jasno nowy wygląd
Pan, Ta i jej ryj (1) - codziennostrzał
<
Monastyr w Manasterzu
>

TW#2 Zasadzka

 Postać: Piękna

 

 Zdarzenie: Misja skazana na porażkę

 

 Efekt: brak

 

 I.

 

 – Jestem taka szczęśliwaaa... – Wyziewało bezkształtne, pulsujące mięso. Jego pierwsze słowa docierające przez głośniki do szczelnie odizolowanego pokoju kontrolującego eksperyment zabolały generała.

 – Zepsuty. – Odparł zdegustowany optymizmem białkowej paćki. – Natychmiast zutylizować!

 – To jakaś kpina! – Doktor Fukadło oburzony decyzją poderwał się z fotela, spojrzał znad okularów na generała Makmaka. – Ta istota właśnie unaoczniła nam, że posiada samoświadomość! To przełom nie tylko w nauce!

 – Żartem doktorze jest to stworzenie. W kontrakcie wyraźnie zostało zaznaczone – Wyciągnął kartkę z kieszeni, rozwinął pomięty zwitek i zaczął czytać tubalnym głosem wyłącznie zdania podkreślone czerwoną woskową kredką. – „[…] bezduszna, wściekła, niszczycielska kula mięsa mająca odczuwać nieustanne cierpienie i rządzę mordu”. – Kropka. I dalej: „łatwa do kontrolowania, ale tylko przez nas tj. Armię Stanów Połączonych”. – Kropka. Nie przerywać mi – wyciągnął dłoń w kierunku doktora, prostując wyłącznie palec wskazujący – „[…] prezydent wraz z porozumieniem z senatorami zaznaczają, że potwór ma nienawidzić komunistów i wszystkiego, co nam obce i niezrozumiałe”. – Chyba jasno wyraziliśmy nasze oczekiwania na tej kartce, panie doktorze. – Generał cisnął papier pod stopy Fukadła.

 – Tak, ale właśnie uzyskaliśmy istotę z którą rodzaj ludzki może się porozumieć. To jedyny taki twór, łamiący barierę międzygatunkową...

 – Jedyne co mnie obchodzi to bezpieczeństwo tego kraju, doktorze. Wrogowie czekają chwili, kiedy będą mogli rzucić się nam do gardeł.

 – Ostatnia wojna była siedemdziesiąt lat temu.

 – Widzę, że bawi Pana zabawa w Boga, wspomnę o tym w protokole. Nakazuję zabicie tego bezużytecznego bezeceństwa i zabranie się porządnie do roboty! – Makmak ruszył w kierunku wyjścia.

 – Jakie to piękneeeee. – Breja, która właśnie wytworzyła aparat wzrokowy, podziwiała z zachwytem szklaną kopułę, pod którą się znajdowała.

 – I żebym nie musiał ganiać tego cholerstwa po kanałach! Zrozumiano doktorze! – Ryknął Makmak na odchodne, całkowicie zdegustowany ostatnimi zasłyszanymi słowami ropiejącej kupy ścięgien. Chciał trzasnąć drzwiami, dla lepszego efektu, ale jedyne co mógł zrobić, to zostawić tłustawy ślad odcisku palca na skanerze obsługującym rozsuwane automatyczne drzwi.

 

 II.

 

 – Fukadło! Ty skurwysynu! Dopadnę i obedrę ze skóry! Ciebie i to dziwadło! – Groźby generała niosły się głuchym echem po starych kanałach, ciągnącymi się pod kompleksem badawczym.

 – Mimi, zostaw mnie. Nie dam rady. – Rana postrzałowa brzucha nadwyrężała siły doktora. Stwór w ciągu sześciu godzin zdołał wyhodować silne kończyny. Korzystając z wolnej pary odnóży wlókł za sobą naukowca.

 – Razem, do końca. – Wycharczało stworzenie. Spojrzało na doktora, w oczach płonęła nadzieja. – Bardzo boli? – Wskazało na ranę.

