TW# 4 Śpij, Rosemary (miniatura)


 Postać : Uciekinier

 Zdarzenie: Ucieczka od siebie

 Gatunek: Nie mam pojęcia

 

 

 „Cichutko dziecino, nic nie mów

 I nie kładź się blisko krawędzi łóżka. ”

 

 Opowiem ci o czymś, Ellin. Posłuchaj. Posłuchaj, jak śmieszny jest ten cały świat.

 

 *

 Tak naprawdę bolało mnie w życiu tylko raz. Kiedy pomyślę o małej, nieszczęsnej Rosemary, która połknęła cały zapas serduszkowych tabletek na sen. Sześć dych za jej pieprzone, zgasłe szczęście. Ręce sklejone w wieczne amen. Bursztynowe koraliki na chudej szyi, bursztynowe oczka. Odtwarzam tę historię w głowie raz po raz, wciąż wymyślając alternatywne zakończenia. Ale nie ma, nie ma i nie będzie już hollywoodzkiego happy endu.

 Nie zwymiotowała, rozumiesz? Nie wyrzygała niczego. Bała się, że jak coś pominie, to nie zaśnie. Wcześniej aptekarz, z widocznym zespołem Williamsa, zrobił mi awanturę o niepełną kwotę. Sześć, może siedem miedziaków.

 Sukienka podciągnięta do połowy uda wystarczyła, żeby zamknął elfią gębę. Chory, żebrzący umysł domagał się więcej, ale facet w końcu nacieszył oczy i sprzedał dwa opakowania. Parę lat później jego głowę znaleziono w znacznej odległości od reszty ciała. Podobno wypadek. Śmieszna karma dopadła biedaka za kilka groszy. Rozumiesz ironię? Poczekaj, to jeszcze nie wszystko.

  Jackie zaciągnął naszą trójkę do starej palarni, gdzie schodziło się długimi, krętymi schodami, a potem pierdolił coś o tym, że pójdzie na studia i wyleczy ciotkę z depresji. Rosie została sama. Ojciec znów bawił się z matką w chowanego. Tamtej nocy to on szukał.

 Brechtaliśmy się z głupich, szczeniackich marzeń, odpalając nawzajem papierosy. Rob pozwolił zgasić peta na własnej skórze. Jackie zrobił to samo na moim nadgarstku. Nie czułam nic. Może to przez ten mróz. Minus piętnaście, a na samym dole jeszcze więcej.

 Później obserwował jak wczepiam usta w suche wargi Roba. Zawsze tylko obserwował. To mu wystarczało. Taki wiesz, aseksualny, piękny chłopczyk. Księżyc zaglądał przez zabite deskami małe okienko. Noc była lodowata. Zima bez śniegu.

 Doczepili mi kosmyk blond włosów z jakiegoś tandetnego straganu; złoty, platynowy blond, niezgrabnie wplątany w luźny warkoczyk. Odcień tożsamy do loków Rosie. Mówili, że pasuje i powinnam pomalować ten głupi, niebieski łeb. Potem zmienili zdanie, mówiąc, że wtedy nie byłabym już taka sztuka. Taka oryginalna.

 Naćpani własną błazenadą siedzieliśmy wśród oparów dymu. Jackie przyznał się, że jest gejem i podgląda własnego brata. Na moment zrobiło się bardzo cicho. Później Rob wsunął język do jego ust.

 — Popierdoliło was — syknęłam, bawiąc się sztucznym lokiem. — Zupełnie was pokurwiło.

 — I kto to mówi? — Sypnęli mi śmiechem prosto w twarz. — Dziwka udającą dziewicę.

 Pamiętam, że padło wiele brudnych słów. Bezdomność w sercu zrobiła się jeszcze bardziej odczuwalna, kiedy zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie znam tych ludzi. Może nawet nie lubię.

 Dziwka udającą dziewicę. Pocerowane sumienie, w którym zawsze znajdzie się jakaś dziura. Wychyliłam głowę przez okno. Chłód.

 — Gdzie jest śnieg?

 Jackie i Rob dalej gasili niedopałki na swojej skórze. Jak dzieci. Jak laleczki z najlichszej porcelany; gotowe za chwilę sie zbić. Albo zabić. Możesz interpretować jak chcesz.

 — Nie ma. Nawet płatka. Cała ta zima jest popieprzona. Chłód, mróz i nic więcej.

 Później zostawiłam ich samych. Dlaczego? Nie wiem. Do domu były trzy przystanki. Ogrzewałam ręce odpalając papierosa za papierosem. Bez rękawiczek wyglądały jak paleta niedościgłych barw. Żółte, fioletowe. Chyba nawet czerwone. Autobus nie przyjeżdżał. Zawsze w takich momentach trzeba czekać. Żałowałam, że nie mam słuchawek i muszę wysłuchiwać paplania geriatryków o tym, że młodzież, a kolor włosów to już w ogóle...

 Reszty nie pamiętam.

 Chciałam zasnąć. Pierwszy raz od długiego czasu coś mnie tknęło. Nie, nie na zawsze. Po prostu spokojnie. Autobus trzeszczał jak napompowany, rozdęty balon, a ja wciąż czekałam na ten pieprzony śnieg. Przykleiłam nos do szyby i mimowolnie znów odpaliłam. Kierowca otworzył drzwi przed światłami, obok dużej latarni. Krzyczał, że dziwka i to mój przystanek na żądanie. Słuchasz? To jeszcze nic.

 Noc była lodowata. Zima bez śniegu. Weszłam na czwarte piętro i usiadłam pod drzwiami. Wiedziałam, że za chwilę obudzi się Rosie, a matka zacznie to swoje kazanie bez większego przekazu. Ojciec zbije ją za mnie. Jak zwykle. Nigdy nie pojęłam czemu wymierzał karę żonie, zamiast córce. Rozumiesz ironię?

 W środku było cicho. Wyobraź sobie taką ciszę, gdzie aż dźwięczy w uszach. Masz? To ta była gorsza.

 Bolało mnie w życiu tylko raz. Kiedy zobaczyłam małą, nieszczęsną Rosemary, która połknęła całe opakowanie serduszkowych tabletek.

 Na krześle siedziała mama. Trzęsła się, jakby do jej serca wszedł jeszcze większy mróz, niż na zewnątrz. Minus nieskończoność. Jakaś cholerna liczba pi.

 Powiedziała, że bawili się w chowanego. I wiesz, jakoś tak wyszło, że teraz to ona szuka.

 Szuka i już nie znajdzie.

 Za oknem spadł pieprzony śnieg. Grube, ciężkie płaty jak w najlepszej dziecięcej bajce.

 Usiadłam na łóżku małej Rosie.

 Bolało.

 

 

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~jotka
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-02-28 17:06:21
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~alka666 1 m.
"Wyobraź sobie taką ciszę, gdzie aż dźwięczy w uszach. Masz? To ta była gorsza" - podoba mi się próba kontaktu narratora z czytelnikiem.
Dobry tekst, poruszył mnie.
Odpowiedz
~jotka 1 m.
alka666
Dziękuje. Nie bardzo miałam pomysł i wenę tym razem
Odpowiedz
~alka666 1 m.
jotka Ale jest O.K. Mnie się podoba.
Czasami trzeba odpocząć i skrobnąć coś innego. To taki reset.
Odpowiedz
~Adelajda 1 m.
Cudownie bawisz się z czytelnikiem, uwielbiam, bardzo lubię. Ten tekst sprawia, że człowieka ogarnia pustka i czuje wszystko to, co bohaterka. Niedoskonały, poszarpany obrazek życia.
Pięknie.
Odpowiedz
~jotka 1 m.
Adelajda
Chciałam tym razem coś innego. Dziękuję.
Odpowiedz
~jagodolas 1 m.
Mocne. Jest tak, że narrator staje się w jakiś sposób bliski. Może przez sposób w jaki opowiada. Scena w palarni - coś w niej przyciągającego. Generalnie - niepokojące. Narrator/ka kozacki.
Odpowiedz
~jotka 1 m.
jagodolas
A palisz? Bo jak tak, to może dlatego przyciąga ;D
Dzięki za odczyt.
Odpowiedz
~jagodolas 1 m.
jotka palę.
Więc chyba masz rację.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
"Minus piętnaście, a na samym dole jeszcze więcej." no właśnie. Paradoks ujemnej temperatury.WIęcej czy mniej?

Coś tu niepokojąco czarującego zaserwowałaś. Przemielone przez balladę Nicka Cave'a z Murdered Ballads, pocięte lekko Ketchumem, polane Tobą.

Śmierć dzieci rusza mnie dużo mniej niż zwierząt, ale gdyby miało coś dygnąć, dygłoby tutaj ze względu na zajebisty dobór słów.
Jest brudno, są niedopowiedzenia, pętle magii. Tylko śniegu nie ma.

Na samym początku kropka chyba za cudzysłów.
Dziwnie wystudzający tekst.
Odpowiedz
~jotka 1 m.
Canulas
Pisane na raz, jakoś późno, a może wcześnie rano. Zależy jak kto patrzy. Czasem lubię i w miniaturki :-P Dziękuje.
Wystudzajacy = relaksujący, czy jak?
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
jotka - wyciszający. Wpędzający w chwilową zadumę.
Odpowiedz
Spodobało mi się Świetna narratorka i klimat. Smutny tekst, zawierający dużo emocji. Pozdrawiam
Odpowiedz
~jotka 28 d.
aniamarzycielka
Dziękuje.
Odpowiedz
~Mia123a 1 m.
Dobra, dobra. O kurcze! Co by tu napisać. Hmmm...Coraz bardziej przekonuję się do miniaturek, więc wiedziałam, że ten tekst bardzo mi podejdzie. Po wstępie przeczuwałam również, że to będzie coś mocnego. No i było. Mocny tekst. Napisany w takim stylu, że hoho. Gdzieś tam też  szarpneło mnie za serduszko. Noo bardzo udana miniatura. Uwielbiam Cię czytać! 😊

Odpowiedz
~jotka 28 d.
Mia123a
Miło. Dziękuję!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
10/10, miss!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Więc tak - bardzo mi się podoba narracja, dobór słów, zbudowanie klimatu, dodatkowo z kimś mi się kojarzy Bardzo jotkowe. Bardzo dobre.
Odpowiedz
~jotka 28 d.
Ritha
Dzięki Ci Pani ;p
Odpowiedz
~jotka 1 m.
Dziękuję Państwu
Odpowiedz
~entropia 1 m.
Byłam tutaj już wcześniej, śladu nie zostawiłam, bo w dziwnym miejscu czytałam na szybko tekst, skusiłam się, bo miniatura pisało wracam w urodziny.

Dużo zdrówka! Bo to najważniejsze! I inspiracji i przyjemności i spełnienia z pisania


Tekst
Przepraszam za skojarzenia trochę z Lamb mi się skojarzyło, nie wiem czy to nie wina tematyki, ale też użytych dwóch ładunków, obrazów emocjonalnych, które u niej często występowały.
"Dobra" zabawa w chowanego i te nawiązanie na końcu, dobre, mocne... Tekst bardzo smutny, przepleciony kilkoma smutkami i historiami na raz.

Odpowiedz
~entropia 1 m.
A ten początek "Opowiem ci o czymś, Ellin. Posłuchaj. " — fajny zabieg, już gdzieś w innym tekście go użyłaś, tylko z tego co pamiętam na końcu i mocno z Tobą go zapamiętałam.
Odpowiedz
~jotka 28 d.
entropia
Takz początek jest z innego mojego tekstu. Tzn ta wstawka z Ellin. Dziękuję!
Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
"Dziwka udającą dziewicę" - udająca - w dwóch miejscach jest ta literówka
Też już czytałam jakoś wcześniej, ale w pracy, to niezbyt mogłam się połasić o komentarz. Wydaje mi się, że to takie bardzo w Twoim stylu - napisane z odpowiednio wyważonymi emocjami - nie rzucasz wszystkiego od razu, ale budujesz w odpowiednio dobranym tempie. I faktycznie bardzo dobrą robotę robią te bezpośrednie zwroty narratora do czytelnika. Tworzą nić porozumienia, jakieś przywiązanie. Wszystko wygląda na dobrze przemyślane.
Pozdrawiam. 
Odpowiedz
~jotka 28 d.
alfonsyna
A no tak, w moim stylu, od którego czasami się odcinam :P Dziękuje.
Odpowiedz
~pkropka 1 m.
Mocne. Świetne.
Odpowiedz
~jotka 28 d.
pkropka
Dziękuje.
Odpowiedz
+berkas 24 d.
https://youtu.be/7wRNX94fU94 jakoś tytuł nakierował mnie na tę piosenkę, swoją drogą uważam, że bardzo dobry. Tekst poruszający, a zarazem taki łatwy do wczucia się. Nie do końca umiem to określić, ale super efekt, wzbogacając wrażenia z lektury.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin