online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
Świat z popiołu #2
<
Skoczyć czy nie skoczyć - oto jest pytanie!
>
Praca Wyróżniona
Tagi: #fantasy

Świat z popiołu #1

 – Pani mego losu, opromień światłem ścieżkę, którą podążam. – Splecione palce zacisnęły się z siłą zupełnie niepasującą do wątłych, bladych dłoni. – Naucz mnie kroczyć wśród ciemności z podniesionym czołem i niezachwianą odwagą. – Powieki lekko zadrżały, jakby chciały uwolnić oczy od mroku, jednak powstrzymała je zawzięta wola. – Pokaż mi…

 – Z kim rozmawiasz?

 – To nie rozmowa. – Dotychczasowy szept przybrał na sile, czyniąc głos zadziwiająco pewnym. – To modlitwa.

 – Rodzice mówią, że modlitwa nie napełni brzuchów.

 – Mają rację. – Dopiero teraz odwróciła się w stronę ciekawskiej dziewczynki, która miętosiła w dłoniach długie warkocze. – Ale nie po to ją wymyślono.

 – Nauczysz mnie?

 – Modlitwy? – Zaśmiała się pogodnie, podchodząc bliżej do dziecka i przykucając obok. – Tego nie trzeba się uczyć. Modlitwa powinna płynąć stąd… – Delikatnie dotknęła palcem czoła małej. – …i stąd. – Palec powędrował ku jej klatce piersiowej. – Rodzice kazali ci mnie znaleźć?

 Dziewczynka przytaknęła skinieniem głowy.

 – Ale chyba nie musimy się spieszyć?

 Tym razem padła odpowiedź przecząca, ubarwiona nieśmiałym uśmiechem.

 – Więc może pomożesz mi nazbierać ziół? – Wstała i gestem zachęciła dziewczynkę, by poszła za nią. – I jakichś ładnych kwiatów na wieczór?

 – Matka powiedziała, że dziś zostaniesz przyrzeczona mojemu bratu, więc to chyba on powinien przynieść kwiaty.

 Zaśmiała się dźwięcznie, nim stwierdziła:

 – Może masz rację. Chyba znasz się na tych wszystkich zwyczajach znacznie lepiej ode mnie. Przy następnej okazji ciebie pierwszą poproszę o radę.

 Dziewczynka z lekkim zawstydzeniem odwzajemniła uśmiech, nie zdążyła jednak nic odpowiedzieć, bo jej towarzyszka po krótkiej chwili odezwała się ponownie.

 – W takim razie mam lepszy pomysł – zagaiła. – Usiądziemy tu na chwilę i opowiem ci historię, której jeszcze nigdy nie słyszałaś. Co ty na to?

 – O Steigu i Anthris? – Oczy małej nagle zrobiły się ogromne.

 – Zawsze chciałaś o nich posłuchać. – Obie przysiadły na nagrzanej słońcem trawie. – Teraz mamy ku temu dobrą sposobność. Tylko nie mów nikomu i pamiętaj, że to jedynie legenda.

 – Obiecuję, że nikomu nic nie powiem! – Młodsza ścisnęła starszą za rękę tak mocno, że nieomal pozostawiła siniaki. – To opowiesz?

 – Słuchaj. – Uśmiechnęła się jeszcze raz, zanim odrzuciła do tyłu ciemnorude włosy i przywołała na twarz poważniejszy wyraz. – Wedle najstarszych podań Steig Niezwyciężony, dziś określany mianem Pana Życia i Śmierci, wiele wieków temu kroczył po świecie jako człowiek, może nie do końca zwyczajny, ale posiadający typowe wielu ludziom cechy. Za swoich czasów obrósł w sławę jednego z najodważniejszych wojowników, wzbudzając powszechny strach i szacunek. Niestety, wzrosła wówczas również jego duma i lekkomyślność, co nie stanowiło zbyt szczęśliwego połączenia. Jego niespokojny duch bezustannie poszukiwał nowych wyzwań. Chciał udowodnić światu, że nikt i nic nie zdoła go pokonać, włączając w to także upływ czasu… a nawet samą Śmierć. Nie musiał wcale długo czekać, by się przekonać, iż miał sporo racji.

 – Jak to?

 – Bo widzisz, Steig nigdy nie został pokonany w walce, nie zdążył się również zestarzeć. Tak naprawdę pokonał go przypadek i zbytnia pewność siebie. Ale po kolei. Należy zacząć od tego, iż nawet człowiek tak dalece zapatrzony w siebie jak Steig miał w owym czasie żonę. Jak większość rzeczy w swoim życiu, ją również wywalczył w pojedynku. Nosiła imię Anthris, oznaczające mniej więcej tyle, co „światło”.

 – To dlatego Antharrę nazywają Świetlistym Grodem – wtrąciła dziewczynka, zadowolona z własnej przenikliwości.

 – Owszem – potwierdziła z uśmiechem jej rozmówczyni. – Podobno nietuzinkowa uroda Anthris w istocie przyćmiewała blaskiem nawet światło wiosennego poranka, ale w legendach damy zawsze są piękne, a mężowie silni. Tym, co szczególnie wyróżniało Anthris spośród wielu innych kobiet, było jej pochodzenie. Wywodziła się bowiem z pradawnego plemienia wojowników, których Steig pragnął uczynić swoją niezwyciężoną armią. Ślub był pierwszym krokiem do osiągnięcia tego celu, zdanie przyszłej żony nie miało zatem szczególnego znaczenia.

 – To znaczy, że się nie kochali?

 – Początki często bywają trudne, nawet gdy się kogoś mocno kocha. – Na przelotną chwilę zamilkła, zaraz jednak podjęła opowieść. – Steig nie był dla Anthris najlepszym mężem, choć ona starała się spełniać jego wszystkie oczekiwania. Wychowana wśród wojowników potrafiła do pewnego stopnia zrozumieć mężczyzn, a nawet pogodzić się z tym, że mąż nie traktował jej poważnie, czuła się jednak samotna. Często uciekała na polanę nad jeziorem, gdzie znajdowała spokój i ukojenie. Któregoś dnia Steig przypadkiem ją tam odnalazł. Ujrzał swą piękną żonę, jak kąpie się w lśniących wodach jeziora i nagle pojął, że poza przegraną istnieje jeszcze tylko jedna rzecz, której nigdy by nie zniósł – utrata Anthris. Chciał od razu z nią porozmawiać, ale ona uciekła, gdy tylko go spostrzegła. Zgubiła przy tym chustę, którą nagły podmuch wiatru w zagadkowy sposób wyniósł na skały w górze pobliskiego wodospadu. Steig, powodowany osobliwą odmianą zazdrości, nie chciał pozwolić, aby ktokolwiek znalazł kiedyś coś należącego do jego żony. I właśnie wtedy okazało się, że istnieje sposób na pokonanie Steiga Niezwyciężonego – wodospad i strome, śliskie skały. Wody jeziora prędko zabarwiły się głęboką czerwienią, a wicher, jakby igrając z wykrwawiającym się wojownikiem, sam zwrócił mu to, na czym tak bardzo mu zależało – delikatną, fiołkową chustę Anthris.

 Dziewczynka pisnęła cicho i zakryła usta dłonią. Opowieść urwała się w tym momencie, by mała mogła nieco ochłonąć. Wszak śmierć bohatera zawsze winno się uczcić chwilą ciszy.

 – Nie martw się – odezwała się wreszcie starsza z dziewcząt, głaszcząc młodszą towarzyszkę po włosach. – To jeszcze nie koniec opowieści. Wszak Steig nie byłby sobą, gdyby tak po prostu pogodził się z porażką, szczególnie tak upokarzającą. Nie chciał skończyć zapomniany wśród skał, nie zdążywszy nawet szczerze pomówić z żoną. Rozpacz i wciąż żywa pycha kazały mu wyzwać na swój ostatni pojedynek samą Śmierć. Miecz Steiga przez wiele lat posyłał w jej objęcia wielu młodych i mężnych, więc ostatecznie w ramach zapłaty za tak wierną służbę mógł otrzymać drugą szansę. On jednak pragnął czegoś więcej. Chciał zostać na zawsze uwolniony spod władzy Śmierci, zagrali zatem o to w kości. Steig uważał się już za zwycięzcę, przecenił jednak swój spryt i szczęście, przez co wpadł we własną pułapkę. Rozwścieczona jego pychą Śmierć postanowiła dać mu to, czego chciał, jednak w zupełnie inny sposób. Wtrąciła go wprost w ciemną otchłań, jedyne miejsce, gdzie nie miała nad nim żadnej władzy. W ten sposób Steig zyskał upragnioną namiastkę nieśmiertelności, miał ją jednak spędzić w zimnie i samotności. Gdy pojął ogrom swego błędu, było już za późno, by odczynić to wszystko, co zaszło.

 – A co stało się z Anthris?

 – Cóż, parę dni później odnalazła swoją splamioną krwią chustę, nie miała jednak pojęcia, co spotkało jej męża. Dowiedziała się prawdy jeszcze tej samej nocy, gdyż nawiedził ją proroczy sen, w którym ujrzała Steiga w jego nowym domu – mrocznej otchłani. Początkowo przerażona, zbudziła się z myślą, że tylko ona może go ocalić. Musiała się spieszyć, gdyż jego dawni sprzymierzeńcy zaczynali się już burzyć i wszczynać kłótnie o władzę, rozdrażnieni przedłużającą się i niewyjaśnioną nieobecnością ich wodza.

 – I co zrobiła?

 – Najpierw zdecydowała się wrócić w miejsce, gdzie po raz ostatni widziała męża żywego. Tam, w towarzystwie jedynie własnych myśli i szumu wody, przecięła nić swego życia, by podobnie jak Steig, wykrwawiając się, móc rzucić wyzwanie Śmierci. Zapewne nie było to wcale łatwe, ale Anthris udało się wyjednać łaskę dla siebie i swego niepokornego męża. Mogła wykupić Steiga z niewoli jego własnej pychy w zamian za siedem unikalnych klejnotów, mających moc przywracania tego, co utracone. Każdy klejnot miał z kolei powstać z siedmiuset łez szczerego żalu, które piękna Anthris musiała wypłakać dla swego męża. Mimo całego bólu, którego jej przysporzył, Anthris pokochała Steiga i przez wzgląd na tę miłość wykonała swoje zadanie. W ten właśnie sposób Steig Niezwyciężony odzyskał wolność, jednak on także musiał coś poświęcić. Złożył przysięgę, zgodnie z którą nie było mu wolno już nigdy więcej dobyć miecza, ani w złej, ani w dobrej wierze, pod groźbą powrotu w mroczną otchłań na całą wieczność.

 – Ale od tej pory byli już szczęśliwi, prawda?

 Przez chwilę milczała, jakby nie wiedziała, jak odpowiedzieć na to pytanie.

 – Steig i Anthris zyskali swoją szansę, aby wreszcie żyć naprawdę razem – odezwała się wreszcie. – I wykorzystali ją najlepiej jak mogli, nie trwało to jednak zbyt długo. Wielu uznało przemianę Steiga za słabość i odwróciło się od niego. Niektórzy z nich próbowali natomiast wykorzystać tę słabość przeciwko niemu. Wielki wojownik w końcu stanął przed wyborem, który kosztował go złamanie danej przysięgi. Musiał ponownie sięgnąć po swój miecz w obronie ukochanej Anthris i ich wspólnego życia. Żona postanowiła wówczas dobrowolnie podążyć za nim do mrocznej otchłani. Niektóre wersje legendy podają, że wcześniej Anthris zdążyła jeszcze wydać na świat dziecko i potomkowie Steiga wciąż żyją w Antharrze, ale to już zupełnie inna historia. Tak czy inaczej, opowieść o tej miłości stała się jedną z najchętniej powtarzanych, a z czasem słynną parę mianowano bogami i strażnikami Antharry, która wzięła swą nazwę właśnie od imienia opiekuńczej żony Steiga. Ludzie zaczęli wierzyć, że oboje kierują ich losami z dna otchłani i zwracali się do nich po pomoc. Anthris stała się patronką spraw beznadziejnych, Steiga natomiast okrzyknięto obrońcą życia. W grocie nieopodal skał, które pokonały Steiga, postawiono posąg Anthris. Rzekomo mógł on wypłakiwać legendarne klejnoty, przywracające to, co utracone. Dostępu do nich bronił jednak wodospad, który przez kolejne lata stawał się coraz bardziej zdradziecki i wzburzony. Nikt nigdy nie zdołał sprawdzić, czy kamienie w ogóle istnieją. I tak właśnie wygląda prawdziwa nieśmiertelność, do której dążył Steig Niezwyciężony – żyje wiecznie w modlitwach tych, którzy przez wieki zamieszkiwali jego dawny dom.

 – Myślisz, że jest szczęśliwy?

 – Dobre pytanie. Cóż, myślę…

 Ciemność, która nagle zapadła przed jej oczami zupełnie ją zaskoczyła. Grunt jakby zaczął uciekać jej spod stóp, a ona nie była w stanie nawet krzyknąć. „Tylko nie znowu”, pomyślała jedynie, nim jej umysł przejęły we władanie zamazane obrazy, pełne cudzych słów i uczuć.

 „…czy ty zupełnie straciłeś rozum?” – Pierwszy głos, męski, gdzieś z oddali, lekko zdyszany, mocno rozedrgany.

 „To jedyne wyjście, podjąłem już decyzję”. – Kolejny mężczyzna, znacznie bardziej zdecydowany i pewny, choć czuć w nim było… niepokój? Strach?

 „Wybacz, że to powiem, ale ona nie jest tego warta”.

 „Od niej zależy nasza przyszłość, nie rozumiesz?” – Gdzieś spod strachu wypełzła złość. – „Skoro mówisz o niej w ten sposób, to znaczy, że nigdy jej nie kochałeś”.

 „To ty jesteś przyszłością, możesz budować ją bez niej, doskonale o tym wiesz. I mówię to właśnie przez wzgląd na moją…” – Krótka chwila wahania. – „Na moją miłość do niej i do tego wszystkiego, co staraliśmy się razem budować. Pozwól jej odejść”.

 „Pomożesz mi czy nie?”

 Ciemność zgęstniała, zmieniając się wpierw w coś w rodzaju lepkiej mgły, a następnie w czarny, dławiący dym. Wreszcie z mroku niespodziewanie wyłonił się oślepiająco jasny płomień, a wraz z nim ogłuszający krzyk. Dopiero dużo później zorientowała się, że to ona sama krzyczy, miotając się w konwulsjach po świeżej trawie, której kępki wyrywała na oślep zgrabiałymi palcami.

 Nie widziała ani nie słyszała, jak jej mała towarzyszka o długich warkoczach w przerażeniu rzuca się przed siebie, wołając ile sił w płucach:

 – Matko! Matko! Coś okropnego dzieje się z Yveth!

 

 Kolejna część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

12066 zzs

Liczba ocen: 6
99%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *alfonsyna
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 139

Opis:

Z pozdrowieniami dla wszystkich walczących ze sobą i przeciwko sobie w szale tworzenia. Nie, łatwiej zapewne nie będzie, ale za to satysfakcja godna pozazdroszczenia! ;) Przypuszczam, że nie będę tego rozwlekać w ogromną serię tutaj, na pewno za jakiś czas dorzucę jeszcze jeden fragment, a potem nie wiadomo, ale być może jakaś sugestia od kogoś wpadnie i jeszcze będę mogła coś poprawić. Koniec przekazu. ;)

Dodano: 2020-07-23 18:20:48
Komentarze.
*Ritha 9 m.
Przyjdę, nie dziś, ale przyjdę (!)
Odpowiedz
Ritha no dobrze, możemy poczekać.
Odpowiedz
*Ritha 9 m.
z dużym wykopem
"Każdy klejnot miał z kolei powstać z siedmiuset łez szczerego żalu, które piękna Anthris musiała wypłakać dla swego męża" - wow, dobry motyw

Alfonsyna! Coś Ty tu odgdańszczyła?! Intrygujące, to raz, a dwa - ta narracja... Bardzo mi się podoba narracja, opowieść i dialog z dziewczynką. Dobry start!

Odpowiedz
Ritha narracja chyba taka typowa dla mnie, lubię tak klecić, cieszę się, że się podoba. W sumie chciałam to jeszcze przekarczować, ale już niezbyt było jak.
Także no, dziękuję, kłaniam się, bardzo mi miło!
Odpowiedz
*Ritha 9 m.
alfonsyna nie ma co karczować, bardzo git start
Odpowiedz
Ritha tak widocznie musi zostać, jeszcze raz dzięki!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Bardzo mi się podoba i chętnie przeczytałabym całość. Lubię bohaterów stawiających czoło śmierci.
Odpowiedz
alka666 jako że wzięłam się za siebie, przynajmniej do pewnego stopnia, to być może wreszcie uda mi się doprowadzić wszystko do końca. Dziękuję za dodatkową motywację!
Odpowiedz
alfonsyna koniecznie ciągnij, jest świetnie! Czekam na kontynuację.
Odpowiedz
alka666 druga część już sobie tu jest, niestety z kolejną będę miała nieco więcej roboty, ale będę dziergać wytrwale.
Odpowiedz
alfonsyna dziergają, nie ustawiaj w wysiłkach. Liczę na Twoją wyobraźnię. Chcę czytać dalej.
Odpowiedz
alka666 dzięki raz jeszcze!
Odpowiedz
alfonsyna wróciłam po to, by iść dalej

Odpowiedz
*berkas 9 m.
z dużym wykopem
Dobre, mitilogiczna miłość, kojarzy mi się z Orfeuszem i Eurydyke. Bardzo wciągające. Zawędruję kiedyś do kolejnych części.
Odpowiedz
berkas być może coś w tym jest, lubię ten mit o Orfeuszu i Eurydyce. Mam nadzieję działać dalej, więc jeżeli będziesz miał czas i chęć to zapraszam. Dzięki!
Odpowiedz
Snucie opowieści znam z dzieciństwa. Dziadek wymyślał przeróżne.
Dziewczyna jakby miała do czynienia z czymś, co pozwala jej wchodzić w inny świat, może szósty zmysł. Nawiedzona. 😉
Lekko poprowadzone, wywarzone z dawkowaniem informacji.
Idę dalej.

Odpowiedz
Szudracz ja też lubię snuć opowieści na swój sposób, może temu tak to właśnie tutaj wyszło. Oj tak - nawiedzona - pasuje to do niej z pewnością.
Dziękuję za wizytę.
Odpowiedz
Bardzo staranny tekst, ale zaglądając tu, byłem pewny, że nie może być inaczej Bardzo baśniowo, fantastycznie, gawędziarsko. Zaintrygowała mnie Yveth i jestem ciekawy, co dalej z nią będzie i co wydarzy się w Świetlistym Grodzie. Spodziewaj się mnie wkrótce pod kolejną częścią
Odpowiedz
CptUgluk im dalej w las, tym gorzej może być!
Dzięki za wizytę, jak masz ochotę to wpadaj, zapraszam. To jest taki mój tekst ćwiczebny, bo ciągle w nim grzebię i przebudowuję, próbując jednocześnie zapanować nad logiką i wewnętrzną spójnością.
Odpowiedz
alfonsyna dobre ćwiczenie, a może i coś większego z tego wyniknie przy okazji?
Odpowiedz
CptUgluk tak po prawdzie, to materiałów uzbieranych mam tyle, że bym mogła zrobić sagę jak George R. R. Martin, tylko zapału z deka mniej i w tym cały szkopuł tkwi!
Odpowiedz
alfonsyna dajesz, myślę, że dasz radę wyrobić się z całością jeszcze zanim pan Martin zamknie swoją sagę
Odpowiedz
CptUgluk to zależy, które z nas dłużej pożyje.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Powiem ci, że dałam się złapać, z pewnością przyjdę pod kolejne części, może nie dziś, ale na pewno przybędę. Widać dopracowanie i dbałość o każdy detal
Odpowiedz
Adelajda mam Cię! Dzięki, jeszcze sporo w tym wszystkim jest do przepracowania i rozpracowania, ale ponieważ alfonsyna nigdy się nie umie skupić na jednym, tylko skacze z kwiatka na kwiatek, to jest jak jest.
Jak będziesz miała czas i ochotę, to oczywiście wpadaj śmiało!
Odpowiedz
~Jared 2 m.
Fantasy to iście sakralne i heroiczne :P W ogóle teraz dopiero mnie olśniło, ile w tym inspiracji z DS - tytuł sam już na to wskazuje, a Steig idący ze swoją babą w otchłań niechybnie Artoriasa i Sifa przypomina :P Dej trochę akcji, Alfonska, żadnych trupów nie widzę!
Odpowiedz
Jared Ty to byś tylko bezbronne pieski męczył, fe! Nie pamiętam, czy znałam już DS jak to napisałam pierwszy raz, więc może to być czysty przypadek. Mało Ci akcji przy mnie? Zawsze chętnie Ci jakąś zafunduję!
Odpowiedz
A więc to jest ten Świat popiołu
W końcu dotarłam
Nieźle się zaczyna, choć mam taką uwagę do narracji:
Jest ona zbyt skupiona na opowieści legendy (rozumiem, że stanowi ono clu tej części opowieści), ale nie umiałam sobie zwizualizować otoczenia dziewczynek. Trawa, las, stara chata... Kurcze, gdzieś mi to umknęło...
Troszeczkę mi się też dłużyło to opakowanie legendy, choć sama w sobie była ciekawa. Dobrze robiły te przerywy w postaci wtraceń małej.
I nadal zastanawiam się, po co ta starszej o tym opowiadała - ale to pewnie w kolejnych częściach będzie


Odpowiedz
Agnieszka osobiście przypuszczam, że po prostu nie miałam gdzie tego wcisnąć, bo w każdym innym miejscu też średnio pasowało... Choć tak po prawdzie, rozważam nadal kilka innych rozwiązań tej sprawy, więc jeżeli jakoś bardzo się dłuży, to stanowi to dla mnie dobrą wskazówkę. W pierwotnej wersji to w ogóle było w narracji, nie w dialogu, ale uznałam, że narracja daje właśnie efekt przynudzający trochę. No nic, się zobaczy jeszcze. Dziękuję za wizytę i podzielenie się wrażeniami!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Wciąga i to bardzo ... uwielbiam podania,mity i wierzenia...a tutaj zaczyna się dziać ... piękny wstęp ...i smaczki typu gra w kości ze śmiercią ... i wiele innych...muszę znaleść więcej czasu na kilka części naraz .. wroce niebawem
Odpowiedz
jacek79 dzięki bardzo za wizytę. Ja też lubię takie klimaty, pewnie z tego to się wszystko wzięło. Oczywiście jak znajdziesz czas i ochotę śmiało możesz zaglądać, będzie mi bardzo miło. Pozdrowienia!
Odpowiedz
alfonsyna może się pokuszę i narysuje scenę z kościami .. czytając Twój tekst wyobraźnia „chodzi”
Odpowiedz
jacek79 oj, chętnie bym to zobaczyła w Twoim wykonaniu i byłoby mi niesłychanie miło, że mój tekst pobudził wyobraźnię. Także oczekuję niecierpliwie!
Odpowiedz
alfonsyna jak coś zrobię ..to dam znać
Odpowiedz
z dużym wykopem
Odkopuję!
Kolejna, bardzo klimatyczna historia. Chciałam się do czegoś przyczepić i na chęciach się skończyło - wyszło bardzo dobrze. Idę czytać dalej.

PS. Spodobał mi się motyw 7 klejnotów - nawet trochę skojarzył mi się z Dragon Ball'em, gdzie bohater musiał zebrać 7 smoczych kul, aby ożywić przyjaciela
Odpowiedz
Hiraeth dzięki za odkopanie, miło mi.
Nie jestem zaznajomiona z Dragon Ballem, niemniej siódemka jest taka trochę uniwersalna, praktycznie do wszystkiego w jakiś sposób pasuje, więc czemu by jej nie wykorzystać?
Wielkie dzięki raz jeszcze!
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.