 – Słuchaj uważnie Mimi, razem wpadniemy w ręce generała. Sama dasz radę uciec. Skryć. Przetrwać. – Mówienie zaczynało sprawiać doktorowi problemy, wiedział, że jego koniec jest coraz bliższy. – Ja tylko cię spowalniam.

 – Bez doktora, Mimi sama. – Z jednej z kończyn wysunęła się odnoga, która podążyła ku ranie mężczyzny. Z podziwem obserwował, jak istota powołana zaledwie kilkanaście godzin wcześniej potrafi szybko się uczyć, wyciągać prawidłowe wnioski, szybko kalkulować, kierując się przy tym wyłącznie dobrem. Doktor poczuł wdzierającą się do jego brzucha rurkę. Stworzenie zaczęło delikatnie pobierać jego tkanki. Nie miał pojęcia co zamierza zrobić Mimi, ale przeczuwał, że będzie to coś dobrego. Nagłe tąpniecie obsypało obficie kurzem i kawałkami gruzu uciekinierów.

 – Jak wam się to podobało doktorku!? – Zadowolony głos Makmaka dobiegał z nielicznych głośników rozmieszczonych w tunelach. – Mam jeszcze sporo takich bombek. Uwierz mi na słowo! Prędzej zrzucę je wszystkie na nasze głowy, niż pozwolę uciec temu potworowi!

 – Nie słuchaj go Mimi, on blefuje. – Odparł doktor z grymasem bólu na twarzy.

 – Co to jest „blefuje”? – Zapytała Mimi, wygładzając przy tym zmarszczki. Kolejna bomba eksplodowała nad głowami. Następne kawałki gruzu opadły na zbiegów.

 – Widzicie!? Nie blefuję! – Głos generała był opanowany. – Doktorze, ta istota stanowi nieopisane zagrożenie dla naszego gatunku. Musi zostać zlikwidowana! – Słowa Makmaka zostały zagłuszone przez odgłosy mlaskania i pękających kości. Doktor zafascynowany spoglądał na kolejną metamorfozę swego dzieła.

 – Piękna. – wymamrotał pod nosem, patrząc na przekształcające się kłębowisko ścięgien, opływające krwią placki mięśni i zgrzytające kości, które czasem przebijały się ponad kotłowaninę tkanek. Z każdą metamorfozą istota stawała się doskonalsza. Z ziemi wstała nowa Mimi. Osiem długich odnóży wyrastało z naleśnikowatego tułowia. Cztery pary oczu kiwały się na witkach. Na podbrzuszu widniał worek, w którym coś poruszało się energicznie. Doktor nie miał pojęcia, do czego może to służyć.

 – Zrozumiałam czym jest blef. – Odparła skrzekliwie Mimi, z szerokiej uzębionej paszczy, wysunęła długi język, którego końcówką przejechała po gałce ocznej, na której osiadł kurz ze stropu kanału.

 Fukadło wysilił się na uśmiech. Podeszła do doktora, zniżyła przód tułowia na wysokość jego głowy.

 – Przemyślałam, co mi powiedziałeś. Doszłam do wniosku, że masz rację. Spowalniasz nas.

 – Piękna. – wyszeptał ponownie naukowiec, wyciągnął rękę w jej stronę. Mimi pozwoliła na dotyk, następnie ujęła dłoń doktora swoją parą kończyn. Przysunęła się bliżej ku mężczyźnie, przytuliła mocno i szepnęła do ucha.

 – Przetrwam, nasze dzieci też. – Polizała czule twarz mężczyzny, szorstki jęzor zdarł trochę skóry z policzka, czoła i nosa. Doktor rozwarł oczy z niedowierzania.

 – Jak to? – Zdążył zadać pytanie, nim pocisk roztrzaskał mu czaszkę. Mimi odskoczyła z przeraźliwym sykiem od martwego ciała, położyła się blisko ziemi, niczym dziki kot. Dostrzegła dwóch żołnierzy wychodzących zza zakrętu. Ponownie otworzyli ogień. Pociski trafiały w korpus Fukadła. Mimi zaczęła uciekać, nie chciała ryzykować ranami na tym etapie.

 – Trzeba pochwalić techników od utrzymania sieci elektrycznej. Kto by pomyślał, że w tak zapadłych kanałach natrafimy na tak doskonale utrzymaną instalację świetlną. Dzięki czemu mogę oddawać więcej strzałów, ale niekoniecznie celniejszych. – Odezwał się do kompana starszy szeregowy Maksim, znany ze zwracania uwagi na oczywiste rzeczy, które innym umykają podczas nietypowych wydarzeń.

 – Ratatatatatata! – Wypluł z siebie szeregowiec Łajan, pociągając jednocześnie za cyngiel. Zwinny stwór nie zamierzał spokojnie siedzieć w zarysie kolimatora. – Ratatatatatata! – Powtórzył.

 – Ojej! – Zafrasował się Maksim. – Nie dość, że straciliśmy kontakt z bazą, to jeszcze zablokował mi się karabin. Co i tak nie ma znaczenia, ponieważ skończyła mi się amunicja. Z tego co widzę, tobie też. Chyba czas podążyć za nieznaną nam kreaturą i postarać się pokonać ją w walce wręcz.

 – Misja skazana na połażkę. – Skwitował Łajan dobywając bojowego noża.

 Żołnierze ruszyli z wolna za potworem.

 

 III.

 

  Powiewy świeżego powietrza prowadziły Mimi na przód. Przechodząc przez skrzyżowanie tunelów, z lewego korytarza, dobiegło do niej oślepiające światło dnia. Ruszyła prędko w kierunku wyjścia. Grube żelazne pręty zagradzały wylot. Chwyciła żelastwo wszystkimi kończynami, naparła z całych sił, jednak solidne odlewy nie zamierzały ustąpić przed jej uporem. Odpuściła. Zaczęła kręcić się dziko, starając obmyślić nowy plan. Zmiana formy, na umożliwiającą prześlizgnięcie się przez pręty odpadała. Za mało czasu, żołnierze depczący po piętach i najważniejsze nie wiedziała, jak nowa forma mogłaby wpłynąć na potomstwo. Zaczęła rozważać szanse podczas ataku z zaskoczenia. Jej rozmyślania przerwali zbliżający się żołnierze. Postanowiła wykorzystać załom w murze jako kryjówkę. Rozmowa pomiędzy żołdakami nabierała na wyrazistości.

 – Niepokoi mnie myśl, że nagle skacze na plecy i składa jajeczka w naszych płucach. Pożarcie od środka przeraża mnie tak samo, jak świadomość o pochowaniu żywcem.

 – Zamyka ci się kiedyś japa? – Odparł zmęczony Łajan. Mimi przymknęła na chwilę oczy, jej dwa serca waliły jak szalone.

 – A mnie zastanawia jedno. Niby nie wymawiasz „r”, ale „ratatata” miałeś prawidłowe, niedziwne? – Żołnierze zbliżali się z każdą sekundą do wyłomu.

 – Gdy jestem pobudzony, adłenalina wpływa na mnie tak, że mówię popławnie. – Skwitował z powagą Łajan. W tym momencie żołnierze minęli załom, z wyleknioną Mimi. Podeszli do wylotu tunelu.

 – Spójrz jaki piękny widok, niesamowicie strome to urwisko. A te pręty jakże solidne! – Maksim z uznaniem szarpnął metal. – Ktoś, kto liczyłby, że uda mu się tędy uciec byłby srodze rozczarowany trudnościami napotkanymi u końca tunelu. – Gaduła oparł się o ścianę i zaczął kontemplować piękno natury. Łajan sięgnął po paczkę papierosów. Zaciągnął się głęboko, jedną ręką wsparł o pręty.

