jasno nowy wygląd
S.T.A.L.K.E.R. Zdążyć przed Zoną cz. 10
<
S.T.A.L.K.E.R. Zdążyć przed Zoną cz. 9
>
Tagi: #treningwyobrazni #szympans #faraon

TW#2 – Małpi figiel

 Postać: Cyrkowy szympans Szymek

 Zdarzenie: Zmartwychwstanie faraona

 Efekt: 92. W Twoim opowiadaniu pojawia się krwawa scena

 

  Gryzący w gardło papierosowy dym wisiał w pomieszczeniu tak, jak poranna mgła zawisa nad polami. Był jak całun, okrywający wszystko i wszystkich. Tylko zaprawieni w nikotynowych bojach byli w stanie wysiedzieć w takich warunkach, bez doświadczania duszących ataków kaszlu. Dlatego właśnie tylko tacy pozostali w namiocie.

  Panujący mrok rozświetlała jedna, ale za to konkretna, nadpalona świeca z grubym, kopcącym knotem, który dodawał swoje smoliste trzy grosze do i tak już mocno zanieczyszczonego powietrza. Obok malejącego z każdą minutą woskowego walca stało obdrapane pudełko po ciastkach, które teraz pełniło funkcję sporej, choć i tak ledwo wystarczającej użytkownikom, popielniczki.

  – To co, jeszcze jedna i spać? – zapytał ochryple jeden z obecnych, wyciągając kosmatą łapę po spracowaną talię kart.

  – Jedna i spać, Kiki – odparł suchym głosem drugi z graczy i zarechotał złośliwie.

  W namiocie zawisła nieprzyjemna, pełna napięcia cisza, z trudem znajdując miejsce między kłębami sinego dymu. Gdyby miała łokcie, to z pewnością rozepchnęłaby nimi papierosowe wyziewy.

  – Mówiłem, kurwa, żebyś mnie tak nie nazywał – wycedził właściciel owłosionej łapy. – Mówiłem, czy nie mówiłem?

  – Simon, spokojnie, on się tylko droczy – próbował rozładować atmosferę trzeci, delikatniejszy głos. – Całymi wiekami gnił w sarkofagu, nic dziwnego, że jest zgorzkniały.

  – A ty co, Margie, bawisz się w obrońcę? Nie wystarczy ci etykietka baby z brodą, musisz wtykać nos w nieswoje sprawy? W ogóle to od kiedy małpy potrzebują adwokata?

  Simon jednym susem przesadził stolik i z impetem wpadł na Egipcjanina. Przycisnął go do ziemi, zbliżył pysk do jego twarzy, obnażył kły i parsknął ostrzegawczo. Margie krzyknęła z zaskoczenia i przyglądała się scenie, nerwowo międląc w dłoniach zapleciony na gęstej brodzie warkocz.

  – Uważaj na słowa, Ramzesie – ostatnie słowo szympans wypowiedział, cedząc każdą literę. – Ostrzegam cię.

  Faraon wyszczerzył pożółkłe zęby w złośliwym uśmiechu. Nie zdążył jednak sformułować odpowiedzi.

  – Co tu się dzieje, do diaska? – Od strony wejścia do namiotu dobiegł tubalny głos. – Simon, Ramzes, Marge, co się dzieje, pytam!

  – Nic, panie Semprini, nic się nie dzieje – odparł szympans, schodząc z powalonego. Nie odrywał jednak od niego pełnego zajadłości spojrzenia. – Małe nieporozumienie, już wszystko wyjaśnione.

  – Nieporozumienie! – grzmiał dyrektor, a jako że głos miał piskliwy, efekt był dość kuriozalny. – Nie pozwalam na takie nieporozumienia! – Z ogniem w oczach spojrzał na stolik i rozsypane na nim karty. Wystrzelił w nie wyprostowany palec. – Na hazard też nie pozwalam, zwłaszcza że jutro z rana mamy występ. Musicie być w goto…

  Właścicielowi cyrku nie udało się dokończyć, bo zaniósł się gwałtownym kaszlem. Gdy już odzyskał oddech, wychrypiał:

  – Do łóżek, już! I przewietrzcie tu, bo się można udusić. Mnie już słabo, chyba zemdleję.

