Codziennostrzał — 200 ml dożylnie podanego słowa dziennie

TreningWyobrazni
Codziennostrzał — 200 ml dożylnie podanego słowa dziennie.

Od przyszłego poniedziałku (19.10.2020r.) rusza nowa inicjatywa literacka pod hasłem "Codziennostrzał — 200 mililitrów słowa pisanego dziennie", która w światłym i miejmy nadzieję nienaiwnym zamiarze twórców, ma wytrwać do końca świata i jeden dzień dłużej.
Głównym zamysłem #ideą, jest chęć pozostania w ciągłym rozpisaniu i zarazem obcowaniu z danym słowem.
Całość będzie się składać z codziennych – najczęściej prostych do wykonania – ćwiczeń. Każdy uczestnik zaczyna od pierwszego dnia i trwa tak długo, jak zdoła.

Zachęcamy do publikowania koniecznie poza strukturami portalu – profil autorski lub prywatny na fb, przynajmniej w pierwszych dniach (dla szerszego rozpromowania zabawy). KAŻDY tekst kończymy dopiską: dołącz do nas na: t3kstura.eu i hasztagami #codziennostrzał #tw zgodnie z szablonem:
____________________________

Dzień 1
#codziennostrzał #tw

[Twój tekst]

Dołącz do nas na: https://t3kstura.eu/

"Codziennostrzał — 200 mililitrów słowa pisanego dziennie" to nowa inicjatywa literacka Treningu Wyobraźni mająca na celu wypracowanie systematyczności i regularności w pisaniu.

____________________________

Prace można ubarwiać graficznie czy zdjęciowo, jednak clue jest codzienne napisanie tych kilku, kilkudziesięciu słów.
Na początku teksty nie są w żaden sposób tematyczne, choć autorzy zabawy nie wykluczają, że takie (choć zapewne lekkie) obostrzenia pojawią się w przyszłości.

Rozpiska na 3 najbliższe tygodnie.
Poniedziałki: Historia na max stronę (czcionka min 10)
Wtorki: Wierszyk/poezja lub dowolna miniaturka
Środy: Dribble
Czwartki: Dowolny wpis z obserwacji
Piątki: Niespodzianka (podawana zawsze najpóźniej do południa)
Sobota: Droubble
Niedziela: Niespodzianka (podawana zawsze najpóźniej do południa)
aniamarzycielka
aniamarzycielka 1 m.
Świetny pomysł
alka666
alka666 1 m.
Brzmi ciekawie, ale odpadnę na przedbiegach. Na wiosnę będę miała więcej czasu. Chyba że zmienię pracę albo rzucę.
Chociaż kiedyś pisałam co rano o 5.00 kilka zdań. Tyle że czasu na liczenie słów już nie wystarczało.
Spróbuję raczej 😏
Ritha
Ritha 1 m.
kwadrans dziennie, bez usztywnień, chodzi właśnie o nieodprawianie ceremoniału przed pisaniem - jak to ma miejsce w przypadku opowiadań - ot miniaturka nie trza liczyć, płynne ramy
Manta
Manta 1 m.
5 rano 5 minut dziennie. Potem znowu w kimono. To jest myśl!
Canulas
Canulas 1 m.
Poza tym, TW jako TW jest w pewien sposób usztywnione zestawem reguł, które - chcąc nie chcąc - musimy respektować. Tutaj na pierwszy ogień idzie zabawa. Napiszesz tekst, który miał mieć 50 słów i niechcący wyjdzie Ci 2081. Cóż. I tak Cię, ekhm, kochamy.
Tutaj główną osią jest pisanie, nawyk, zabawa. Powrót do korzeni. Bez obostrzeń i nici rywalizacyjnej. Dotrzesz po piątego dnia, powiedzmy i potrąci Cię "Reno Clio". Spoko. Oprzytomniejesz, zaczniesz od nowa. Tutaj walczysz ze sobą. Raz pięć pod rząd. Raz piętnaście.
Ale piszesz, piszesz, piszesz. A skoro piszesz, to lepiej piszesz.

Ps. Celowo pominęliśmy drabble, by jednak zachować univeesalność inicjatywy Miss Halmarity.