 – Ładny widok, ale łobota czasem do dupy. – Podrapał się po barku i splunął w przepaść. Mimi wychynęła z wnęki. Niczym nocny łowca kroczyła ostrożnie w kierunku morderców jej ukochanego, jej stworzyciela. Musi teraz zabić, będzie wtedy bezpieczna. Nie ma wyjścia.

 – Uuuu, to to, co myślę? – Maksim wskazał palcem na zbliżający się ku ziemi płonący obiekt. – Lepiej się skryć.

 – Pierdolnie aż miło. Maks, ta rakieta nie za blisko jakoś nam leci? – Nagła poprawa wymowy zaalarmowała obu kompanów.

 – Rzeczywiście. Blisko jebnie! W nogi Łajan! Jeśli nam życie miłe, w nogi! – Mężczyźni szybko odwrócili się od krat. Ich przerażone spojrzenia utkwiły w zastygniętej Mimi. W dużych, czarnych, zlęknionych oczach morderczej istoty dojrzeli odbicie ognistej fali, pędzącej w ich kierunku.

9890 zzs

Liczba ocen: 8
92%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Ogonisko
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 67

Opis:

Dodano: 2021-03-29 23:52:14
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.ph
Odpowiedz
~Hiraeth 21 d.
z wykopem
Uszanowanko!

Przyznaję, że tak na szybko - bez szukania błędów; to, co rzuciło mi się w oczy:

- Za mało czasu, żołnierze depczący jej po piętach i najważniejsze, nie wiedziała jak nowa forma mogłaby wpłynąć na jej potomstwo. - Za dużo zaimków "jej". Chyba były też i inne fragmenty, w których ta tendencja się powtarzała.

W niektórych miejscach zły zapis dialogowy; tam, gdzie powinno rozpocząć się wielką literą, zaczynasz małą i na odwrót.
Trochę zaskoczyło mnie, że w tak krótkim fragmencie przedstawiasz za każdym razem inną perspektywę. Zwłaszcza III część wydaje się taką lekką klamrą, która ze wszelką cenę miała ująć w całość i dać zakończenie.
Ale ogólnie bardzo przyjemna historia, płynnie poszło, bez oporów, a i Mimi sympatyczna

Odpowiedz
~Ogonisko 21 d.
Hiraeth dzięki, poprawię z wieczora
Odpowiedz
~Zdzislav 21 d.
z wykopem
Twoje opowiadanie jest - oczywiście w moim subiektywnym odczuciu - trochę nierówne jakościowo. Część pierwsza (I) to rewelacja! Z braku czasu czytałem dość szybko, aż nagle musiałem zwolnić, żeby się rozsmakować, takie to jest dobre. Super pomysł, świetnie napisane - wciąga jak diabli i stawia wysoko poprzeczkę oczekiwań wobec reszty tekstu.

"zdegustowany optymizmem białkowej paćki" - perełka już na samym początku

Tymczasem w części drugiej (II) wszystko trochę siada, zwłaszcza w końcówce. Dialogi między żołnierzami są jakieś takie przydługie i sztuczne:

" – Trzeba pochwalić techników od utrzymania sieci elektrycznej. Kto by pomyślał, że w tak zapadłych kanałach natrafimy na tak doskonale utrzymaną instalację świetlną. Dzięki czemu mogę oddawać więcej strzałów, ale nie koniecznie celniejszych"

albo

"– Ojej – zafrasował się Maksim – Nie dość, że straciliśmy kontakt z bazą, to jeszcze zablokował mi się karabin. Co i tak nie ma znaczenia, ponieważ skończyła mi się amunicja. Z tego co widzę, tobie też. Chyba czas podążyć za nieznaną nam kreaturą i postarać się pokonać ją w walce wręcz, w której jak uważam obaj jesteśmy kiepscy."

Poza tym jeśli istnieje związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy tym:

"Doktor poczuł wdzierającą się do jego brzucha rurkę"

a tym:

" – Przetrwam, nasze dzieci też"

to, jak dla mnie, ten związek mógłby być opisany bardziej klarownie

Część trzecia (III) to dla mnie przede wszystkim zaskakujące zakończenie. Zaskakujące zarówno dla bohaterów, jak i dla czytelnika. I to jest fajne

Kilka błędów do poprawy (tak mi się przynajmniej wydaje):

- "ale nie koniecznie celniejszych" --> niekoniecznie

- "wiedział, że jego koniec jest co raz bliższy" --> coraz

Podsumowując, opowiadanie fajne, ze znakomitą pierwszą częścią. Dalej fabuła trochę siada, ale w granicach rozsądku. Całość dobrze się czytało
Odpowiedz
~Ogonisko 21 d.
Zdzislav cieszę się, że dałeś radę przeczytać Dzięki za zwrócenie uwagi na błędy. Pogrzebałem trochę przy momencie zapłodnienia się Mimi. Może lepiej to teraz wyglądać, a może nie Przyznam, że spieszyłem się z napisaniem tego opowiadania i trochę wyszło, jak wyszło.
Co do dialogów żołnierzy - właśnie takie mają być, zrobiłem to z premedytacją, tekst lichy więc może za bardzo na tym nie ucierpiał, a sobie frajdę sprawiłem. Mogą denerwować, nudzić i całkowicie nie pasować, ale cóż - silniejsze ode mnie. Proszę więc o wybaczenie za upodobanie do tandety i pewnej sztuczności Nie jestem w stanie jej uniknąć, gdyż jest zbyt kusząca
Odpowiedz
~CptUgluk 20 d.
z wykopem
Kułde, ułwane w takim momencie! Całkiem ciekawa i zabawna historia, chciałoby się dowiedzieć, co dalej było z Mimi. Maksim też wygląda na komiczną postać, z tym jego wyjaśnianiem oczywistości. Na dłuższą metę mógłby to być bohater jednocześnie irytujący i wprowadzający humor do opowieści. Uważam, że całkiem fajnie zrealizowany zestaw
Odpowiedz
~Ogonisko 19 d.
CptUgluk Fajnie, że się spodobało. Muszę przyznać, myslałem o dalszych losach Mimi, albo Maksima ale nie wiem czy dałbym radę coś wykrzesać. Chociaż ta gadatliwość Maksima mogłaby zamęczyć
Odpowiedz
*Ritha 19 d.
z dużym wykopem
"– Jakie to piękneeeee – breja, która właśnie wytworzyła aparat wzrokowy podziwiała z zachwytem szklaną kopułę pod którą się znajdowała" - heh, dobrą masz narrację, człowiek nigdy nie wie, kiedy wdepnie w coś fajnego

"– Mimi, zostaw mnie. Nie dam rady – rana postrzałowa brzucha nadwyrężała siły doktora. Stwór w ciągu sześciu godzin zdołał wyhodować silne kończyny. Korzystając z wolnej pary odnóży wlókł za sobą naukowca" - piszesz bardzo obrazowo, nie przeciągasz, nie motasz się, like it

"– Piękna – wymamrotał pod nosem, patrząc na przekształcające się kłębowisko ścięgien, opływające krwią placki mięśni i zgrzytające kości, które czasem przebijały się ponad kotłowaninę tkanek. Z każdą metamorfozą istota stawała się doskonalsza. Z ziemi wstała nowa Mimi. Osiem długich odnóży wyrastało z naleśnikowatego tułowia. Cztery pary oczu kiwały się na witkach. Na podbrzuszu widniał worek, w którym coś poruszało się energicznie, doktor nie miał pojęcia, do czego może to służyć" - na moje oko to jest rasowe bizarro

"– Przeraża mnie myśl, że nagle skacze mi na plecy i składa we mnie jajeczka. Pożarcie od środka przeraża mnie tak samo, jak myśl o pochowaniu żywcem.
– Zamyka ci się kiedyś japa? – odparł zmęczony Łajan" - hahahaha

Świetne opowiadanie, bardzo mi się podobało, językowo baja
Odpowiedz
~Ogonisko 19 d.
Ritha Dziękuję za dobre słowa jak i za poświęcony czas na przeczytanie opka Muszę zaznaczyć, że taki zestaw był dla mnie wymagający i nawet słabo radzę sobie z tego typu "oczywistymi" zestawieniami. Efekt odbił mi się czkawką. Zupełnie nie miałem pomysłu i ostatecznie zrezygnowałem (Efekt: 37. Forma epistolarna - tekst złożony z kilku listów wymienianych między postaciami) - czego nie żałuję, ale taki niesmak pozostaje

Odpowiedz
*Ritha 18 d.
Ogonisko dlatego efekt jest opcjonalny, nie ma się co przejmować jego neiwykorzystaniem, zwłaszcza że wyszło bardzo fajnie
Odpowiedz
*Canulas 17 d.
z dużym wykopem
Jezuuu, stary, dobr..., ba, wspaniały, sarkastyczny Łogonisko powrócił. Opko opór zacne, znajomość popkultury RZETELNA, umiejętność świetnego parodiowania: NIEPODWAŻALNA.

Lubię Mimi, lubię Łajana. Opko krotnie, ale wystarczające objętościowo, by wyrobić se odczucia do nich.

Tylko te dialogi, Panie. W sensie: zapis.
Obecnie błędny.
Odpowiedz
~Ogonisko 16 d.
Canulas postaram się poprawić te nieszczęsne dialogi, już Hiraeth mi wspomniała, że kuleją. Fajno, że się podobało i dankuwel za wskazanie błedów!
Odpowiedz
~Ogonisko 16 d.
Ogonisko krwa miałem poprawić z wieczora, a tu już cztery dni minęły.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Łoo, Panie - świetne opko
Okrutnie dobre
Podobało mi się bardzo. Jest tu wszystko co lubię - humor, akcja, sci-fi dopracowane detale
Prosim wincy takich. Wincy Panie
Pozdrowionka )
Odpowiedz
~Ogonisko 14 d.
Agnieszka bardzo jestem rad, że zagrało Dziękuję za przeczytanie i obiecuję, że poprawię zapisy dialogowe
Odpowiedz
Fanką sci-fi nie jestem, więc ciężko uchwycić moją uwagę. Tutaj od samego początku mnie złapałeś, Mimi bardzo fajna. Świetnie opisana, wizualnie cacuszko!
Spokojnie mogłabym więcej pochłonąć, jest akcja, bardzo dobre opko.
Odpowiedz
~Ogonisko 14 d.
SylviaWyka dziękuję za zainteresowanie "Fanką sci-fi nie jestem" - tym bardziej cieszą mnie twoje odwiedziny. Za wszelakie błędy przepraszam
Odpowiedz
Zapraszamy do głosowania!
https://www.t3kstura.eu/Forum/nowy_

Pozdrawiamy
Zespół TW
Odpowiedz
z wykopem
Całkiem miłe opko, wciągające i spoko opisy (sobie mogłem bez problemu to i owo zwizualizować). Słowem gut job
Odpowiedz
~Ogonisko 13 d.
jagodolas raduję się niczym Pani Curie, za dobre słowo twe. Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie opowadania i cieszy mnie, że czas jakoś umiliło.
Odpowiedz
coś ma
Tym razem nie mój klimat, ale fajnie napisane, mimo drobnostek i na przykład większej drobnostki typu "mijając skrzyżowanie oślepił ją blask (...) - blask mijał skrzyżowanie i ją oślepił?
Ogólnie, gdyby było dłuższe, czytałabym z ciekawością dalej
Odpowiedz
~Ogonisko 13 d.
DarkStone noż faktycznie, dzięki Dark
Odpowiedz
Bardzo fajne opko, lekka narracja, zabawne i przekorne 🙂 Podobało się
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.