  Semprini zaczął się zataczać, ale błyskawicznie doskoczyła do niego Marge i przytrzymała mężczyznę silnym ramieniem.

  – Już dobrze, szefie, niech pan oddycha. Pomogę – rzekła uspokajająco, ale zanim wyszli, obrzuciła jeszcze wzrokiem kłótliwych towarzyszy i szepnęła ostro: – Ogarnijcie się, przewietrzcie tu i skończcie te kłótnie, jasne? Jak z dziećmi…

  Wyszła, kręcąc głową i starając się utrzymać w pionie bladego jak ściana dyrektora.

  Simon raz jeszcze parsknął w kierunku gramolącego się na nogi przy akompaniamencie strzyknięć i trzaśnięć faraona, po czym podpierając się łapami, wyszedł z namiotu, zostawiając Ramzesa samego.

 

  W biurze Sempriniego panowała gęsta atmosfera. Mężczyzna stukał palcami w blat biurka, przypatrując się obydwu swoim głównym (jakkolwiek by to nie brzmiało) atrakcjom. Wreszcie spojrzał na człowiekowatego i przerwał ciszę.

  – Simon, najinteligentniejszy na świecie, gadający szympans. I – przeniósł wzrok na Egipcjanina – Ramzes, zmartwychwstały faraon sprzed trzech tysięcy lat. Moi dwaj bohaterowie. To wy przyciągacie do cyrku tłumy. To was chcą oglądać. Chcą usłyszeć, co ma do powiedzenia mówiąca małpa – Semprini udał, że nie widzi oburzonego spojrzenia Simona – i chcą zobaczyć, jak starożytna mumia jednego z najpopularniejszych władców Egiptu wstaje z sarkofagu. Jak niby będą mogli to obejrzeć, jeśli się nawzajem pozabijacie? Jak ja zarobię na tym biznesie, hm? Bo cyrk to jest biznes panowie. Musimy dbać o siebie nawzajem. Dlatego ostrzegam was po raz ostatni. Koniec wojen. Macie się wspierać, a nie walczyć, jasne? Jasne?!

  Obydwaj słuchacze skinęli głowami.

  – No! To podać sobie ręce… czy tam łapy… zawrzeć zgodę i marsz do swoich namiotów, za kilka godzin występ. Macie być w dobrej formie. Odmaszerować!

 

  – To co, Kiki, zgoda? – rzucił faraon po wyjściu z kwatery dyrektora z tym samym złośliwym wyrazem twarzy co wcześniej.

  Szympansowi zbrzydły prowokacje. Już miał zamachnąć się łapą, ale w ostatniej chwili zrezygnował. Uznał, że rozegra to inaczej.

  – Zgoda. Ramzesie. Jedenasty.

  Simon spojrzał na rozmówcę, prezentując w uśmiechu klawiaturę zębów. Egipcjanin stanął jak wryty, wytrzeszczając oczy.

  – Co… jak mnie nazwałeś? – wydukał po dłuższej chwili.

  – Jedenasty zdaje się. Pozujesz na Ramzesa Drugiego, ale obydwaj wiemy, że to kłamstwo.

  Faraon rozejrzał się lękliwie dookoła i upewniwszy się, że nikt nie patrzy, złapał szympansa za ramię i wciągnął go do jednego z pustych namiotów.

  – Skąd o tym wiesz?! Semprini miał nikomu nie wspominać.

  – O czym niby? O tym, żeś faraońska zakała? – Simon wyraźnie sycił się chwilą, robiąc teatralne pauzy i przeciągając wypowiadane zdania. – O tym, że pod koniec panowania odsunięto cię od władzy i byłeś tylko figurą jak cukrowy ludek na torcie weselnym? A może o tym, że nawet własna żona puściła cię kantem, jak zobaczyła, jak jesteś malutki. Jako faraon oczywiście. Chyba że tam, na dole, też nie masz się czym pochwalić?

  Ramzes stał bez ruchu. Teraz faktycznie przypominał świeżo wygrzebaną z ziemi mumię. O tym, że nie był jedynie starożytnym posągiem, świadczyły tylko trzęsące się z wściekłości dłonie i gromy ciskane z oczu w stronę kosmatego rozmówcy.

  – Poza tym podszywanie się pod słynnego Ramzesa Drugiego i przypisywanie sobie jego zasług… – Szympans pokręcił głową i zacmokał ze sztucznie zatroskaną miną. – Co by powiedzieli arcykapłani, hę?

  – Ty wszarzu – wydusił faraon – niech cię plagi egipskie strawią! Niech cię, niech…

  – Oszczędź sobie, starcze – przerwał mu Simon, który mimo ponad dwukrotnie niższego wzrostu zdawał się teraz patrzeć z góry na Ramzesa Jedenastego. Z góry lub, można by nawet rzec, z piramidy.

  – Ale skąd to wszystko wiesz? Jak?

  – Bo widzisz, suchy, oprócz gadania umiem też czytać. Zanim trafiłem do cyrku, byłem asystentem bibliotekarza. Trochę posiedziałem między półkami, a że akurat trafiłem do działu historycznego…

  – Ale skąd wiesz o mnie?! Że ja to nie Ramzes Drugi? – Drżenie dłoni rozprzestrzeniło się po całym ciele trzytysiącletniego Egipcjanina, który zdawał się wręcz wibrować z nerwów.

  – A stąd – rzekł szympans i wyciągnął z kieszeni marynarki niewielką glinianą tabliczkę pokrytą hieroglifami.

  Faraon jeszcze szerzej otworzył oczy, a Simonowi przeszło przez myśl, że te suche starożytne gałki zaraz wytoczą się z oczodołów i rozbiją o ziemię jak upuszczone na posadzkę jajka.

  – Moje dokumenty! Skąd masz?! – wrzasnął i próbował chwycić trzymaną przez Simona tabliczkę, ale ten z małpią sprawnością przerzucił ją do drugiej łapy i ponownie wetknął do kieszonki.

  – Znalazłem u Sempriniego. Ostrzegałem cię, żebyś mnie nie wkurwiał. A teraz mam cię w szachu, przebierańcu. Szachy to taka gra, jak wasz niezrozumiały senet – wyjaśnił Simon, widząc błysk niepewności w oczach rozmówcy, po czym wrócił do głównego tematu: – Bądź grzeczny, a ja będę cicho. Rozumiesz?

  Ramzes odwrócił się na pięcie i szybkim krokiem opuścił namiot. Szympans z szerokim uśmiechem odprowadził go wzrokiem. Podłubał w nosie, z satysfakcją spojrzał na efekty poszukiwań i podśpiewując, ruszył do swojej kwatery.

 

  – Panie i panowie! Kochani! Przygotujcie się na szok! Już za chwilę usłyszycie, co ma do powiedzenia nasz ulubieniec, gadający szympans Simon! Zapraszamy cię, Simonie!

  Semprini był w swoim żywiole. Uwielbiał momenty, w których wychodził na środek sceny. Cała uwaga skupiała się na nim. A on trzymał widzów w napięciu i jak wykwintny kucharz serwował im coraz to smaczniejsze dania. Skosztowali już klaunów, spróbowali ostrych jak papryczka chilli żonglerów maczetami. Widzieli stepującą na grzbiecie słonia kobietę z brodą. Teraz miały wjechać dania główne. Simon – gadająca małpa i świeży nabytek cyrku, zmartwychwstający jak mumia z horroru faraon Ramzes (choć „świeży” przy liczącym ponad trzy milenia Egipcjaninie może nie być trafnym określeniem).

  Coś było jednak nie tak. Szympans nie odpowiedział na wezwanie.

  Dyrektor był wyrozumiały, ale nieoczekiwane zmiany w planie złościły go jak mało co.

  – Przepraszam państwa, Simon chyba się wstydzi – próbował obrócić sytuację w żart. – Pójdę go trochę zachęcić. Ma ktoś banana?

  Przepłynął przez falę śmiechu, wylewającą się na scenę z widowni i zniknął za kotarą.

  – Co jest, do diabła?! Czemu nie wychodzisz, gdy wołam? – warknął Semprini do skulonego pod ścianą szympansa.

  – Nie mogę, szefie, sraczkę mam potworną – jęczał Simon. – Brzuch mnie boli.

  – Wielkie nieba, akurat teraz… – Tęczówki mężczyzny wykonywały ruchy, jakby śledziły dynamiczną grę w tenisa stołowego. To oznaczało, że szef intensywnie myślał. Po chwili zatrzymały się jak złapane sprawną dłonią piłeczki. – Cholera, nienawidzę zmian… Dobra. Puścimy najpierw Ramzesa, a ty zamkniesz spektakl. Ogarnij się jakoś. Hej – Semprini zwrócił się do zastygłych w oczekiwaniu technicznych – niech wyjdą klauni, zrobią ten numer z ciastem. I przygotujcie sarkofag. Ramzes, ładuj się do środka, prędko!

  Faraon wychynął zza parawanu, za którym przyodziewał tradycyjne elementy garderoby władcy Egiptu. Wyprostowany, dumny z siebie, ruszył ku przygotowanemu wcześniej sarkofagowi, w którym miał się za chwilę położyć w oczekiwaniu na kulminację, a następnie wyskoczyć jak striptizerka z tortu na urodzinach podstarzałego, łysiejącego zboka z nadmiarem gotówki. Zanim jednak zniknął pod ciężkim zdobionym wiekiem, spojrzał na wykrzywioną bólem twarz Simona. Mrugnął do niego i rzekł:

  – Zemsta faraona, Kiki. Baw się dobrze.

  Pokrywa się zatrzasnęła. Sarkofag, prowadzony przez Sempriniego wśród aplauzu wyjechał na scenę, a Simon zrozumiał. Apokalipsa w jelitach nie była przypadkiem. Stał za tym Ramzes i jego egipskie specjały sprzed trzech tysięcy lat. Egipski fagas jednak nie zrozumiał przesłania.

  W małpich skroniach zaszumiała krew. Simon czuł, jak ta pulsuje i przelewa się, zagłuszając rozsądek, przysłaniając ból. Teraz rządziły nim nienawiść i żądza zemsty.

  Nie zważając na płynące z ciała sygnały, ruszył w stronę sceny. Przeszedł przez kotarę i znalazł się w świetle reflektorów. On jednak tego nie widział. Nie słyszał nawoływań czerwieniejącego ze złości dyrektora. Nie poczuł też, że puściły mu zwieracze. Nie miał świadomości, że zostawia za sobą długi brunatny ślad. Wzrok skupił na stojącym w centrum okręgu zamkniętym sarkofagu.

  Dopadł do wieka i sapiąc z wściekłości, jednym ruchem zrzucił pokrywę na podłogę. Chwycił leżącego w środku zszokowanego faraona i wytargał go na ziemię. Nie bacząc na nic, zaczął okładać go pięściami w dzikim szale. Drapał i gryzł bez opamiętania, nie widząc tryskającej na wszystkie strony staroegipskiej krwi. Gdy skończył i znów był w stanie odbierać bodźce zewnętrzne, uderzyła go śmiertelna cisza. Za chwilę jednak na widowni rozległy się gromkie brawa. Widzowie wzięli to za część przedstawienia i zgotowali mu gorący aplauz.

  Simon miał dość. W geście bezradności rzucił w widownię świeżymi odchodami i zniknął za kurtyną.

 

  Po przedstawieniu okazało się, że z cyrku zniknął nie tylko szympans, ale i jego rzeczy osobiste. Semprini natomiast stanął przed nie lada problemem. Musiał na biegu zorganizować nowego faraona i gadającą małpę. Tak pozytywnego odzewu, jak po ostatnim przedstawieniu nie było jeszcze nigdy.