Bawmy się i coś róbmy.
Ooo
Canulas
Canulas 1 m.
Startujemy za tydzień. Tak żeby każdy miał czas przetrawić, przyjrzeć się, zapytać, może coś podpowiedzieć i potem ogień. Nie chcesz u siebie na tablicy, no ok, wstawiaj tu. Ale pisz. Niech to żyje i się kręci.
VampirzycaElonna
VampirzycaElonna 1 m.
podoba mi się ten pomysł
marok
marok 1 m.
Może kiedyś się uda
alka666
alka666 1 m.
Spróbowałam. Ale hasztag od przyszłego tygodnia? Muszę zrobić sobie rozgrzewkę, by wpaść w ciąg. Kilka dni i myśl popłynie sama... Bez większego wysiłku. Już to robiłam, tyle że na papierze z piórem w dłoni.
Canulas
Canulas 1 m.
Ta inicjatywa nie stawia na rozgraniczenie, typu: Zespół TW - Uczestnicy. Jedyna zasada brzmi: PISZ!!! Nie mylić z... wiecie.


Alka postanowiła zacząć już dziś, bo... bo dlaczego nie.
Nie potrzebowała 7dni, jak dziewczynka z Ringu, żeby wyleźć z telewizora.
Alka666 jest lepsza od dziewczynki z Ringu o 6 całych dni.
Brawooo Alka "czy iks sześć" Brawooo, wystartowała przed czasem, ale w tej 🔥🔥🔥🔥gorącej 🔥🔥🔥🔥 inicjatywie, zasady są jak kręgosłupy na nieosłoniętej trampolinie, umiejscowionej na wysokim dachu...Trzeba, wręcz należy je łamać!!!
Brawox

Alka nabywa czarną koszulkę literko-liderki
Tutaj znajdują się ukryte posty 109
berkas
berkas 1 m.
To codziennostrzał.
Canulas
Canulas 1 m.
Tak, codziennostrzał.
Odpowiedziałem po 7godzinach. Brawo ja.
No ale i tak lepiej o kilka dni od służb medycznych naszej kochanej Polszy
Zaciekawiony
Zaciekawiony 1 m.
Coś tam zacząłem skrobać, jak się do soboty nie wyrobię to pójdzie pozaakcyjnie.
Alchemik
Alchemik 1 m.
Durnie! Pandy juz przepadły. Przez pokręcone bambusy.
Spójrzcie na siebie. Jutro droubble. Nie rozumiem co to takiego, ale przyjacjolka uświadomiła mnie, ze to dwieście slow. ZZA amol! He, nie muszę skrobac. Pójdę taki jak zwykle na przeciw.
TreningWyobrazni
TreningWyobrazni 1 m.
Przypominamy, że dziś sobota, czyli: Droubble
Ritha
Ritha 1 m.
Pisałam droubble na codziennostrzał, ale wykrzesałam z siebie jedynie drabbla, więc poszedł na drablowy kąkurs. Kurde, jak Wasze codziennostrzały?
marok
marok 1 m.
pisze się, pisze
Ritha
Ritha 1 m.
kurła
marok
marok 1 m.
ja pierwszy raz droubbla pisze, jeszcze nie wiem, czy w ogóle trafię w ilość za pierwszymi pięcioma podejściami zakończenia
alka666
alka666 1 m.
Piszu, piszu.
Adelajda
Adelajda 1 m.
Przeze mnie pandy popadają w alkoholizm...
Ritha
Ritha 1 m.
no, cóż, ja też pas, trudex, zacznę od nowa
Canulas
Canulas 1 m.
Może się nie udać. Grunt to pisać. Poświęcać czas, bo nic tak go nie zbiera, jak okołotematyczne pierdoły. Ja dziś napisałem droubbla większego o 543 słowa. I trudno.
Alchemik
Alchemik 1 m.
Ja napisałem drouble,a. I to mój pierwszy. Myślę, ze zacny.
marok
marok 1 m.
A jaki temat dzisiejszego codziennostrzału?
Canulas
Canulas 1 m.
Seria, która była tydzień temu. Kolejna część co niedzielę. Jak nie pisałeś, dzis se wymyśl i zacznij.
marok
marok 1 m.
Aha, ok
berkas
berkas 1 m.
Jaka seria?
berkas
berkas 1 m.
Dobra mam :
TEMAT NIEDZIELNEGO CODZIENNOSTRZAŁU:
Uczymy się serii.
Tekst na jedną stronę, który ometkujesz jako część pierwsza i co niedzielę kolejna część, aż do 6 części - ostatniej.
Canulas
Canulas 1 m.
Tak, przy czym - Minimum na stronę, moze być wiecej. Minimum 6 części - może być więcej.

Poza tym, złota zasada codziennostrzału brzmi: Jak coś spierdolisz to trudno, grunt, żebyś pisał(a)

Alchemik
Alchemik 1 m.
Tak se chodziliśmy po deptaku. Ja i Ritha. Rita nie zna Sopotu spoza tego przewodnikowego, turystycznego. Jest obywatelką T3. Raczej mnie nie lubi. Uważa za snoba wywyższającego poezje ponad prozę. Podczas gdy to nieprawda. Ja kocham wszelką literaturę. Rita kocha zombi i ich flaki. Spotkaliśmy się zupełnie przypadkowo. Rita to piękna kobieta, wiec mi ten przypadek bardzo odpowiadał. Wypiliśmy po piwku, ale to było mało. Wypiliśmy po setce, ale tez było mało.
To wypiliśmy więcej na skwerku z gwinta butelki. Nagle się polubiliśmy. Miała fajna maseczkę. Czarno-kolorowa.
Opowiadałem jak to kiedyś w grudniu skoczyłem z molo do wody.
Miała ochotę tez skoczyć, ale ja odwiodłem i pozapinałem guziczki sukienki, choc niechętnie, bo ciało pod spodem było kuszące.
Postanowiłem skoczyć do Bałtyku dla Niej. Poszliśmy na molo.
To Bałtyk, a przynajmniej jego zatoka. Stoję sobie na tym molo w Sopocie.
Na tej części poniżej. Październik, ale, kurwa, słoneczny. Rozebrałem się do luźnych bokserek, w których jaja obijają mi się bez slipkowego ściskania. Niby zimno, w dodatku zmienił się czas z letniego na zimowy. A mi ciepło. zaraz rzucę się w toń. Toń jest granatowo szara. Rita na mój rozebrany widok wzdrygnęła się jeszcze bardziej. Do maseczki dołożyła szaliczek, którym opatuliła twarz.
Hop! I plusk! Ścisnęło mnie za jaja. Zimna woda tak ma. Wystarczy. Teraz muszę się wygrzebać. Chwyciłem za pal. Podciągnąłem się. Wychodzenie z wody wcale nie jest takie proste. Stoję na deskach molo, a ze mnie cieknie jasna czerwień.
Dłonie, piersi, wszystko. Nic nie czuje, ale juz wiem. Pal obrośnięty muszelkami, ostrymi niczym brzytwa. Krew tworzy kałużę u moich stóp. Czerwieni się. Może Ritha w końcu mnie polubi?
Canulas
Canulas 1 m.
Srogie 😳
Ritha
Ritha 1 m.
To codziennostrzal niedzielny? Czyli będzie seria?
Alchemik, to że mówię co myślę, nawet jak się nie zgadzam, nie znaczy, że kogoś nie lubię.
Dziś starłam się o politykę z kumplem, który mnie ugościł w Austrii w sierpniu. Starłam się solidnie. To nie znaczy, że się nie lubimy. Szczerość jest ważniejsza niż konwenanse. Ciebie to w zasadzie, sory, nie znam, więc zluzuj
Wywyższanie poezji ponad prozę to temat tożsamy, co wywyższanie kotów ponad psy. Można debatować bez końca, a zwolennicy stron i tak zostaną przy swoim. Grunt, żeby nie generalizować.

