jasno nowa wersja
TW #2 – Stany wewnętrzne
<
Rankor — część 26
>
Tagi: #tw #treningwyobraźni #ritha #katastrofa #dramat

TW #1 – Cały świat patrzy

 Postać: Człowiek z chorobą popromienną

 Zdarzenie: Eksplozja bazy

 Efekt: Otwórz lodówkę i wybierz losowo jeden produkt. Niech jeden z Twoich bohaterów ma na jego punkcie świra.

 _______________________

 

 

 Sukagawa, prefektura Fukushima, Japonia, 11 marca 2011

 

 Zacznijmy od początku. Mam na imię Kenshirõ i za kilka dni umrę. Jestem świadomy, że nie będzie to łatwa śmierć.

 W zasadzie mamy 19-sty marca, ale chciałbym opisać wydarzenia sprzed kilku dni. Póki jeszcze mogę pisać. Czy może zdarzyć się więcej nieszczęść naraz? Pewnie może zdarzyć się mniej, pewnie mógłbym przewrócić się na ulicy pewnego dnia i skonać w kilka minut z rozlewającym się w czaszce tętniakiem. Pewnie mógłbym powiesić się na żyrandolu trzy dni po śmierci syna, który wraz z kolegami roztrzaskał się na ekspresówce. Gdybym kiedykolwiek miał syna. Mogłoby zdarzyć się mnóstwo złych rzeczy, które zakończyłyby moje życie. Więc może powinienem się cieszyć, że nie jestem sam. I może powinienem cieszyć się, że przebieg zdarzeń był tak spektakularny. Miejscowy, pieprzony koniec świata. Trzęsienie ziemi, tsunami, wybuch reaktora. Co zrobiliśmy Bogu? Zacznijmy od początku.

 Mam na imię Kenshirõ i za kilka dni umrę. Jestem świadomy, że nie będzie to łatwa śmierć. Pierwsze symptomy choroby popromiennej dały o sobie dać dziś w nocy. Dlatego zacząłem pisać ten dziennik. Cały świat patrzy teraz na Fukushimę.

 

 *

 Cały świat patrzy teraz na Fukushimę i gówno wie. Mam na imię Maymi i od trzech dni patrzę jak Kenshirõ, mój narzeczony, umiera. Mieliśmy jechać w przyszły weekend do Tokio, mieliśmy… mieliśmy tyle planów. Ale to wszystko wytwory imaginacji, nieurzeczywistnione wizje, rozbryzgujące się w konfrontacji z rzeczywistością w bezkształtną maź. Jeszcze przedwczoraj był w stanie pisać. Był w stanie unieść długopis, notes i skupić myśli na czymś innym, niż to, że boli. Dziś tylko jęczy, że boli i boli. Boli i boli. I boli, i boli. A oni nic z tym nie robią. Mówią, że nie da się nic. Nie mogę już tego znieść! Dostał morfinę, dostał wszystko, co mógł, ale jego ciało każda pojedyncza komórka składająca się na jego ciało obumiera. To uran, czy pluton. BOŻE, NAWET NIE WIEM, CO TO JEST. Nie mogłabym po prostu wyjść i go zostawić, kocham go zbyt mocno, zbyt mocno czuję więź, a zarazem nie mogę znieść widoku jego śmierci. Tak bardzo nie zdajemy sobie z niej sprawy, tak bardzo nie czujemy, że ona jest, dopóki nie usiądzie tuż obok. Dopóki na naszą twarz nie opada jej dech. Powinni go zabić, powinni zabić Kenshirõ, skrócić jego męki.

 

 Krzyczał całą noc. Pobiegłam do dyżurki i poprosiłam o coś na sen, niech go uśpią, on płonie, jego ciało, skórę zżera kwas, jakby wydobywał się z niego, jakby wychodził do wierzchu, mój Boże, choroba popromienna, to taka straszna rzecz.

 Kazali mi wyjść. Powiedzieli, że podzielę jego los. Że on promieniuje też. I że to wnika we mnie. Niewidoczne, niesłyszalne, gorsze od zarazy, bo tu nie ma loterii, to pewnik. Dawka promieniowania w odpowiedniej wysokości po prostu to robi z ciałem. Obserwuję go przez szybę. Wczoraj jeszcze na mnie patrzył. Łapaliśmy się wzrokiem. W tym spojrzeniu było coś strasznego, jakby nie należało już do niego, jakby to już nie był on.

 Wszyscy mamy plany. Kenshirõ też je miał. Poza masą innych najprostszym było zapisanie kilku zdań. Myślał, że na tak prostą czynność ma jeszcze czas. Wszyscy myślimy, że mamy na wszystko czas. CO ZA PIEPRZONE NIEPOROZUMIENIE. Ostatnie zrozumiałe, co powiedział, to: „Utop mnie, chcę tonąć”.

 Smarowałam go mlekiem, kefirem, jogurtem, miałam na tym punkcie świra przez dwa dni, Boże, jesteśmy w szpitalu, powinny być maści, antybiotyki, jest dwudziesty pierwszy wiek. A ja… a ja smarowałam go kefirem. Muszę organizować pogrzeb. Pozwolą mi go pochować? Boże, on krzyczy od dwóch dni.

 ZABIJCIE GOOO! PO PROSTU GO ZABIJCIEEEE! Nie chcę już słyszeć, jak cierpi. Że go boli. Że pali.

 Patrzyłam przez szybę. Nie mogłam patrzeć i nie mogłam odwrócić wzroku. To, co leży na łóżku, to on. To, co leży na łóżku to nie on. To, co leży na łóżku, to on. To, co leży na łóżku to nie on. To, co leży na łóżku, to on. To, co leży na łóżku to nie on. To, co leży na łóżku, to on. To, co leży na łóżku to nie on.

 Kenshirõ w starojapońskim oznacza przychylność wiatrów. Psia kurwa jego mać krew!

 Patrzyliśmy w lustro odbić naszych wyobrażeń. Nigdy nie istniała w nich śmierć. Dążyliśmy do szczęścia, nie potrafiąc go poczuć. Nikt tym nie steruje, wiesz? Przestałam w to wierzyć. Wszystko dzieje się bez powodu. Wiem, że byś zaprzeczył. Powiedział, że każdą rzecz przeżywamy po coś. Po co przeżywam Twoją śmierć?

 

 *

 Gdy obumarła reszta tego, co została z jego ciała, włożono go w ołowianą trumnę i zalano betonem. Jego i siedemnastu innych mężczyzn, których śmierci nikt nie ujął w żadnej statystyce.

 W piątek jedenastego marca doszło do trzęsienia ziemi o magnitudzie dziewięć. Hipocentrum, jak wypowiadają się tęgie głowy, nie miało miejsca pod lądem, a pod dnem morza, sto trzydzieści kilometrów od wyspy Honsiu. To spowodowało tsunami. Kilkunastometrowe fale tsunami wdarły się na dziesięć kilometrów w głąb lądu, zalewając morską wodą wszystko na swojej drodze, w tym reaktory Elektrowni Atomowej Fukushima. Ciąg przyczynowo-skutkowy. Nie wiedziałam, co tam się dzieje, ale zawsze wiedziałam, że coś może się stać. Prawo Murphy’iego. Dziesiątki kłótni o to, by zmienił pracę. By nie musiał tam być. Mieliśmy jechać w przyszły weekend do Tokio, mieliśmy… mieliśmy tyle planów. Tamtej nocy nie mogłam spać. Być może to nie ma związku z przeczuciem, z intuicją, z podświadomym strachem, że właśnie dziś coś może się stać. Każdego dnia może, gdy ktoś bliski pracuje w takim miejscu. Nie ujęli jego i siedemnastu innych mężczyzn w żadnej statystyce. Ujęli w niej masę różnych ciekawostek, na przykład to, że trzęsienie przesunęło oś Ziemi o dziesięć centymetrów, skróciło dzień o jedną i sześć dziesiątych sekundy, przesunęło też całe Honsiu o dwa i cztery dziesiąte metra. Łatwiej było policzyć to niż osiemnaście trumien i zalanych betonem ciał?

 

 Mitsuke, prefektura Niigata, Japonia, 8 kwietnia 2011

 

 Zatrzymałam się u rodziny. Musiałam wyjechać. Nie mogę przestać myśleć o tym, co powiedział mi jego przełożony. O tym, że Kenshirõ zgłosił się sam. Tłumaczył mi to raz po raz. Tsunami zalało generatory awaryjne. Po prostu pieprzony brak prądu! Śmieszny los ważkich spraw. Brak zasilania pomp wody chłodzącej spowodował, że energia cieplna powstała po wyłączeniu reaktora, nie miała gdzie się podziać. Tak powiedział. Słowo w słowo, znam na pamięć każde z wypowiadanych w tej sprawie zdań. Woda, która tam była, szybko parowała, odkrywając rdzenie, a te zaczęły się topić. Ewakuowano miasto, musiałam być jeszcze dalej od niego, a on został tam sam! Reaktor jeden i trzy eksplodowały. Mówili, że eksplozja reaktora numer dwa byłaby dużo tragiczniejsza w skutkach, skażenie rozlałoby się na większość Japonii, w tym Tokio. Na niemalże cały kraj. W reaktorze krytycznie wzrastało ciśnienie. Trzeba było odpowietrzać, ręcznie. Ktoś musiał tam wejść i kręcić jakimś ustrojstwem. Wszystko wewnątrz uległo już skażeniu. Czy takich ludzi nie powinno się uznać za bohaterów? Widocznie nie, jeśli tak makabryczny zgon zmieniłby wizję katastrofy w oczach świata. Lista osób, do których mam żal zdaje się nie mieć końca. Przede wszystkim do tych, którzy zamiotli pod dywan faktyczny stan. Do siebie, że przyjęłam odszkodowanie, które wypłacili mi szybko, w gotówce i bez zbędnych formalności, jak dobry bank, zamykając mi w ten sposób usta. Ukłoniliśmy się, jak każe zwyczaj, w pas. Nie byłam rodziną, a dostałam szmal. Ustawili na tym priorytet, widocznie miało znaczenie, a ja powinnam pójść do redakcji jakiejś gazety, powinnam… powinnam przestać się bać.

 Największy żal mam jednak do niego, do Kenshirõ, za to, że się zgłosił. Zupełnie jakby napluł mi w twarz.

7852 zzs

Liczba ocen: 8
99%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 125

Opis:

Dodano: 2021-03-07 20:24:44
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.ph
Odpowiedz
z dużym wykopem
"Mam na imię Kenshirõ i za kilka dni umrę. Jestem świadomy, że nie będzie to łatwa śmierć" - ten fragment pojawia się na początku i potem drugi raz, choć może to specjalny zabieg

"i skonać w kilka minut z rozlewającym się w czaszce tętnikiem." - tętniakiem

Podobało mi się. Fajnie ukazana bezradność kobiety, która pragnęła już tylko skrócić męki ukochanego.
Kenshirõ stracił bohatersko życie, umierał w męczarniach, a nic za to nie miał. Żadnych nawet podziękowań, wdzięczności. Sprawę zamieciono pod dywan. Smutne opowiadanie, bije z niego bolesna prawdziwość.

Odpowiedz
*Ritha 1 m.
aniamarzycielka tak, to zamierzony zabieg
Dziękuję za wizytę
Odpowiedz
z dużym wykopem
Ech.
Złapać widłami, skopiować i wkleić. Kurde-mol. W kurwę mocarne opku. Obok Hilariety (wszystkich jeszcze nie zdążyłem przeczytać) największy sztos.

"Obserwuje go przez szybę." - ogonek w ę się stopił od tego reaktora.
Idę.
9.88 na 10
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Can, dziękuję pięknie, cieszy mnie odbiór
ogonek dorysowałam
Odpowiedz
z dużym wykopem
Uszanowanko,

chciałabym napisać coś merytorycznego i z dziką satysfakcją wytknąć błędy (hehehe), no, ale nic mi się w oczy takiego nie rzuciło.
Podobała mi się gorycz, pochłaniająca tę kobietę i niezauważalne bohaterstwo pracownika
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Hiraeth cieszę się i kłaniam się - po japońsku - w pas
Odpowiedz
~Halmar 1 m.
Opowiadanie pisane emocjami - to zawsze dobrze wpływa na odbiór. Wszak każdy z nas jest człowiekiem i nic, co ludzkie obcym nam nie jest.
Na plus - wewnętrzne klamry, powtórzenia fraz i najważniejszych myśli przewodnich, co buduje klimat i nadaje ładny rytm.
Do tego narracja na dwa głosy - pomysł nienowy, ale zawsze działa. Podobnie, jak temat: katastrofy jądrowe to niemal samograj, rozpala wyobraźnię do czerwoności.
Dobrze oddane emocje bohaterów, szczególnie Maymi - jej gonitwa myśli, emfaza, bezradność.
I jeszcze odnośnie do zakończenia: moim skromnym zdaniem, zdanie "Zupełnie jakby napluł mi w twarz" jest zbędnym dopowiedzeniem i jak dla mnie, osłabia wymowę tego żalu, który odczuwa Maymi, po tym jak dowiaduje się, że poczucie obowiązku (jakże charakterystyczne dla Japończyków) było dla jej ukochanego ważniejsze niż miłość i wspólna przyszłość. Bo przecież zdawał sobie sprawę z tego, na co się naraża. W świetle powyższego, trudno go nazwać bohaterem, podobnie jak pozostałych siedemnastu, którzy spoczęli w ołowianych trumnach.
Tak na marginesie: na fali rozpalenia powyższym tekstem, znalazłam ciekawą stronę z fragmentami sprawozdań, relacji świadków, raportów, wywiadów, opinii, artykułów prasowych itp. o katastrofie w Fukushimie https://exignorant.wordpress.com/20

Moje uwagi:
"19-sty marca" - liczebniki w prozie powinno się zapisywać literalnie.
"Że on promieniuje też" - zmieniłabym szyk: "Że on też promieniuje"
"lustro odbić naszych wyobrażeń" - "lustro naszych wyobrażeń"
"Po co przeżywam Twoją śmierć?" - zaimek małą literą.
"Gdy obumarła reszta tego, co *została" - "zostało"
"Prawo Murphy’iego" - "Prawo Murphy’ego"



Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Kłaniam się
Odpowiedz
z dużym wykopem
Dla mnie głównymi bohaterami tego opowiadania są emocje. Silne, naturalne, do bólu prawdziwe. Pięknie je nakreśliłaś. A do tego:
"Miejscowy, pieprzony koniec świata" - oj, fajne to, fajne.
"Kenshirõ w starojapońskim oznacza przychylność wiatrów. Psia kurwa jego mać krew!" - to jest MEGA w kontekście całej fabuły (taka kropka nad i).
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Zdzislav dziękuję pięknie miło mi
Odpowiedz
z dużym wykopem
Mocne, pani Ritho. Nuklearne katastrofy są czymś, co mnie i przeraża, i fascynuje. Straszne jest co, co dzieje się z człowiekiem, którego podiurawiły miliardy niewidzialnych pocisków. Straszne jest to, co przeżywają rodziny, bliscy ofiar. Straszna jest świadomość nieuchronności pewnych następstw. W opowiadaniu dobrze to oddałaś, przedstawiając akcję nie z perspektywy, zdawać by się mogło, głównego bohatera, a osoby mu bliskiej, która cierpiała podobnie. Podobnie, ale jednak inaczej.
Straszne jest też to, co spowodowało taką awarię. Brak prądu? Tylko brak prądu? Nie nie - to aż brak prądu. Podobnie jak w Czarnobylu - do katastrofy doprowadził paradoksalnie (wyłączając pomniejsze, ale oczywiście ważne czynniki) test bezpieczeństwa. Śmieszne. I straszne.
Emocjonalne, poruszające, dobre.
Kopsy
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
CptUgluk dziękuję pięknie, mam podobne odczucia co do katastrof Bardzo miły odbiór
Odpowiedz
z dużym wykopem
Bardzo emocjonalne opko, czuć wszystko, aż osiada na skórze ten niepokój. Zupełnie inne spojrzenie, niż w "Niedźwiedzim bogu" Hiromi Kawakami, zupełnie inne emocje. Zostawiam wykopy, chyba tylko na tyle dziś mnie stać.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Adelajda dziękuję pięknie, to jedno z tych opowiadań, za które musiałam zapłacić spadkiem nastroju na dłużej niż dobę, ale... nikt nie mówił, że będzie łatwo. Pokryłam wygenerowane koszty, tym bardziej cieszy taki odbiór.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Adelajda ehhh, powiedziałaś kiedyś, że Niedźwiedzi Bóg jest o tym i ja go szukałam na Netfliksie a to książka? haha, pięknie
Odpowiedz
Ale stos! Drugi po opko CptUgluka traktujący o awarii w elektrowni jądrowej, i równie mocny!
Takie opka chce się czytać!
Bez zbędnych wyrazów, zwrotów, zdań. Samo clue!
Mistrzostwo.
Pozdrowionka

Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Agnieszka dziękuję pięknie
Odpowiedz
Twoje opowiadanie przeszło do drugiego etapu w tej edycji TW, gratulujemy
Zapraszamy do głosowania:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.ph

Pozdrawiamy
Zespół TW
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
TreningWyobrazni taajest, done
Odpowiedz
z dużym wykopem
Lubię Twój styl, Twoje doje... anie jednym zdaniem, Twoje puenty - słowem, każde Twoje opowiadanie to mój klimat
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
DarkStone dziękuję pięknie
Odpowiedz
z dużym wykopem
No i kurwa znów powinnam Ci słodzić... To się nudne zrobi.
Nie no na poważnie to jest sztos, dobre, mocne od początku. Smutne - łapiące za pysk, będzie mi siedzieć w głowie parę dni...
Straszne, że czekali na jego śmierć, nie mogąc nic zrobić.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
SylviaWyka dziękuję pięknie, cieszę się że udało mi się wzbudzić emocje
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.