, których się do końca nie wie.

 - To ty to powiedziałeś, a nie ja - rzekłem na to.

 Zaraz potem paliwo wybuchło, nastąpiło mocne pierdolnięcie i znaleźliśmy się w czyśćcu.

 

 ***

 

 - Ale tu czysto! - powiedziałem.

 - Wcale nie - odparł Aureliusz.

 

 ***

 

 Uciekłem do piekła. Na samo dno. Byle dalej od Marka Aureliusza i jego filozofii.

 

 

6561 zzs

Liczba ocen: 3
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~sensol
Kategoria: inne

Liczba wejść: 51

Opis:

Dodano: 2021-02-11 18:45:45
Komentarze.
@nuncjusz 24 d.
z wykopem
Całkiem spoko, Breżniew
Odpowiedz
z wykopem
O kurde, Breżniew - fajny tekst napisałeś
Odpowiedz
!jacek79 23 d.
z dużym wykopem
„Rozwaliles”mnie tym tekstem...trochę Monty Python mi się przypomniał
Odpowiedz
~sensol 23 d.
jacek79 dzięki. pytonów kocham miłością dozgonną
Odpowiedz
*Ritha 23 d.
Hahaha, dzikie drzewa Breżniew No dobra, zara wejdę w polemikę, sensol, ale przyznać muszę, że się uśmiałam. Proszę się odsensolić od mojego cytacika!

Powiem Ci tak, jestem człowiekiem, który jak się na coś zaprze (nie teraz, ale miewałam takie sytuacje), to idealnie wbijam się w sentencję: Daj mi człowieka, a paragraf się znajdzie (albo raczej ja znajdę przysłowiowy paragraf). Każdy z nas ma coś, czego można użyć jako pocisku. Równie dobrze do wszystkiego, każdej myśli, mogę dorobić filozofię (jeśli jestem w dobrej formie umysłowej of course). Nie przeszkadza mi wtedy nawet to, że nie umiem kłamać, potrafię żonglować prawdą tak, by mi sprzyjała. Dlaczego? Bo czasami nie ma wyboru. Bo czasami ludzie są podli, nawet gdy wyglądają na ostatnie ofiary losu. Bo czasami ludzie są pokrzywdzeni, nawet jak wyglądają na drapieżców. Bo czasami widzę, co kieruje drugim człowiekiem, zanim całe otoczenie to dostrzeże. Jezu, bardzo często ludzie, nawet inteligentni, są po prostu ślepi. Nie widzą oczywistych dla mnie rzeczy. Miałam kilka takich sytuacji, a wydarzenia płynące z biegiem czasu, potwierdziły mój punkt widzenia. Zmierzam do tego, że słowa to plastyczna masa. Lubię ich używać zarówno do obrony, jak i do ataku. Lubię się nimi bawić. Obracać je między palcami jak płytki scrabbli. Ty też. Udowodniłeś tym tekstem, że wyjęty przeze mnie cytat nie jest UNIWERSALNY. On przedstawia jedynie jakąś myśl, jakąś prawdę, która niejednokrotnie może mieć miejsce. Istnieją jakieś prawdy uniwersalne? Myślę, że każdą można by skontragrumentować, dokładnie jak Ty tutaj. W modlitwie "Ojcze nasz" są takie wersy:
"i nie wódź nas na pokuszenie; ale nas zbaw od złego". Skierowane do Boga, a przecież Bóg nie może nas wodzić na pokuszenie, ponoć robi to diabeł. Przytoczyłam, bo - reasumując - jak ktoś chce się do czegoś przypierdolić, to się po prostu przypierdoli.