Ritha
Ritha 1 m.
ps. Wolę góry niż morze, słabo pływam.
Ritha
Ritha 1 m.
A jeszcze Ci powiem, że w Sopocie nie byłam, spędziłam natomiast "urocze" wakacje w Mielnie z rodzicami, gdzie zajechalismy początkiem lipca, a tam, kurwa, listopad. Ojciec powiedział, że przyjechał się kąpać w morzu, więc się kąpał w morzu owszem będzie. Rozebrał się do bokserek i plum! Spacerujący brzegiem ludzie w kurtkach, opatuleni po czubek łba, aż się wzdrygnęli. Mam też takie zdjęcie z mamą na molo w Kołobrzegu, gdzie wicher i deszcz chcą nas zmieść. Kocham upał. Nigdy więcej nie pojechałam nad polskie morze 🙄
Alchemik
Alchemik 1 m.
Wus wus. ja myślę, ze Ritha mnie lubi tak jak ja ją. Oswajamy się, węszymy. Jest podobnie złośliwa.
Chciałbym ja poznać naprawdę.
Nie wywyższam gatunków literatury, bo to by oznaczało, ze juz cierpię na chorobę otepienna.
Ritha, poszedłbym z Toba w góry, ale nie mam całej nogi.
Musiałbym Ciebie ciągnąc.
Szkoda, ze nie byłaś w Sopocie.
Ale byłaś, w moim tekście. Twarda z Ciebie Babka.
Właśnie chciałem, żebyśmy się poznali. Stad ta niewielka prowokacja.
Ritha
Ritha 1 m.
Przeważnie spowalniają mnie nawet ludzie, którzy mają wszystko w całości, więc się nie przejmuj.
Prowokacje lubię, sama uskuteczniam.
Ritha - Alchemik, Alchemik - Ritha. Poznaliśmy się.
A teraz się oddalam. Buonanotte

Alchemik
Alchemik 1 m.
Nie zdawałem sobie sprawy, ze niedziele układają się w serie. Ale dotrzymam.
TreningWyobrazni
TreningWyobrazni 1 m.
Canulas
Canulas 1 m.
huia tam poniedziałek

Canulas
Canulas 1 m.
Ftorkov - Wierszyk/poezja lub dowolna miniaturka (może być lyteracka)
marok
marok 1 m.
dobrze jest, się pisze
TreningWyobrazni
TreningWyobrazni 1 m.
Przypominamy rozpiskę!

Poniedziałki: Historia na max stronę (czcionka min 10)
Wtorki: Wierszyk/poezja lub dowolna miniaturka
Środy: Dribble
Czwartki: Dowolny wpis z obserwacji
Piątki: Niespodzianka (podawana zawsze najpóźniej do południa)
Sobota: Droubble
Niedziela: Tekst w coniedzielnej serii
TreningWyobrazni
TreningWyobrazni 1 m.
Hopsa! I jak tam? Pięknie walczycie. Ile dni z rzędu natłukliście? Can? Marok? Alchemik? Kto jeszcze pisze codziennostrzały?
Kto jeszcze chce się pochwalić?
Może ktoś chce dołączyć?
Może ktoś ma jakieś pytania?
Śmiało!

Dziś piątek - tekst niespodzianka - maszyna losująca wylosowała: bajka.
Have fun!
marok
marok 1 m.
Osiem na razie
marok
marok 1 m.
Poprawka- 9
fanthomas
fanthomas 1 m.
Ja piszę codwudziennostrzał albo cotrzydziennostrzał
Canulas
Canulas 1 m.
Ja mam chyba 16
oko
oko 1 m.
taka sobie bajka.
Pani ubrana jedynie w odważny makijaż paliła papierosa leżąc w pustej, tłusto-białej wannie. Labirynty bezdroży rozlicznych tatuaży odbierały widzeniu naturalność, sprawiając, że obserwator rozpaczliwie błądziłyby po jej nagości usiłując znaleźć bezpieczną przystań, w której mogłyby zakotwiczyć na dłużej, bez obawy, iż okaleczy cumę mocno nadwyrężonej pępowiny. Jednak obserwatora nie było, więc tatuaże ostrożnie rozluźniały się, miękły, grzały, i z czasem pozwoliły sobie na otwartość małża poddanego męskiej presji specjalistycznych szczypiec. Wreszcie! Zbyt długo spętane były wzrokiem domagającym się wyjaśnień.

Miliardy obcych wiecznie usiłowało pytać „dlaczego”, a ich wzrok był tak pełen pytań, że nie urodziło się dotąd aż tak ciekawe świata dzieciątko, chociaż każdego dnia podobne pytanie powiela niezliczona rzesza niedorostków. Ogryzków człowieka, zalążków ledwie. Teraz tatuaże mogły leżeć beztrosko, jak wylinka żmii pośród oczeretów, czy innych ostrokrzewów. Papieros był zbyt krótki dla niespotykanej beztroski, szczęściem w zasięgu leżały kolejne, prężące się w postawie na baczność pomiędzy licznym stadkiem im podobnych. Można było pozwolić sobie na nałogi. Na otwartość. Na zatracenie.

Kobieta przymknęła oczy. Najwyraźniej ogarnął ją spokój, z jakim góry przyjmują styczniowy przydział śniegu. Leżała w półśnie, pośród dymu unoszącego się drżącą wstążką pod sufit, gdzie kłębił się usiłując wznieść się jeszcze odrobinę. Musiała czuć się swobodnie i bezpiecznie, skoro tak skromnie ubrana weszła do wanny. Że dziwne? Skoro chciała uciec od pytań, od konieczności składania niekończących się wyjaśnień, od zarazy powszechnej ciekawości, od policzków pogardy, gdy wzrok obcych bezskutecznie przedzierał się przez warstwy malunków, by dotknąć nagości.

Gdyby jednak strach kazał jej kryć się w wannie, niczym żółw w skorupie – czyż jej oddech mógłby być tak spokojnym? Czy pozwoliłby na drzemkę? Gdzieś z niedaleka sączyły się dźwięki pianina wsparte żeńskim głosem. Po twarzy poruszały się czarne na ogół kreski wijąc się na kształt uśmiechu. Zasnęła z nim, choć może to było wyłącznie złudzenie? Pozór, podobny karminowemu uśmiechowi klowna na białej ścianie malowanej twarzy?

Zasnęła, pozwalając skórze odprężyć się. Tatuaże powoli traciły ostrość rysów i barw. Ostrożnie penetrowały okolicę, rezygnując z ciepła ich nosicielki. Zsuwały się po kolei, w tajemniczym rytuale, a kiedy nazbierało się ich wystarczająco dużo – uwiły gniazdo, moszcząc je własnymi, wątłymi ciałkami. Otuliły kobietę kołdrą plecioną z ich skrytego znaczenia. Kobieta westchnęła, a jej uśmiech, teraz już nagi rozświetlił twarz.

Spała niewinnością dziecka, pilnowana prez zastępy malowideł węszących wokół i szukających wroga, który mógłby się ukryć gdzieś, gdzie zaburzyłby sen. Tatuaże pożerały nieostrożne muchy, cichostope pająki i tłumiły burczenie w trzewiach rur. Kobieta spała z lekkością codziennej, czarno-białej gazety, powoli roztapiając się pośród mdląco skrzącej emalii wanny.

Jakiś dźwięk, mocniejszy od innych, przedarł się przez falbanę zapory. Ktoś ochryple wulgarny dobijał się do drzwi pomstując zaciekle. Przez ciało kobiety przebiegł dreszcz. Tatuaże rzuciły się w opętańczym pośpiechu i zasiadły na swoich miejscach, zanim otworzyła oczy. Resztki snu spływały z jej twarzy, gdy obracała głowę w kierunku drzwi łazienki.

- Znowu! – zaklęła szpetnie – Żeby go szlag trafił! Pora zbesztać kretyna, aż mu kapcie spadną. Może jutro się nie pojawi?
Alchemik
Alchemik 1 m.
To jest dobre, oko. I ciesze się, ze Cie ośmieliłem do odwagi wypowiedzi.
Przyznaj się, ze potrzebowałeś szturchańca od poety.
Teraz Twoje pisanie, sztywniaku, przestało być sztywne.
Posiadasz ogromny talent. Ciesze się, ze Ciebie poznałem, choc niekiedy mnie wkurwiasz. Ale będę się uczył również na Twojej prozie.
Pozwoliłem sobie otworzyć szerzej Twój umysł. Reszta jest twoja. Zawsze tam była.
Canulas
Canulas 1 m.
Haha, Jaki Yoda, taki Anakin czy cuś

" Najwyraźniej ogarnął ją spokój, z jakim góry przyjmują styczniowy przydział śniegu." - zajebiste zdanie
Alchemik
Alchemik 1 m.
Takie zdania tworzą się w glonach tylko prawdziwych artystów.

TreningWyobrazni
TreningWyobrazni 23 d.
Przypominamy rozpiskę!

Poniedziałki: Historia na max stronę (czcionka min 10)
Wtorki: Wierszyk/poezja lub dowolna miniaturka
Środy: Dribble
Czwartki: Dowolny wpis z obserwacji
Piątki: Niespodzianka (podawana zawsze najpóźniej do południa)
Sobota: Droubble
Niedziela: Tekst w coniedzielnej serii


Dziś piątek, a więc temat niespodzianka – tym razem z okazji premiery II Tomu Antologii:

Motywem przewodnim tekstu niech będzie: czerwone pióro.

Have fun!

Canulas
Canulas 16 d.
Sorrex za opóźnienie i dzięki dla Maroka za kopnięcie w dupsko. Dziś (i nie tylko z racji tego, że mamy piątek-13go) chcielibyśmy aby jednostrzał kręcił się koło wybranego święta. Dużego lub małego.
Może to być wigilia, a może jedynie tłusty czwartek.
Ciao.
TreningWyobrazni
TreningWyobrazni 9 d.
Witajcie w piątek! A zatem niespodzianka: Niech w tekście wydźwięk uzyska jedna z sił sprawczych - ogień lub woda.

Do dzieła!
marok
marok 9 d.
jupi!!
Alchemik
Alchemik 6 d.
Podobno człowiek z Neandertalu, czyli tzw. Neandertalczyk miał większy mozg od człowieka z Cro magnon. A jednak wyginał, a pozostaliśmy my cromagnonczycy. Ponoc to przez niedostosowanie budowy ciała do klimatu.
Neandertylczycy byli brzydcy, choc podobali się sobie. Akurat w tym czasie posuwało się zlodowacenie po obecnych terenach Europy. Czasem owi posuwali cromagnonczykow i na odwrót, stad niekiedy brzydkie dziewczyny. Taka pozostałość genetyczna. Niekiedy nazywają to atawizmem. Człowiek z Neandertalu był słusznej budowy z grubymi kośćmi, krotka szyja i w ogóle nie był zbyt piękny. Najgorsze jednak, ze przez te grubokoscistosc cierpiał na reumatyzm. W czasach zlodowacenia nie było aptek tylko jaskinie, albo ziemianki. Ogień juz znali, ale nie orientowali się, ze taka kora wierzby jest niczym aspiryna. Nie wiem jak można wymrzeć od reumatyzmu. Ale wymarli. Czasem widać ich ślady przez to posuwanie międzygatunkowe. To chyba musiały być zboki ery lodowcowej. Niedługo nadejdzie zima. Tu w pobliżu Bałtyku jest niemrawa, jakaś taka ciepła przez skumulowana energie w morzu. Rozglądam się za neandertalska dziewczyna. Podobno ich mozgi były bardziej magiczne od tych naszych.

Czy Marok musi nosić te nieprzezroczyste okulary?
TreningWyobrazni
TreningWyobrazni 4 d.
Uwaga, uwaga!
Wymieniamy tygodniową rozpiskę na codziennostrzały!
Oto ona:

Poniedziałek: Krótki list do...
Wtorek: Zbliżają się święta, niechaj wtorek będzie dniem świątecznej miniatury
Środa: Opisz przechodnia
Czwartek: Zdarzenie od niedzieli do środy w formie fantastycznej
Piątek: Wizyta w sklepie - humoreska/pastisz
Sobota: 500 słów, które zapadną w pamięć czytelnika
Niedziela: Kącik poetycki – wiersz, krótka forma poetycka

Alchemik
Alchemik 4 d.
W niedziele spałem, bo w Lęborku w niedziele autobusy nie jeżdżą.
Ale jednak wstałem, założyłem nogę i postanowiłem na piechotę.
Widziałem UFO z daleka. Taki talerz z zastawy na tle nieba.
Poniedziałek i wtorek były podobne. Zapierdzielałem na piechotę, choc autobusy juz się pokazały. We środę UFO wylądowało na przystanku. Wsiadłem i poleciałem. Zapierdalismy ponadswietlna. Z jedna ufosamica nawiązałem nawet romans, który zrealizowałem w Mgławicy Andromedy.
To całkiem bliska galaktyka, wiec szybko to zrealizowaliśmy.
A co mi tam!
TreningWyobrazni
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin