TW12 Czysta śmierć TW10 Buta Błazna

TW11 Przypadek

 Postać: zerwana struna

 Zdarzenie: rozpad komety

 Efekt: brak

 

 Królestwo Polskie, lipiec 1410

 Słońce prażyło mocno, a na niebie nie było ani jednego obłoku, który mógłby dać cień rycerzom okutym w zbroje. Jednak nie narzekałem. Nie narzekałem, chociaż pot zalewał mi oczy. Nie narzekałem, choć widziałem, że zdecydowana większość wojska skryła się w lesie, gdzie znalazła cień. Nie narzekałem, bo nie taka była moja rola. Zobowiązałem się do obrony ojczyzny, a zaszczyt, by walczyć na pierwszej linii frontu, okryje mój herb Zerwanej Struny wieczną chlubą. Krzyżacy za bardzo panoszyli się w Europie i lekceważyli polski ród od lat. Czas położyć temu kres.

 Mimo potu zatrzymującego się na rzęsach zobaczyłem majaczącą w oddali sylwetkę. Kontur wysłannika Zakonu Krzyżackiego rozmazywał się w gorącym powietrzu. Zdałoby się myśleć, że to jakaś zjawa imitująca człowieka. Tętent konia słychać było coraz wyraźniej. Emisariusz zbliżył się do nas i nie schodząc z wierzchowca, wyciągnął z sakwy dwa miecze. Rzucił je grotem w kierunku ziemi i począł coś krzyczeć o tym, że się ociągamy i niosą nam oręż na ratunek. Zawrzało we mnie, ale wiedziałem, że ostatnie co na bitwie właściwe to uleganie uczuciom. Emisariusz zawrócił konia, ktoś zaintonował Bogurodzicę. Wiedziałem, że wkrótce się zacznie. Spojrzałem w niebo, tam szukając pociechy i modląc się o pomyślny przebieg bitwy. Dostrzegłem jaśniejący punkt. Z początku myślałem, że to mieni mi się przed oczami z tego upału. Zmrużyłem oczy i spojrzałem raz jeszcze. Na nieboskłonie ujrzałem jasną kulę wielkości księżyca w pełni. Rozejrzałem się, jednak żaden z kamratów nie zauważył tego, co ja. Próbowałem przekrzyczeć świętą pieśń i wskazałam na niebo.

 To coś zbliżała się do nas. Za późno zrozumiałem, że muszę uciekać. Kiedy zrobiło się ciemno, podniósł się krzyk. Zanim zacząłem uciekać, spojrzałem w górę jeszcze raz. Pędząca w naszą stronę kula rozżarzyła się jak kawałek zbroi u płatnerza, po czym rozdzieliła się na kilkanaście mniejszych, jeszcze szybciej zmierzających ku nas. Wtedy usłyszałem huk i padłem na ziemię.

 

 Rezerwat Białych, Europa Środkowo-Wschodnia, 2020

 Dobromir zrzucił na stopę płaski kamień i odbił go stopą kilka razy. Wyglądało na to, że czeka go kolejny wieczór słuchania tego narwanego Jana. Przy ognisku już zgromadzili się jego najwięksi wyznawcy. Babcia założyła nawet odświętną chustę, którą utkała jako młoda dziewczyna. Nieco z boku stali mężczyźni, a dzieci wykorzystywały ostatnią chwilę na zabawę. Kiedy Jan przemawiał, musiały siedzieć cicho. Kobiety zbiły się jedną zwartą grupę. Każda trzymała coś w ręku. Jak nie śpiące dziecko, to tkaninę, którą akurat cerowała.

 Podbił wysoko kamień i złapał go w locie. Odnalazł wzrokiem matkę i znalazł sobie miejsce niedaleko. Z nudów pukał się kamieniem w głowę, próbując wymyślić sposób, by jakoś się z tego wywinąć. Tym razem się nie udało. Jan podszedł do ogniska, a wokół zapadła cisza.

 — Przeżyliśmy kolejny dzień. Udało się. Możemy być dumni, bo żyjemy dzięki sile własnych rąk. — Wyciągnął otwarte dłonie przed siebie. — Sami szyjemy ubrania, hodujemy zwierzęta, uprawiamy rośliny. Żyjemy, bo we krwi mamy naturę. We krwi mamy tę ziemię! Wychowaliśmy się na niej, to ona dała nam życie. Dała życie naszym ojcom, naszym dziadkom i naszym prapradziadkom!

 Zanim Jan zaczął mówić dalej, powiódł wzorkiem po wszystkich zgromadzonych. Dobromir przestał pukać się kamieniem w skroń.

 — My należymy do tej ziemi. Do ziemi, która nie jest nasza. Dlatego uważam, że to nie jest życie. To jest wegetacja. Każdy kolejny dzień, kiedy nie walczymy o to, co nam się należy, co powinno być nasze, to dzień stracony. Tę walkę jesteśmy winni naszym przodkom, do których ta ziemia należy! Którzy zostali zamknięci w rezerwatach! Jak zwierzęta! Którym dano namiastkę życia! Bo to nie jest życie. To tylko namiastka. Wegetacja. Jesteśmy to winni naszym dzieciom! — Wskazał na siedzące obok matki z niemowlętami przy piersi. — By nie musiały żyć na odizolowanym fragmencie ziemi, jakby były trędowate! Bo tak myślą o nas czerwoni. Myślą, że jesteśmy głupsi. Gorsi. Słabsi. Tylko dlatego, że jesteśmy biali.

 Dobromir mimochodem spojrzał na swoje ręce. Zalegający na nich brud sprawiał, że ciężko było stwierdzić, jakiego koloru faktycznie jest jego skóra. Według niego skóra brudnego białego, w niczym nie różniła się od karnacji czerwonych, którzy stworzyli dla nich ten rezerwat i ogrodzili go drutem kolczastym.

 — Marzy mi się dzień, kiedy odzyskamy naszą godność. Kiedy nikt nie będzie miał prawa odmawiać nam wolności, pracy, przemieszczania się, decydowania o sobie samym! Kiedy nikt nie będzie mówił mi ile mogę mieć dzieci, jak i gdzie mam je wychować! Nie jesteśmy gorsi od czerwonych. Jesteśmy równi!

 Wokół ogniska podniosły się okrzyki. Najdonośniejsze były głosy mężczyzn, kobiety nadrabiały klaskaniem i tupaniem bosymi piętami o ziemię.

 — Gdyby kometa uderzyła w innym miejscu, teraz to oni mieszkaliby w rezerwatach, nie my! To my podbilibyśmy świat, nie oni! Może i jesteśmy na straconej pozycji. Ale mamy coś, czego nie mają oni. To my jesteśmy potomkami tych, którzy przeżyli katastrofę! To my nauczyliśmy się radzić z tą jałową ziemią. To my nauczyliśmy się żyć w niesprzyjających warunkach. Potomkowie tych, którzy przeżyli — powtórzył. — Najsilniejsi z najsilniejszych! — Podniósł zaciśniętą pięść do góry.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Manta
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 1

Opis:
Dodano: 2020-07-10 22:58:09
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~Manta 1 m.
TreningWyobrazni, dobry wieczór
Odpowiedz
~Adelajda 1 m.
Intrygujący pomysł, nawet bardzo. Czyżby historia z innym zakończeniem? Ciekawy początek, ale jakoś nie potrafię ściślej powiązać tych wydarzeń, tylko się domyślam. Chyba, że będzie druga część, zatem poczekam
Odpowiedz
!sensol 1 m.
Adelajda treść jest raczej prosta - miejsce upadku komety zdeterminowało rozwój ludzkości. biali zamiast zostać rasa panów, stali się niewolnikami czerwonych (indian?)
Odpowiedz
~Adelajda 1 m.
Tak, sensol, dobij mnie bardziej 😶
Odpowiedz
!sensol 1 m.
Adelajda
Odpowiedz
~Manta 1 m.
Dzięki sensol, właśnie o to chodziło
Adelajda, myślę że taka alternatywna historia ma potencjał na rozwinięcie, natomiast nie wiem, czy starczyłoby mi wyobraźni by to opisać
Odpowiedz
~oko 1 m.
alternatywna historia świata. byłem ciekaw, co wymyślisz. udało się. w takim obozie współcześni zdychaliby błyskawicznie.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Mogło by się tak potoczyć, gdyby...
Wiele tych "gdyby" mogłoby się wydarzyć.
Całkiem ciekawa historia
Odpowiedz
~Manta 1 m.
alka666, najlepsze historie zaczynają się od co by było gdyby...
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Manta zgadzam się
Odpowiedz
~pkropka 1 m.
"wyciągnął z sakwy dwa miecze. Rzucił je grotem w kierunku ziemi" - coś i tu nie gra. Groty mają strzały, miecze już chyba niekoniecznie (choć przyznaję, że się nie znam)
" To coś zbliżała się do nas. Za późno zrozumiałem, że muszę uciekać. Kiedy zrobiło się ciemno, podniósł się krzyk. Zanim zacząłem uciekać" - 2x uciekać
"Dobromir zrzucił na stopę płaski kamień i odbił go stopą kilka razy." - 2x stopa

Zamysł ciekawy, ale nie ukrywam, że rozpieściłaś mnie i oczekiwałam znacznie więcej
Z zestawem za to poradziłaś sobie przednio
Odpowiedz
~Manta 1 m.
pkropka, bardzo Ci dziękuję za uwagi będę poprawiać
cieszę się, że wyszło w miarę ciekawie!
Odpowiedz
~hens 1 m.
Zaskoczyłaś mnie otwarciem
A potem resztą.
Podoba mi się pomysł, a nawet doszukiwałbym się drugiego dna:
Czerwoni: kosmici? A może komuniści?
Odpowiedz
~Manta 1 m.
hens, hehe Nie ukrywam, że chciałam tę historię zostawić z takim niedopowiedzeniem więc fajnie, że się doszukujesz drugiego dna
A co do struny cóż... miałam postać zerwana struna musiałam to jakoś ogarnąć
Odpowiedz
~hens 1 m.
Tylko ta struna, to chyba fikcja ? : ) Nie udało się wygooglać.
Odpowiedz
^Halmar 1 m.
Przeczytałam z przyjemnością. Zacne pomysły i bardzo dobre wykorzystanie zestawu. Wykonanie na Twoim, niezmiennie wysokim, poziomie.

Odpowiedz
~Agnieszka 29 d.
Hej

Ok, lecim

"polski ród " - to mi nie pasuje. Wygooglowałam: i były Polskie rody książęce (w odniesieniu do członków książęcych rodzin); Polskie rody szlacheckie, hrabiowskie itd... Ale "ród" w aspekcie polski jako całości?
Chociaż Rota znów brzmi: "„Polski my naród, polski ród...”
A nie wiem, zostaw...

Bardzo fajny opis spadku meteorytu (fragmentu komety w domyśle

Teraz tak, bardzo fajnie przemyciłaś motyw potężnego meteorytu (komety), który rzeczywiście przewija się w legendach Indian.
Bardzo podoba mi się też pomysł twojej wizji świata alternatywnego.
Równouprawnienie białych, czarnych, kolorowych itd to temat dominujący w obecnym świecie.
Czy słusznie? Czy nie popadamy ze skrajności w skrajność? To olbrzymie pole do dyskusji, w którą poniekąd ten tekst można by wpleść.
Podobało mi się. Nie jest on jakiś szczególnie wybitny w Twoim dorobku (jest kilka lepsiejszych , ale sam pomysł i mnogość wątków - przecudna
Pozdrowionka






Odpowiedz
~JamCi 29 d.
Hmmmm... Kilka błędów opisu na początku (tak ze dwa widziałam mało precyzyjnie użyte słowa w opisie).
Tym razem jakoś nie porwało. Pomysł ciekawy, ale troszkę jakby za proste.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin