online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
ciemno
...
<
....
>

Opis:

Opowieści dziwnej treści

Tagi: #Opowieścidziwnejtreści

Opowieści dziwnej treści

 A jednak to wszystko wciąż bylo tajemnica...

 

 Stalam w deszczu po zmroku i czekałam na autobus, podszedł do mnie jakiś obleśny typ cuchnacy fajkami i alkoholem, coś chciał, poszłam gdzie indziej, było dość nieprzyjemnie i kręciło sie kilku takich typów. Wlosy i buty mialam umurosane błotem; czulam palacy bol w zoladku.

 

 Podjechal jakis autobus wiec wsiadłam, razem ze mną jakis chłopiec w wieku kolo 8 lat. Kierowca zaraz zamknal drzwi i ruszył , nagle zorientowalam sie, że to zly autobus i chcialam wysiasc ale on jechał dalej. W koncu zatrzymał sie na prośby moje i chlopca i wysiedlismy. Stalam na mokrym chodniku w obcym mieście, bez jedzenia i kasy, nie wiedzac gdzie isc i nie znając absolutnie nikogo. To byl moj "genialny" plan. Niestety nie przewidzialam, ze po drodze mnie okradna i teraz bylam w czarnej dupie. W desperacji zawolalam za chlopcem ale on szybko zniknął za rogiem. Byłam calkiem sama. Zaczelo znowu padac a ja czulam sie coraz bardziej głodna i zmęczona. Nawet nie wiedzialam gdzie iść. Siadlam sobie na krawezniku i bawiłam sie sznurowkami od butow. Zaczelo lac. Nagle usłyszałam smiech w oddali, szla grupka ludzi niosac duże ilości alkoholu w siatkach. Zatrzymali sie pod drzwiami kamienicy i otwierali drzwi. Ciemnowlosa dziewczyna spojrzala na mnie i spytała: zgubiłas sie? Czemu jesteś smutna? Chodz z nami! I zaprosiła do środka. Szlam z grupa ludzi rozwalonymi schodami kamienicy, ma scianie był grzyb, momentami brakowalo jednego lub dwóch schodów ale cieszyłam sie, ze wreszcie sie ogrzeje i moze cos zjem. Lubilam przygody wiec cieszyłam się jednocześnie zastanawiajac sie jak skończy sie ta noc. Wysoki blondyn otworzył drzwi do mieszkania i weszlismy. W środku bylo az siwo od dymu tytoniowego, pachnialo smażonym kurczakiem i piwem. Zdjęłam buty i poszlam do łazienki.

 

 BAM!

 

 Absynt

 Fajki

 Surrealistyczne obrazy i oczy jak guziki

 Kocham cię nie kocham

 Pragnę i nienawidzę

 Nienawidzę pragnąć

 Nie moge tak

 

 I tak

 I tak

 

 Tak cały czas

 

 Jak

 żyć?

 

 BAM!

 

 Czerwone wino

 Czarne łzy od tuszu

 Senne marzenia i marzenia senne

 

 Co tylko

 Zechcesz

 

 A potem kac

 Masz ci los

 

 **

 

 Mimo wszystko byliśmy dziećmi naszych czasów.

 

 A potem...

 

 Schodzilam tymi stromymi schodami tyle razy, ze juz nawet nie pamiętam...to było jak mycie rak, jak codzienna kąpiel...

 

 Ale teraz bylo inaczej, nie miałam ani kropli alkoholu we krwi i schody wydawaly się po prostu schodami a nie wejściem w inny, magiczny swiat.

 

 Wszystko mi zniknelo, cala basniowa kraina rozwiala sie...zamiast swiec w starodawnych swiecznikach byly lampy, moje ukochane mury dawniej pelne napisow w quenyi; rysunkow elfow i hobbitow były pomalowane na zolto...stoliki byly nowoczesne i zupełnie bez wyrazu. Zalamalam sie. Próbowałam znalezc wneke gdzie kiedys przezywalam euforie alkoholowo- milosne całujac sie z nim, i lejac woskiem po rekach dla zabawy ale...jego juz nie bylo, mojej wneki tez nie. Została zamurowana. Czulam sie tak jakby ktos przywalil mi w twarz.

 

 Siadlam zrezygnowana przy tym kiczowatym, nowoczesnym stoliku i czekałam.

 

 I nic...

 

 Bylam sama. Barman z litości przyniosl mi piwo. Napilam się. Dalej nic. Wypilam cale. Poprosilam o następne. Wypilam.

 

 Przyszli rodzice. Rodzice? Ale skad? Czy zasnelam?

 

 Rodzice siedli przy stoliku saczac wino z kufli przez slomke.Ja miałam dluga, jasna sukienke i spodnie od pizamy w różowe paski.

 

 Kazali mi się przebrac ale nie mialam w co ani gdzie. Po prostu ściągnęłam spodnie od pizamy. Sukienka byla calkiem ladna, w czerwone kwiaty.

 

 Czekalismy. Przyszedl moj byly. Zdziwiłam sie widzac go tutaj. Wciaz mial dlugie, kręcone wlosy i smutne oczy

 

 Okazalo sie, ze to sa moje zaręczyny. To tlumaczylo obecnosc rodziców. Ciekawe. Czekałam az moj byly wyciągnie różową spinke w ksztalcie serca i polozy na stoliku na znak, ze jestem jego i tylko jego i ze chce ze mna spędzić resztę życia pijąc tanie jabole przy torach.

 

 Zadzwonił telefon. Do mnie. Odebrałam. Dzwonil moj kolega - lekarz. Pytal sie jak czuje sie tata. Powiedzialam, ze dobrze. On zaczął cos opowiadać. Słuchałam. Siadlam sobie na schodach. On dalej opowiadal. Zobaczyłam, ze moi rodzice juz poszli, moj byly tez.

 

 Niech to szlag, przegapilam moje zaręczyny.

 

 Kolega sie rozlaczyl. Poszlam szukać bylego. I spinki. Nie znalazłam. Moją uwagę przyciągnęło za to piwo w plastikowym buklaku.

 

 Cóż zrobić, napilam się i wydostalam na zewnątrz, chwiejnym krokiem idąc.

 

 Koniec.

 

4388 zzs

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Midori
Kategoria: obyczajowe

Liczba wejść: 26

Dodano: 2022-01-13 21:05:02
Komentarze
z wykopem
Dziwne, faktycznie

Jakby wspominki wymieszane z fantazjami. Mi się podoba
Ale to picie, to pewnie źle się skończy/skończyło...
ODPOWIEDZ
Tak, nie da się temu odmówić dziwaczności. Chyba jest to nie dla mnie. Brakuje polskich znaków takich jak "ł, ż, ę" i trudno mi określić czy jest to zabieg celowy czy cała masa błędów, bo niekiedy zdarzają się poprawne zapisy wyrazów. Chyba jest to po prostu nie dla mnie.
M.
ODPOWIEDZ
Midori 6 d.
Dzięki za komentarze fakt, pisane na szybko na kolanie (na smartfonie więc mogą być błędy. Mogę kiedyś poprawić w wolnej chwili.

KluczDoPiwnicy - opowiadanie inspirowane snami
ODPOWIEDZ

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.