jasno nowy wygląd
Półistnienie
<
Perseida - Rozdział 23
>

Perseida - Rozdział 24 [KONIEC]

 Powoli obróciłam głowę i na niego spojrzałam. Stał kilka metrów ode mnie, trzymając dłonie w kieszeniach spodni. Zaniemówiłam. Tak bardzo za nim tęskniłam, że gdy wreszcie się pojawił, zapomniałam co chciałam mu powiedzieć. 

 

 – Będziesz tak milczeć? – zapytał, podchodząc bliżej. Zatrzymał się przede mną i westchnął. – Mam zacząć pierwszy?

 

 Rozchyliłam usta. Był na wyciągnięcie ręki. Chciałam się do niego przytulić, zapomnieć o tym, co się wydarzyło. Nie miałam tylko pewności, czy on wciąż tego chciał. 

 

 – Tęskniłam – szepnęłam. 

 

 Na twarzy Kostka pojawił się krzywy uśmiech. 

 

 – To tak jak ja, kochanie. 

 

 Poczułam ulgę. 

 

 – Ale zanim popchniemy to do przodu, musimy wyjaśnić sobie kilka rzeczy – dodał.

 

 – Masz rację – przyznałam. – Bałam się, że... nie przyjdziesz. 

 

 – Widocznie niedostatecznie uważnie mnie słuchałaś. 

 

 Przełknęłam z trudem ślinę. 

 

 – Podsłuchałam twoją rozmowę z mamą – wyrzuciłam z siebie. – Wiem, że nie powinnam i…

 

 Przerwałam, bo złapał mnie delikatnie za podbródek i uniósł go. Jego spojrzenie było łagodne. 

 

 – Wiem – powiedział spokojnie. – Ja już o wszystkim wiem. 

 

 Otworzyłam szeroko oczy. 

 

 – Słucham? – wydukałam.

 

 – Przycisnąłem Pawła. Miłość do ciebie okazała się silniejsza niż jego niechęć do mnie. – Uniósł kącik ust. – Wiem też o tej przeklętej rozmowie na czacie i Oldze. – Zmarszczył brwi. – I boli mnie, że pomyślałaś… Naprawdę sądziłaś, że nie jestem w stanie cię pokochać?

 

 Niechętnie pokiwałam głową. 

 

 – Wszystko ułożyło się tak niefortunnie, że zwątpiłam… Wmawiałam sobie, że nie ma we mnie nic szczególnego. Nic, na co mógłbyś zwrócić uwagę. – Oczy mi zwilgotniały. Zacisnęłam mocniej palce na kartce. – A kiedy usłyszałam o Zuzie… Dostałam tylko potwierdzenie. 

 

 Objął dłońmi moją twarz i przycisnął swojego czoło do mojego. 

 

 – Problem w tym, że nie usłyszałaś wszystkiego. Powiedziałem mamie o tobie i o tym, że się w tobie zakochałem. – Opuścił wzrok na moje usta, ale szybko wrócił spojrzeniem do oczu. – No i obiecałem, że ją odwiedzimy i będzie mogła wreszcie cię poznać. – Uśmiechnął się. – Moja siostra również się niecierpliwi. 

 

 – Czyli… wcale nie chciałeś odejść? – zapytałam z nadzieją.

 

 – Nie. – Sposępniał. – Zmusiłaś mnie do tego, więc tym bardziej nie jestem z tego dumny. 

 

 – Nie chciałam…

 

 – Wiem – przerwał mi. – Gdybym znał prawdę… Gdybyś mi powiedziała… – Westchnął cicho. – Nie możesz ukrywać przede mną swoich lęków. 

 

 – Dobrze...

 

 – Zero milczenia, Leti. Musisz ze mną rozmawiać. 

 

 Popatrzyłam mu głębiej w oczy i całkowicie zatonęłam w szarości. 

 

 – Kocham cię – powiedziałam. 

 

 Uśmiechnął się krzywo i dotknął kciukami moich ust. 

 

 – Ja też cię kocham. 

 

 Ostatnie kawałki serca wróciły na swoje miejsce. Mogłam wreszcie odetchnąć pełną piersią. Nagle przypomniałam sobie o czymś czymś.

 

 – Mam coś dla ciebie – szepnęłam drżącym głosem. Podałam mu poskładaną kartkę. – Chciałeś zobaczyć moje rysunki. 

 

 Wyglądał na zaskoczonego. Powoli zabrał się za rozkładanie. 

 

 – Przecież pokazałaś… – urwał. – To ja? – zapytał dziwnym tonem. 

 

 – Tak. 

 

 Wypuścił głośno powietrze, nie odrywając oczu od kartki. Potarł dłonią brodę i spojrzał na mnie czule.

 

 – Mówiłem ci już, że cię kocham? 

 

 Zarumieniona, uśmiechnęłam się delikatnie i pokiwałam głową.

 

 – Dlaczego nie pokazałaś mi go wcześniej? – rzucił z lekkim wyrzutem.

 

 – Mówiłam, że emocje…

 

 – Tak, wiem – przerwał mi. – Myślałaś, że się wszystkiego domyślę, prawda? 

 

 Wiedziałam o co mu chodziło. 

 

 – Tak.

 

 – Jest naprawdę piękny. – Zerknął na rysunek, westchnął cicho i popatrzył na mnie. – Nigdy nie ukrywaj przede mną swoich uczuć, Leti. Chcę wiedzieć, co do mnie czujesz – powiedział miękko. – I jeszcze jedna rzecz, zanim całkowicie się w tobie zatracę – dodał, opuszczając wzrok na moje usta. Schował kartkę do tylnej kieszeni swoich spodni i objął dłońmi moje policzki. – Będzie ciężko, ale zawsze powinnaś pamiętać, że będę obok. Zawsze. Rozwieję każdą wątpliwość, ukoję każdy ból i otrę każdą łzę. Tylko mi na to pozwól, dobrze?

 

 Nie odpowiedziałam. Objęłam dłońmi jego kark i przyciągnęłam do siebie, na koniec złączając nasze usta. Kostek położył dłonie na moich biodrach i pogłębił pocałunek. 

 

 Odsunęłam się pierwsza. 

 

 – Chyba gwiazdy mnie wreszcie posłuchały – powiedziałam. 

 

 – Tak? – Założył mi włosy za ucho. – A o co prosiłaś?

 

 – O ciebie – odpowiedziałam zarumieniona. 

 

 Uśmiechnął się szeroko i pocałował mnie krótko w usta. 

 

 – Chyba jesteśmy sobie przeznaczeni. 

 

 W myślach przyznałam mu rację. Czekałam na niego tyle czasu. Pojawił się nagle i wszystko zmienił, budząc we mnie uczucia, których nie znałam. Dał mi też miłość i poczucie bezpieczeństwa. 

 

 – A teraz chodźmy, bo mamy zaproszenie. 

 

 Zesztywniałam. 

 

 – Zaproszenie? – jęknęłam.

 

 – Mówiłem, że moja mama i siostra chcą cię poznać. – Puścił do mnie oko. – Posiedzimy chwilę, a potem pojedziemy do mnie.

 

 Po plecach przebiegł mi przyjemny dreszcz.

 

 – Do ciebie?

 

 Nachylił się nad moją twarzą.

 

 – Mamy trochę do nadrobienia, nie sądzisz?

 

 Z pewnością miałam czerwone policzki. Od razu przypomniałam sobie o nocy w jego mieszkaniu… Tęskniłam za jego bliskością, ciepłym ciałem i pocałunkami, odbierającymi oddech. 

 

 – Myślę, że masz rację – odpowiedziałam szczerze. 

 

 – To dobrze – stwierdził, łapiąc mnie za dłonie. – Lubię mieć cię blisko. 

 

 Kostek pociągnął mnie za rękę, więc poszłam za nim. Nagle coś mignęło na niebie. Zatrzymałam się i zadarłam głowę. Przed oczami śmignęła mi spadająca gwiazda. Uśmiechnęłam się do siebie. 

 

 – Co tam zobaczyłaś? – zainteresował się Kostek. 

 

 Opuściłam głowę i spojrzałam na niego. 

 

 – Spadająca gwiazda

 

 – Pomyślałaś życzenie? – zapytał, mocniej ściskając moją dłoń. 

 

 – Nic więcej do szczęścia nie potrzebuję – odpowiedziałam pewna swoich słów. 

 

 – To tak jak ja.

 

 Uśmiechnęliśmy się do siebie i ruszyliśmy dalej. 

 

 Zerknęłam na nasze dłonie, a moje serce zabiło mocniej. Byłam szczęśliwa. 

 

 

 

 

 

 KONIEC 

 

 

6126 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Elorence
Kategoria: romans

Liczba wejść: 40

Opis:

Dodano: 2020-04-13 00:44:22
Komentarze.
Aż żal, że już koniec. Kiedy to wydasz, koniecznie daj znać. Muszę miec papierową wersję!!!
Odpowiedz
No i oczywiście piękna wewnętrzna walka Leti i przemiana, którą super opisałaś, podoba mi się. Czekałam na to.
Jakoś mało wydaje mi się randek z Kostkiem... a może tak działa fakt, że czytane na raty
Odpowiedz
SylviaWyka, ło jezu, ale odpisuję... Normalnie wstyd! Tak ostatnio się zastanawiam, czy czegoś nie poprawić w tej historii Jeśli masz więcej sugestii, to śmiało pisz 💖
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.