Jak napisać powieść?

Podobno bardzo, bardzo niewielki odsetek rozpoczętych książek zostaje napisanych do końca. Chyba każdy z nas ma jakieś rozgrzebane historie. Jako że portal dla twórców, w tym pisarzy, więc na 100 % spora część po cichu marzy o wydanym dziele i o ile psioczyć na rynek wydawniczy można bez końca, o tyle najczęściej bywa jednak tak, że to właśnie my sami zduszamy ambicje w zarodku, porzucając rozgrzebane twory z przeróżnych powodów – braku weny, słabnącego zapału do początkowego pomysłu, czy chociażby rozjeżdżającej się fabuły.

Inicjuję więc ten wątek do rozmów wszelakich o tym, jak wytrwać i napisać coś od A do Z. Może macie jakieś swoje sposoby?

Udało mi się zamknąć dwie serie, a rozgrzebać trzy razy tyle... Ostatnio próbowałam stworzyć kwestionariusz bohatera, taką jego „tekę” ze zbiorem informacji wszelakich, żeby móc do niej wrócić w każdej chwili, nie musieć pamiętać tego wszystkiego i żeby bohater był spójny przez cały czas, jednak… hm, jeszcze nie do końca się przekonałam do tego sposobu. Moja metoda na bohatera to wczuć się w postać na 200 %, tak jakby się nim było, a będąc kimś trudno przecież zapomnieć, jaki jest (jeśli się zapomina, widać za mało się wczuło). Utrudnieniem jest tutaj jednak to, że przy trzech różnych postaciach trzeba przeskakiwać w ich głowy i w każdą wczuwać się równie mocno… to już schody. I paradoks – jest to najtrudniejsze na początku pisania, kiedy sama jeszcze nie znam bohaterów, natomiast im dalej w głąb, tym jakby łatwiej. Z kolei mam szereg innych problemów – postaci kobiece wychodzą mi mdłe, a męskie w przeróżnych tworach mają zbiór podobnych cech, jakbym tworzyła jeden model męskiej postaci… Dylematów jest stos.

To samo plan, piszę bez planu, jedynie z zarysem, na żywca, ale przez to dochodzę często do betonowej ściany lub fabuła zaczyna mi się sypać – pisałam kryminał, w którym za bardzo polubiłam mordercę, więc obsadziłam tę rolę inną postacią i znów powtórka z rozrywki (fanfary), wiec ciągnęłam tę farsę dalej, aż wymyśliłam, kto mógł zabić, na końcu dorabiając motyw, żenua. Ostatnio zupełny laik w tej dziedzinie powiedział mi: „Ej, słyszałem, że żeby napisać książkę, trzeba sobie rozpisać ją na wielkich kartkach na podłodze mieszkania”. Hmmmm, mam 30 metrów, mogłoby mi zabraknąć podłogi, ale pomysł niegłupi…

A Wy, jakie macie sposoby? Zapraszam do dyskusji
__________

Półtora miesiąca Waszego życia - jeśli ktoś jest w stanie tyle poświęcić, to plan soft for you:

dzień 1 – 10.000 zzs
dzień 2 – 20.000 zzs
dzień 3 – 30.000 zzs
dzień 4 – 40.000 zzs
dzień 5 – 50.000 zzs
dzień 6 – 60.000 zzs
dzień 7 – ------------- odpoczynek
dzień 8 – 70.000 zzs
dzień 9 – 80.000 zzs
dzień 10 – 90.000 zzs
dzień 11 – 100.000 zzs
dzień 12 – 110.000 zzs
dzień 13 – 120.000 zzs
dzień 14 – --------------- odpoczynek
dzień 15 – 130.000 zzs
dzień 16 – 140.000 zzs
dzień 17 – 150.000 zzs
dzień 18 – 160.000 zzs
dzień 19 – 170.000 zzs
dzień 20 – 180.000 zzs
dzień 21 – --------------- odpoczynek
dzień 22 – 190.000 zzs
dzień 23 – 200.000 zzs
dzień 24 – 210.000 zzs
dzień 25 – 220.000 zzs
dzień 26 – 230.000 zzs
dzień 27 – 240.000 zzs
dzień 28 – --------------- odpoczynek
dzień 29 – 250.000 zzs
dzień 30 – 260.000 zzs
dzień 31 – 270.000 zzs
dzień 32 – 280.000 zzs
dzień 33 – 290.000 zzs
dzień 34 – 300.000 zzs
dzień 35 – --------------- odpoczynek
dzień 36 – 310.000 zzs
dzień 37 – 320.000 zzs
dzień 38 – 330.000 zzs
dzień 39 – 340.000 zzs
dzień 40 – 350.000 zzs
dzień 41 – 360.000 zzs

Have fun!
ps. to serio możliwe, a jak przewrócicie się w połowie, to będziecie mieć i tak więcej niż tu i teraz


__________

Szalony plan miesięczny:

dzień 1 – 12.000 zzs
dzień 2 – 24.000 zzs
dzień 3 – 36.000 zzs
dzień 4 – 48.000 zzs
dzień 5 – 60.000 zzs
dzień 6 – 72.000 zzs
dzień 7 – 84.000 zzs
dzień 8 – 96.000 zzs
dzień 9 – 108.000 zzs
dzień 10 – 120.000 zzs
dzień 11 – 132.000 zzs
dzień 12 – 144.000 zzs
dzień 13 – 156.000 zzs
dzień 14 – 168.000 zzs
dzień 15 – 180.000 zzs
dzień 16 – 192.000 zzs
dzień 17 – 204.000 zzs
dzień 18 – 216.000 zzs
dzień 19 – 228.000 zzs
dzień 20 – 240.000 zzs
dzień 21 – 252.000 zzs
dzień 22 – 264.000 zzs
dzień 23 – 276.000 zzs
dzień 24 – 288.000 zzs
dzień 25 – 300.000 zzs
dzień 26 – 312.000 zzs
dzień 27 – 324.000 zzs
dzień 28 – 336.000 zzs
dzień 29 – 348.000 zzs
dzień 30 – 360.000 zzs


