online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
ciemno
TW#5 - Miś też człowiek
>

#TW6 - Zbieg przypadków do słusznego finału

 Postać: Biały mężczyzna

 Zdarzenie: Pichcenie w kociołku

 Efekt: 30. "Czy to już?" - Twoi bohaterowie wciąż idą i idą - dokąd? Ty zdecyduj.

 

 

 – Daleko jeszcze? Mam stwierdzone płaskostopie i długo już nie pociągnę – gorączkował się pewien nieposiadający domu mężczyzna pracujący w wolnym zawodzie pasożyta społecznego. Sierżant Marek Rurka pchnął decydenta do przodu, czując ulgę, gdy ten ostatecznie nie wyrżnął do przodu i nie nadział się na wystający w ciemności konar zwalonego drzewa ze szpikulcem w postaci starej, złamanej gałęzi.

 – Nawet Bóg się nad tobą lituje.

 – Chyba nad tobą, konowale. Jak masz chcice, to lojalnie uprzedzam, że jestem niebinarny i aseksualny. Nie dojdę, nawet jakbyś był Kim Kardashian.

 – Mogłeś się poddać po dobroci. Oszczędziłbyś nam obu z półtora kilometra do radiowozu.

 Bezdomny zamilkł na chwilę. Nocne niebo świeciło girlandami gwiazd, ale żadna nie chciała spaść i spełnić jego życzenie.

 – Wiesz, że w tym samym czasie gdzieś tam, daleko, albo w ciul blisko, gwałcą jakąś blond niewiastę? A ty uganiasz się za jebanym, niewinnym bezdomnym. Gracie o awans w jebane bingo? Kto ustrzeli najwięcej żuli i bezdomnych, ten utrzyma stopień. Noo, Rurka, brawo, wariacie. Piętnastak. Niech stracę, rezygnuję z komendantury. Bierz fuchę, a ja idę na dziwki. Tak to leciało?

 Rurka wyjął pałkę i ucałował ją z łydką bezdomnego. Facet zachwiał się i ukląkł na moment.

 – Nie przeciągaj, fajfusie. Odsiedzisz cztery osiem, a potem się zobaczy. Robiłeś magiczny napój w tym kociołku?

 – Kalafiorową.

 – Kumple zjeżdżali na darmowy obiadek. Dobroduszny ćpun.

 – Nic nie biorę. A żreć coś muszę. Jak mi wystygnie, będziesz mi winny cały gar, na kolejny tydzień.

 Policjant zatrzymał się i chwycił bezdomnego z kołnierz. Drugą dłoń położył na kaburze.

 – Jak dożyjesz.

 Marek Rurka był pieprzonym służbistą. Nosił ze sobą piwny bęben i czatował na kierowców w leśnych zakamarkach. Wykorzystywał pełnię władzy i czuł się z tym znakomicie. Kiedy zobaczył na bocznej drodze, prowadzącej w las faceta obok dziwnego, parującego kociołka, wiedział, że to szansa jedna na tysiąc, albo milion.

 Weszli na pustą polanę w środku lasu. Na niebie wisiał spasiony księżyc i gwiezdne okruszki. Wiatr nucił jakąś pozbawioną rytmu, pijacką melodię. Gwizdał niczym więzień na spacerniaku. Bezdomny okrył się mocniej płaszczem.

 – Nie pamiętam, żebyś tędy mnie gonił – powiedział do policjanta.

 – Stul pysk, ja pamiętam doskonale.

 Wszyscy wiemy, że kłamał. Ruszał głową we wszystkie strony, próbując rozeznać się w terenie, ale w ciemności był jak pijane dziecko we mgle. Gdyby wierzył w Boga, może jedna zdrowaśka załatwiłaby sprawę, a tak… musiał iść dalej i liczyć na łut szczęścia.

 – Nie pamiętam tej polany. Jeśli się zgubimy, masz przejebane.

 Oberwał za to. Najpierw w okolicę wątroby, a potem już po chamsku w jaja. Trawa zamortyzowała upadek. Była zimna i mokra. W przeciwieństwie do szorstkiej, rozpalonej dłoni policjanta, która zacisnęła się na karku zatrzymanego.

 – Pamiętaj, kto ma pukawkę, łajzo – wycedził do ucha.

 – A ty pamiętaj, dlaczego mnie zatrzymałeś. Tyle pierdolenia i wrócisz z niczym? Żadnej premii, pochwały, dobrego uśmiechu od szefa? Nie wiem, czy to przeżyjesz.

 Rurka pchnął bezdomnego do przodu. Ten wyrżnął twarzą w kreci kopiec i chwilę zajęło, zanim wstał i mógł ruszyć dalej.

 Gdy byli w połowie drogi przez polanę z lewej strony usłyszeli dziwny jęk. Połączenie zawodzenia z melodyjnym nuceniem.

 – Mamy przejebane – skwitował bezdomny. Rurka już nie zdążył.

 

                                                               ***

 

 Nie dalej jak dwie minuty po tym osobliwym, pełnym tajemnicy zdarzeniu dwaj mężczyźni ułożeni na łące, jak padnięta zwierzyna, ocucili się. Pierwszy powstał funkcjonariusz. Strzepał z munduru resztki martwego listowia i krople rosy osiadłe na nim jak zarodki zła mknącego po lesie w nocnym mroku.

 – Wstańże, szubrawco! Rządy nikczemnego upadną, a z nim cały majestat bólu udręczonych.

 Począł okładać bezdomnego bladymi pięściami, następnie kopiąc w czułe, miękkie miejsca – podbrzusze i uda. Pojmany majaczył. Choć oczy miał rozwarte i żywe jak najzdrowszy okaz, nie potrafił wydobyć z ust ani jednego słowa. Policjant wyjął broń. Wycelował  i pewnie zastygł w ustalone pozycji niczym śmiercionośna figura woskowa.

 – Już! Albo giń!

 Nie zdążył wystrzelić. Głos na łące powrócił. Słodki i melodyjny. Hipnotyzował rytmiką i barwą jak zapach kwiatów wiosennych. Funkcjonariusz opadł z sił. Broń wypadła mu z dłoni, a on sam padł na trawiastą pierzynę jak stary, styrany jeleń.

 

                                                            ***

 

 – Co mi zrobiłeś? – Rurka okładał bezdomnego, choć ten właściwie już dławił się własną krwią. W ostatniej chwili spasował, by tamten mógł splunąć czerwoną mazią.

 – Nic – wydukał. Miał napuchnięte oczy. Możliwe, że już wtedy nie widział na jedno oko.

 – Czyżby? Słyszałeś mnie? Co ja pierdoliłem? Naćpałeś mnie? To ten jebany kociołek.

 Bezdomny złapał oddech. Rurka już chwytał po broń i znowu stanął w idealnej pozycji do wystrzału.

 – Gadaj!

 – Nie wiem, o co chodzi. Sam nie mogłem powiedzieć ani słowa. Siedzimy w tym razem!

 Policjant spojrzał w niebo. Nabrał powietrza i strzelił w zarośla. Huk poderwał kilka saren w okolicy.

 – Nie jesteśmy sami – powiedział bezdomny. – I chyba podpisałeś na nas wyrok.

 Jakby czekając na te słowa, ze ściany lasu wyłoniła się postać. Rurka i ten drugi widzieli ją w całej krasie. Obu pewnie by stanął, bo dziewczyna była naga i miała ogromniaste cycki. Ale zanim krew dotarła w odpowiedniej ilości tam, gdzie trzeba, rozpoczęło się jej show.

 

                                                             ***

 

 Posterunkowy Wasiak zaparkował radiowozem pod komendą. Był podekscytowany. Miał tylko jeden cholernie mały krok do awansu. Nadal nie mógł w to uwierzyć. I nie chodzi wcale o to, że lizanie dupy szefostwu pomogło. Że stara śpiewka o nadgodzinach jest pieprzoną prawdą. Miał przed oczami postać sierżanta Rurki, zasłużonego funkcjonariusza. Jednego z najdłużej pracujących i najbardziej doświadczonych. Cholerny dinozaur. Jednego dnia karci cię za świerszczyki, a drugiego biega za komendantem po komendzie, okłada go pięściami, na koniec strzela w szuflady z aktami i rykoszetem trafia w sekretarkę. Kiedy go zabierali, krzyczał jedno słowo: Kociołek, kociołek, kociołek. Cała jego kariera zmierzała do złotego punktu, ale ktoś u góry, złośliwy narrator piszący tę gównianą pieśń szarego człowieka uznał, że walić konwenanse. Facet ma do końca życia srać pod siebie w psychiatryku. Oto jego meta, koniec podróży.

6795 zzs

Liczba ocen: 4
78%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~KaraluchF
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 33

Dodano: 2022-01-09 22:07:04
Komentarze
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
ODPOWIEDZ
Dzień dobry!
Właśnie ruszyło głosowanie!

Głosujemy tutaj:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Zapraszamy do czynnego udziału!
ODPOWIEDZ
CptUgluk 11 d.
"Mam stwierdzone płaskostopie i długo już nie pociągnę" – solidaryzuję się z chłopem.
"Nie dalej jak dwie minuty po tym osobliwym, pełnym tajemnicy zdarzeniu dwaj mężczyźni ułożeni na łące, jak padnięta zwierzyna, ocucili się" - tu bym dał "ocknęli się", bo ocucić to raczej sami siebie nie daliby rady
"Obu pewnie by stanął, bo dziewczyna była naga i miała ogromniaste cycki" - trochę brzmi, jakby obaj mieli jednego Przeformułowałbym nieco to zdanko.
Hehe, biedny chłopina, tak dobrze żarło i zdechło! Narrator-sadysta uwziął się na Rurkę i sponiewierał nieszczęśnika do końca. Trochę mi szkoda, że akcja na polanie się jakoś nie rozwinęła bardziej, bo zapowiadające się "show" wzbudziło moją ciekawość. Pozdro!
ODPOWIEDZ
KaraluchF 10 d.
CptUgluk dziękuję
ODPOWIEDZ
Szermierz 11 d.
z dużym wykopem
Cóż za urzekająca historia, szkoda ze taka krótka. Resztę można sobie dopowiedzieć
ODPOWIEDZ
KaraluchF 10 d.
Szermierz dzięki
ODPOWIEDZ
Hiraeth 11 d.
z dużym wykopem
Uszanowanko:

* – Daleko jeszcze? Mam stwierdzone płaskostopie i długo już nie pociągnę – gorączkował się pewien nieposiadający domu mężczyzna[,] pracujący w wolnym zawodzie pasożyta społecznego.
Pierdoła, ale tego przecinka bardzo mi brakowało, tym bardziej, że to pierwsze zdanie.

Gracie o awans w jebane bingo?
Hm… jebane bingo. Skąd Ty czerpiesz te teksty?

* ucałował ją z łydką bezdomnego
bez „z”

* będziesz mi winny cały gar, na kolejny tydzień - bez tego przecinka, dziwnie wygląda ;x

* Obu pewnie by stanął
no i tu jest śmiszna ciekawostka gramatyczna, bo wychodzi na to, że mieli jednego, wspólnego penisa, który w hipotetycznej sytuacji mógłby powstać. Poprawniej w tym szyku byłoby „obu pewnie by stanęły [kutongi]”, ale wtedy brzmi to dziwacznie, więc przebudowałabym zdanie

No, powiem Ci, że wyszło zakończenie trochę deus ex machina i przebicie głową czwartej ściany, połączone z tym, jakbyś chciał rzucić „a, chędożę, nie robię”. Żulicjant i jego towarzysz to zacne postacie były, opisy zacne, szkoda, że tak uciąłeś :C

ODPOWIEDZ
KaraluchF 10 d.
Hiraeth dziękować
ODPOWIEDZ
Zdzislav 10 d.
z wykopem
Bardzo fajna, intrygująca historia, sprawnie opowiedziana, ze świetnymi dialogami, ale... Mam przygnębiające wrażenie wycięcia jakiegoś istotnego fragmentu między ostatnim akapitem (epilogiem?), a resztą tekstu Tam wydarzyło się coś ważnego, kluczowego, wiem to, czuję... Ktoś bawił się nożyczkami?
ODPOWIEDZ
z wykopem
"pchnął decydenta do przodu, czując ulgę, gdy ten ostatecznie nie wyrżnął do przodu" - jednak spróbowałabym się pozbyć jednego z tych "do przodu", bo mi się to troszkę gryzie tam;
"Miał napuchnięte oczy. Możliwe, że już wtedy nie widział na jedno oko" - tu też by można zniwelować powtórzenie - oczy/oko;
Kurde, też mam wrażenie, że trochę za prędko urwane, ale sam zamysł jest dobry, ma spory potencjał i ta środkowa część opowieści była bardzo intrygująca. Może po prostu zabrakło trochę czasu, żeby bardziej rozwinąć, a szkoda!
ODPOWIEDZ

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.