jasno nowy wygląd
Perseida - Rozdział 11
<
Perseida - Rozdział 9
>

Perseida - Rozdział 10

 Olga pałaszowała trzeci kawałek ciasta. Popatrzyłam na jej proste włosy, a potem zerknęłam na różowe paznokcie. Błękitna koszula leżała na niej idealnie. Schowałam dłonie pod stolik, bo poczułam się niepewnie. 

 

 – Wciąż nie lubisz słodkości? – zapytała Olga, mierząc mnie pretensjonalnym spojrzeniem. – Wiesz, że to nie jest normalne? 

 

 Zacisnęłam mocno usta, spuszczając wzrok na serwetki, położone na środku stolika. 

 

 – Nie wiem, kiedy wreszcie do ciebie dotrze, że faceci nie lubią chudych lasek. Chcesz do końca życia być samotna? 

 

 Westchnęłam cicho. 

 

 – Leti, pytam poważnie – dodała. 

 

 Niepewnie podniosłam na nią wzrok, chociaż czułam, że w płucach zaczęło mi brakować powietrza. Nie chciałam rozmawiać z Olgą o sobie. Nie chciałam słyszeć kolejnych bolesnych słów. Nie chciałam znów płakać. 

 

 – Możemy… zmienić temat? – zapytałam nieśmiało, wykręcając sobie ręce. 

 

 – Ale dlaczego? – Pokręciła głową. – Chude laski przypominają strachy na wróble. Wiesz, co to oznacza, prawda? – Uniosła znacząco brew. – Strachy na wróble odstraszają, bo są brzydkie i pokraczne. – Wzruszyła niedbale ramionami. – Ale to twoja sprawa, nie będę się wtrącać. 

 

 Moje serce zabiło żałośnie, żeby za chwilę skurczyć się z bólu. Zamrugałam, bo zachciało mi się płakać, ale wiedziałam, że tylko pogorszę sytuację. 

 

 – Nie widziałaś tych wszystkich modelek? Wieszaki! Nic na nich dobrze nie wygląda – mówiła dalej. Pokroiła widelczykiem resztę ciasta i spojrzała na mnie z politowaniem. – No wiesz, projektanci chcą zaoszczędzić materiału… Wymyślili sobie idiotyczne wymiary, a głupiutkie dziewczynki oszalały, oślepione karierą, którą równie szybko zaczynają, jak i kończą. – Wycelowała we mnie widelczykiem. – A ty się nie nadajesz i naprawdę nie wiem, kto wbił do twojej naiwnej główki, że mogłabyś zaistnieć w świecie showbiznesu. 

 

 Olga nakręcała się coraz bardziej, a ja nie miałam odwagi przerwać tego monologu, pełnego ostrych i raniących słów. 

 

 – Przez jakiś czas myślałam, że masz problemy… – Potrząsnęła głową. – No wiesz, bulimia i anoreksja, więc uważnie ci się przyglądałam. 

 

 Zagryzałam wargę do bólu, z ledwością powstrzymując łzy cisnące się do oczu. Miałam dość. Popatrzyłam błagalnie na komórkę, leżącą obok serwetek. Modliłam się, aby ktoś zadzwonił. 

 

 – Ale nic z tych rzeczy, bo ty po prostu niewiele jesz. Nie będę ci w nieskończoność tłukła do głowy, że jedzenie jest bardzo ważne. Martwię się o ciebie, ale ty masz to gdzieś. – Pokiwała głową, patrząc na mnie z wyrzutem. – Bez problemu bym ci przynosiła jedzenie, jeśli tylko tego potrzebujesz. No i powinnaś przekonać się do słodyczy, bo to niebo w ustach. – Uśmiechnęła się szeroko. – Może zamówić ci kawałek ciasta? Mam ochotę na dokładkę, więc…

 

 Pokręciłam wolno głową, mając gulę w gardle. Chciałam zniknąć. 

 

 – Powiesz coś czy będziesz tak milczeć? – syknęła Olga. – Nie zamierzam rozmawiać ze ścianą. 

 

 Coraz bardziej żałowałam, że zgodziłam się na spotkanie bez Pauliny. Wokół nas nie było nikogo, kto mógłby przerwać ten dramat. Musiałam walczyć, żeby się nie rozpaść. Olga nie tolerowała słabości.

 

 – Leti, mówię do ciebie – wycedziła, odsuwając od siebie talerzyk. – Przecież wiem, że mnie słyszysz. Raczej nie ogłuchłaś w ciągu kilkunastu minut – zadrwiła. 

 

 Nabrałam ostrożnie powietrza do płuc, ale żadne słowo nie wypadło z moich ust. 

 

 – Idę zamówić dokładkę – mruknęła niezadowolona i udała się w stronę lady. 

 

 Wzięłam kilka głębokich wdechów, ale serce wcale nie przestało boleć. Do tego doszły nerwy, wiążąc mój żołądek w supeł. Pragnęłam mieć w sobie tyle odwagi, aby wstać i wyjść, ale siedziałam na krześle jak sparaliżowana. 

 

 Ekran mojej komórki zamigotał, więc zerknęłam na niego. Kostek wysłał mi wiadomość. Odblokowałam telefon i odczytałam, czując gorąc na policzkach. 

 

 „Chcesz się ze mną spotkać?” 

 

 Moje serce zalała fala ciepła, ale szybko została zastąpiona zamiecią śnieżną, bo przypomniałam sobie o słowach Olgi. Kostek nie był mną zainteresowany. Wzbudzałam litość i nic więcej. 

 

 Treść sms-a zniknęła, bo zareagował wygaszacz ekranu. Odsunęłam od siebie komórkę i wzięłam głęboki wdech. Chciało mi się płakać, jeszcze bardziej niż wcześniej. Postanowiłam nie odpisywać Kostkowi, chociaż tak bardzo pragnęłam znów go zobaczyć i wtulić się… 

 

 Przymknęłam powieki, czując rozdzierający ból w okolicach serca. Zależało mi na nim, a to był błąd. 

 

 ***

 

 Po spotkaniu z Olgą byłam w bardzo kiepskim nastroju. Siedziałam przed laptopem i czytałam rozmowy chłopaków, próbując wkręcić się do rozmowy. Nie było to łatwe, bo wrodzona nieśmiałość skutecznie blokowała chęci. 

 

 Zyzio_Dyzio: Adiii…

 Zyzio_Dyzio: ale to zrąbałeś!

 Zyzio_Dyzio: mogliśmy to wygrać!

 Koksik_xxx: to po co mnie blokowałeś?

 Koksik_xxx: stanąłeś jak słup soli i niby co miałem zrobić?

 Koksik_xxx: pofrunąć?

 jaceQ90: za to Leti dzisiaj zabijała wszystko, co popadnie

 jaceQ90: następnym razem trochę przyhamuj, gdy zostaniesz sama na mapie

 jaceQ90: teraz miałaś farta, bo mana zdążyła ci się odnowić, ale następnym razem możesz już nie mieć takiego farta

 Rudy123: e tam, dobrze jej poszło

 jaceQ90: ja nie mówię, że nie, ale powinna uważać

 Rudy123: sam się rzuciłeś na czterech i co?

 Rudy123: tego to już nie pamiętasz?

 jaceQ90: nie miałem wyjścia!

 Koksik_xxx: Jacuś jest nieomylny! 

 Koksik_xxx: on jeden może robić głupoty

 jaceQ90: Boże, widzisz i nie grzmisz…

 

 Uniosłam kącik ust. Poczułam się doceniona, chociaż to była tylko gra. Szkoda, że w prawdziwym życiu nie potrafiłam stawić czoła problemom…

 

 invisible_: dzięki

 Zyzio_Dyzio: a mówiłem ostatnio, że dziewczyna ma talent, to wielki i nieomylny Jacuś stwierdził, że mówię głupoty!

 jaceQ90: o nie, tylko nie wracaj do tego

 Koksik_xxx: a gdzie jest Kostek?

 Zyzio_Dyzio: utknął w studni

 jaceQ90: co?

 Rudy123: CO?!

 Koksik_xxx: ale… 

 Koksik_xxx: Kostek potrzebuje pomocy?

 Koksik_xxx: bo studnia była naszym bezpiecznym hasłem?

 jaceQ90: co, do… 

 Rudy123: Adi, o co ci chodzi?

 

 Kostek utknął w studni? Uniosłam wysoko brwi, bo kompletnie nic z tego nie rozumiałam. 

 

 invisible: w studni? 

 Zyzio_Dyzio: no ma zlecenie w jakimś tam mieście, które rymuje się do studni

 jaceQ90: O BOŻE

 Rudy123: nie wierzę, ja po prostu w to, do cholery, nie wierzę…

 Koksik_xxx: to jakie słowo jest naszym bezpiecznym hasłem?

 jaceQ90: zastrzelcie mnie

 Rudy123: mnie też

 Koksik_xxx: ej!

 Koksik_xxx: każdy grupka przyjaciół ma takie słowo, żeby w razie niebezpieczeństwa dać sobie znać 

 jaceQ90: aha, czyli w razie zagrożenia mam wyjść na balkon i wrzeszczeć STUDNIA?

 

 Parsknęłam głośnym śmiechem, ciesząc się, że dopiero wybiła siedemnasta. Przynajmniej nikogo nie obudziłam. 

 

 Rudy123: zadzwoń po mnie, gdy będziesz chciał odstawić takie przedstawienie

 Rudy123: wezmę ze sobą popcorn i plastikowe krzesło

 Koksik_xxx: a idźcie w cholerę!

 Zyzio_Dyzio: i po co te nerwy? 

 Zyzio_Dyzio: a właśnie, bo tak się ostatnio zastanawiałem

 Zyzio_Dyzio: Kostek wciąż umawia się z tą biuściastą blondyneczką? 

 

 Uśmiech zamarł mi na ustach. 

 

 Koksik_xxx: o którą chodzi? 

 Zyzio_Dyzio: no tą blondi, co nosiła czarne staniki do białych bluzek

 jaceQ90: próba maksymalnego zwrócenia uwagi na biust…

 Koksik_xxx: no i co z tego?

 Koksik_xxx: który facet nie chciałby laski z takim wyposażeniem?!

 

 Skuliłam się w sobie na krześle. Drżała mi dolna warga, a w oczach znowu pojawiły się łzy. 

 

 Rudy123: nie macie o czym rozmawiać?

 jaceQ90: a co?

 Rudy123: nic

 Rudy123: grajmy

 Zyzio_Dyzio: ktoś tu zazdrości laski?

 Koksik_xxx: może niech Kostek ją zaprosi na nasze kolejne spotkanie?

 jaceQ90: kupię ci śliniaczek

 Zyzio_Dyzio: to mamy udawać, że nie widzimy jej kobiecych kształtów? 

 jaceQ90: to kupię lepiej dwa śliniaczki

 Rudy123: gramy czy nie?

 Zyzio_Dyzio: Domin, a co ci tak śpieszno?

 Zyzio_Dyzio: też ci się podoba

 Rudy123: GRAMY?!

 jaceQ90: no dobra

 Koksik_xxx: wywal tego caps locka, bo oczy bolą

 Rudy123: Leti, jesteś?

 

 Otarłam policzki z łez. Czułam się jak idiotka. Pozwoliłam sobie uwierzyć, że Kostek był mną zainteresowany, a on jedynie… Chciałam olać chłopaków, ale nie potrafiłam. Przecież nie mogłam dać im powodów do plotek. Jeśli zaczęliby porównywać mnie do tej dziewczyny… Nie, nie zniosłabym tego. 

 

 invisible_: tak

 invisible_: ale to moja ostatnia gra

 Zyzio_Dyzio: uciekasz od nas?

 Rudy123: przecież mówiłaś, że masz wolne popołudnie

 

 Zacisnęłam mocno usta, rozważając kłamstwo. Przecież to był tylko internet. 

 

 invisible_: właśnie napisała do mnie przyjaciółka

 Zyzio_Dyzio: ładna jakaś?

 Koksik_xxx: może nam przedstawisz?

 

 Zamrugałam, próbując przerwać potok łzy, ale bezskutecznie. 

 

 invisible_: zajęta

 Zyzio_Dyzio: szkoda

 Koksik_xxx: wielka szkoda

 jaceQ90: debile, ogarnijcie się

 Rudy123: jakby w życiu laski nie widzieli!

 Rudy123: co za młoty…

 Koksik_xxx: sam jesteś młot

 jaceQ90: odezwała się studnia

 

 Przestałam skupić się na ich rozmowie, bo wciąż płakałam. Na mapie nie byłam sobą, ginęłam co chwilę, a na pytania chłopaków nie potrafiłam jednoznacznie odpowiedzieć. Po głowie wciąż chodziły mi ich słowa, że Kostek z kimś się spotyka i ta dziewczyna wygląda inaczej niż ja. Jest ładna, kobieca i z pewnością seksowna. 

 

 Ledwo rozgrywka się zakończyła, od razu zniknęłam. Pożegnałam się zdawkowo i wyłączyłam grę. 

 

 To był fatalny dzień i pragnęłam, żeby wreszcie się skończył.

 

 ***

 

 Stałam przed lustrem i patrzyłam na swoje ciało, zakryte długą i obszerną sukienką. Zaczerwienione, opuchnięte oczy przyciągały wzrok. Dotknęłam niepewnie twarzy, a potem włosów. Na dworze było już ciemno, więc w pokoju paliła się niewielka lampka, przy której uwielbiałam rysować. W jej świetle wyglądałam ciut lepiej, bo moje lustrzane odbicie nie było zbyt wyraźne. 

 

 „Jakim cudem mogłabym spodobać się Kostkowi? Skąd mi to w ogóle przyszło do głowy?” – pomyślałam ze złością, szarpiąc się za włosy. Z oczu znowu pociekły łzy. Patrzyłam na siebie i czułam jedynie nienawiść. Nikogo nie obchodziło, co miałam w środku. Moje serce było nic nie warte, tak jak ja. 

 

 ***

 

 Siedziałam na podłodze, oparta plecami o łóżko. Obok mnie stała niewielka lampka. Rysowałam, a z moich oczu cały czas płynęły łzy. Nawet nie hamowałam wyobraźni, gdy posuwała mi twarz Kostka. Chwyciłam ołówek i po prostu pozwoliłam emocjom przejąć nade mną kontrolę. 

 

 Zadrżałam, bo usłyszałam dźwięk komórki. Sięgnęłam po nią i spojrzałam na ekran. Dzwonił Kostek. Zerknęłam niepewnie na szkicownik, leżący na moich kolanach, a później jeszcze raz na telefon. Tak bardzo nie chciałam odebrać, ale moja zerowa asertywność mi na to nie pozwoliła.

 

 – Tak? – szepnęłam cicho. 

 

 – Hej, nie odpisałaś mi, więc dzwonię – powiedział Kostek. – Robiłaś coś ciekawego?

 

 Przymknęłam powieki.

 

 – Tak. 

 

 – Wszystko w porządku?

 

 Pokręciłam głową, po raz kolejny czując się jak idiotka. 

 

 – Tak – odpowiedziałam szybko. – Rysuję. 

 

 – Masz dziwny głos – mruknął podejrzliwie. – Na pewno nic się nie stało?

 

 Otarłam dłonią policzki z łez i wzięłam głęboki wdech. 

 

 – Wydaje ci się – powiedziałam wymijająco. 

 

 – Brzmisz jakbyś płakała. Często zdarza ci się płakać podczas rysowania?

 

 – Zawsze rysuję, kierując się emocjami – szepnęłam. 

 

 – Powiesz mi, co rysujesz? – zapytał z nadzieją. – Bo to chyba musi być dla ciebie bardzo ważne i… bolesne, skoro doprowadziło cię do płaczu.

 

 – To nic takiego – ucięłam. 

 

 – Chciałbym wiedzieć. 

 

 A ja pragnęłam wiedzieć, dlaczego chciał być blisko, skoro spotykał się z inną dziewczyną. Z pewnością to musiało być niezwykle zabawne… Trzymać przy swoim boku taką idiotkę i dawać jej nadzieję. Mógł ze mną robić, co chciał, bo przecież nie powiedziałabym mu nie. 

 

 „Jestem taka żałosna” – przemknęło mi przez głowę. Zamknęłam szkicownik i podciągnęłam kolana pod brodę, wplatając wolną dłoń we włosy. 

 

 – To naprawdę nic takiego – skłamałam. 

 

 – Spotkasz się ze mną? – zapytał i brzmiał tak, jakby nie zamierzał przyjąć mojej odmowy.

 

 Zacisnęłam mocno powieki. 

 

 – Rozmawiałam dzisiaj z przyjaciółką, która ogarnęła wspólne wyjścia na kilkanaście dni do przodu. Chciałabym jeszcze porysować, bo dawno już tego nie robiłam – odpowiedziałam drżącym głosem. 

 

 Kolejne kłamstwa. Nienawiść do samej siebie urosła do niebotycznych rozmiarów. 

 

 – Okej. W porządku. 

 

 Wycofał się, więc w duchu odetchnęłam z ulgą. 

 

 – W takim razie nie będę ci zabierał czasu. Cześć – dodał po chwili.

 

 – Cześć – szepnęłam, a sekundę później usłyszałam dźwięk zerwanego połączenia. 

 

 Rzuciłam komórkę na podłogę i ukryłam twarz w dłoniach. 

 

 Teraz musiałam tylko zapomnieć.

12573 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Elorence
Kategoria: romans

Liczba wejść: 37

Opis:

Dodano: 2020-01-12 16:51:59
Komentarze.
*Ritha 1 m.
Skusiłam się jeszcze na jeden i zrobiło mi się jej strasznie szkoda... A przy okazji rozkminiłam, że ona jest po prostu bardzo chuda (to nad czym się wcześniej zastanawiałam co jest nie tak z jej wyglądem), albo być może nawet nie patrzy na siebie obiektywnie, może jest po prostu totalnie zakompleksiona. I na pewno krucha i delikatna, więc informacje, które pewnie są bullshitem (albo i nie) ją kompletnie rozwaliły. A to prosta droga do destrukcji. Szkoda mi jej, fajna część
Odpowiedz
Ritha jest chuda, zakompleksiona Tak właściwie mam jeszcze 3 sceny do dopisania do całości (głównie z Olgą), żeby bardziej wyciągnąć temat wyglądu na pierwszy plan. Szkoda Letycji, ale życie jest okrutne (trzeba się przyzwyczaić i tyle)

Fajnie, że wpadłaś! DZIĘKI!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Elorence bardzo przyjemnie się czytało, niebawem wpadnę pod kolejne
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.