12354 zzs

Liczba ocen: 6
85%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~CptUgluk
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 113

Opis:

Zamiast szymka mam Simona, mam nadzieję, że zangielszczenie imienia nie burzy całości

Dodano: 2021-03-30 16:53:16
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.ph
Odpowiedz
~CptUgluk 21 d.
TreningWyobrazni melduję wykonanie zadania.
Odpowiedz
~Ogonisko 21 d.
Dobra historia, fajny klimat. Całe opowiadanie nasuwa aurę objazdowych cyrków początku XX wieku - nie żebym pamiętał. Poczytałbym więcej o przygodzie szympansa i mumii.
Widzę, że dobrze sobie poradziłem z losowaniem zestawu. Dziękuję, dziękuję, dziękuję CptUgluk.
Odpowiedz
~CptUgluk 20 d.
Ogonisko przede wszystkim dzięki za zestaw. Początkowo trochę mnie przeraził, bo obawiałem się, że nie uda mi się ukręcić z takiego mixu nic poważnego. A jednak coś tam wyszło (może nie do końca poważne, ale to detal ;P). Cieszę się, że dobrze Ci się czytało Dzięki bardzo za odwiedziny!
Odpowiedz
~Hiraeth 21 d.
z dużym wykopem
No, no, całkiem zgrabne opko. I jeszcze te wkręty i nawiązania do Pratchetta. Podobała mi się ta luźna forma, wincyj, psze pana
Odpowiedz
~CptUgluk 20 d.
Hiraeth Łoo, ale tak bez listy błędów na początek? No jakże to tak?! Trochę żartuję, ale całkiem poważnie mówiąc, zawsze jestem za taką listę wdzięczny
Bardzo mi miło słyszeć z Twych ust takie słowa (no może nie do końca z ust, bo spod palców te literki wypłynęły). Rad jestem, że dobrze się przyjęło. I cieszę się podwójnie, że wychwyciłaś Pratchetotwskie nawiązanie! Ciekawy byłem, czy ktoś zauważy, czy przejdzie to bez echa. Nie zawiodłaś Dzięki za wizytę!
Odpowiedz
~Zdzislav 20 d.
z dużym wykopem
Przemiła lektura. Kapitanie, poradziłeś sobie znakomicie z trudnym zestawem. Co prawda efekt wymusił przełamanie wesołej narracji brutalną sceną, która na chwilę ściągnęła uśmiech z mojej twarzy, ale to nie przeszkodzi mi w zachwycie - Twoje opowiadanie jest świetne. Bardzo dobrze napisane, jeśli chodzi o słowną żonglerkę, do tego znakomity pomysł przekuty na intrygującą fabułę. No, podobało mi się i już
Odpowiedz
~CptUgluk 20 d.
Zdzislav Zestaw rzeczywiście (jak już wspomniałem w odpowiedzi powyżej) trochę mnie początkowo zmartwił, ale nie po to jest TW, żeby się poddawać, prawda? No i wyszło tak, bardzo mnie cieszy dobry odbiór! W kwestii słownej żonglerki, faktycznie pozwoliłem sobie tu bardziej pometaforyzować w opisach. Niestety objętość nie pozwoliła na więcej, ale uznałem, że warto ćwiczyć takie aspekty, żeby ździebko ubarwić samą historię.
A brutalna scena... cóż. Nie zwykłem rezygnować z efektów, niezależnie od tego, jakie się trafiają
Wielkie dzięki za odwiedziny i dobre słowo! Czekam z zainteresowaniem na Twoje opko
Odpowiedz
"Właścicielowi cyrku nie udało się dokończyć, bo zaniósł się gwałtownym kaszlem. Jak już udało mu się złapać oddech, wychrypiał" - masz tu dwa "udały się" dość blisko siebie, może uda się czymś zastąpić;
"Dopadł do wieka i sapiąc z wściekłości, jednym ruchem zrzucił wieko na podłogę" - tu znowuż podwójne "wieko" niedaleko
O matko, się zrobiła afera! Bardzo ładnie wybrnąłeś, lubię cyrkowe historie, a ta jest mimo wszystko nietuzinkowa i z przymrużeniem oka, co stanowi dodatkowy plus. Jak widać improwizacja zawsze cieszy się największym powodzeniem, Simon jednak miał łeb nie od parady!
Odpowiedz
~CptUgluk 20 d.
alfonsyna Słuszne uwagi, szanowna Pani, dziękuję. Już nareperowałem, co trzeba
Taki zestaw bez przymrużenia oka to byłoby piekielnie trudne wyzwanie Dziękuję pięknie za dobre słowo i odwiedziny!
Odpowiedz
*Ritha 16 d.
z wykopem
Ugluku, bardzo ładnie wybrnąłeś z trudnego zestawu. Całość jest spójna, klarowna, nieprzegadana i nie ma chaosu, które to często zaburzają mi odbiór opowiadań. Waga poruszanych problemów niższa, niż ostatnio, ale to dobrze. Nie trudno wywołać szok, stawiając na szali życie, zdrowie etc., sama ostatnio zastanawiam się nad tym, jak złapać czytelnika w inny sposób, niż szokiem i poruszaniem problemów krytycznych. Tutaj mamy całkiem przaśny konflikt Końcówka pokazuje jednak, że konflikty mają to do siebie, że lubią się wymykać spod kontroli. Bardzo ładnie sobie poradziłeś
Odpowiedz
~CptUgluk 16 d.
Ritha oj bardzo się starałem nie przegadać, fajnie, że się udało właśnie waga dużo niższa, haczyk w tym, jak złowić czytelnika lżejszym tematem tak, by chciało mu się doczytać do końca. Czeba ćwiczyć. Dziękuję pięknie za wizytunek
Odpowiedz
*Canulas 16 d.
z dużym wykopem
Czasem tekst jest po prostu pozytywny. Nie musi nieść wartości, coś krzewić. Nie musi być zdiagnozowany gatunkowo. Nic nie musi.
Czasem tekst ma coś, przez co miło z nim obcować.
Tak jest tu
Odpowiedz
~CptUgluk 16 d.
Canulas dzięki, bardzo mi miło, że tekst wywołał taki efekt. Z początku się obawiałem, ale może dobrze, że taki temat mi wpadł? Zestaw "od czapy" to wyzwanie, z którym warto się zmierzyć. Dzięki za wizytację
Odpowiedz
Zapraszamy do głosowania!
https://www.t3kstura.eu/Forum/nowy_

Pozdrawiamy
Zespół TW
Odpowiedz
z dużym wykopem
Bardzo dobre. Trochę mi niektóre opowiadania Pilipiuka z Wędrowyczem przypomniał ten tekst. Lektura jak znalazł na poprawę nastroju
Odpowiedz
~CptUgluk 13 d.
jagodolas bardzo mi miło, panie jago, Twe słowa sprawiły mi radość. Szczerze mówiąc, nigdy nie brałem się za Pilipiuka, nie mam więc porównania, ale skoro mówisz, że poprawiło nastrój, tom niezmiernie rad dzięki za wdepnięcie
Odpowiedz
Oesssuuu, toś opowiadanie skomponował
Fabularnie - zdrowo musiałeś się nagłówkować
Nie jest to twoje The best opowiadanie, ale też i nie ma tu nic, do czego by można się przyczepić
Pozdrowionka
Odpowiedz
~CptUgluk 13 d.
Agnieszka powiem Ci, że nawet za dużo główkowania nie było. Najtrudniej zacząć, potem już leci
Dzięki za dobre słowo
Odpowiedz
z wykopem
Bardzo płynnie zbudowałeś fabułę dla końcowej sceny. Podoba mi się też narracja, lekka, a jednocześnie mamy podane wszystkie istotne kwestie, które doskonale uzupełniają dialogi. Nie było u mnie podczas czytania żadnych emocjonalnych wzniesień, ale za to świetna alternatywa dla ciężejszych tekstów. Podobało mi się
Odpowiedz
DarkStone ło, jakoś mi umknął Twój komentarz i nie odpisałem, już naprawiam to karygodne przeoczenie!
Do opka podszedłem z dystansem, bo nie wiedziałem, czy uda się stworzyć z takiego zestawu coś godnego uwagi. Może takie podejście też czasem się opłaca? Dziękuję Ci pięknie za dobre słowo i odwiedzinki Pozdro!
Odpowiedz
Ha, zacnie żeś to sobie obmyślił. Rzeczywiście sprytnie wybrnales z trudnego zestawu. Polubiłam bohaterów, zarówno jak i same opko 🙂
Odpowiedz
Adelajda Dzięki, pani Ado! Nie było wyjścia, trza było wybrnąć Cieszę się, że bohaterowie wzbudzili Twoją sympatię. Dziękuję za wizytunek!
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.