jagodolas 1 m.
Zazdroszczę. Ja raczej nigdy nie napiszę powieści, wiem to już prawie na pewno. Nawet nie mam żadnej rozgrzebanej historii, nic. No wiadomo, kiedyś (chyba jak każdy )marzyłem o powieści conajmniej 300 - stu stronicowej, ale mój najdłuższy tekst mierząc stronicowo ma ze trzy? dlatego mam duży szacunek dla.Was którzy tworzycie i zamykacie swe serię
Ritha 1 m.
Jago, masz artyzm (talent), brakuje Ci rzemiosła (technik), stąd właśnie ten wątek.
oko 1 m.
Katarzyna Bonda napisała "Maszynę do pisania" - warto rzucić okiem. pomyślała o wielu aspektach i stara się wesprzeć działalność tych, którym się wydaje. przeczytałem z zainteresowaniem.
bawię się opowiadaniami, więc nie muszę mieć planu, jednego bohatera i ciągłości, chociaż produkowałem serie, które trzymałem w ryzach pamięcią. skompletowałem też coś na 220 stron i po sklejeniu czytałem i czytałem, aż nie wygładziłem kantów i tego, co szwankowało.
pisanie wymaga pracy i skrupulatności. chyba, że ma się czujną korektę. ale początkujący nie mają, więc trzeba siąść na zadzie i wojować.
mam wrażenie, że to, czego najbardziej każdemu brakuje, to wiara, ze to co robi ma sens i że warto pokazać ludziom.
borykam się z tym. zniechęca mnie każdy "krawężnik", o jaki potknę się w swoich tekstach. Dobrze mieć muzę, kogoś, kto pokaże wartość i wierzy, że to ma sens.
czego wszystkim tu obecnym życzę niezawistnie.
Ritha 1 m.
Nie przeczytałam niczego Katarzyny Bondy niestety, ale obejrzałam masę wywiadów z nią i uwielbiam kobietę. Tylko, że ci od kryminałów trzymają się trochę innych zasad, oni muszą mieć plan, żeby móc nakręcić zagadkę i śledztwo. Natomiast w horrorze/thrillerze/fantasy… czy aby? Mi w Cmyku (też ponad 200 stron) najlepsze, najbardziej poruszające gawiedź pomysły przychodziły w trakcie pisania, w samym środku procesu, takie małe „eureki”. Ponadto mój guru – mistrz grozy Stephen King uparcie twierdzi, że cyt.: „Plan jest ostatnią deską ratunku dobrego pisarza, a podstawowym narzędziem nudziarza”. Myślę jednak, że zbyt to spłycił (nie każdy jest Kingiem) i to sprawa mocno indywidualna. Sam musiał odłożyć „Bastion” na wiele miesięcy (rok bodajże) nim wymyślił jak spleść wątki i zakończyć dzieło. Polecam jego „Pamiętnik rzemieślnika”, krzepiąca książka.
Piszesz „mam wrażenie, że to, czego najbardziej każdemu brakuje, to wiara, ze to co robi ma sens i że warto pokazać ludziom” – dokładnie tak (!)
A Tobie tez życzę
oko 1 m.
dzięki.
książka jest uniwersalna i nie dotyczy kryminałów - uczy systematyczności i zwraca uwagę na ciągłość zdarzeń/bohaterów itp. pokazuje, na co zwracać uwagę i napisana jest bez zadęcia.
mój ojciec mawiał, że jak ktoś potrafi, to z książki telefonicznej stworzy pasjonujące dzieło.
Ritha 1 m.
W jednym z wywiadów Katarzyna Bonda mówi, że wcale nie chciała być pisarką, dokładnie nie wiedziała, co chce robić w życiu, wiedziała natomiast czego nie chce. Najpierw nie chciała "sielankowego" życia na wsi, została więc dziennikarką, podsłuchała rozmowę ojca z sołtysem o jakiejś regionalnej aferze i poleciała z nią do najbliższej redakcji, dostała staż i mega zrypę od ojczulka Potem ryła jako korpo-dziennikarka, aż zaraz po pogrzebie ojca wysłano ją na wywiad przez pół Polski, nie chciała jechać, nie była w stanie, ale nie odmówiła, była zmęczona, roztrzęsiona, zabiła człowieka na pasach (człowieka, którego data urodzenia pokrywała się z jej, mówi - czułam się, jakbym zabiła sama siebie), stanęła na ławie oskarżonych, dostała zawiasy, w międzyczasie zostawił ją mąż (mówi – żył z wariatką, teraz wcale mu się nie dziwię), wpadła w depresję, sprzedała wszystko z mieszkania do gołych ścian, zaczęła pisać najpierw scenariusze, potem książki. Jest w top kryminału w Polsce. Szacunek.
Mówi, że "odkleja się od świata" na kilkanaście, kilkadziesiąt godzin, zakończenie jednej książki pisała w 30-godzinnym cugu z przerwami jedynie na siku i coś na ząb.
Może się skuszę na tę "Maszynę do pisania"...
oko 1 m.
to akurat jedyne jej dzieło, które przeczytałem. dorobiła do tego kolejne pozycje np: o pisaniu scenariuszy.
Canulas 1 m.
Czytam ten wątek i zaciekawiła mnie ta pozycja miss Bondy. Mniemam, że nabędę.
oko 1 m.
kurcze... i będzie na mnie jakby coś poszło nie tak... trudno.
Ritha 1 m.
Ja też kupię, i to z miejsca, dziś wieczorem.
"mój ojciec mawiał, że jak ktoś potrafi, to z książki telefonicznej stworzy pasjonujące dzieło" - być może tak, symetrycznie rzeknę: złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy
Tutaj znajdują się ukryte posty 928
fanthomas 11 d.
Space girls
alka666 11 d.
Marok czy chodzi Ci o Godzillę, Gamerę itp.?
marok 11 d.
Dokładnie
Ritha 11 d.
sensol chcialby byc w spice girls, a Marok chcialby byc w godzilli

Ritha 11 d.
wszystko zrozumialam
Ritha 11 d.
pkropka, jak idzie?
Zaciekawiony 11 d.
Ja w dzieciństwie chciałem być wulkanologiem i wyjechać na Kamczatkę. To drugie może się jeszcze uda zrealizować. Potem zainteresowania poszły mi w inne dziedziny i od podstawówki myślałem o tym, żeby być chemikiem. I cóż... udało się.

Nie wiem czy to było już wspomniane w wątku - Lem twierdził, że część swoich książek napisał bez początkowego pomysłu. Ot tak zaczął coś o kosmonaucie powracającym z podróży badawczej, który dzięki sub-świetlnej prędkości wrócił na ziemię po kilku wiekach. Zaczął jakąś scenkę obyczajową, mającą na celu pokazanie różnic społecznych i tam nagle wpadło mu słowo "betryzacja". W kontekście rozmowy chodziło o jakiś proces, który pozbawił ludzkość agresywnych zachowań. Potem poszedł tym tropem i tak powstał "Powrót z gwiazd".

Przy czym to nie jest tak, że opowieść rozwija się sama. Często jest to odkrywanie, że połowa opowieści już dawno powstała w myśli, jako element wyobrażeń, a teraz podczas pisania to wszystko się przypomina i pasuje do siebie. Lem miał głowę tak napakowaną różną wiedzą i rozważaniami okołotechnicznymi, że łatwo mu przychodziło tworzyć nowe asocjacje pojęć, które dorzucały do tekstu nowe skojarzenia.
pkropka 11 d.
Ja drugi dzień nie piszę, aż mam wyrzuty sumienia
Jutro muszę się ogarnąć.

Jak już jesteśmy przy temacie, to ja chciałam być płatnym mordercą
alka666 10 d.
Fajny fach Pkropka! Też chcę, obok geologa, archeologa, paleontologa, przewodnika PTTK. Ale tylko w marzeniach.

Halmar 10 d.
Och. Piękne wyznanie, pkropko. Ja chciałam być kimś sławnym, bez względu na profesję. Był czas, że marzyłam o fuszce gwałciciela. Nigdy nie przepadałam za kobietami, ale z biegiem czasu poznałam tyle naprawdę konkretnych, fajnych babek, że mię się odechciało być okrutną wobec swej pći.
Natomiast w pisaniu jednak to wyłazi - moje kobiece postacie są podłe i odstręczające.
Paczam jednym okiem, szykując się do powrotu w pielesze - bydzie ciężko, bo zalałam podusię, na której pokładam łapkę dotkniętą zapaleniem stawu. Jakoś to będzie, jak mawiał klasyk (nikt nie zgadnie kto? Haha ).

pkropka 10 d.
Dzień 3 bez pisania. Zagalopowałam się i rozważałam problem, który na razie nie występuje. Dopiero później będę musiała go rozwiązać.
Może jutro coś pyknie, jak już się ogarnęłam gdzie w historii jestem

Halmar, gwałciciel? To co najmniej oryginalne. Daje do myślenia.
sensol 10 d.
mordercy powinni być bezpłatni. taka jest moja koncepcja
Ritha 9 d.
Pkropka a piszesz jeden wątek? w sensie po kolei? spróbuj rozwinąć przynajmniej dwa jednocześnie, zblokuje Cię jeden, to przeskakujesz na drugi, ja tak robiłam, nawet z trzema, czterema, inaczej bym nie dała rady
Ritha 9 d.
sensol

Halmar 9 d.
Ritha dobrze prawi - gdy jeden z wątków staje w miejscu, można pociągnąć inny. Też stosowałam tę metodę. Faktycznie, sprawdza się jak ta lala.
alfonsyna 9 d.
Ja też skaczę po wątkach, tak nawet dla zdrowotności, żeby mieć czas na ułożenie pewnych spraw, a jednocześnie cisnąć całość naprzód.
VampirzycaElonna 9 d.
a ja cały czas piszę
fanthomas 9 d.
Gorzej jak ktoś ma tylko jeden wątek
Manta 9 d.
Mi do końca brakuje ok. 30 tyś zzsp. Miałam skończyć z końcem lipca, czyli jutro. Myślę, że mi się nie uda pewnie pocisnę jeszcze w sobotę Natomiast widzę, że wyraźnie przy zakończeniu pędzę jak szalona. Wątki, które się rozwiązują sprawiają, że aż mnie nosi i muszę pisać Tylko niestety czasem siły brak i wewnętrza bateria się wyczerpuje
oko 9 d.
to już tylko ogryzek. reszta gotowa. koniec widać. nic się nie stanie, jeśli skończysz w 31 dni zamiast w 30 - wielka sprawa. poważnie. gratulacje.
Manta 9 d.
no, nie, mi dłużej zajęło ja nie tak szalona jak Ritha
zadeklarowałam się, że skończę w lipcu, ale już sporo miałam.
Ale ten wątek pozwolił mi spiąć pośladki i napisać szybciej, bo wcześniej dawałam sobie więcej luzu
oko 9 d.
wysyp powieści w sierpniu... niemal jak na grzybach.
pkropka 9 d.
Super, Manta. Ciśnij do końca
Ja nie skaczę po wątkach. (Jeszcze) nie umiem, na razie działa metoda jeden problem naraz. Inaczej się za bardzo w nich zakopię
Manta 9 d.
pkropka, dzięki jak za dużo wątków tez nie dobrze, bo można się zaplątać
pkropka 9 d.
Dzień 8 - 72 tys.
Niby target osiągnięty, ale teraz będę musiała pocisnąć. Ewentualnie zamknąć oczy i jechać swoim tempem (oby bez trzymanki ).
oko 8 d.
Ritha rozsypała worek ze znakami i jak widać - zakaźna przypadłość - gratulacje pkropko! pruj z prądem do przodu.
pkropka 8 d.
Dzięki oko Postaram się
alfonsyna 8 d.
Ja tam nie wiem, ile mam zzs, ale mam momentami niezłe zrywy i jestem z nich w miarę zadowolona.
Wątek bardzo przydatny się okazał, patrząc na tę powszechną mobilizację.
pkropka 8 d.
Dzień 9 - 77tys. zzs
Plan idzie się ... kochać, ale to nic. Najważniejsze, że do przodu.

Alf, super! Oby tak dalej.
Racja, wątek jest ekstra.
VampirzycaElonna 7 d.
ja mam 12 rozdziałów napisanych
Anette 5 d.
A ja bym chciała wrzucić resztę "Historii dziwnej miłości". Bo to jeszcze nie był koniec. Chcę wiedzieć,co poprawić,żeby to miało ręce i nogi😉
Manta 5 d.
hej Anette, to wrzuć może tutaj linka, jak dodasz tekst. Może z konkretnymi pytaniami? O ile takie masz
marok 5 d.
Oficjalnie składam broń. Nie podołałem, ale i tak było fajnie
alka666 5 d.
No to wrzuciłam kawałek obiecanego opowiadania dla młodzieży, w którym bohaterka na razie nie ma imienia. Proszę o wyrozumiałość, bo to jeszcze surówka.
VampirzycaElonna 5 d.
Marok nie poddawaj się walcz do końca
pkropka 5 d.
Popieram, nie poddawać się!
Ile masz napisane? Zawsze można trochę wolniej, ale do przodu
Anette 5 d.
Ok,niedługo wrzucę dalszy ciąg,ale uprzedzam,że będzie dość dłuuugo.
marok 5 d.
Mam sporo, ale pojawiły się pewne komplikacje. Nie wiem, może wrócę do tego, ale na pewno nie w najbliższym czasie.
Zaciekawiony 3 d.
Mam tylko nadzieję, że nie lejecie wody. Wiecie, te wszystkie razy, gdy zamiast pisać "poszedł tam" piszecie "skierował swoje kroki w stronę pomieszczenia".
Alchemik 3 d.
Skierował swoje kroki brzmi dostojnie, ale określanie kierunku inne niż przez zaimek...? Z mojego pomieszczenia alchemiczne pozdrowienia.
Ritha 2 d.
Marok nie skomentuję tego.

marok 2 d.
nie ma obowiązku, tylko mówię
Ritha 2 d.
Ok
Nie no, Zaciekawiony, nie jesteśmy w przedszkolu Zakładam, że nikt nie podchodzi do tematu pisania (nawet przy dziennych limitach) w taki sposób (by sztucznie nabijać ilość)
VampirzycaElonna 2 d.
ależ absolutnie mnie Ritha wciągnęła bez reszty
alfonsyna 2 d.
W tym tygodniu piszę średnio po parę słów, ale to i tak jest krok naprzód...
Manta 1 d.
i super
pkropka 6 godz.
Ja jestem tydzień bez pisania. Dzisiaj może coś ruszę, już mnie nosi.

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin