TW20 Wszystkie pchły w moim cyrku zdechły


 Postać: Uciekinier

 Zdarzenie: Historia trzech dziur: Dziury w ziemi, dziury w dupce, dziury w mózgu

 

 Pierwszy dzień grudnia

 

  Dziś ponownie do mnie przyszła. Ściskałem mocno tajski tasak w prawej dłoni. Kurz tworzył kurtynę wokół majaczącej postaci, drażnił błonę śluzową w nosie. Chciałem kichnąć, a przecież udawałem martwego. Przemieniałem umysł w truchło za każdym razem, gdy przechodziła obok łóżka i dygotała.

  Dziura w mózgu, dziura w mózgu — gdybym miał dziurę w mózgu, może śliniłbym się jak niedorozwinięty Robert.

  Mieszkał w starej szopie, tuż przy jabłoniowym sadzie i nawet gdyby ktoś zechciał go zabić, nie wiem, czy spostrzegłby różnicę między śmiercią a życiem. Jednak był szczęśliwy. Ja nie.

 

 

 

 Ósmy dzień grudnia

 

 Nie przychodziła od dwóch dni. Dawno tak dobrze nie spałem. Napadało śniegu, aż po kolana. Natomiast na ganek zaczął przyłazić rudy kot. Nazwałem go Dziura w Dupce, bo nigdy w swoim dwudziestopięcioletnim życiu nie widziałem kota z tak czarną dupą. Może nosił nicość całego świata w dupie i od tego tak mu poczerniała. Bardzo możliwe. Moja babcia mawiała, że Bóg nosi ludzkość w dupie, kot pewnie cierpiał na podobną przypadłość.

 

 

 Dziewiąty dzień grudnia

 

  Dziura w Dupce chyba złapał pchły.

 

 

 Dziesiąty dzień grudnia

 

  Niedorozwiniętemu Robertowi niespodziewanie powiększyła się dziura w mózgu. Biegał za księdzem wkoło kościoła z nożem do masła i wykrzykiwał, że rozsmaruje go na śniegu jak dżem. Po dwudziestu minutach gonitwa dobiegła końca. Dryblas rozpłakał się na oczach wszystkich niczym małe dziecko, choć to dzieciątko miało siłę dwóch chłopów i niechcący mogło rozwalić komuś łeb. Wszyscy we wsi tolerowali Roberta tylko dlatego, że głupiec pomagał w ciężkich robotach zupełnie za darmo. Taki wyzysk debilnego bliźniego.

 

 

 

 Trzynasty dzień grudnia

 

  W nocy znowu ją ujrzałem. Pełzała po ścianie niczym pająk, obskubywała własne palce z czegoś obślizgłego, lepkiego. Mogła kogoś zabić. Teraz czyhała na moje życie. Ale miałem swój tasak, sprytnie schowany pod poduszką. Codziennie sprawdzałem, czy aby nie utracił ostrości. Na wszelki wypadek ostrzyłem tajskiego, co dwa dni, tak dla pewności. Nie wiem, jak długo to jeszcze potrwa.

 

  Mój łeb albo jej.

 

 

 Piętnasty dzień grudnia

 

  Dziura w Dupce zamieszkał ze mną. Gruby, rudy skubaniec uwielbiał kurzą wątróbkę. Codziennie darł mordę na ganku o żarcie, więc postanowiłem, że praktyczniej będzie, gdy zostanie w domu na stałe.

  Miał pchły, drapał każdą część ciała i ocierał o wszystko tłusty zad, aby na chwilę ulżyć cierpieniom. Kiedy chciałem go wykąpać, poszlachtował skórę na dłoniach do mięsa i krwi. Uznałem, że za karę będzie żył z własnym cyrkiem pcheł na grzbiecie, choćby do lata, skoro tak chojraczył.

 

  Dom śmierdział stęchlizną. Wietrzyłem pokoje częściej, niż tego potrzebowały, jednak drażniący zapach przylegał do ścian i podłogi. Straciłem nadzieję na wyplenienie odoru. Czasami myślałem o dziurze w ziemi za domem.

 Czyżby to, co zgniło w dziurze zeszłego lata przeszło na dom?

 

 

 

 Osiemnasty dzień grudnia

 

 Widziałem ją w nocy za domem, rozgrzebywała śnieg, okopywała dziurę w ziemi. Nie mogłem na to pozwolić. Potrzebowałem strzelby, najlepiej dubeltówki, takiej, jaką miał ojciec, gdy polował na lisy w bukowym lesie. Wpierw wycelowałabym w serce, później w głowę.

 To coś we mnie znowu zatoczyło koło, odżyło dawnym wspomnieniem. Lubiło smak krwi i sponiewieraną skórę. Dobrze, że matka zmarła przy porodzie, nie dożyła dnia pustki.

 

 Frank sprzedał mi strzelbę za pół ceny.

 

 

 

 Dwudziesty drugi dzień grudnia

 

  Biel śniegu rozświetlała noc. Czekałem za domem sześć godzin. Przemarzłem, nie czułem stóp. Odrętwiała skóra szczypała i jakby odrywała się od mięśni. Rozmyślałem w międzyczasie, czy Rozalii było ciepło tam na dole. Tyle kilogramów ziemi okrywało drobne ciało, teraz już pewnie kości. Musiało być ciepło. Tam bliżej do piekła.

 

  Moje palce poczerniały, nie czułem już nic. Nie pragnąłem niczego. Chciałem, aby diabeł zatańczył ze mną ten ostatni raz. Zeskoczyłem z muru w zaświaty, lice skropiła krew.

 

  Dziura w Dupce chorował. Leżał na podłodze, oddychał niemiarowo.

  Szkoda, polubiłem rudego skurwiela.

 

 

 

 Dwudziesty czwarty dzień grudnia

 

 Tamtej nocy padał śnieg, był ubogi, zimny wręcz obcy jak wszystko wkoło.

 Lampy wieczorne tliły się w półśnie, cienkiej duchocie, co spajała gorzkie języki.

 Wiatr rozbijał na cząstki błękity chorej duszy, która utraciła nicość.

 Tamtej nocy świat nienawidził, przeklął wszystkich bogów.

 Piękno zawsze jest niewinne.

 

 Powiększyłem Robertowi dziurę w mózgu.

 Wszystkie pchły w moim cyrku zdechły.

 

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Adelajda
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2019-11-16 12:14:30
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Przypominamy także o linku
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Okej, będę zaraz czytać, ale po pierwsze primo już muszę rzec - bardzo podoba mi się tytuł. I może nie jest to informacja jakaś wyjątkowo ekscytująca, ale (!) zwykle (bardzo często, prawie zawsze) preferuję tytuły krótkie, lakoniczne, minimalistyczne, w punkt. A ten jest dłuższy i mi się podoba. Tak.
Odpowiedz
~Adelajda 4 m.
Bardzo możliwe, że tytuł to jedyna dobra rzecz tutaj Dziura w mózgu, w gratisie (:
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Po pierwsze powiem Ci, że to jest prawdopodobnie najlepsze co u Ciebie przeczytałam. W sensie - nie pamiętam lepszego. Wiesz, że nie jestem poetką, nie czuję poezji tak, jak czują poeci. Czuję ją trochę, nie zawsze, nie każdą, nie zapada mi tak w pamięć jak historie pisane prozą - nie pamiętam żadnego z wierszy jakie w życiu przeczytałam, ani jednego, pamiętam natomiast dziesiątki opowiadań (o ile nie setki). To zaległe TW, kurde, szkoda. Powinnaś pisać częściej, wygrałaś pierwsze, pamiętasz?
Teraz do rzeczy - bardzo podoba mi się taki zapis, taka forma pamiętnikarska, taka narracja, i w końcu - w taki sposób rwane myśli. Podoba mi się konstrukcja i tematyka. Nawet imię Rozalia (moja prababcia miała tak na imię). Zakończenie. Powinnam się czegoś dopierdolić, wypunktować coś, ale kurde mol, środek tarczy mojego gustu. Naprawdę.
Brawo.
Odpowiedz
~Adelajda 4 m.
Ritha jednych musi porażać poezja, innych proza, a jeszcze innych, no dajmy na ten przykład Tomka Pomysł na opowiadanie przyszedł późno, ciężko pracowały zębate koła w mózgu. Tym bardziej miło, że komuś to w ogóle się spodobało. No pamiętam pierwsze Ej ,ale było jeszcze "Serce" - tyż proza jakby nie patrzeć.
Fajnie, że zajrzałaś, bo już myślałam, że to takie złe, że aż ludzie pouciekali.
Kłaniam się Ritho.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
A to całe pierdzielenie o poezji (bo puenta być może niejasna) zmierzało do tego, że publikujesz dużo wierszy i są świetne, ale ja wisz, prozy łaknę. Pamiętam "Moje stare dziecko", ale zrobiłaś od tego czasu duże postępy. Ostatnio "Serce", teraz to. Forma wysoka.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
No tak, Serce też, nie skomentowałam wtedy, bo bardzo w biegu jakoś czytałam.
Ludzi mało,bo portal w powijakach, ale powoli się rozkręci
Odpowiedz
~Adelajda 4 m.
Ritha pierwszą prawdziwą próbą prozy było Santa Muerte xd Całe szczęście tylko Canulas to śledził i wytykał mi błędy.
Czy moje wiersze świetne, też nie wiem, bo nie raz, nie dwa mi się dostało.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
:o
Dawaj to tutaj, te Santa coś tam, chcę przeczytać!
Odpowiedz
~Adelajda 4 m.
Szukam i szukam i została mi z tego tylko druga część, pierwszą pewnie usunęłam.
Odpowiedz
~Adelajda 4 m.
Znalazłam za to zaczęty kawałek 5 Treningu Wyobraźni o Stasiowych skarpetkach (: Oficjalnie stwierdzam, że mam w folderze śmietnik.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Hahaha, okej
Odpowiedz
*Canulas 4 m.
"Dryblas rozpłakał się na oczach wszystkich niczym małe dziecko, choć to dzieciątko miało siłę dwóch chłopów i niechcący mogło rozkwasić komuś przypadkowo łeb." - nieco mnie tak ten rozkwaszony łeb zastanawiam. Rozkwaszony nos lub rozwalony łeb, no ale nie, że sięczepiam. Ot tak inforumę, na jakby co.

Opis 13 grudnia cudo. Zwłaszcza ostatnie zdanie.


Rónież końcówka, całe pochyłe dopełnienie, świetnie wygasza. Tekst zyskuje poprzez nieroztłumaczenie. Nakreśla i zostawia. Lubię tak.


Odpowiedz
~sensol 4 m.
tajemniczy mikroświat. Chyba tylko dziura w dupce wzbudza sympatię. dobre! tylko to: "niechcący mogło rozkwasić komuś przypadkowo łeb" masz dwa razy podobne określenie: "niechcący i przypadkowo" trochę mnie to gryzie w jednym zdaniu. ZDRAVIA

Odpowiedz
~entropia 4 m.
Urocze imię ma kotek i super dziury przerobiłaś w pamiątkowym stylu.
„Może nosił nicość całego świata w dupie i od tego tak mu poczerniała." — ))
Końcówka bardzo poetycka i smutna. Całość fajnie zbudowana Adelajdo.
Odpowiedz
~Adelajda 4 m.
Dziękuję Can, sensol i entropia. Do wszystkich zaleceń zastosuję się później, bo nie mam czasu. Ale dziękuję Wam
Odpowiedz
~tanaris 4 m.
Podoba mi się styl i to, w jaki sposób przedstawiłaś formę zadania. Momentami absurdalne, zabawne i z nutą tajemniczości, szczególnie końcówka.
Odpowiedz
~Adelajda 4 m.
Dziękuję tanaris Miło widzieć nową twarz pod tekstem, tym bardziej cieszę się, że pozytywnie. Pozdrawiam.
Odpowiedz
^krajew34 4 m.
Jak dla mnie trochę ciekawe z elementami absurdu, a może i horroru?
Odpowiedz
~JamCi 4 m.
O kurczę. Świetne. Dobrze, że zostawiasz to tak... Tak jest lepiej. Bardzo, bardzo dobry tekst.
Odpowiedz
~pkropka 4 m.
Witaj Adelajdo.
"Może nosił nicość całego świata w dupie i od tego tak mu poczerniała." - cudo <3
Świetny tekst. Lakoniczny, a jednocześnie pełen. I ten klimat!
Cudo.
Odpowiedz
~Adelajda 4 m.
@krajew dzięki za przeczytanie, fajnie że chociaż trochę ciekawe
@ jamCi dziękuję :-)
@ kropko tobie również dziękuję, miło
Odpowiedz
~Agnieszka 4 m.
Niepokojący klimat to najbardziej rzucający się w oczy motyw tego opka. W tym leży jego siła.
Świetnie napisane.
Pozdrawiam )
Odpowiedz
~Adelajda 4 m.
Dzięki Agnieszka :-)
Odpowiedz
O chorerka!
Szczęka mi opadła z wrażenia.
Odpowiedz
~Adelajda 4 m.
Dziękuję Jaga za odwiedziny. Bardzo mi miło :-)
Odpowiedz
~alfonsyna 2 m.
Przy okazji tu też zajrzałam.
"gdyby ktoś zechciał go zabić, nie wiem, czy spostrzegłby różnicę między śmiercią a życiem. Jednak był szczęśliwy. Ja nie" - świetny fragment, czasem niewiedza lub niezrozumienie bywa błogosławieństwem;
Zresztą, podobnych smaczków tu więcej, bardzo mi przypadło do gustu, zdążyłam polubić kota, a nawet jego pchły. Klimat przedni, a zakończenie niby nie całkiem wprost, a jednak wymowne. Jestem tymże tekstem urzeczona. Pozdrawiam i życzę weny!
Odpowiedz
~Adelajda 2 m.
Miło bardzo. Dziękuję również tutaj. Wena się przyda, oj przyda się 😁
Pozdrawiam serdecznie.
Odpowiedz
+berkas 1 m.
Tu mnie wcześniej nie było, ale teraz jestem, bo mnie przywiódł link z nowego TW. Miło, że to zrobił bo tekst genialny.

„Nazwałem go Dziura w Dupce, bo nigdy w swoim dwudziestopięcioletnim życiu nie widziałem kota z tak czarną dupą. Może nosił nicość całego świata w dupie i od tego tak mu poczerniała. Bardzo możliwe. Moja babcia mawiała, że Bóg nosi ludzkość w dupie, kot pewnie cierpiał na podobną przypadłość." <3

„Niedorozwiniętemu Robertowi niespodziewanie powiększyła się dziura w mózgu. Biegał za księdzem wkoło kościoła z nożem do masła i wykrzykiwał, że rozsmaruje go na śniegu jak dżem." <3

I jeszcze ten fragment co myślał o kobiecie otulonej ziemią. :P
Super duper ten tekst!
Odpowiedz
~Adelajda 1 m.
Dziękuję bardzo, fajnie że i tu zajrzałeś
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin