Brama W chmurach

TW #20 — Otwarte okno

 Postać: Rozmarzona manicurzystka

 Zdarzenie: Chwila zwątpienia

 

 

  Kiedy mówisz

 Nie płacz w liście

 nie pisz że los ciebie kopnął

 nie ma sytuacji bez wyjścia

 kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno

 odetchnij popatrz

 spadają z obłoków

 małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia

 a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju

 i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz

 /ks.Jan Twardowski/

 

 

  Siódma rano, ciszę snu rozrywają pierwsze nuty, grane przez Johnny'ego Casha. Głos, brzmiący jak najlepsza whiskey w kryształowej szklance, zalewa mieszkanie tak ciasne, że nie potrzeba w nim krzeseł. Śniadanie jesz, siedząc na sedesie.

  Anna marzy o kolejnych minutach snu, lecz półautomatycznie wygrzebuje się z ciepłego łóżka. Budzi do życia telewizor i przygotowuje kawę czarną jak smoła, unosząca się w powietrzu.

  Poranne wiadomości, podawane przez spikera o twarzy gładszej niż noworodka, pozostają od miesięcy bez zmian. „Fala samobójstw przybiera na sile. Naukowcy wciąż szukają wyjaśnienia tego ewenementu, tymczasem społeczeństwo powoli przyzwyczaja się i opracowuje mechanizm obronny”.

  Dzięki któremu widok śmierci jest tak samo nieznaczący, jak leżący w krzakach bezdomny — dopowiada.

 

  Zatłoczony autobus kołysze przytulonych do siebie nieznajomych. Nie można się obrócić, powietrza ledwo starczy na utrzymanie świadomości. Lecz bliskość drugiego człowieka daje poczucie bezpieczeństwa.

  Przynajmniej nie upadnę na ziemię, jeżeli zemdleję. — Gorzki uśmiech pojawia się na twarzy, ukrytej pod warstwą makeupu. Twarzy, która kilka lat temu potrafiła uśmiechać się prawdziwie.

 

  Głowa kiwa się samoistnie, kiedy dłonie malują kolejne paznokcie. Obcy głos, opowiadający najintymniejsze szczegóły życia, nie oczekuje innej reakcji.

  Każdy potrafi mówić. Nikt nie potrafi słuchać.

  Kiedyś, chyba w poprzednim życiu, zadawała pytania. Nigdy nie widziała takiej grozy, jak ta, która pojawia się po tym najprostszym. Jak się pani czuje? Pytanie tabu. Szczególnie jeżeli odważysz się na troskę w głosie i spojrzenie w te przerażone oczęta. Lepiej pierdolić o pogodzie i nowej sukience z butiku obok. Albo sąsiadce, która znów puszcza się z innym.

  Więc głowa kiwa się dalej, a Anna wznosi mur własnych myśli. Ma już dość, nadszedł czas zmian. Dziś, od zaraz. Zacznie się lepiej odżywiać, może uszczknie trochę czasu na gotowanie w domu. Mogłaby przynosić do pracy obiady, zamiast codziennie zamawiać. Zacznie wychodzić na spacery, może adoptuje psa. Podobno psy przyciągają najlepszych mężczyzn. Jak to mówią – ciągnie swój do swego.

  Postanowione. Jutro zacznie stawiać pierwsze kroki na drodze do szczęścia. Tylko drobne, żeby nie rzucić się na głęboką wodę. Pies poczeka, spacery też. Wracając z pracy kupi bułki i szynkę.

  O ile nie będzie zbyt zmęczona. Wtedy może chociaż położy się wcześniej spać.

 

  Jest już ciemno, kiedy wraca tak samo zatłoczonym autobusem, z którego ledwo udaje jej się wycisnąć na zewnątrz.

  Czerwone światło, sznur rozpędzonych samochodów, szum opon. Myśli już ulokowały się w wygodnym fotelu pod oknem, z lampką wina w jednej dłoni i pilotem w drugiej.

  Mimochodem spogląda na mężczyznę, stojącego obok. Całkiem przystojna twarz, ubrany w elegancki garnitur szyty na miarę, trzyma skórzaną aktówkę. Lecz coś nie pasuje do obrazka. Oczy. Puste, jakby niewidzące. Utkwione w odległym punkcie.

  Mężczyzna rusza przed siebie. Prosto pod koła ciężarówki. Dłoń Anny zamiera w pół ruchu, zawieszona kilometry od niego.

  Nikt inny nawet nie drgnął.

  „Drogi pamiętniczku, widziałam dzisiaj śmierć. I wczoraj. Jutro też zobaczę.

  Martwię się, że mój przyszły mąż już nie żyje. Szkoda, że nigdy go nie poznam”.

 

  Echo zamykanych drzwi rozchodzi się po pustym mieszkaniu, pachnącym samotnością. Zanim zdejmie płaszcz, włącza telewizor. Cisza jest wrogiem, pozostawia zbyt wiele miejsca na myśli, których towarzystwa nie lubi. Które mają rację.

  Światła miasta tańczą w purpurowym winie, kiedy nalewa je do ulubionego kieliszka. Wtem czuje, jakby ktoś założył jej na mózg kopułę ochronną. Wszelkie bodźce zewnętrzne zlewają się w jeden niezrozumiały szum. Pod czaszką rozchodzi się uczucie podobne do tego, kiedy zaczyna działać środek znieczulający, zaaplikowany przez dentystę. Ciało reaguje samo. Podchodzi do okna i otwiera je na oścież.

  Przyda mi się odrobina świeżego powietrza — myśli, próbując przezwyciężyć ciężar spoczywający na klatce piersiowej.

  Patrzy przed siebie niewidzącymi oczami. Próbuje skupić wzrok, bezskutecznie. Widzi tylko przestrzeń bez wyraźnych konturów i światła w oddali.

  Opiera się o framugę okna, wbijając paznokcie w izolację. Stawia na parapecie stopę, podciąga się. Wiatr szarpie ubraniem, firanka łopocze, niczym peleryna superbohatera gotowego do lotu.

  Twarz mokra od łez, które ciekną niepostrzeżenie, unosi się do góry.

  Podobno świnie nigdy nie widzą nieba — myśli, wychylając się coraz bardziej. W końcu rozluźnia palce i w zupełnej ciszy leci w dół. Lekka, jak nigdy dotąd.

  Dopiero mocne uderzenie na końcu drogi wytłacza z płuc powietrze, które wydobywa się z cichym westchnieniem ulgi.

 

 

 _______________________________________________________

 

 Pamiętaj, nie ma sytuacji bez wyjścia. Jednak zakończenie własnego życia nie jest rozwiązaniem.

 Jesteś ważną częścią tego świata.

 Jeżeli czujesz inaczej, porozmawiaj z kimś.

 Numery telefonów zaufania możesz znaleźć na stronie http://depresja.org/gdzie-szukac-pomocy/

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~pkropka
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 4

Opis:
Dodano: 2019-11-10 14:07:19
Komentarze.
~JamCi 9 m.
takiej grozy, ja ta - jak
Mocne. Znajome. Za bardzo.
Bardzo dobry tekst. Rozbestwiłaś mnie, bo innych się po Tobie nie spodziewam. Ale tu... Powietrze podeszło wysoko do gardła, przytkało.
Głos, brzmiący jak najlepsza whiskey w kryształowej szklance, zalewa mieszkanie tak ciasne, że nie potrzeba w nim krzeseł. Śniadanie jesz, siedząc na sedesie. - to zdanie mistrzostwo świata.
Odpowiedz
~pkropka 9 m.
Poprawione, dziękuję
Ta, próbuję trochę wyjść z ram, bo mi już w nich za dobrze było. Poza tym jesień sprzyja takim emocjom.
Odpowiedz
~JamCi 9 m.
No dokładnie.
Odpowiedz
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~entropia 9 m.
Twardowski i Cash – lubię, już czytam dalej ))
Odpowiedz
~entropia 9 m.
"Cisza jest wrogiem, pozostawia zbyt wiele miejsca na myśli, których towarzystwa nie lubi. Które mają rację." - dobre, prawdziwe!
Odpowiedz
~entropia 9 m.
Przypuszczałam, że tak będzie...ale i tak wbija szpikulca koniec. smutny tekst, wystarczy jedna chwila, by się poddać czarnym myślą i po nas...

Odpowiedz
~pkropka 9 m.
Entropio, widzę udało mi się kupić Cię wstępem
Racja, czasem wystarczy chwila, nawet jeżeli decyzja dojrzewa od dawna.
Odpowiedz
*Ritha 9 m.
Jezu, jestem w połowie, ale kurde jaka narracja *.* Aż mnie obudziło.
Odpowiedz
*Ritha 9 m.
„Drogi pamiętniczku, widziałam dzisiaj śmierć. I wczoraj. Jutro też zobaczę.
Martwię się, że mój przyszły mąż już nie żyje. Szkoda, że nigdy go nie poznam” – ja pierniczę…

Do przekopiowania jest więcej, dużo więcej. Poczułam to. To, co czuję rzadko (zwykle czytając Cana czy Lamb), czyli coś co zdarza się rzadko, a tym samym jest towarem luksusowym, poczułam, że wbija się w środek tarczy mego gustu (tym samym spada obiektywizm, ale kurde noo). Dobry tekst, mocny. Kiedyś Łania, teraz to.
Pozdro!

Ps. „Głos, brzmiący jak najlepsza whiskey w kryształowej szklance, zalewa mieszkanie tak ciasne, że nie potrzeba w nim krzeseł. Śniadanie jesz, siedząc na sedesie” – mieszkam na 30m, jakże znajome
Ps. 2. Dobre przebicie czwartej ściany końcówką.

Odpowiedz
~pkropka 9 m.
Ritha, takiego banana na twarzy nie miałam już dawno. A byłam niepewna tego tekstu...
Dziękuję i kłaniam się nisko. <3
PS. U mnie też 30, ale jest akurat. Wyobraź sobie, że jak szukałam, to widziałam oferty na 15 :o
Odpowiedz
*Ritha 9 m.
Nie no, ja też się mieszczę jakoś, ale pies jest też duży... Na 15stu dostałabym klaustrofobii.
Banan prawidłowo )
Odpowiedz
~Adelajda 9 m.
Jestem pod wrażeniem tej pięknej narracji, która jest dopieszczona pod każdym względem. Tekst odbił się ode mnie niczym piłka lekarska. Poczułam go bardzo. Depresja nie rodzi się z dnia na dzień, a samobójstwo to ostatni akt, który jest dostrzegany przez innych ludzi. Wiele osób również tego nie rozumie, niestety.
Napisałabym może i więcej, ale nie.
To dobry tekst.
Pozdrówki.
Odpowiedz
*Canulas 9 m.
Nooo, Pkropka, nie wiem. Chyba musisz jakiś regał kupić, bo zazynasz, kurcze... Ty już sama wisz co zaczynasz.
Dobry tekst, ciekawy pomysł, ale największym atutem jest końcówka, w której z prawdziwą wirtuozerią naruszasz czwartą ścianę.
Odpowiedz
~pkropka 9 m.
Adelajdo, kłaniam się nisko i bardzo dziękuję.
Canu, regał już jest w planach. Dziękuję.
Aż nie wiem, co mam wam powiedzieć, więc będę siedzieć cicho
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin