online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
Sto lat dla Alchemika!
jasno
Struktura pomarańczu
<
ZDĄŻYĆ
>

Opis:

Taka sobie zabawa słowem pisanym ponownie :-)

PIERWSZEGO LISTOPADA BAL W PRZEBIERALNI.

 W pewnej sklepowej przebieralni,

 Trwał właśnie bal przebierańców.

 

 Nie przebierając więc w środkach,

 Wszedłem odważnie do środka.

 

 Przez nikogo po drodze nie zaczepiony,

 Udałem się prosto na salony.

 

 Zagaiłem rozmowę z gajowym,

 Który miał brwi krzaczaste,

 Chłop był jak dąb,

 Wąsy jak sum miał - sumiaste.

 

 Ów z zamiłowania kucharz,

 Pod przykrywką patosu,

 Narobił mi wnet nie lada bigosu.

 

 Rzucał mięsem trafiając w gości.

 Latały w powietrzu:

 Schab, karkówka, wołowina bez kości.

 

 Najbardziej przez niego ucierpiały

 Zatopione w modlitwie modliszki,

 Gdyż zalało je o zgrozo!

 Niemal aż po same kiszki.

 

 Wielce tymi faktami zbulwersowany,

 Zasłoniłem pośpiesznie firany.

 Słaniając się przy tym na nogach,

 Niemalże jakbym był pijany.

 

 Pobiegłem czym prędzej pasażem,

 Obleganym przez pasażerów z bagażem.

 Bagażem swego niewątpliwie wielkiego,

 Doświadczenia z życia pozagrobowego.

 

 Unikając świadomie dzikiego wzroku

 Okulisty plującego w amoku,

 Pomyślałem wtedy o bólu istnienia,

 Niczym ryba smażona na woku.

 

 Wydostawszy się żwawo zza kotary,

 Uczyniłem gardę z części mej garderoby.

 Przybierając iście grobową minę,

 Pośpieszyłem z kwiatami na groby...

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~4ny0n3
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 47

Dodano: 2020-08-28 00:31:42
Komentarze.
~oko 1 r.
nie każdy potrafi się bawić - Tobie nie grozi nuda.
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.