jasno nowy wygląd

HISTORIA I POLITYKA | Historia i polityka

Ozar
Historia i polityka. Wątek dla znawców, a także dla tych, którzy chcą czegoś ciekawego się dowiedzieć. Teorie, hipotezy, ciekawostki, pytania i odpowiedzi.
Porady dla początkujących publicystów.

Witam serdecznie
Postanowiłem założyć nowy watek.
Można tu wrzucać wszystko związane z historią, polityką czy tematami pokrewnymi.
Chciałbym w tym wątku poruszać tematy interesujące wszystkich albo choć jednego z was, a dotyczące zarówno historii jak polityki.
Każdemu, kto zada pytanie, odpowiem w zależności od posiadanej wiedzy lepiej lub gorzej, ale zawsze będę starał się napisać najlepiej, jak potrafię.
Zapraszam do komentowania i zadawania pytań.

Na początek wrzucę kilka porad dla tych, którzy swoją drogę pisarską dopiero zaczynają. Tekst jest dodatkiem do bardzo ciekawych uwag zaciekawionego przedstawionych na opowi.pl

Każdy z nas kiedyś zaczyna swoją drogę pisarską. Jedni w prozie, inni w poezji, a jeszcze inni w pisaniu typowo publicystycznym. Dla tych ostatnich przedstawię tu kilka problemów, z którymi może się spotkać początkujący publicysta To, co opisze poniżej, opieram na moim prawie trzydziestoletnim doświadczeniu w tworzeniu tekstów historycznych i politycznych.
Na początek dla ułatwienia wymienię najważniejsze punkty, którymi powinien według mnie cechować się publicysta. Następnie opisze w kilku zdaniach każdy punkt.
- wiedza
- odwaga
- warsztat, pokora i chęć do nauki
- prawda, rzetelność i bezstronność
- chęć przekazania swojej wiedzy innym
- swoje zdanie

Wiedza. To wydaje się oczywiste, że ktoś, kto chce o czymś pisać, musi mieć na dany temat wiedzę. Niestety, choć to prawda oczywista nie zawsze tak jest, bo wystarczy spojrzeć na internet, czy obejrzeć TV, żeby zobaczyć, czy przeczytać tak mówiąc delikatnie bzdury. Kiedyś mnie to wkurzało, ale teraz już wiem, że tzw. "dziennikarze", czy „publicyści” są zazwyczaj odporni na wiedzę i wszelkie komentarze. Ważne, że swoje zarobili.
Jednak jeśli ktoś szanuje sam siebie, a także czytelników powinien wypowiadać się tylko w tematach, które zna i to zna dobrze. Przykładem moje artykuły o Hitlerze (dostępne na razie na opowi, ale od jutra także na T3). Zdecydowałem się je napisać po przeczytaniu trzech jego biografii, a do tego setek różnych innych tekstów, zarówno jego zaciekłych wrogów, jak i tych, którzy byli nim zafascynowani.

Odwaga.
Tu sprawa jest dość prosta. Pamiętam, jak pisałem moje pierwsze teksty, to ogarniał mnie wstyd tak ogromny, że minęło sporo czasu, nim odważyłem się pokazać ludziom to, co stworzyłem. Nie wiem, ilu ludzi to dotyczy, ale jeśli ktoś takie coś odczuwa, to jedynym sposobem na przezwyciężenie tego uczucia jest dalsze pisanie, a wręcz zmuszanie się do każdego kolejnego wyrazu, zdania itd. Z czasem proszę mi wierzyć, ten wstyd zniknie. Trzeba także przezwyciężyć strach przed publikowaniem swoich tekstów. Ja mój pierwszy tekst odważyłem się wrzucić na portal historyczny dopiero po kilku latach pisania. Oczywiście teraz niektórzy młodzi ludzie niemający żadnej wiedzy a do tego bardzo słaby warsztat piszą i wrzucają w sieć teksty, które zazwyczaj nawet nie ma sensu komentować. To zazwyczaj wręcz bzdury z punktu widzenia historycznego, a do tego napisane tragicznie warsztatowo. Kiedyś starałem się odpisywać takim ludziom, ale po latach stwierdziłem, że to w większości nie ma sensu. Oni wiedzą lepiej...

Warsztat, pokora i chęć do nauki.
Co do warsztatu to zawsze na początku jest z nim problem (pomijam tzw. samorodne talenty). Każdy z nas od czegoś zaczyna. Jeden od wyższego inny od niższego poziomu, jednak cały czas powinniśmy się uczyć i starać się pisać coraz lepiej. Oczywiście można podwyższyć swoje umiejętności na jakiś kursach, czy szkoleniach. Jednak nie wiem, w jaki sposób to poprawia warsztat, gdyż akurat ja jestem samoukiem, który całymi latami pisał i starał się żeby każdy kolejny tekst był lepszy od poprzedniego. Jeśli ktoś chce posiąść odpowiednią wiedzę, ale także zobaczyć jak piszą ci, którzy mają opanowany warsztat, to powinien, wręcz pożerać książkę po książce. Co oczywiście nie oznacza czytania dziesięciu, czy dwudziestu książek miesięcznie. Wystarczy jedna, ale przeczytana ze zrozumieniem, tak żeby zawarta w niej wiedza, choć w jakimś stopniu została przyswojona. Mnie zawsze pomagało wydrukowanie tekstu i czytanie go na głos. Czasami usłyszymy coś, czego nie zobaczymy. To trzeba ćwiczyć, ale naprawdę warto. No i na końcu pokora. Każdy z nas, kiedy zaczyna pisać i swoje „dzieła” pokazuje innym, musi się liczyć z tym, że dostanie przynajmniej na początku swojej drogi więcej negatywnych niż pozytywnych komentarzy. To logiczne, że ludzie mający większą wiedzę będą wytykali błędy. Nie możemy się złościć ani obrażać tylko starać się poprawiać pokazane błędy (pomijam wszelkie złośliwe hejty). Kiedy jesteśmy na początku drogi, takie komentarze są jak wskazówki dla kierowcy, który jedzie pierwszy raz w nieznanym sobie terenie. Doceńmy pomoc, którą ktoś nam daje.

Prawda, rzetelność i bezstronność.
Tu w zasadzie mógłbym napisać artykuł na dziesięć stron, więc będę pisał bardzo skrótowo. Prawda. Pisząc tekst historyczny oprócz oczywiście wiedzy, musimy brać pod uwagę także to, że każde źródło, powtarzam, każde nie jest pozbawione subiektywnego spojrzenia na dany temat. Inaczej opisze bitwę ktoś stojący po stronie zwycięzców, a inaczej ten, który jest po stronie przegranych. Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak prawda historyczna, a istnieje tylko aktualnie słuszna ideologicznie prawda. Dotyczy to szczególnie ostatnich stu lat. Przykładów może być bardzo wiele, ale przytoczę tylko jeden, dość skrajny, ale pokazujący taką właśnie obowiązującą prawdę. Za tzw. komuny uczyliśmy się wszyscy (ja to też pamiętam), że Armia Krajowa, NSZ itd., to byli bandyci, mordercy, a także reakcyjne podziemie, dążące do obalenia Władzy Ludowej itd. taka była ówcześnie obowiązująca prawda.
Rzetelność to moim zdaniem bazowanie na jak największej liczbie źródeł i pokazywanie czasami bardzo różnych tez czy opinii nawet wtedy, kiedy jedna wręcz przeczy drugiej.

Chęć przekazania swojej wiedzy innym. To takie moje motto pisania. Wydaje mi się, że jak ktoś ma wiedzę, to powinien podzielić się nią z innymi. Niestety nasze szkoły od pierwszej klasy aż po studia nie potrafią ani nauczyć historii, ani też zachęcić młodych ludzi do zgłębiania wiedzy w tym kierunku. To temat rzeka więc na tym poprzestanę.

Na końcu postawiłem swoje zdanie. No cóż, żeby mieć swoje zdanie i je wyrażać trzeba już mieć naprawdę dużą wiedzę. Sam dopiero teraz po wielu latach w niektórych moich artykułach wypowiadam własne zdanie i tylko w tematach, które znam dobrze. Na początku warto raczej przytaczać opinię innych i na tym poprzestać.

Na koniec taka ciekawostka, pokazująca, że nawet historycy zawodowi z tytułami potrafią mówić bzdury. W latach 90. jeden z moich kolegów pasjonat historii został zaproszony do Wyższej Szkoły Wojsk Pancernych w Poznaniu na festyn związany z rocznicą zakończenia wojny. Wśród oficerów był starszy wiekiem pułkownik, profesor historii, weteran wojenny. Kolega, korzystając z okazji, zapytał owego oficera, czy jego zdaniem mieliśmy jakąkolwiek szansę we wrześniu 1939 roku. Pan pułkownik powiedział, cytuje „Jakie tam szanse. Oni mieli Tygrysy i Pantery a my co? Szabelki”. Mój znajomy aż zaniemówił z wrażenia, tak go zatkało. Dlaczego? Bo niemieckie czołgi typu Panter i Tygrys to wymysł roku 1942. Stał i nie powiedział nic, bo jak podważyć słowa szanowanego, mającego całą pierś w orderach oficera, a do tego profesora historii.

Reasumując, opisałem to, co moim zdaniem napotka i na co powinien zwrócić uwagę każdy początkujący publicysta. Wiem, że to pobożne życzenia i coś ala głos wołający na puszczy, ale wierzcie mi, warto pisać na podstawie źródeł nawet wtedy, gdy sami nie znamy tematu. Wasz tekst pójdzie w świat i będzie czytany przez wielu ludzi, w tym także młodych i chyba nie chcecie, żeby swoją edukację historyczną zaczęli od bzdur, niedopowiedzeń czy zwyczajnego kłamstwa. Niestety bardzo skrótowo, ale tematy są bardzo trudne i wymagałyby w zasadzie opisania każdego w osobnym materiale.


Ritha
Ritha 1 r.
Super, Ozar, brakowało Twojego wątku tutaj. Teraz jest jak w domu.
TomaszBordo
TomaszBordo 1 r.
Dzisiaj Iran przyznał się do zestrzelenia tego ukraińskiego samolotu.
anonim
anonim 1 r.

Zasadność wpierdalania samego słowa polityka do portalu art, jest sensowne względnie bez.
Gdy polityka co krok, gdzie się nie obrócić. Tu obok wartościowej treści, o politykę jest ino ciut zahaczone
- zachęta żeby z polityką tu uderzać - taka forma wabia na wszelkie Bogumiły itp.
Nie bede już cytował siebie znowu, o dwóch kurwach - polityce i religii, ale tylko się potwierdza, jak zawsze, że
zrobią wszytko żeby nie dać szansy ludziowi, coby stał obok a one nie ingerowały.
fanthomas
fanthomas 1 r.
Polityka mnie nie interesuje a historia w stopniu umiarkowanym
fanthomas
fanthomas 1 r.
Czas ma strukturę koła. To co było przed powstaniem wszechświata jest tym samym co po powstaniu. Tak samo jest z innymi powstaniami - listopadowym, styczniowym i tak dalej

fanthomas
fanthomas 1 r.
To tak żeby było coś o historii na sam początek
Ozar
Ozar 1 r.
Ritha Dziękuje za bardzo ciepłe słowa. Mi was też brakowało, szczególnie ciebie, Cana, AG, fanthomasa, pkropki, Pasji, Enchanteuse i innych, nawet karawana czy sensola z którymi nie zawsze mogłem się dogadać. Postaram się już zostać.
Ozar
Ozar 1 r.
Tomasz Chyba nie mieli innego wyjścia bo podobno zarówno USA jak i Canada miały dowody w postaci nagrania. Jak wiesz Amerykanie ciągle śledzą wszystkie podejrzane lotniska i nagrywają starty i lądowania, a ten atak nastąpił niedługo po starcie.
Ozar
Ozar 1 r.
Yanko Niestety żyjemy w takich czasach, że polityka jest wszędzie. Można wsadzić głowę w piasek i udawać że jej nie ma, albo się nią nie interesować, ale to tylko złudzenie. Wiem, ze wielu ludzi tak robi, zamykając się w swoim świecie. Cóż może mają rację, ale, ale oni mogą nie widzieć polityki, jednak ona dopadnie ich prędzej czy później. Mnie dopadła dzisiaj na stacji benzynowej gdzie ropa zdrożała o 20 groszy. To odprysk ataku na generała, na razie mały.
Ozar
Ozar 1 r.
fan Polityka jest teraz wszędzie. Ja dzisiaj zapłaciłem o 20 gr. Więcej za litr ropy – to skutek ataku na generała. Takich rzeczy będzie więcej. Metoda strusia już nie działa. Jak żyjesz to zawsze odczujesz jej skutki. Oczywiście możesz powiedzieć że mnie to nie obchodzi, bo i tak nic na to nie poradzę i taką tezę da sie obronić. Jednak warto coś wiedzieć choćby po to, żeby wiedzieć kto i dlaczego robi to czy tamto. No albo przynajmniej próbować coś tam zrozumieć. To taka różnica jak ta o dwóch Matołach. Jest matoł głupi i matoł mądry. A jaka jest między nimi różnica? Otóż ten mądry matoł wie że jest matołem, a ten głupi nie wie. Ja w odniesieniu do polityki uważam się za takiego mądrego matoła. Niestety większość ludzi nie rozumie tego.
Canulas
Canulas 1 r.
Ozar, cieszę się z Twej aklimatyzacji. Będę zagladal
Ozar
Ozar 1 r.
No jestem zacząłem komentarze od Rithy a zaraz przejdę do ciebie hahahahaha. Już się możesz bać!
Zaciekawiony
Zaciekawiony 1 r.
Czytam sobie teraz kryminał, zawierający wątek historyczny, a konkretnie nawiązanie do wydarzenia historycznego, które kiedyś było głośne ale dziś mało się o nim pisze. Chodzi o zbrodnię w Dilessi, w Grecji. W roku 1870 grupka turystów z zachodniej europy wybrała się do Grecji pozwiedzać starożytne zabytki. Po odwiedzeniu Aten dostali zapewnienie, że okolica jest bezpieczna, więc wybrali się do wąwozu Maraton. W drodze napadli na nich rozbójnicy, z którymi był w tym czasie ogromny problem. Co chwila zdarzały się napaście, porwania dla okupu i regularne bitwy z żołnierzami, rząd nie radził sobie z utrzymaniem bezpieczeństwa już tuż za rogatkami miast. I tym razem doszło do porwania. Wzięto w niewolę siedmioro Anglików, w tym Lorda i Lady Muncaster i dyplomatę rządu, a także towarzyszącego im włoskiego dyplomatę. Zażądano 50 tysięcy funtów okupu i amnestii. W drodze pokazania, że nie są tak znów całkiem źli, bandyci uwolnili kobiety. Brytyjczycy bali się, że dojdzie do rozlewu krwi, więc naciskali na grecki rząd aby spełnił te żądania. Dla Greków byłaby to jednak potwarz i przyznanie na arenie międzynarodowej, że sobie nie radzą we własnym kraju. Negocjacje przedłużały się, porywacze uwolnili jeszcze lorda, który obiecał przekazanie blisko połowy sumy z własnych środków po wypłacie w banku w Atenach.
Rząd grecki postanowił, że wykażą się i załatwią sprawę sami. Urządzono wielką obławę z udziałem wojsk i ścigano bandytów przez kilka kolejnych dni. 21 kwietnia, w pobliżu granicy z Turcją, bandyci zostali otoczeni. Doszło do bitwy, podczas której kilku zbójców zabito. Wycofująca się grupa postanowiła zabić porwanych, licząc na to, że żołnierze zajmą się ich ciałami. Rozstrzelano ich w małym zagajniku, części zbójców udało się uciec, część złapano po czym na miejscu rozstrzelano. Głowy przestępców zawieziono do Aten i ustawiono na placu zgodnie ze starożytną metodą robienia postrachu.

Wydarzenie doprowadziło do międzynarodowej kompromitacji Grecji i popsucia stosunków z Zachodem. Rząd podał się do dymisji, musiano wypłacić wysokie odszkodowanie rodzinom ofiar. Gdy kilkanaście lat później na Krecie wybuchło powstanie przeciwko Turkom, państwa zachodnie nie miały ochoty wspomagać Grecji w konflikcie. Pamiętano im nadal, że to dziki kraj, który sam sobie nie umie poradzić. Zdecydowano się z pominięciem rozmów dyplomatycznych wysłać obce wojska na Kretę, ustanawiając ją autonomicznym państwem pod protektoratem Osmańskim ale bez formalnego włączenia. W efekcie wyspa stała się czymś w rodzaju Wolnego Miasta Gdańsk.
Grecy nie chcieli popuścić, więc wytoczyli Turcji wojnę. Trwała tylko 30 dni i skończyła się przegraną Grecji, która musiała zapłacić wysokie odszkodowanie. Co wraz z innymi problemami przyczyniło się do kryzysu finansowego.
Tjereszkowa
Tjereszkowa 1 r.
Zaciekawiony, bardzo ciekawe! Nie słyszałam o tej historii.
Ozar
Ozar 4 m.
Zapraszam do zabawy. Dzięki Nuncjuszowi i jego pracy ruszyły testy. Ten pierwszy jest dość prosty więc każdy coś tam będzie na pewno wiedział. Napiszcie jak wam poszło i czy podoba wam się taka zabawa. A do tego jak waszym zdaniem często powinny testy się pojawiać? Mam ich ponad 50 więc nie ma obawy że ich zabraknie. Zapraszam również innych do pisania takich rzeczy bo moje to tylko historia a przecież tematów do testów jest mnóstwo.
alfonsyna
alfonsyna 4 m.
Trochę te quizy chyba jeszcze nie działają jak trzeba, bo zdarza się, że np zaznaczona jest na zielono prawidłowa odpowiedź "a", a pod pytanie jest na czerwono: "twoja błędna odpowiedź (a)", więc ewidentnie się to nie zgadza ze sobą. Ale ogólnie fajna zabawa na nudę, co prawda w historycznym się pomyliłam kilka razy, ale za to quiz o t3ksturze mam na 100% prawidłowo!
nuncjusz
nuncjusz 4 m.
To jest faza testów dopiero. Quizy nie działają dobrze
Pracuję nad tym
nuncjusz
nuncjusz 4 m.
Dobra, chyba już naprawione. Cholernie ukryty błąd
Głupi, banalny błąd
Ozar
Ozar 2 m.
Kłania się Ozar!!! To, co dzisiaj wrzucam jest swego rodzaju eksperymentem, gdyż po raz pierwszy będę prezentował nie artykuł a prozę. Wybrałem jak mi się wydaje dość prosty tekst, taki skecz, albo żart, jednak ocena należy do słuchaczy jak mi poszło. Zapraszam do wysłuchania!
Zaciekawiony
Zaciekawiony 1 m.
Chyba tu jeszcze nie wspominałem - napisałem artykuł na temat wydarzenia z historii Japonii:
https://curioza.blogspot.com/2021/0

"...W tym czasie 5 pułk Japońskiej Armii cesarskiej stacjonował w Aomori, na północy wyspy Honsiu. Region ten doświadcza co roku zim nieco podobnych do tych w Polsce, bez wielkich mrozów ale za to z bardzo obfitymi opadami śniegu. W planach obrony przewidywano, że rosyjska marynarka może zaatakować od północy i ostrzeliwać miejscowości przy wybrzeżu, uniemożliwiając korzystanie z głównych dróg na nizinach; dlatego często ćwiczoną sytuacją było zabezpieczanie i przecieranie szlaków biegnących przez pobliskie góry.

23 stycznia z pułku wybrano grupę 210 osób, które miały dokonać dwudniowej przeprawy przez góry Hakkoda, w centralnej części półwyspu. Nie są to wysokie góry, najwyższy szczyt ma 1600 metrów. W większości to łagodnie nachylone stożki dawnych wulkanów, nie wymagające doświadczenia alpinistycznego. Przypominają trochę Beskidy.
Wielu żołnierzy pochodziło z bardziej południowych regionów kraju i mieszkało na przybrzeżnych nizinach. Grupa miała więc nabrać doświadczenia w działaniach w warunkach zimowych, w głębokim ściegu, oraz przećwiczyć wspinaczkę górską i transport prowiantu w nierównym terenie. Pierwszy etap wędrówki miał się kończyć w ośrodku turystycznym Tashiro z gorącymi źródłami, gdzie dywizjon miał przenocować i ruszyć w dalszą trasę. Do pokonania było niespełna 20 kilometrów a największym przewyższeniem na trasie był szczyt niewysokiej góry Umatateba (732 m) kilka kilometrów od celu wędrówki.

Początkowo pogoda im sprzyjała, największą trudnością było przebijanie się przez głęboki śnieg, dlatego grupa dotarła na przełęcz niedaleko góry dopiero o 16. Z pewnością przed zachodem słońca dotarliby do celu, lecz tu zaskoczyła ich nagła zmiana pogody. Wiatr wywołujący zamieć i gęste opady śniegu uniemożliwiały dalszą wędrówkę. Wkrótce zapadł zmrok i żołnierze stracili orientację w terenie...

Gdy kolejnego dnia zorientowano się, że dywizja nie wróciła z gór jak było zaplanowane, to początkowo uznano, że widocznie śnieżyca zatrzymała ich przy gorących źródłach, dlatego dopiero 26 stycznia wysłano grupę ratowników, którzy mieli przetrzeć szlak i sprawdzić co się dzieje. Czekali w najbliższej wiosce, spodziewając powrotu kolegów; zapalili nawet duże ognisko aby wskazać drogę, lecz na próżno.

Postanowili więc wyjść im naprzeciw, ale po drodze koło przełęczy natknęli się na kaprala Furanosuke Goko, stojącego w śniegu wysokim po pas. Stał wyprostowany, oparty o broń i półprzytomny i w pierwszej chwili sądzono, że zamarzł na sztywno w trakcie marszu. Niedaleko znaleziono ciała innych żołnierzy. Był 27 stycznia, piąty dzień od wymarszu grupy. Stało się wtedy jasne, że dywizjon wcale nie przeczekiwał zawiei nad gorącymi źródłami, kąpiąc się w ciepłych basenach i ciesząc z takiej przyjemnej odmiany losu. W rzeczywistości stało się coś strasznego...
Ozar
Ozar 1 m.
Cześć.
Bardzo ciekawa opowieść. Proponuję wrzucić ja jako artykuł bo tu mniej ludzi zagląda.
Ozar
Ozar 1 m.
Pamiętam że Swen Hassell ten który opisywał swoje walki pod koniec bitwy stalingradzkiej opisał oddział złożony z resztek niemiecki ch wojsk chyba liczący kilka tysięcy ludzi zagubił się i zamarzł w całości.
Ozar
Ozar 1 m.
Kłania się Ozar. Kolejny odcinek mojego audio poświęciłem polityce. Chciałbym przestawić wam coś, co niczym rak pożera kraje zachodnie a także USA i inne. Tym czymś jest nowa wersja marksizmu czyli neomarksizm. Temat jest bardzo trudny i obszerny więc w moim odcinku opowiedziałem go bardzo skrótowo. Oczywiście jak zwykle nie twierdze że mam rację i że to co wam opowiem to jakaś prawda objawiona. Nie. To raczej hasło które być może pozwoli wam inaczej spojrzeć na teraźniejszość i zwrócić uwagę na to co nas powoli pożera, a czego skutki mogą być dla naszych dzieci i wnuków bardzo, bardzo trudne. Możemy za klika lat obudzić się w całkiem innym świecie, gdzie człowiek będzie już tylko numerem w komputerze i to tak mówiąc bardzo delikatnie.
Zapraszam do wysłuchania i zastanowienia się nad tym to powiem.
Ozar
Ozar 1 m.
Kłania się Ozar. Witam serdecznie moich słuchaczy. Tym razem zapraszam do wysłuchania mojej prozy wojennej, ale z domieszką horroru. Postanowiłem wrzucać krótsze odcinki tak koło 10 minut, ale częściej. Pierwszy dzisiaj wieczorem, a drugi w piątek.
Zapraszam do wysłuchania i komentowania. Jak wiecie staram się nagrywać także prozę i każdy komentarz i każda uwaga dotycząca nawet nie tyle tekstu, ale bardziej samego nagrania będzie dla mnie bardzo cenna. Stawiam dopiero pierwsze kroki na drodze do stania się lektorem i dlatego każda ocena będzie dla mnie ważna.
Ozar
Ozar 1 m.
Kłania się Ozar. Jutro wrzucę audio z prozą. Jednak to, co wam opowiem to taki paradokument o likwidacji PGR czyli Państwowych Gospodarstw Rolnych. jakiś kretyn jednym podpisem załatwił około 50 tys. ludzi dla których PGR y były miejscem pracy. Tak prosto likwidacja i wypad. Za takie coś powinno się karać co najmniej dożywociem jak nie karą śmierci. Bo jak można nagle z dnia na dzień pozbawić pracy 50 tys. ludzi, nie dając im nic w zamian. To co się stało z PGR to taki pokaz realny o co tak na prawdę chodziło w obaleniu komunizmu i tzw. "wolności i demokracji". Podobnie postąpiono z wieloma polskimi przemysłami, ale to inna bajka.
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.