Mam też drugi cytat na profilu, który bardzo lubię:
"Jeśli przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się"
Winston Churchill

Jeśli obydwa cytaty złączy się w jeden, wychodzą jeszcze ciekawsze rzeczy
Zdravia, sensol
Odpowiedz
~sensol 23 d.
Ritha trafiłaś w dziesiątkę - tak właśnie jest. słowa to plastyczna masa i przyjemna jest zabawa ta masą

Odpowiedz
Czyżby negacja negacji, panie Breżniew?
Cóż, można i tak.
Filozofią filozofią, a życie życiem.
Zapodane historyjki trochę mi przypominają udowadnianie na siłę swoich racji, jakie słyszę wśród dorastającej młodzieży, ćmiącej ukradkiem fajki za szkołą, przekonanej o tym, że oto właśnie mają cały świat u swych stóp i w nosie całą tą mądrość i doświadczenie swoich rodziców, czy innych "filozofów". Argumentacja jest zawsze taka sama - prosta, przyziemna, mało skomplikowana, łamiąca najczęściej zasady logiki u podstaw. Ale może to i dobrze. Niektórzy potrzebują wsadzić palec w ogień, albo i całą łapę, aby uwierzyć, że można się sparzyć.
Weryfikacja aksjomatów na pewnym etapie życia ma sens. Jest chyba nawet nieodzowna, choć osobiście ja na ten przykład staram się oszczędzić sobie tej drogi (czy może raczej - mam ją już za sobą).
Pod tym względem tekst jest w porządku. Pobudza do myślenia, nastraja do konfrontacji z absurdem.



Odpowiedz
~sensol 23 d.
Agnieszka dzięki za wizytę. miało być śmiesznie przede wszystkim. cała reszta - przy okazji
Odpowiedz
Taka pierwsza refleksja, jaką teraz mam skłania mnie do tego, aby zgodzić się z tym, co powiedziałam wcześniej - że dobry z Ciebie polityk. Bo czy nie tak właśnie dociera się do ludzi? Poprzez ujaskrawienie swoich poglądów do tego stopnia, by przyznano im rację. Wszak tak to właśnie uczyniłeś - ubrałeś to w absurd, bo z tak mocno zarysowanym absurdem każdy chętnie się zgodzi, przeczyta i zakrzyknie: "No tak! Przecież to oczywiste! Jakże łatwo obalić tak bzdurną filozofię!". Tylko że to właśnie nie jest obalanie filozofii, tylko wykorzystanie jej do udowodnienia swojej racji - czyli Twojego poglądu jednak, nie jakiejkolwiek obiektywnej prawdy. Swoją drogą - co to w ogóle jest prawda obiektywna? Z czysto filozoficznego punktu widzenia wcale nie tak łatwo ją udowodnić. Prosty przykład - eksperyment myślowy: Powiedz, co jest niewłaściwego w poniższym stwierdzeniu: "Diament tak naprawdę jest miękki i twardnieje dopiero, gdy ktoś go dotyka". (W przeciwieństwie do twierdzenia, że diament jest zawsze twardy, niezależnie od tego, czy go ktoś dotyka czy nie.) Jesteś w stanie udowodnić, dlaczego to twierdzenie jest nieprawdziwe, a prawdzie jest to, że diament jest zawsze twardy? Tak naprawdę nie ma tam żadnego błędu logicznego, to stwierdzenie w żaden sposób nie ingeruje w namacalną, odczuwalną rzeczywistość, jego prawdziwość lub nieprawdziwość nic nie zmienia w naszym życiu. To jest tylko kwestia tego, w którą wersję uwierzymy i którą "prawdę" wybierzemy przez pryzmat własnych przekonań i doświadczeń.
Druga rzecz to branie pod uwagę cudzej perspektywy i kultury, środowiska, które mają nieodzowny wpływ na nasze życie i na naszą rzeczywistość. W Polsce przykładowo mamy paragraf na zbezczeszczenie zwłok i miejsca pochówku, jest to karane pozbawieniem wolności, dodatkowo w mocno chrześcijańsko religijnym kontekście, w jakim wciąż zanurzony jest nasz kraj, stanowi to również w świadomości ludzi mocno religijnych rodzaj ciężkiego, niewybaczalnego wręcz grzechu i tabu. W takim świecie żyjemy i takiego świata uczyliśmy się od najmłodszych lat. Tymczasem w Indiach istnieje sekta Aghori, której członkowie żyją na cmentarzach, pokrywają ciała prochami ze stosów pogrzebowych, używają ludzkich kości do rytuałów, piją z ludzkich czaszek. Dla nich to jest rzeczywiste i normalne, w takim świecie i w takiej rzeczywistości żyją. Czy któraś z tych rzeczywistości jest lepsza? Czy ktokolwiek ma prawo którąkolwiek zakwestionować tylko dlatego, że nie pasuje do jego punktu widzenia? Możemy się z czymś zgadzać lub nie, ale czy na pewno oznacza to, że poznaliśmy jakąś prawdę absolutną?
Więc tak - Twój tekst jest dobrze pomyślany i skonstruowany, ma sens i wiem, co próbujesz nim osiągnąć, ale dla mnie to wciąż tylko obstawianie przy swojej perspektywie, trochę takie uproszczone rozumowanie, mające pokazać nam, że za mądrzy to my jednak nie jesteśmy, jeśli stosujemy logikę Marka Aureliusza. Tyle że nawet sam Marek Aureliusz zapewne nie stosował jej w tak radykalny sposób, bo wiedział, że nie do tego była przeznaczona. Z tego powodu pozwalam sobie wyciągnąć wniosek, że jednak nie nauczyłeś się patrzeć z innej perspektywy niż własna - potrafisz jednak pokazywać własną perspektywę w odpowiedni sposób, aby ludzie Ci uwierzyli. Czy to nie zakrawa czasem na manipulację? Tak czy owak, robimy to wszyscy, w mniejszym czy większym stopniu, więc zapewne dla kogoś możesz być nawet tym Breżniewem, a my dla Ciebie możemy być choćby i bandą nieuków - ale to jednak jest jakiś rodzaj perspektywy, zanieczyszczony własnym zmysłem obserwacyjnym. I koło się zamyka - bardzo dobra polemika. 
Odpowiedz
~sensol 23 d.
alfonsyna dziękuję Ci za tak obszerny komentarz. znowu masz rację mój tekst miał przede wszystkim wywołać uśmiech. domyślam się o co chodzi w myśli Aureliusza. ja potraktowałem sentencję dosłownie. i pokazałem konsekwencje takiego podejścia do tematu. porównanie mnie do polityka nie jest dla mnie zbyt miłe, nie zostałbym politykiem za żadne skarby politycy w większości wzbudzają we mnie obrzydzenie. ja jestem tylko błaznem, a błaznowi wolno więcej. fajnie, że tekst zachęca do myślenia ale jest przede wszystkim żartem. nie obstaję przy swojej perspektywie. do filozofii jakiejkolwiek podchodzę sceptycznie, bo jest ona (filozofia) budowaniem domków z kart. dajemy się nabierać, że to wielkie gmachy o solidnych fundamentach. sam fakt, że jest tych filozofii taki bezlik, a jedna przeczy drugiej, a druga przeczy trzeciej itd jest mocno podejrzany. ja się na tym nie znam.

ale ta myśl Aureliusza jest fajna, bo można ją próbować obalać stosując myśl Aureliusza
Odpowiedz
sensol chyba trochę na różnorodności to właśnie polega, bo ludzie są różni, więc i różne podejście do życia i filozofii mają. Ja też się nie znam na filozofiach, najwyraźniej kultywuję jedynie swoją własną. Właściwie wszystko można w jakiś sposób zanegować, każdą myśl i filozofię, kwestia odpowiedniej metody. Nie ma nic pewnego na tym świecie. Może i nie jesteś politykiem, ale błaznem też nie - już prędzej polityków można by nazwać błaznami, gdyby nie to, że jednak stanowiłoby to pewną ujmę dla błaznów. Cóż, wszystko ważne, co do dyskusji skłania!
Odpowiedz
~sensol 23 d.
nic nie jest oczywiste. nawet to, że nic nie jest oczywiste nie jest oczywiste
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.