online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
ciemno
Padaczka
<
Zły dzień
>

Podziemny walczyk

  Barbara potrzebowała czegoś więcej, Barbara potrzebowała czegoś więcej, Barbara potrzebowała czegoś więcej. Powtarzane kłamstwo staje się prawdą, lecz tylko na chwilę. Kolejna mantra wybrzmiewała, gdy chwila znikała jak mydlana bańka.

  Mantrowanie ma coś wspólnego z popłochem nietoperzy. Ktoś uwierzy, ktoś nie uwierzy.

  Marek kochał jej mrok. Czasami odczuwał smutek - odkorkowywał wtedy butelkę i uwalniał dżina. Demony latały niczym ćmy, bez ładu i składu. Zagubieni obserwatorzy wirujących zmor. Ile trwa kadencja dekadentyzmu, zapytał razu pewnego on. Ona prychnęła wytrawnym winem: całe życie, mój drogi Marku.

  Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że nadążał. Że bez problemu stawiał czoła rzeczywistości, że był królem życia. Marek to zwykły leszcz - powiedziała kiedyś Baśka do Aśki. Aśka natomiast przekazała Kaśce, że Marek ma małego. Tak powstają plotki.

  Płatki śniegu zdobiły długie, kasztanowe włosy dziewczyny. Podążający za nią chłopiec doświadczył uniesienia; jak to dobrze być twym facetem, myślał. Szli krakowskim miastem. Godzina czwarta miała pięć minut do śmierci. Śmierdzisz, rzuciła do zataczającego się żula. Choineczki miały kolczyki, i chyba fakt ten przekreślił możliwość awantury. Mimo wszystko zimna płyta rynku nie była wówczas miłym miejscem: tu szopka, tam grzaniec, w tle Angoli taniec. Tu jest za dużo ludzi, dostanę zaraz świątecznego pierdolca - szepnęła mu do ucha. Poszli: tup tup, tup tup. Słyszysz jak drży ziemia? To w piekle świętują antywigilię. Być może, odparł Marek zdziwiony nietypowym spostrzeżeniem.

  Mijani ludzie przypominali żywe choinki. Puszczali pełne parujących słów esy, odbywali smart-rozmowy, w których okolicznościowe wierszyki stanowiły tortową wisienkę: od ich słodkich zdań lepiły się uszy, łzawiły oczy i ślinka napływała. Niestety.

  Na Grodzkiej weszli do księgarni, o dziwo jeszcze otwartej. Siedzący za biurkiem szatan pan Władek, miał w spojrzeniu złego, to bez dwóch zdań. Patrz, tu w ogóle nie ma ludzi - zauważyła Barbara. Czy szukacie jakiejś konkretnej pozycji? Na misjonarza, wypaliła. Śmiech wypełnił pomieszczenie przyjemnym ciepełkiem. Twarz Marka przybrała kolor ćwikły, tymczasem dziewczyna była chrzanem, zgadnijcie dlaczego. Co jest za tymi drzwiami - zapytał chłopak, chociaż tak naprawdę nic go to nie obchodziło. Pan szatan Władek zanim odpowiedział, wstał, zrobił parę kroków, chrząknął i zakasłał. Winda, zadudnił basem. Winda? Tak, winda. Są bowiem windy prowadzące do nieba, są też windy prowadzące do podziemi Krakowa. Zakładam, żeście ciekawi? Oczywiście - przychórzyli młodzi. Pan szatan Władek otworzył drzwi, popychając ich prosto w gardło klaustrofobii. Baju baju, jestem na haju - rzekł i zatrzasnął wrota na wieki wieków ament.

  Klitka ze zgrzytem, świstem i gwizdem ruszyła w dół: stuku puku, stuku puku, stuku puku. Chyba można otwierać, powiedziała Barbara kiedy umilkły dźwięki świadczące o wiekowości. Trach - zaskrzeczały nieszczęśliwe drzwi w zawiasach. Ujrzeli cudowną salę, jakby żywcem wyjętą z piosenki Jerzego Połomskiego. Tylko gdzie te sto par? Kroczek kroczek, kroczek kroczek, echo od ściany do ściany, Halo! Jest tu kto? Cisza, mak, rolnicy. Entuzjazm gasł jak znicz piątego dnia po pierwszym, nikł w bezbarwnej lurze rozczarowania. Wracajmy - rzekł Marek lub Barbara, ale wtedy właśnie...

  Wtedy usłyszeli stukanie. Tylko obcas może tak stukać, pomyślała wbita w ciekawość karyna. Przyszła. Seksowna, w miniówie. Noga taka, cyc taki, wszystko takie, że tylko dłoń, kapucyn i papier. Głos perlisty i soczysty wybrzmiał niczym niestosowność: jestem Wanda, ta co nie chciała Niemca. A wiecie dlaczego? Bo jestem les, trans, maso o skłonnościach pato. Ten Dojcz był całkiem okej, lecz co z tego, mężczyźni mnie nie kręcą. Aha, nie wierzcie w te bujdy o rzuceniu się do Wisły. Przecież to nonsens.

  Markowi miękły nogi, poczuł nagły odpływ krwi z mózgu. Gdyby nie kolumna, padłby na posadzkę jak długi. Baśka zaś doświadczyła motylków brzusznych. Klamka zapadła. Czy lubicie Milesa Davisa? - znowu niestosowność uniemożliwiająca odpowiedź. Igła zaskrobała czarną płytę; z początku szum, szmer, chrobot, potem nadeszła muza, która leciała mniej więcej tak: lili lilili lililaj lililaj. Wanda tanecznym krokiem podeszła do Barbary. Tańczyli z taką gracją, iż Marek pomyślał: tracę grunt i prunt. Mało kontaktował. Lala lalali, tralala tralali. Ta bioderkami lekko mach mach, tamta w odpowiedzi stuk stuk. Ona mnie właśnie zdradza, ale jak pięknie zdradza - przemknęło chłopakowi myślidło maślane. W oczach szklanki, w duszy bańki.

  Tak oto zatonął Marek. W marzeniu sennym, bezdennym.

4619 zzs

Liczba ocen: 5
94%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~jagodolas
Kategoria: inne

Liczba wejść: 30

Dodano: 2022-01-14 09:06:05
Komentarze
z wykopem
Wydaje mi się to melancholijne i lekko przygnębiające, choć wstęp nie zapowiadał uderzania w takie tony. W każdym razie dobrze napisane.
M.
ODPOWIEDZ
MHSchaefer bardzo dziękuję
ODPOWIEDZ
Ritha 7 d.
z dużym wykopem
Przeczytałam i bardzo mi się podobało. Czasem wpadasz w pewien chaos narracyjny, tu go jakby mniej i bardzo fajna taka odsłona.

"Godzina czwarta miała pięć minut do śmierci" - kapitalne
ODPOWIEDZ
Ritha cieszę się, bardzo dziękuję
ODPOWIEDZ
sensol 7 d.
z dużym wykopem
bardzo fajne oprócz faktu, że dwa albo trzy razy się rymnęło Tobie. a tu te rymy wybijają mnie z rytmu. ale jest git poza tym
ODPOWIEDZ
sensol bardzo dziękuję
ODPOWIEDZ
Canulas 6 d.
z wykopem
Bardzo w Twoim stylu płynięcia na skojarzeniu. Nie wybitne, choć na pewno dobre.
ODPOWIEDZ
Canulas bardzo dziękuję
ODPOWIEDZ
Wert 6 d.
z dużym wykopem
Wprowadzasz mnie w krakowskie zakamarki, tajemne labirynty, w których łatwo się zagubić, jak i odnaleźć kogoś niezwykłego. Jak to u Ciebie, trochę onirycznie i nagle realna mgła. Ciekawie.
ODPOWIEDZ
Wert bardzo dziękuję
ODPOWIEDZ

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.